Człowiek jest jak latawiec

Staliśmy na zielonym, równo przyciętym trawniku, obok Dworku Białoprądnickiego. Pod kawiarnianymi parasolami ludzie jedli lody, pili kawę i piwo. Jesień ucięła sobie drzemkę. Zostawiła tylko leniwy wiatr, by przypominał, że to już nie lato.

Przyszliśmy z latawcem. Zuzia nie mogła się doczekać aż go wypuścimy. Rozłożyłem czerwono – niebieskie skrzydła. Stanąłem tyłem do wiatru, wyrzuciłem go w powietrze i napiąłem sznurek. Wiatr chwycił latawiec i pociągnął w górę. Ale za chwilę osłabł, tak że latawiec, ślizgającym ruchem opadł na trawę.
Zuzia podeszła do niego, kucnęła i zaczęła z nim rozmawiać:

- Leć latawcu, leć do góry!

Wczułem się w rolę latawca:

- Nie mogę lecieć, nie mam siły
- Dlaczego?
- Bo nie ma wiatru. My latawce potrzebujemy wiatru, który wieje nam w twarz by móc wysoko się wnieść.

Zresztą, zupełnie tak jak my – pomyślałem – człowiek jest jak latawiec, potrzebuje wiatru z naprzeciwka, by wznieść się do góry.

, , , ,

Komentarze do Człowiek jest jak latawiec

  1. Lukrecja 5 października 2008 o 16:54 #

    mądre
    i zwykle narzekamy na wiatr w twarz

  2. Wojciech 5 października 2008 o 21:14 #

    Ta jest :)

    Wojciech :)

  3. michał 6 października 2008 o 14:25 #

    Piękna historia. Tylko każdy latawiec żeby właściwie poszybować potrzebuje jeszcze ‘supportu’ pod postacia linki, inaczej bedzie miotal sie, poczym rozbije sie o pierwsze lepsze drzewo, dom, cokolwiek :( . Dobrze być na takiej emocjonalnej lince z kims, mysle :)

Dodaj komentarz