<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Chmury i niebo: umiejętność obserwacji siebie</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 18:50:46 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Aneta</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-5016</link>
		<dc:creator>Aneta</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 03 Feb 2012 18:50:46 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-5016</guid>
		<description>Poprzez obserwacje swoich mysli, mozesz je zmienic, a poprzez obserwacje swoich granic mozesz je przekroczyc lub oddzielic sie od tego co Cie  ogranicza. Przyczyną ograniczeń jest zawsze strach. Zmieniając swoje myśli, czyli uwalniając się od narzuconych Tobie schematów, wpływasz na zmiane ludzi, z którymi masz do czynienia i sytuacji, które wywołujesz, więc do pewnego stopnia, masz wpływ na swoje życie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Poprzez obserwacje swoich mysli, mozesz je zmienic, a poprzez obserwacje swoich granic mozesz je przekroczyc lub oddzielic sie od tego co Cie  ogranicza. Przyczyną ograniczeń jest zawsze strach. Zmieniając swoje myśli, czyli uwalniając się od narzuconych Tobie schematów, wpływasz na zmiane ludzi, z którymi masz do czynienia i sytuacji, które wywołujesz, więc do pewnego stopnia, masz wpływ na swoje życie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Robert</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-5012</link>
		<dc:creator>Robert</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 20 Jan 2012 21:06:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-5012</guid>
		<description>Jest istotna roznica miedzy hinduskimi teoriami o &quot;iluzji swiata&quot; a np buddyjskimi. W zasadzie mozna by powiedziec &quot;swiat fizyczny jest iluzja&quot; i co z tego wynika? Niv... zmieniaja sie jego wlasciwosci? Nie... to ze swiat jest iluzja jest tak samo teoria jak proba udowodnienia, ze nie jest. Jest z gory skazane na porazke, gdyz gdyby sie wnikliwiej przyjrzec temu co jest to... co wychodzi? Ze po prostu jest. A jaka jest roznica miedzy rzeczywistoscia a iluzja? Ktos potrafi wskazac? Oczywiscie, iluzja jest nieprawdziwa, i jakos gdy mistycy to odkrywaja nie widze aby swiat znikal czy oni sami... . Poza tym kloci sie to z pierwszym i fundamentalnym zalozeniem wszystkich mistycznych ruchow i sciezek - ze wszystko jest jednym a jedno jest wszystkim. Jesli cokolwiek w tym swiecie mialoby byc iluzja, to calosc, nawet swiadomosc bedzie iluzja, duch obserwator i wszystko bedzie iluzja skoro wg podanej fundamentalnej zasady, nie mozna esencji oddzielic od tego, w co sie ona formuje. Wiele ludzi popadlo w nieporozumienie idac tropem tych &quot;iluzji&quot; zwariowali lub przestalo im na czymkolwiek zalezec. Gdy narodzil sie budda wydawalo sie, ze zburzyl spora fasade tego nieporozumienia ale jednak nie do konca... .Mnie osobiscie bliska jest koncepcja dundamentalna, o czym takze traktowal budda, ze swiat jest jednia - jednolitym procesem nieodseparowanych elementow, ktore w drodze ewolucji i przeksztalcania tworza... manifestacje. Uzywal pojecia iluzji - owszem, w stosunku do tegoco umysl tworzy na podstawie mysli, nakladajac na rzeczywistosc latki. Jedyne co mawial o swiecie fizycznym to to, ze jest nietrwaly, a cierpienie powoduje iluzja oddzielenia i iluzja swiatastalego, nieruchomego, nigdy nie wypowiedzial sie jakoby swiat mial byc iluzja w ogole, bo niby czyja iluzja, przez kogo stworzona skoro aby ktokolwiek istnial, milionow lat ewolucji trzeba?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jest istotna roznica miedzy hinduskimi teoriami o &#8222;iluzji swiata&#8221; a np buddyjskimi. W zasadzie mozna by powiedziec &#8222;swiat fizyczny jest iluzja&#8221; i co z tego wynika? Niv&#8230; zmieniaja sie jego wlasciwosci? Nie&#8230; to ze swiat jest iluzja jest tak samo teoria jak proba udowodnienia, ze nie jest. Jest z gory skazane na porazke, gdyz gdyby sie wnikliwiej przyjrzec temu co jest to&#8230; co wychodzi? Ze po prostu jest. A jaka jest roznica miedzy rzeczywistoscia a iluzja? Ktos potrafi wskazac? Oczywiscie, iluzja jest nieprawdziwa, i jakos gdy mistycy to odkrywaja nie widze aby swiat znikal czy oni sami&#8230; . Poza tym kloci sie to z pierwszym i fundamentalnym zalozeniem wszystkich mistycznych ruchow i sciezek &#8211; ze wszystko jest jednym a jedno jest wszystkim. Jesli cokolwiek w tym swiecie mialoby byc iluzja, to calosc, nawet swiadomosc bedzie iluzja, duch obserwator i wszystko bedzie iluzja skoro wg podanej fundamentalnej zasady, nie mozna esencji oddzielic od tego, w co sie ona formuje. Wiele ludzi popadlo w nieporozumienie idac tropem tych &#8222;iluzji&#8221; zwariowali lub przestalo im na czymkolwiek zalezec. Gdy narodzil sie budda wydawalo sie, ze zburzyl spora fasade tego nieporozumienia ale jednak nie do konca&#8230; .Mnie osobiscie bliska jest koncepcja dundamentalna, o czym takze traktowal budda, ze swiat jest jednia &#8211; jednolitym procesem nieodseparowanych elementow, ktore w drodze ewolucji i przeksztalcania tworza&#8230; manifestacje. Uzywal pojecia iluzji &#8211; owszem, w stosunku do tegoco umysl tworzy na podstawie mysli, nakladajac na rzeczywistosc latki. Jedyne co mawial o swiecie fizycznym to to, ze jest nietrwaly, a cierpienie powoduje iluzja oddzielenia i iluzja swiatastalego, nieruchomego, nigdy nie wypowiedzial sie jakoby swiat mial byc iluzja w ogole, bo niby czyja iluzja, przez kogo stworzona skoro aby ktokolwiek istnial, milionow lat ewolucji trzeba?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ewa</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-3087</link>
		<dc:creator>Ewa</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 11 Jan 2011 17:36:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-3087</guid>
		<description>W ten styczniowy wieczór Nowego Roku właśnie szukałam, czegoś takiego,
jak ten artykuł /?/, czegoś co pozwoli mi ,,odwiedzić siebie&quot;, czegoś co pozwoli mi 
popracować nad sobą... Może brzmi to zbyt pompatycznie, ale od pewnego czasu 
tak mam, że potrzebuję zająć się sobą w taki sposób. To moja walka z lękami i depresją.
Ucieszył mnie ten tekst, bo właśnie przesłanie z niego idące już jakiś czas temu znalazłam 
w paru książkach i dzięki temu ,,wracam do świata żywych&quot;. I chyba nie jest to jedno przesłanie, ale kilka świetnych wątków.
Najciekawszy dla mnie to ten, że człowiek żyje czasem za mocno emocjami i uczuciami.
Jeśli poddamy się strachowi to żyjemy w paraliżującym lęku czy nerwicy. Jeśli nie zrozumiemy 
wewnętrznego smutku trapi nas depresja i marazm. Ja właśnie ,,odwiedzając siebie&quot; walczę z tym, że te myśli i uczucia mną kierują i władają, właśnie w ten sposób, iż stale sobie przypominam, że one są i płyną, ale przeminą i nie warto z ich powodu, rozdrapywać ran- tkwić w przeszłości, albo martwić się na zapas i rezygnować z marzeń- bo przyszłość i tak może mieć dla nas całkiem inne i w dodatku symaptycze COŚ.
Ktoś powyżej wspomniał, że te myśli i uczucia to my, ale tak chyba do końca nie jest...
Ja sobie myślę, że te emocje lub nasze reakcje na to co nas spotyka to takie ubranko/ dostaliśmy je od rodziców, szkoły, znajomych itp/. I wcale to nie oznacza, że to ubranko to My. Owszem ono czasem o nas coś mów... Ale tak naprawdę nasze Ja to cosik więcej...
No, Słowacki to ja nie jestem... Jemu ,,,chodziło o to, żeby język giętki powiedział, co pomyśli głowa&quot;. Mi niby też, ale... ciągle się uczę... ;) Dzięki, Autorowi za tekst i lecę do następnego...</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W ten styczniowy wieczór Nowego Roku właśnie szukałam, czegoś takiego,<br />
jak ten artykuł /?/, czegoś co pozwoli mi ,,odwiedzić siebie&#8221;, czegoś co pozwoli mi<br />
popracować nad sobą&#8230; Może brzmi to zbyt pompatycznie, ale od pewnego czasu<br />
tak mam, że potrzebuję zająć się sobą w taki sposób. To moja walka z lękami i depresją.<br />
Ucieszył mnie ten tekst, bo właśnie przesłanie z niego idące już jakiś czas temu znalazłam<br />
w paru książkach i dzięki temu ,,wracam do świata żywych&#8221;. I chyba nie jest to jedno przesłanie, ale kilka świetnych wątków.<br />
Najciekawszy dla mnie to ten, że człowiek żyje czasem za mocno emocjami i uczuciami.<br />
Jeśli poddamy się strachowi to żyjemy w paraliżującym lęku czy nerwicy. Jeśli nie zrozumiemy<br />
wewnętrznego smutku trapi nas depresja i marazm. Ja właśnie ,,odwiedzając siebie&#8221; walczę z tym, że te myśli i uczucia mną kierują i władają, właśnie w ten sposób, iż stale sobie przypominam, że one są i płyną, ale przeminą i nie warto z ich powodu, rozdrapywać ran- tkwić w przeszłości, albo martwić się na zapas i rezygnować z marzeń- bo przyszłość i tak może mieć dla nas całkiem inne i w dodatku symaptycze COŚ.<br />
Ktoś powyżej wspomniał, że te myśli i uczucia to my, ale tak chyba do końca nie jest&#8230;<br />
Ja sobie myślę, że te emocje lub nasze reakcje na to co nas spotyka to takie ubranko/ dostaliśmy je od rodziców, szkoły, znajomych itp/. I wcale to nie oznacza, że to ubranko to My. Owszem ono czasem o nas coś mów&#8230; Ale tak naprawdę nasze Ja to cosik więcej&#8230;<br />
No, Słowacki to ja nie jestem&#8230; Jemu ,,,chodziło o to, żeby język giętki powiedział, co pomyśli głowa&#8221;. Mi niby też, ale&#8230; ciągle się uczę&#8230; <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';)' class='wp-smiley' />  Dzięki, Autorowi za tekst i lecę do następnego&#8230;</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-1033</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 05 May 2010 10:15:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-1033</guid>
		<description>Dziękuję Kamil :-) To raczej nie ja pomagam. Ja mogę tylko czasem znaleźć we właściwym miejscu, dzięki czemu ktoś sam radzi sobie z problemami.  Pozdrawiam serdecznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję Kamil <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  To raczej nie ja pomagam. Ja mogę tylko czasem znaleźć we właściwym miejscu, dzięki czemu ktoś sam radzi sobie z problemami.  Pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Kamil</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-1019</link>
		<dc:creator>Kamil</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Apr 2010 08:59:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-1019</guid>
		<description>Gdy po raz pierwszy czytałem książkę Eckharta Tollego &quot;Potęga Teraźniejszości&quot; mój umysł nie był w stanie uchwycić idei pełnej świadomości i akceptacji teraźniejszości, takiej jaka jest. Dopiero dzięki temu właśnie blogowi poczułem co to znaczy być w takim stanie, i uważam, że jest to najcenniejsza rzecz jaką nauczyłem się do tej pory - za co chcę podziękować z tego miejsca. Życzę wszystkim tego samego i pozdrawiam autora, naprawdę umie Pan pomagać ludziom i usuwać z ich życia cierpienie i lęk, co jest przecież celem tak wielu nauczycieli, a większość z nich wprowadza tylko jeszcze większy zamęt.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy po raz pierwszy czytałem książkę Eckharta Tollego &#8222;Potęga Teraźniejszości&#8221; mój umysł nie był w stanie uchwycić idei pełnej świadomości i akceptacji teraźniejszości, takiej jaka jest. Dopiero dzięki temu właśnie blogowi poczułem co to znaczy być w takim stanie, i uważam, że jest to najcenniejsza rzecz jaką nauczyłem się do tej pory &#8211; za co chcę podziękować z tego miejsca. Życzę wszystkim tego samego i pozdrawiam autora, naprawdę umie Pan pomagać ludziom i usuwać z ich życia cierpienie i lęk, co jest przecież celem tak wielu nauczycieli, a większość z nich wprowadza tylko jeszcze większy zamęt.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Romana</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-868</link>
		<dc:creator>Romana</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 21 Jan 2010 17:36:11 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-868</guid>
		<description>Trochę się zagubiłam w tym &quot;nieprzyleganiu&quot; do emocji i myśli. Bo rozumiem taki stan np. podczas medytacji. 
Ale w życiu codziennym, aktywnym zwłaszcza / praca, życie prywatne, musimy podejmować decyzje na bazie analizy naszych myśli i emocji. Czasem racjonalnie, na zasadzie logiki, czasem intuicyjnie czy nieświadomie, ale..jak mam nie brać pod uwagę swoich myśli czy emocji??ok, niech przepłyną. Przepłyneły, i co dalej, kiedy jedne faktycznie znikają, a pewne powtarzają się - i trzebaby podjąć jakieś kroki. zadziałać. 
Proszę kogoś z czytających lub Waldka o krótki komentarz. Wydaje mi się, że pogubiłam się.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Trochę się zagubiłam w tym &#8222;nieprzyleganiu&#8221; do emocji i myśli. Bo rozumiem taki stan np. podczas medytacji.<br />
Ale w życiu codziennym, aktywnym zwłaszcza / praca, życie prywatne, musimy podejmować decyzje na bazie analizy naszych myśli i emocji. Czasem racjonalnie, na zasadzie logiki, czasem intuicyjnie czy nieświadomie, ale..jak mam nie brać pod uwagę swoich myśli czy emocji??ok, niech przepłyną. Przepłyneły, i co dalej, kiedy jedne faktycznie znikają, a pewne powtarzają się &#8211; i trzebaby podjąć jakieś kroki. zadziałać.<br />
Proszę kogoś z czytających lub Waldka o krótki komentarz. Wydaje mi się, że pogubiłam się.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-828</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 13:05:12 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-828</guid>
		<description>Hm.. i co ja mam napisać, po takiej wymianie zdań? Była bardzo cenna, może oprócz tego jednego słowa na &quot;b&quot; pod  koniec. Dla mnie i wypowiedzi Waldka i Marzeny są cenne. Mam nadzieję, że wszyscy są cali :-)

Bardzo wiele wątków się pojawiło. Myślę, że nie jestem w stanie wszystkiego zebrać i do wszystkiego się odnieść. 

Może tylko jedno wyjaśnienie. Dosyć długo posługiwałem się terminem &quot;&lt;em&gt;akceptująca świadomość&lt;/em&gt;&quot;. Tzn. świadomość własnych procesów psychicznych, nie związana z krytyką i ocenami. Zauważyłem jednak, że część osób ma większy problem z akceptacją, a część ze świadomością. 

Gdy ktoś ma problem z &lt;strong&gt;akceptacją&lt;/strong&gt;, ma bardzo mocne oczekiwania pod swoim adresem. Ciągle zmusza się do tego by czuć się tak a nie inaczej, ciągle podkoloryzowuje, to co się z nim działo lub dzieje. Ciągle żałuje, że czegoś nie czuł (lub czuł) oraz oczekuje, że będzie jakość się czuł. Oczekuje od siebie skupienia, radości i całego zestawu różnych emocji w różnych sytuacjach. Osoba taka musi się nauczyć &lt;em&gt;akceptować&lt;/em&gt;, tzn. pomijać swoje wewnętrzne standardy i oczekiwania dotyczące wewnętrznych procesów psychicznych. 

By się dobrze zrozumieć. Nie chodzi o to, by rezygnować ze standardów regulujących nasze zachowania. Dawniej taką osobą, której brakowało akceptacji nazywano skrupulatem. Skrupulant mógł np. spowiadać się: &quot;przyszła mi do głowy grzeszna myśl, gdy zobaczyłem przebiegającą przez rynek półnagą kobietę&quot;. Grzeszne myśli tymczasem są grzechem. Grzechem są czyny, a nie myśli, która na nas przychodzą. Grzechem byłoby dopiero pobiegnięcie za tą kobietą lub ciągłe powracanie do jej obrazu. (ok. nie jestem księdzem, ale tak mi się wydaje). 

Zaakceptować to przyjąć do wiadomości całe spektrum stanów wewnętrznych i przestać dopasowywać czy rozliczać się z tego co czuję a co nie Oczywiście od strony praktycznej to trudne. Pomyślę na opisaniem jakiegoś zestawu ćwiczeń, które przybliżą to nie tylko teoretycznie. Bo mam wrażenie, że właśnie to Marzeno masz ma myśli. Pytasz: &quot;jak to poczuć? jak tego doświadczyć&quot;  

Drugi składnik &quot;akceptującej świadomości&quot; to świadomość lub &lt;strong&gt;obserwacja&lt;/strong&gt;. O ile osoby mające problemy z akceptacją częściej tłumią swoje doznania i czasem nawet nie wiedzą co czują, o tyle osoby mające problem z tym składnikiem bardzo dobrze wiedzą co czują. Często ponosi je wściekłość, rozpacz lub inne negatywne uczucia. Gdy takiej osobie mówisz o akceptacji, może zrobić coś, co jeszcze bardziej pogorszy jej stan. Jest bardziej dać się ponieść odczuciom. 

Ewa zapytała czy jesteśmy odpowiedzialni za korygowanie naszych mysli i uczuć. Nie jesteśmy odpowiedzialni, wtedy gdy się pojawiają. Na przykład przychodzi na mnie odczucie wściekłości. Wolałbym nigdy nie czuć wściekłości, pogardy czy wstrętu. Ale nic z tym nie jestem w stanie zrobić. Po prostu to czuję. Ale to nie znaczy, że mogę uderzyć, ośmieszyć czy odrzucić kogoś. Jestem odpowiedzialny, za to, co zrobię, gdy jakaś myśl czy uczucie się pojawi. Np. gdy czuję wściekłość, szybko wychodzę i daję sobie pięć minut przerwy. Czekam tak długo aż ochłonę. Albo gdy mam ochotę zarzucić jakiś projekt, myslę, sobie, że mam tendencję do rezygnacji i mimo tego co czuję, powienienem się starać działać dalej, aż zrobię, to, co sobie zaplanowałem. Nie jestem odpowiedzilny za to, co się we mnie pojawia. Ale jestem odpowiedzialny za to, co zrobię, gdy się to pojawi. By być do tego zdolnym muszę nie tylko pozbyć się moich nierelanych oczekiwań zgodnie z którymi nigdy nie powienienem czuć negatywnych emocji (umiejętność akceptacji), ale muszę nauczyć się obserwacji. Uważnego patrzenie na to, co się ze mną dzieje. Wrażliwości na drobne nawet sygnały. 
Akceptująca świadomość nie polega na zatem tym, by dać się ponosić emocjom. 

Podsumowując, akceptująca świadomość dla róznych osób może znaczyć różne rzeczy. Na pewno jednak jest to umiejętność, która nam ułatwia, a nie utrudnia, celowe działanie. 

Kasiu, bardzo dziękuję, cieszę się, że  tekst był pomocny. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Hm.. i co ja mam napisać, po takiej wymianie zdań? Była bardzo cenna, może oprócz tego jednego słowa na &#8222;b&#8221; pod  koniec. Dla mnie i wypowiedzi Waldka i Marzeny są cenne. Mam nadzieję, że wszyscy są cali <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Bardzo wiele wątków się pojawiło. Myślę, że nie jestem w stanie wszystkiego zebrać i do wszystkiego się odnieść. </p>
<p>Może tylko jedno wyjaśnienie. Dosyć długo posługiwałem się terminem &#8222;<em>akceptująca świadomość</em>&#8222;. Tzn. świadomość własnych procesów psychicznych, nie związana z krytyką i ocenami. Zauważyłem jednak, że część osób ma większy problem z akceptacją, a część ze świadomością. </p>
<p>Gdy ktoś ma problem z <strong>akceptacją</strong>, ma bardzo mocne oczekiwania pod swoim adresem. Ciągle zmusza się do tego by czuć się tak a nie inaczej, ciągle podkoloryzowuje, to co się z nim działo lub dzieje. Ciągle żałuje, że czegoś nie czuł (lub czuł) oraz oczekuje, że będzie jakość się czuł. Oczekuje od siebie skupienia, radości i całego zestawu różnych emocji w różnych sytuacjach. Osoba taka musi się nauczyć <em>akceptować</em>, tzn. pomijać swoje wewnętrzne standardy i oczekiwania dotyczące wewnętrznych procesów psychicznych. </p>
<p>By się dobrze zrozumieć. Nie chodzi o to, by rezygnować ze standardów regulujących nasze zachowania. Dawniej taką osobą, której brakowało akceptacji nazywano skrupulatem. Skrupulant mógł np. spowiadać się: &#8222;przyszła mi do głowy grzeszna myśl, gdy zobaczyłem przebiegającą przez rynek półnagą kobietę&#8221;. Grzeszne myśli tymczasem są grzechem. Grzechem są czyny, a nie myśli, która na nas przychodzą. Grzechem byłoby dopiero pobiegnięcie za tą kobietą lub ciągłe powracanie do jej obrazu. (ok. nie jestem księdzem, ale tak mi się wydaje). </p>
<p>Zaakceptować to przyjąć do wiadomości całe spektrum stanów wewnętrznych i przestać dopasowywać czy rozliczać się z tego co czuję a co nie Oczywiście od strony praktycznej to trudne. Pomyślę na opisaniem jakiegoś zestawu ćwiczeń, które przybliżą to nie tylko teoretycznie. Bo mam wrażenie, że właśnie to Marzeno masz ma myśli. Pytasz: &#8222;jak to poczuć? jak tego doświadczyć&#8221;  </p>
<p>Drugi składnik &#8222;akceptującej świadomości&#8221; to świadomość lub <strong>obserwacja</strong>. O ile osoby mające problemy z akceptacją częściej tłumią swoje doznania i czasem nawet nie wiedzą co czują, o tyle osoby mające problem z tym składnikiem bardzo dobrze wiedzą co czują. Często ponosi je wściekłość, rozpacz lub inne negatywne uczucia. Gdy takiej osobie mówisz o akceptacji, może zrobić coś, co jeszcze bardziej pogorszy jej stan. Jest bardziej dać się ponieść odczuciom. </p>
<p>Ewa zapytała czy jesteśmy odpowiedzialni za korygowanie naszych mysli i uczuć. Nie jesteśmy odpowiedzialni, wtedy gdy się pojawiają. Na przykład przychodzi na mnie odczucie wściekłości. Wolałbym nigdy nie czuć wściekłości, pogardy czy wstrętu. Ale nic z tym nie jestem w stanie zrobić. Po prostu to czuję. Ale to nie znaczy, że mogę uderzyć, ośmieszyć czy odrzucić kogoś. Jestem odpowiedzialny, za to, co zrobię, gdy jakaś myśl czy uczucie się pojawi. Np. gdy czuję wściekłość, szybko wychodzę i daję sobie pięć minut przerwy. Czekam tak długo aż ochłonę. Albo gdy mam ochotę zarzucić jakiś projekt, myslę, sobie, że mam tendencję do rezygnacji i mimo tego co czuję, powienienem się starać działać dalej, aż zrobię, to, co sobie zaplanowałem. Nie jestem odpowiedzilny za to, co się we mnie pojawia. Ale jestem odpowiedzialny za to, co zrobię, gdy się to pojawi. By być do tego zdolnym muszę nie tylko pozbyć się moich nierelanych oczekiwań zgodnie z którymi nigdy nie powienienem czuć negatywnych emocji (umiejętność akceptacji), ale muszę nauczyć się obserwacji. Uważnego patrzenie na to, co się ze mną dzieje. Wrażliwości na drobne nawet sygnały.<br />
Akceptująca świadomość nie polega na zatem tym, by dać się ponosić emocjom. </p>
<p>Podsumowując, akceptująca świadomość dla róznych osób może znaczyć różne rzeczy. Na pewno jednak jest to umiejętność, która nam ułatwia, a nie utrudnia, celowe działanie. </p>
<p>Kasiu, bardzo dziękuję, cieszę się, że  tekst był pomocny.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-826</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 15:02:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-826</guid>
		<description>Z większością tego, co piszesz, się zgadzam.
Pozwolę sobie zaledwie na drobne korektury. Skoro zależy Ci na precyzji, Marzeno, to bądź precyzyjna.
Nie pisz proszę: „to bełkot“ – odnośnie moich słów. Napisz – zgodnie zresztą z prawdą - że to Ty tak je odbierasz. Czy zauważasz różnicę?
To drobiazg. Czasem można takie drobiazgi pominąć. Chyba, że komuś zależy na precyzji.
Podobnie sprecyzuj, że to Ty nie wiesz o co mi chodzi. Nie generalizuj używając formy bezosobowej “nie wiadomo”. Bo może doskonale “wiadomo” lecz tylko Ty nie chcesz wiedzieć... 
Jakkolwiek by nie było, proponuję zakończenie naszej wymiany zdań. Mam nadzieję, że Zbyszek znajdzie czas i ochotę, by odnieść się do tego, co piszesz i wierzę, że wymiana zdań z nim będzie dla Ciebie ubogaceniem.

Nie będę odnosił się do Twoich komentarzy jak i będę zakładał, że Twoje pytania nie są kierowane do mnie.
Myślę, że odpowiada to Twoim oczekiwaniom.
Będę przypuszczalnie nadal zamieszczał moje komentarze, dlatego też już teraz proszę Cię, byś się nimi nie przejmowała i jeżeli nie sprawi Ci to trudności – nie odnoś się do nich. A jeżeli się nie da, to pisz w takim razie śmiało; nazywanie moich słów bełkotem, nie urąga mi w niczym, tak więc nie czuj się moją prośbą ograniczona. Chciałbym Ci zaledwie oszczędzić nieprzyjemnych emocji, nic więcej. I mnie samemu oczywiście również.
Życzę miłego dnia i owocnej dalszej dyskusji oraz pozdrawiam serdecznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Z większością tego, co piszesz, się zgadzam.<br />
Pozwolę sobie zaledwie na drobne korektury. Skoro zależy Ci na precyzji, Marzeno, to bądź precyzyjna.<br />
Nie pisz proszę: „to bełkot“ – odnośnie moich słów. Napisz – zgodnie zresztą z prawdą &#8211; że to Ty tak je odbierasz. Czy zauważasz różnicę?<br />
To drobiazg. Czasem można takie drobiazgi pominąć. Chyba, że komuś zależy na precyzji.<br />
Podobnie sprecyzuj, że to Ty nie wiesz o co mi chodzi. Nie generalizuj używając formy bezosobowej “nie wiadomo”. Bo może doskonale “wiadomo” lecz tylko Ty nie chcesz wiedzieć&#8230;<br />
Jakkolwiek by nie było, proponuję zakończenie naszej wymiany zdań. Mam nadzieję, że Zbyszek znajdzie czas i ochotę, by odnieść się do tego, co piszesz i wierzę, że wymiana zdań z nim będzie dla Ciebie ubogaceniem.</p>
<p>Nie będę odnosił się do Twoich komentarzy jak i będę zakładał, że Twoje pytania nie są kierowane do mnie.<br />
Myślę, że odpowiada to Twoim oczekiwaniom.<br />
Będę przypuszczalnie nadal zamieszczał moje komentarze, dlatego też już teraz proszę Cię, byś się nimi nie przejmowała i jeżeli nie sprawi Ci to trudności – nie odnoś się do nich. A jeżeli się nie da, to pisz w takim razie śmiało; nazywanie moich słów bełkotem, nie urąga mi w niczym, tak więc nie czuj się moją prośbą ograniczona. Chciałbym Ci zaledwie oszczędzić nieprzyjemnych emocji, nic więcej. I mnie samemu oczywiście również.<br />
Życzę miłego dnia i owocnej dalszej dyskusji oraz pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: marzena</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-825</link>
		<dc:creator>marzena</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 14:19:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-825</guid>
		<description>Dziekuje za wyjasnienie ale wprowadzasz zamęt: 
-&quot; Nazwij, jak chcesz. Nie rozumiem po co. Ale to nie problem. Jak również nie odczuwam potrzeby tłumaczenia, dlaczego narcyzm i obserwacja to nie to samo. Bo może dla Ciebie to faktycznie to samo. Zadecyduj sama. Po czym nie zarzucaj innym błędu jeżeli miałoby się okazać, że oni zadecydowali inaczej. To od Ciebie zależy, jak co rozumiesz. -
--to jest belkot.  Jak nie odczuwasz potrzeby to nie pisz.  

To, o co pytam to nie jest kwestia mojego decydowania czy nie.  Zbyszek proponuje pewien sposob patrzenia na siebie i system regulowania swoich (tzn znaszych, czytelnikow) kontaktow z rzeczywistoscia, poparty jego badaniami, obserwacjami i doswiadczeniem.  Mnie ta propozycja intryguje i  interesuje, co nie znaczy ze wszystko rozumiem i co wiecej nie zawsze udaje mi sie to stosowac.  Odbiega od tego do czego przywyklam, stad pytania, czy tez watpliwosci, staram sie jak najlepiej zrozumiec to co Z.  proponuje.   To jest blog, wymiana idei. Po prostu zmagam sie probujac zastosowac pewne sugestie, stad pytania.  Precyzja jest istotna.  Co wlasnie mi sie w tym blogu generalnie podoba to Zbyszka zdolnosc do wylapania niuansow.  

  A Ty &quot;rozmywasz&quot; - ze tak sie wyraze  - sens mojego pytania i mi mowisz ze ja moge decydowac ..Tu nie chodzi o moje decyzje czy o wiare tylko o zrozumienie  i prawidlowe zastosowanie cwiczen.  

I znowu Ci wyszlo &quot;wszystko i nic&quot;, czyli nie wiadomo o co chodzi.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziekuje za wyjasnienie ale wprowadzasz zamęt:<br />
-&#8221; Nazwij, jak chcesz. Nie rozumiem po co. Ale to nie problem. Jak również nie odczuwam potrzeby tłumaczenia, dlaczego narcyzm i obserwacja to nie to samo. Bo może dla Ciebie to faktycznie to samo. Zadecyduj sama. Po czym nie zarzucaj innym błędu jeżeli miałoby się okazać, że oni zadecydowali inaczej. To od Ciebie zależy, jak co rozumiesz. -<br />
&#8211;to jest belkot.  Jak nie odczuwasz potrzeby to nie pisz.  </p>
<p>To, o co pytam to nie jest kwestia mojego decydowania czy nie.  Zbyszek proponuje pewien sposob patrzenia na siebie i system regulowania swoich (tzn znaszych, czytelnikow) kontaktow z rzeczywistoscia, poparty jego badaniami, obserwacjami i doswiadczeniem.  Mnie ta propozycja intryguje i  interesuje, co nie znaczy ze wszystko rozumiem i co wiecej nie zawsze udaje mi sie to stosowac.  Odbiega od tego do czego przywyklam, stad pytania, czy tez watpliwosci, staram sie jak najlepiej zrozumiec to co Z.  proponuje.   To jest blog, wymiana idei. Po prostu zmagam sie probujac zastosowac pewne sugestie, stad pytania.  Precyzja jest istotna.  Co wlasnie mi sie w tym blogu generalnie podoba to Zbyszka zdolnosc do wylapania niuansow.  </p>
<p>  A Ty &#8222;rozmywasz&#8221; &#8211; ze tak sie wyraze  &#8211; sens mojego pytania i mi mowisz ze ja moge decydowac ..Tu nie chodzi o moje decyzje czy o wiare tylko o zrozumienie  i prawidlowe zastosowanie cwiczen.  </p>
<p>I znowu Ci wyszlo &#8222;wszystko i nic&#8221;, czyli nie wiadomo o co chodzi.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kasia</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-824</link>
		<dc:creator>kasia</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 10:06:35 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-824</guid>
		<description>bardzo fajny tekst Zbyszku! był czytelny i zrozumiały, choć zdobycie tej umiejętności rzeczywiście jest bardzo trudne, najważniesze jednak to ciągle próbować</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>bardzo fajny tekst Zbyszku! był czytelny i zrozumiały, choć zdobycie tej umiejętności rzeczywiście jest bardzo trudne, najważniesze jednak to ciągle próbować</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-823</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 10 Dec 2009 08:16:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-823</guid>
		<description>Nie, obserwacja to nie narcyzm. Ale jeżeli pojęcie obserwowania ma w sobie coś niewygodnego i chciałabyś je zastąpić innym, to zastąp. Nazwij, jak chcesz. Nie rozumiem po co. Ale to nie problem. Jak również nie odczuwam potrzeby tłumaczenia, dlaczego narcyzm i obserwacja to nie to samo. Bo może dla Ciebie to faktycznie to samo. Zadecyduj sama. Po czym nie zarzucaj innym błędu jeżeli miałoby się okazać, że oni zadecydowali inaczej. To od Ciebie zależy, jak co rozumiesz.

Czy obserwowanie siebie przeszkadza w – jak piszesz – skupieniu na „innych sprawach“? Mnie nie przeszkadza, ale jak jest z Tobą, Marzeno, przeszkadza? Jeżeli tak, a „inne sprawy“ mają pierwszeństwo, to co stoi na przeszkadzie, żebyś przestała obserwować siebie? Bo Zbyszek tak każe? Bo Waldkowi się zachciało? Bo Ewa tak napisała? Bo ktoś inny twierdzi, że tak trzeba?

„Co zostaje z nas jesli mysli i uczucia tylko przeplywaja?“ 
Jeżeli tak jest, to z nas zostaje wtedy bardzo bardzo mało. 

„Gdzie jest masza osobowosc, charakter?“ 
Jest kształtowana przez – jak piszesz – myśli i uczucia. Bo to, jakie myśli i uczucia w Tobie się pojawiają, jest odzwierciedleniem Ciebie samej. Myśli pojawiają się. Przychodzą. I nie pytają o zgodę. Nie pukają grzecznie czekając aż otworzysz drzwi. Uczucia również. Jednak tylko te, które znajdują w Tobie rezonans. Wszystkie inne, które nie znajdują w Tobie niczego, o co mogłyby się zahaczyć, znikają niepostrzeżenie i bez śladu. Nawet nie jesteś w stanie ich zauważyć. 

To nie ja odpowiadam za myśli, które wywołają w Tobie moje zdania. To nie ja jestem winny uczuciom, które pojawią się w Tobie w trakcie czytania tych słów. 
Stoi to oczywiście w sprzeczności z tym, czym nas karmiono od dziecka. Ale nic na to nie poradzę, że karmiono nas nieprawdą. Uczono nas, że jeżeli ktoś wywoła w nas złość, to on jest winny tej złości.

Jeżeli chcesz, możesz w to wierzyć. Możesz doszukiwać się winy w moim języku i stylu pisania, jeżeli język i styl sprawiają, że treść jest dla Ciebie “myląca”.

Pozwól, że zrekapituluję mój wywód w jednym zdaniu: “wszystko i nic”.

Zyczę Ci, Marzeno, miłego dnia i pozdrawiam serdecznie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Nie, obserwacja to nie narcyzm. Ale jeżeli pojęcie obserwowania ma w sobie coś niewygodnego i chciałabyś je zastąpić innym, to zastąp. Nazwij, jak chcesz. Nie rozumiem po co. Ale to nie problem. Jak również nie odczuwam potrzeby tłumaczenia, dlaczego narcyzm i obserwacja to nie to samo. Bo może dla Ciebie to faktycznie to samo. Zadecyduj sama. Po czym nie zarzucaj innym błędu jeżeli miałoby się okazać, że oni zadecydowali inaczej. To od Ciebie zależy, jak co rozumiesz.</p>
<p>Czy obserwowanie siebie przeszkadza w – jak piszesz – skupieniu na „innych sprawach“? Mnie nie przeszkadza, ale jak jest z Tobą, Marzeno, przeszkadza? Jeżeli tak, a „inne sprawy“ mają pierwszeństwo, to co stoi na przeszkadzie, żebyś przestała obserwować siebie? Bo Zbyszek tak każe? Bo Waldkowi się zachciało? Bo Ewa tak napisała? Bo ktoś inny twierdzi, że tak trzeba?</p>
<p>„Co zostaje z nas jesli mysli i uczucia tylko przeplywaja?“<br />
Jeżeli tak jest, to z nas zostaje wtedy bardzo bardzo mało. </p>
<p>„Gdzie jest masza osobowosc, charakter?“<br />
Jest kształtowana przez – jak piszesz – myśli i uczucia. Bo to, jakie myśli i uczucia w Tobie się pojawiają, jest odzwierciedleniem Ciebie samej. Myśli pojawiają się. Przychodzą. I nie pytają o zgodę. Nie pukają grzecznie czekając aż otworzysz drzwi. Uczucia również. Jednak tylko te, które znajdują w Tobie rezonans. Wszystkie inne, które nie znajdują w Tobie niczego, o co mogłyby się zahaczyć, znikają niepostrzeżenie i bez śladu. Nawet nie jesteś w stanie ich zauważyć. </p>
<p>To nie ja odpowiadam za myśli, które wywołają w Tobie moje zdania. To nie ja jestem winny uczuciom, które pojawią się w Tobie w trakcie czytania tych słów.<br />
Stoi to oczywiście w sprzeczności z tym, czym nas karmiono od dziecka. Ale nic na to nie poradzę, że karmiono nas nieprawdą. Uczono nas, że jeżeli ktoś wywoła w nas złość, to on jest winny tej złości.</p>
<p>Jeżeli chcesz, możesz w to wierzyć. Możesz doszukiwać się winy w moim języku i stylu pisania, jeżeli język i styl sprawiają, że treść jest dla Ciebie “myląca”.</p>
<p>Pozwól, że zrekapituluję mój wywód w jednym zdaniu: “wszystko i nic”.</p>
<p>Zyczę Ci, Marzeno, miłego dnia i pozdrawiam serdecznie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: marzena</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-822</link>
		<dc:creator>marzena</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 09 Dec 2009 20:40:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-822</guid>
		<description>to obserwowanie siebie - czy to nie jest narcyzm? jesli nie to dlaczego nie.  Takie obserwowanie siebie jakos nie pozwala skupic sie na innych sprawach.   i co zostaje z nas jesli mysli i uczucia tylko przeplywaja? gdzie jest mnasza osobowosc, charakter?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>to obserwowanie siebie &#8211; czy to nie jest narcyzm? jesli nie to dlaczego nie.  Takie obserwowanie siebie jakos nie pozwala skupic sie na innych sprawach.   i co zostaje z nas jesli mysli i uczucia tylko przeplywaja? gdzie jest mnasza osobowosc, charakter?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-818</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 12:58:08 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-818</guid>
		<description>„Problem polega na tym ze Ty poslugujesz sie jezykiem na roznych poziomach: albo jest wywod logiczny, albo poezja, albo jak ma nic do powiedzenia to jakas zgrabna metafora. To dle mnie jest mylace.“
Rozumiem Marzeno. Jednak nie jestem w stanie posługiwać się językiem innym, niż mój własny. Zakładam, że jesteś tego świadoma i doskonale to rozumiesz. Ja z kolei mam zaufanie do Ciebie. Wierzę, że nie dasz się zmylić.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>„Problem polega na tym ze Ty poslugujesz sie jezykiem na roznych poziomach: albo jest wywod logiczny, albo poezja, albo jak ma nic do powiedzenia to jakas zgrabna metafora. To dle mnie jest mylace.“<br />
Rozumiem Marzeno. Jednak nie jestem w stanie posługiwać się językiem innym, niż mój własny. Zakładam, że jesteś tego świadoma i doskonale to rozumiesz. Ja z kolei mam zaufanie do Ciebie. Wierzę, że nie dasz się zmylić.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: marzena</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-817</link>
		<dc:creator>marzena</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 12:13:29 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-817</guid>
		<description>Waldek: czyli wszystko i nic.  &quot;Ja zostaję codziennie obdarowywany bez żadnych żądań i roszczeń. I nawet nie jest to moją zasługą. Zbieram i rozdaję dalej, zbieram i rozdaję, zbieram i rozdaję… I widzę zmiany. Nieustannie. Chcąc czy nie chcąc.&quot; - nie rozumiem o co tu chodzi.  Problem polega na tym ze Ty poslugujesz sie jezykiem na roznych poziomach: albo jest wywod logiczny, albo poezja, albo jak ma nic do powiedzenia to jakas zgrabna metafora. To dle mnie jest mylace.   Tak samo Twoje doswiadczenie a to co chce przekazac Zbyszek - nie wiem jak jedno ma sie do drugiego. A propos negocjacji : wlasnie doszlam do wniosku ze za malo negocjowalam i zylam za malo swiadomie (zeby nie powiedziec: nieswiadomie) stad moje zainteresowanie tematem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Waldek: czyli wszystko i nic.  &#8222;Ja zostaję codziennie obdarowywany bez żadnych żądań i roszczeń. I nawet nie jest to moją zasługą. Zbieram i rozdaję dalej, zbieram i rozdaję, zbieram i rozdaję… I widzę zmiany. Nieustannie. Chcąc czy nie chcąc.&#8221; &#8211; nie rozumiem o co tu chodzi.  Problem polega na tym ze Ty poslugujesz sie jezykiem na roznych poziomach: albo jest wywod logiczny, albo poezja, albo jak ma nic do powiedzenia to jakas zgrabna metafora. To dle mnie jest mylace.   Tak samo Twoje doswiadczenie a to co chce przekazac Zbyszek &#8211; nie wiem jak jedno ma sie do drugiego. A propos negocjacji : wlasnie doszlam do wniosku ze za malo negocjowalam i zylam za malo swiadomie (zeby nie powiedziec: nieswiadomie) stad moje zainteresowanie tematem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obserwacja-siebie/comment-page-1/#comment-816</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 07 Dec 2009 11:00:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=563#comment-816</guid>
		<description>A może nawet nie “rezygnacja z pragnienia zmiany” a jedynie rezygnacja z chęci walki o zmianę. Pragnienie zmiany może pozostać. Hm, szczerze: nie wiem.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>A może nawet nie “rezygnacja z pragnienia zmiany” a jedynie rezygnacja z chęci walki o zmianę. Pragnienie zmiany może pozostać. Hm, szczerze: nie wiem.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

