Samodyscyplina

Pewnego dnia pracowałem w moim biurze dłużej niż zwykle. Ze zdziwieniem zauważyłem, że jest prawie piąta. Byłem umówiony na piątą! Jak mogłem zapomnieć?! Szybko zamknąłem komputer i spakowałam się. Biegiem do drzwi wyjściowych. Chwyciłem za klamkę. Bezruch. Zamknięte od zewnątrz.

Drzwi mają zamek Gerda. Nie cierpię tych zamków. Gdy ktoś przekręci klucz z zewnątrz, nie można ich otworzyć od środka. Mój sąsiad z biura obok wyszedł wcześniej i zapomniał sprawdzić, czy ktoś jeszcze jest.

Byłem uwięziony. Do tego bardzo się spieszyłem.

Biuro jest na pierwszym piętrze. Wyjść przez okno się nie da. W budynku nie żadnej obsługi (strażników czy portierów). Nikt by nie usłyszał mojego tłuczenie się. Nie miałem gdzie zadzwonić po pomoc.

Do pracy ludzie przychodzą rano. Po piątej rzadko ktoś się pojawia.

Podszedłem do okna i domyśliłem się co muszę zrobić. Otworzyć okno, zatrzymać jakiegoś przechodnia, rzucić mu klucz i poprosić by mnie otworzył.

Łatwo powiedzieć. Otworzyłem okno. Na zewnątrz był hałas. Raz na jakiś czas ktoś przechodził. Ale przecież nikt nie chodzi z oczyma utkwionymi w moje okno. Trzeba przyciągnąć uwagę człowieka. Krzyknąć, albo przynajmniej głośno mówić.

Akurat ktoś przechodził. Wziąłem oddech i … nic. Odsunąłem się od okna. Jestem osobą nieśmiałą. Nie chorobliwie. We wielu obszarach jestem śmiały, np. stosunkowo bez problemów przemawiam przed grupą. Jednak moją piętą achillesową jest inicjowania kontaktów. Nie potrafię bez stresu zaczepić kogoś, kogo nie znam. A nawet, jeżeli już jestem w stanie to zrobić (czasem się zdarza) to zaczepianie kogoś krzykiem, z wysokości pierwszego piętra, nie do końca mi się podobało. Bądźmy szczerzy. To mnie przerażało. Trudno mi wyobrazić coś bardziej stresującego.

Nogi się pode mną ugięły. Poczułem się słabo, zabrakło mi oddechu, głos ugrzązł w krtani…

- Nie, nie jestem jeszcze gotowy – wyszeptałem – muszę się przygotować. Zacząłem próbować różnych metod, wzbudzałem w sobie odwagę i pewność siebie, tłumaczyłem sobie, wyciszałem się, patrzyłem z innej perspektywy, dysocjowałem…

Czas mijał. Było już prawie dziesięć po piątej. Być może do rano rozwiązałbym swoje problemy emocjonalne.

Wtedy zrozumiałem, że jedynym sposobem jest przestać walczyć z emocjami.

- Tak jestem świrem, jestem spięty i nieśmiały, głos mi się łamie, boję się i nic nie mogę z tym zrobić.

Podszedłem do okna:

- Proszę pana…. mój głos brzmiał bardzo niemrawo. Rzeczywiście jestem nieśmiały – pomyślałem – całkowita sierota. Gość na dole, nawet nie zwrócił na mnie uwagi.

- Halo, proszę pana – spróbowałem nieco głośniej, mimo, że miałem ochotę uciec. – Halo… Człowiek w końcu podniósł głowę.

- Mam wielką prośbę. Kolega zamknął mnie od zewnątrz. To Gerda i nie da się jej otworzyć od środka. Mógłby pan wziąć te klucze i otworzyć od zewnątrz?

- Proszę rzucić

Po chwili byłem wolny.

Na tym właśnie polega samodyscyplina. Zrobić coś, niezależnie od tego, co czujesz, dlatego, że wiesz, że trzeba to zrobić. To nie jest łatwe.

Samodyscyplina nigdy nie jest łatwa. Ale staje się łatwiejsza, gdy przyjmujesz otwarcie, „na klatę”, wszystkie emocje jakie czujesz. Gdy przestajesz szukać w sobie odwagi, dzielności czy śmiałości i skupiasz się na tym, co masz do zrobienia. Zrobiłem to jak sierota. Głos mi się łamał i byłem spięty. Wątpię jednak by przechodzień to zauważył.

Samodyscyplina nie polega na próbie kontroli swoich emocji czy wmawianiu sobie, że jest się odważnym, pracowitym czy skupionym.

Shōma Morita napisał:

Machnij ręką na siebie. Zacznij działać teraz, gdy jesteś neurotyczny, niedoskonały, wiecznie zwlekający, leniwy, niezdrowy czy też jakiejkolwiek innej niecelnej etykiety w odniesieniu do siebie używasz. Idź naprzód i bądź najlepszą niedoskonała osoba, jaką możesz być i zabierz się za rzeczy, jakich chcesz dokonać, zanim umrzesz.

Nie walcz, nie próbuj się zmieniać, nie podbijaj siebie. Dostrzegaj i czuj to, co się dzieje w twoim środku, ale swoją energię skup na tym, co masz do zrobienia.

Gdy zaczniesz już działać, zobaczysz, że twoje emocje i stany zaczną same się zmieniać i iść za tym, co robisz. Gdybym jeszcze kilka razy był zmuszony zaczepić w ten sposób ludzi, stałbym sie całkiem odważny. Odpukać… Wcale mi na tym nie zależy. Lubię swoją nieśmiałość.

Samodyscyplina, która polega na sterowaniu emocjami czy myślami, to walka z wiatrakami. Mimo chwilowych sukcesów, nigdy jej nie wygrasz.

Skuteczna dyscyplina polega na działaniu. Po pierwsze musisz wiedzieć co trzeba zrobić. Po drugie musisz skupić swoją uwagę na działaniu a nie na sobie. Gdy walczysz ze swoimi emocjami czy myślami, jesteś skupiony na sobie, a nie na świecie zewnętrznym.

16 komentarzy do “Samodyscyplina”
  1. Catta 29 lipca 2009 o 18:04 #

    :)
    Brakuje mi bardzo dyscypliny polegającej na działaniu. Ponieważ „w głowie” wszystko przygotowuję i „wykonuję” zwykle w rzeczywistym świecie tego już nie robię.
    Ale krzyknąć na kogoś z okana gromkim głosem byłoby mi zdecydowanie łatwiej niż przemawiać przed grupą osób.

    [Odpowiedz]

  2. Zbyszek Ryżak 29 lipca 2009 o 21:27 #

    Catta, też to znam. Ostatnio podczytuję książki na temat teatru impro i coraz bardziej mnie fascynuje działanie bez przygotowania.Wszystko zależy od rodzaju działania, ale przygotowanie bardzo często blokuje bezpośredni kontakt z rzeczywistością. To czasem widać u trenerów. Są ich trzy rodzaje: (1) tacy, którzy są dobrze przygotowani do zajęć i tak skupieni na programie zajęć, że nie zwracają uwagi na to co się dzieje na sali (koszmar) (2) tacy, którzy nie są przygotowani i są tym tak spięci, że przypominaja walczącego z falami rozbitka, który uczepił sie rzutnika (też koszmar), (3) tacy, którzy są skupieni na uczestnikach. Ci ostatni czasem są przygotowani, czasem nie. Najcześciej średnio przygotowani. I są najlepsi.

    Czy próbowałaś celowo do czegoś ważnego się nie przygotowywać? Jeżeli tak, ciekaw jestem jak się czułaś. A jeżeli nie – czy ty sama nie byłabyś ciekawa co się wtedy dzieje i jakie są efekty? Pozdrawiam :-)

    [Odpowiedz]

  3. Ola 31 lipca 2009 o 15:11 #

    Otworzylam ten artykul (przedwczoraj wieczoram) akurat wtedy, kiedy po kolejny medytowalam nad odlozeniem pewnego (juz opoznionego sporo zadania). – Wstane raniutko i raz, dwa, trzy to zrobie. A teraz jeszcze tylko lookne, czy nie ma czegos nowego na energii wewnetrznej… A tam! dalo mi po oczach Samodyscyplina. Przeczytalam, robote zrobilam w godzine i wreszcie (po prawie miesiacu odkladania!) polozylam sie z lekkim sercem spac.
    Dziekuje!

    [Odpowiedz]

  4. Zbyszek Ryżak 2 sierpnia 2009 o 7:37 #

    Olu, Bardzo się cieszę! Dokładnie o to chodzi. :-)

    [Odpowiedz]

  5. Iwona 16 sierpnia 2009 o 23:12 #

    Opisana historia jest o tyle nietypowa, ze bohater byl postawiony pod sciana i nie mial innego wyjscia niz poprosic kogos o pomoc, To się nazywa presja. Nie wydaje mi się, zeby ta sytuacja spowodowała stałą zmianę i nauczyla bohatera lekkosci w nawiazywaniu kontaktow interpersonalnych.
    Tzw niesmialosc ma w moim odczuciu ogromny zwiazek z samoocena. Ludzie o niskiej samoocenie hoduja w sobie leki i boją sie oceny innych ludzi.
    A sprawa jest prosta – Jak lubisz sam siebie, to inni tez Cie lubia, a jak nie lubia to ich problem :)

    [Odpowiedz]

  6. Zbyszek Ryżak 18 sierpnia 2009 o 15:29 #

    Dziękuję Iwono za komentarz. Odpowiem szerzej. Zapisałem temat do kajetu :-)

    [Odpowiedz]

  7. Iwona 18 sierpnia 2009 o 20:49 #

    To bardzo miłe, że chcesz odpowiedziec szerzej na pytanie.
    Tylko że ja żadnego pytania nie zadałam. :)

    pozdrowasy

    [Odpowiedz]

  8. Zbyszek Ryżak 20 sierpnia 2009 o 8:20 #

    Z chęcia odpowiadam na pytania, gdyby ktoś je miał, to z radością odpowiem (czasem jednak może to mi zająć trochę czasu z racji innych zajęć).
    @Iwono, masz rację. Czasem za bardzo jestem skupiony na sobie i zapominam, że najważniejsze jest to, czego potrzebują ludzie. Wycofuję się z „dłuższej odpowiedzi”. Tylko krótkie „ustosunowanie się”.

    Ta przygoda nie nauczyła mnie lekkości w nawiązywaniu kontaktów z ludźmi poprzez krzyczenie przez okno. Ani nie nauczyła mnie także lekkości w nawiązywaniu kontaktów nie przez okno. I bardzo się z tego cieszę. Kocham swój ciężar. Jestem wdzięczny za to, że właśnie taki jestem.
    Co do pozostałych rzeczy: „nieśmiałość”, „samoocena”, „lęki” – etykietki, puste słowa, marketingowe keywordy. Nie ma świecie ludzi „nieśmiałych” ani z „niską samooceną”. Gdy człowiek jest uważny zaczyna dostrzegać, że jest tylko proces. Pewne rzeczy nam się przydarzają, a nie są. Ta przygoda nauczyła mnie porzucania takich właśnie teoretycznych rozważać i życia tu i teraz, z tym co mam i co czuję. Bez ocen i nakazów. Jeżeli już miałbym używać etykietek, to bym powiedział: nauczyła mnie porzucania gadającego krytyka i korzystania z ja centralnego.

    [Odpowiedz]

  9. Rafał 25 sierpnia 2009 o 20:54 #

    Wiem jak to jest nie umieć zacząć kontaktu.. ale uważam ża można a nawet należy się tego nauczyć. Też byłem kiedyś nieśmiały a teraz jest mi o wiele łatwiej, jestesmy istotami społecznymi, nie zapominajmy o tym. Im łatwiej będziemy potrafili się komunikować tym prostsze będzie nasze życie, najlepiej to widać w związkach partnerskich… I bez tego nie potrafiłbym prowadzić prezentacji, a okazuje się że sprawia mi to niesamowitą radochę..:)

    [Odpowiedz]

  10. Kelth 16 grudnia 2009 o 18:03 #

    Samodyscyplinę mam zerową. Jak z tym czegoś nie zacznę robić czegoś to życie przeleci mi przed nosem i skończy się tylko na planowaniu w głowie:(

    [Odpowiedz]

  11. Marcin 22 stycznia 2010 o 15:06 #

    Mam ten sam problem… dużo planów, ale słomiany zapał… szybko się zniechęcam… czasami muszę się zmusić aby coś zrobić… :/ ma ktoś jakąś receptę na to?… coś co nauczy samodyscypliny i systematyczności by się przydało…
    pozdrawiam niezdyscyplinowanych… a zdyscyplinowanych proszę o rady :)

    [Odpowiedz]

  12. Piotr 22 lipca 2010 o 17:36 #

    samodyscyplina ja rozumiem to inaczej pana przykład jest nieco błahy. samodyscyplina to jasny i przejrzysty harmonogram osiągnięcia celu posuwanie sie do celu małymi krokami zapomnienie o spotkaniu na 17 to brak samodyscypliny . Samodyscyplina byłaby wtedy: o jutro mam spotkanie na 17 muszę pujśc wcześniej do pracy aby zrobic wszystko i zdążyc na spotkanie, spóźnienie to brak samodyscypliny. Druga sprawa jak pan wie że sie spóźni pierwsza rzecz to tel do osoby z którą mamy sie spodkac i niemówic ze sie za długo filmiki ja youtobie oglądało tylko grzecznie powiedziec przepraszam spóźnię sie x min bo jest korek itd. Samodyscyplina to nie jest jednorazowym przypadkiem, tylko przemyślanym długotrwałym procesem a właściwie stylem życia, zachęcam do konwersacji na na mój e mail
    mgr Piotr

    [Odpowiedz]

    Wawrzyniec

    Ja zrozumiałem opowieść o pokonywaniu nieśmiałości jako przykład pokazujący na czym w istocie polega samodyscyplina. To o czym Ty mówisz nie przeczy temu. Co innego istota a co innego to, jak się przejawia, czyli harmonogram, cel itd. Pozdrawiam

  13. Marta 26 sierpnia 2010 o 13:03 #

    Też jestem nieśmiała w kontaktach z innymi ludźmi. Zawsze przejmuję się tym jak wypadnę, co mówię, robię i co inni pomyślą. Zacznę stosować Twoje rady, by przyznać się przed sobą do tego co czuję, zamiast to wypierać i skupić się na działaniu. Myślę, że to będzie dobra droga :) Po raz kolejny dziękuję.

    [Odpowiedz]

    Zbyszek Ryżak

    Bardzo się ciszę Marto. Napisz proszę, jak ci się udało :-)

  14. Anna Maria Dębniak 22 stycznia 2011 o 13:37 #

    Bardzo ciekawe podejście do zagadnienia,takie nawołanie do działania jest bardzo skuteczne.
    Ostatnio zgłębiam samodyscyplinę jaką taką i podeszłam do tematu z nieco innej strony, mianowicie do tego co Pan tu opisuje wplotłam jeszcze aspekt naszej podświadomości, ponieważ to w niej gromadzą się największe hamulce naszego rozwoju i działania i dopóki nie uporządkujemy spraw w naszej podświadomości, ciężko nam będzie wprowadzić jakiekolwiek zasady w życie. Ciężko ponieważ będziemy musieli ciągle walczyć z upiorami z podświadomości. W moim podejściu tłumaczę krok po kroku jak uwolnić się od tych obciążeń i jak z powodzeniem wprowadzić w życie każda zasadę bez wysiłku
    pozdrawiam
    Anna Maria Dębniak
    http://www.annamariadebniak.pl

    [Odpowiedz]

Co o tym myślisz?