<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Ubrudzić sobie ręce działaniem</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 18:50:46 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: Natalia</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-4513</link>
		<dc:creator>Natalia</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 18 Oct 2011 16:42:14 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-4513</guid>
		<description>Bardzo dziękuję za tekst. &quot;zacznij grać. Zacznij działać, zamiast po raz kolejny przeprowadzać analizę i dostrajać się.....Zacznij działać taki, jaki jesteś. Zacznij działać z tego miejsca, w którym jesteś. Z tym, co masz. Z takim zamętem, jaki masz w sobie. Zostaw to. Nie dostrajaj się, nie przygotowuj, nie wprowadzaj w nastrój.&quot;- to mi się podoba ! THank YOU!

Pozdrawiam</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo dziękuję za tekst. &#8222;zacznij grać. Zacznij działać, zamiast po raz kolejny przeprowadzać analizę i dostrajać się&#8230;..Zacznij działać taki, jaki jesteś. Zacznij działać z tego miejsca, w którym jesteś. Z tym, co masz. Z takim zamętem, jaki masz w sobie. Zostaw to. Nie dostrajaj się, nie przygotowuj, nie wprowadzaj w nastrój.&#8221;- to mi się podoba ! THank YOU!</p>
<p>Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-856</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 25 Dec 2009 18:56:57 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-856</guid>
		<description>Skądże Zbyszku. Nie ustawiam Ci poprzeczki i ani mi się to śni! 
Zresztą nawet gdybym coś podobnego miał w zamiarze – jakież to niby miałoby mieć dla Ciebie znaczenie? Prawda, że niewielkie?
W słowach: „pozostałeś na powierzchni“ doczytujesz się nutki krytyki lub też zawodu z mojej strony. Pojęcie głębi ma zatem dla Ciebie wyższą wartość, niż pojęcie powierzchni. Wejście w głębię to podwyższenie poprzeczki. To bardzo popularne jednak zupełnie niepotrzebne. 
Podobnie wartościują ludzie, o których nie masz zbyt wysokiego mniemania, a dla których “głębia” ma taką samą wysoką wartość, że gotowi są swoim słowom za wszelką cenę nadać tę właśnie otoczkę, by ich treści uchodziły za głębokie. Dla nich również głębia stoi ponad powierzchnią. Dla mnie jednak nie. 
Owszem, Kierkergaard osiągał dla mnie głębi. Niemniej jednak nie poczytuje mu to za zasługę. Nie jest też dla mnie osobą, wobec której jestem gotów okazać większy szacunek, niż odczuwam wobec Ciebie. Aczkolwiek rozumiem i podzielam w dużej mierze jego spojrzenie na filozofię (szczególnie tę określaną przez niego mianem „spekulatywnej“). 
Tak akurat przypadek zrządził, jak to on zwykle zrządza, że temat Kierkergaarda jest dla mnie aktualny jako, ze jestem w trakcie lektury Szestowa.  A Szestow zwykł rozpisywać się o Kierkergaardzie.
Fakt, ze mnie cos bardziej interesuje nie znaczy, ze uwazam, iz jest jakas objektywna skala, na ktorej jest to bardziej wartosciowe od tego, co interesuje innych - tak nie jest. Sprawy mnie interesujace nie musza Ciebie absorbowac i wcale nie znaczy to, ze pomijasz tym samym sprawy wazne.

Oczekując od Ciebie czegoś innego, niż to, na co to Ty się decydujesz, byłbym jak jakaś cizia mająca w pogardzie ślusarza dlatego, że nie jest lekarzem. Mnie tytuły nie oślepiają. 
Pod tym względem jestem fanem Młynarskiego z jego mottem: „róbmy swoje!“.
Twoja wiedza jest dostatecznie obszerna, by obronić się przed kazda plytką krytyką. A zwolennicy tzw. wiedzy akademickiej nigdy mi nie imponowali. Nie wierzę, żeby ktoś popisujący się recytacją Kanta na pamięć, był w stanie zgłębić treść jego dzieł. Gdy zgłębi, przestanie recytować.

Twoje zestawienie Górala z profesorem bardzo mi się podoba.
Z kolei połączenie ginekologa i miłości już mniej. Niesłusznie ustawiasz poprzeczkę biednym ginekologom na wysokości, na którą ginekologia wcale ich nie wznosi. Przecież ginekolog nie jest fachowcem od miłości. I nie miłość jest przedmiotem jego studiów. Dlaczego więc miałby o niej wiedzieć więcej, niż Ty czy ja?

Inaczej już z neurobiologią wobec kwestii procesów składających się na podejmowanie decyzji. Niemniej jednak perspektywa neurobiologa nie musi Cię interesować. Pytając chciałem wiedzieć. To nie była sugestia lub zakamuflowane oczekiwanie. Możesz olać tę kwestię zupełnie i ja nie będę miał Ci tego za złe. Jednak gdyby okazało się, że te dziedziny stoją w obrębie horyzontu Twoich zainteresowań to Twoje opinie i interpretacje będą dla mnie bardzo ciekawe i chetnie sie z nimi zaznajomie.

Poruszając się po głębokościach nie jesteś ani lepszy ani bardziej wartościowy. Robisz po prostu swoje. Płetwonurek robi swoje i pływak również. Jeden w głębi, drugi na powierzchni.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Skądże Zbyszku. Nie ustawiam Ci poprzeczki i ani mi się to śni!<br />
Zresztą nawet gdybym coś podobnego miał w zamiarze – jakież to niby miałoby mieć dla Ciebie znaczenie? Prawda, że niewielkie?<br />
W słowach: „pozostałeś na powierzchni“ doczytujesz się nutki krytyki lub też zawodu z mojej strony. Pojęcie głębi ma zatem dla Ciebie wyższą wartość, niż pojęcie powierzchni. Wejście w głębię to podwyższenie poprzeczki. To bardzo popularne jednak zupełnie niepotrzebne.<br />
Podobnie wartościują ludzie, o których nie masz zbyt wysokiego mniemania, a dla których “głębia” ma taką samą wysoką wartość, że gotowi są swoim słowom za wszelką cenę nadać tę właśnie otoczkę, by ich treści uchodziły za głębokie. Dla nich również głębia stoi ponad powierzchnią. Dla mnie jednak nie.<br />
Owszem, Kierkergaard osiągał dla mnie głębi. Niemniej jednak nie poczytuje mu to za zasługę. Nie jest też dla mnie osobą, wobec której jestem gotów okazać większy szacunek, niż odczuwam wobec Ciebie. Aczkolwiek rozumiem i podzielam w dużej mierze jego spojrzenie na filozofię (szczególnie tę określaną przez niego mianem „spekulatywnej“).<br />
Tak akurat przypadek zrządził, jak to on zwykle zrządza, że temat Kierkergaarda jest dla mnie aktualny jako, ze jestem w trakcie lektury Szestowa.  A Szestow zwykł rozpisywać się o Kierkergaardzie.<br />
Fakt, ze mnie cos bardziej interesuje nie znaczy, ze uwazam, iz jest jakas objektywna skala, na ktorej jest to bardziej wartosciowe od tego, co interesuje innych &#8211; tak nie jest. Sprawy mnie interesujace nie musza Ciebie absorbowac i wcale nie znaczy to, ze pomijasz tym samym sprawy wazne.</p>
<p>Oczekując od Ciebie czegoś innego, niż to, na co to Ty się decydujesz, byłbym jak jakaś cizia mająca w pogardzie ślusarza dlatego, że nie jest lekarzem. Mnie tytuły nie oślepiają.<br />
Pod tym względem jestem fanem Młynarskiego z jego mottem: „róbmy swoje!“.<br />
Twoja wiedza jest dostatecznie obszerna, by obronić się przed kazda plytką krytyką. A zwolennicy tzw. wiedzy akademickiej nigdy mi nie imponowali. Nie wierzę, żeby ktoś popisujący się recytacją Kanta na pamięć, był w stanie zgłębić treść jego dzieł. Gdy zgłębi, przestanie recytować.</p>
<p>Twoje zestawienie Górala z profesorem bardzo mi się podoba.<br />
Z kolei połączenie ginekologa i miłości już mniej. Niesłusznie ustawiasz poprzeczkę biednym ginekologom na wysokości, na którą ginekologia wcale ich nie wznosi. Przecież ginekolog nie jest fachowcem od miłości. I nie miłość jest przedmiotem jego studiów. Dlaczego więc miałby o niej wiedzieć więcej, niż Ty czy ja?</p>
<p>Inaczej już z neurobiologią wobec kwestii procesów składających się na podejmowanie decyzji. Niemniej jednak perspektywa neurobiologa nie musi Cię interesować. Pytając chciałem wiedzieć. To nie była sugestia lub zakamuflowane oczekiwanie. Możesz olać tę kwestię zupełnie i ja nie będę miał Ci tego za złe. Jednak gdyby okazało się, że te dziedziny stoją w obrębie horyzontu Twoich zainteresowań to Twoje opinie i interpretacje będą dla mnie bardzo ciekawe i chetnie sie z nimi zaznajomie.</p>
<p>Poruszając się po głębokościach nie jesteś ani lepszy ani bardziej wartościowy. Robisz po prostu swoje. Płetwonurek robi swoje i pływak również. Jeden w głębi, drugi na powierzchni.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-850</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 07:16:04 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-850</guid>
		<description>Lucyno, cieszę się. Trzymaj się tego aerobiku! Przynajmniej pięć minut ale codziennie :-)

Ja również dziękuję Porcelanko :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Lucyno, cieszę się. Trzymaj się tego aerobiku! Przynajmniej pięć minut ale codziennie <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Ja również dziękuję Porcelanko <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-849</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Dec 2009 07:14:02 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-849</guid>
		<description>Waldku, zbyt wysoką stawiasz mi poprzeczkę. 

Co to jest głębia? Mnie się kojarzy z tym co uprawia większość pracowników dydaktycznych i naukowców na całym świecie: mówieniem banalnych rzeczy tak by wydawało się, że znaczą więcej. Nie wiem wiele na temat badań neurobiologów i nie mogę się wypowiadać. Mam raczej ogólną, nieco niechętną postawę. Dla mnie to ginekolodzy. Zamiast kochać się z kobietą wolą przyglądać się fizjologii. Owszem, ginekologia jest w pewnych sytuacjach potrzebna, ale niewiele pomaga w miłości. Redukcjonizm wolnej woli i świadomości do czasów reakcji czy przepływów krwi w mózgu nie jest czymś co mnie przekonuje. Mówienie o świadomości i wolnej woli w terminach neurobiologicznych to jak mówienie przez ginekologa o miłości. 

Wracając do głębokości. Moje niewielkie doświadczenia z nauką, nauczyły mnie, że rzeczy, które wielu uważa za  &quot;głębokie&quot; zazwyczaj są często przyziemnie i powierzchowne tyle, że powiedziane w sposób nieudolny. Gdy mówi niekomunikatywny pan profesor, ludzie kiwają głowami. Gdy to samo mówi prosty góral ludzie się śmieją.

Oczywiście nie zawsze tak jest. Ale ja wybieram trzymania się powierzchni. Zakładam,  że jeżeli większość ludzi nie jest w stanie zrozumieć tego co mówię, to znaczy, że ja sam tego nie rozumiem i powinienem się nad tym zastanowić. 

A co do Kierkegarda - niestety nie przeczytałem ani jednej jego książki. Znam go tylko z cytatów z Viktora Frankla i Rollo Maya. Ale już zaplanowałem wyprawę do biblioteki.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Waldku, zbyt wysoką stawiasz mi poprzeczkę. </p>
<p>Co to jest głębia? Mnie się kojarzy z tym co uprawia większość pracowników dydaktycznych i naukowców na całym świecie: mówieniem banalnych rzeczy tak by wydawało się, że znaczą więcej. Nie wiem wiele na temat badań neurobiologów i nie mogę się wypowiadać. Mam raczej ogólną, nieco niechętną postawę. Dla mnie to ginekolodzy. Zamiast kochać się z kobietą wolą przyglądać się fizjologii. Owszem, ginekologia jest w pewnych sytuacjach potrzebna, ale niewiele pomaga w miłości. Redukcjonizm wolnej woli i świadomości do czasów reakcji czy przepływów krwi w mózgu nie jest czymś co mnie przekonuje. Mówienie o świadomości i wolnej woli w terminach neurobiologicznych to jak mówienie przez ginekologa o miłości. </p>
<p>Wracając do głębokości. Moje niewielkie doświadczenia z nauką, nauczyły mnie, że rzeczy, które wielu uważa za  &#8222;głębokie&#8221; zazwyczaj są często przyziemnie i powierzchowne tyle, że powiedziane w sposób nieudolny. Gdy mówi niekomunikatywny pan profesor, ludzie kiwają głowami. Gdy to samo mówi prosty góral ludzie się śmieją.</p>
<p>Oczywiście nie zawsze tak jest. Ale ja wybieram trzymania się powierzchni. Zakładam,  że jeżeli większość ludzi nie jest w stanie zrozumieć tego co mówię, to znaczy, że ja sam tego nie rozumiem i powinienem się nad tym zastanowić. </p>
<p>A co do Kierkegarda &#8211; niestety nie przeczytałem ani jednej jego książki. Znam go tylko z cytatów z Viktora Frankla i Rollo Maya. Ale już zaplanowałem wyprawę do biblioteki.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Porcelanka</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-840</link>
		<dc:creator>Porcelanka</dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Dec 2009 12:10:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-840</guid>
		<description>Dziękuję Ci Zbyszku :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję Ci Zbyszku <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Lucyna</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-835</link>
		<dc:creator>Lucyna</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 18 Dec 2009 19:01:33 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-835</guid>
		<description>10 minut dziennie? Hmmm... Może wieczorny aerobik, bo lepsza kondycja i prezencja przydadzą się, aby cieszyć się pełnią życia.

Artykuł przemawia do mnie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>10 minut dziennie? Hmmm&#8230; Może wieczorny aerobik, bo lepsza kondycja i prezencja przydadzą się, aby cieszyć się pełnią życia.</p>
<p>Artykuł przemawia do mnie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-834</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 17 Dec 2009 07:56:17 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-834</guid>
		<description>Tekst dobry, Zbyszku. Jak wszystko, co piszesz. Jeżeli ktoś potrzebuje trenera motywacji, można Cię tylko polecić. Takimi tekstami jesteś w stanie niejednemu pomóc w zabraniu się do roboty. To „róbmy swoje“ jest bardzo dobrym przepisem na życie. Ale tylko wtedy, gdy jest jasne, że przepisu na życie nie ma. W tym tekscie poruszasz się po powierzchni i zakładam, że jesteś tego świadomy. Dla większości to starczy i wchodzenie w głębię mogłoby ich tylko rozkojarzyć.
Jednak dla mnie jest zwykle odwrotnie. Poruszanie się po powierzchni rozkojarza mnie i jest męczące. Jednakże życie nie musi toczyć się bez wysiłku a i trochę wysiłku niejednokrotnie dobrze robi – tak więc to nie problem.

„Działanie jest warunkiem szczęścia“ – piszesz. To skrót i to olbrzymi. Można zacząć wyliczać warunki, od których zależy szczęście. Działanie będzie dla niektórych jednym z nich. Lecz gdy opuścisz powierzchnię, odkryjesz, że szczęście uwarunkowane czymkolwiek jest ułudą. 
“Osiągnę szczęście pod warunkiem, że... (skupię się na działaniu... nie będę się skupiał na...)” – jest drogą do nikąd. “Warunek szczęścia” jest jak “przepis na życie”. Można się tymi pojęciami posługiwać. Ale tylko ślizgając się po powierzchni. Droga do szczęścia jest bezwarunkowa. Użyłeś ciekawego przykładu: facet siedzący na torach i stale przyznający Ci rację. Można tym przykładem rozbawiać publikę. Pod warunkiem, że nie będzie on realnym przypadkiem. Gdy ktoś faktycznie jest w podobnej sytuacji, zaczyna sie tragedia. I każdy śmiech jest ciosem. Albo nawet i to już nie. I wtedy albo chcesz pomóc i schodzisz na głębokość, w której poruszał się Kierkegaard (którego cytujesz) albo pozostajesz na powierzchni wraz z rozbawioną publiką. 

Zdecydowałeś się pozostać na powierzchni. Tam możesz pomóc większej liczbie osób bo tam czekają tłumy.
A Twoją zdeklarowaną misją jest pomaganie innym więc przy nich Twoje miejsce.

Powiedz Zbyszku, jak interpretujesz wyniki eksperymentów Benjamina Libet’a? Czy interesowały Cię późniejsze nurty, w których neurobiolodzy zajmowali się procesami pracy naszego mózgu? Czy śledzisz aktualne badania prowadzone w Lipsku i Berlinie przez J-D. Hanes’a w Instytucie Max’a Planck’a?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Tekst dobry, Zbyszku. Jak wszystko, co piszesz. Jeżeli ktoś potrzebuje trenera motywacji, można Cię tylko polecić. Takimi tekstami jesteś w stanie niejednemu pomóc w zabraniu się do roboty. To „róbmy swoje“ jest bardzo dobrym przepisem na życie. Ale tylko wtedy, gdy jest jasne, że przepisu na życie nie ma. W tym tekscie poruszasz się po powierzchni i zakładam, że jesteś tego świadomy. Dla większości to starczy i wchodzenie w głębię mogłoby ich tylko rozkojarzyć.<br />
Jednak dla mnie jest zwykle odwrotnie. Poruszanie się po powierzchni rozkojarza mnie i jest męczące. Jednakże życie nie musi toczyć się bez wysiłku a i trochę wysiłku niejednokrotnie dobrze robi – tak więc to nie problem.</p>
<p>„Działanie jest warunkiem szczęścia“ – piszesz. To skrót i to olbrzymi. Można zacząć wyliczać warunki, od których zależy szczęście. Działanie będzie dla niektórych jednym z nich. Lecz gdy opuścisz powierzchnię, odkryjesz, że szczęście uwarunkowane czymkolwiek jest ułudą.<br />
“Osiągnę szczęście pod warunkiem, że&#8230; (skupię się na działaniu&#8230; nie będę się skupiał na&#8230;)” – jest drogą do nikąd. “Warunek szczęścia” jest jak “przepis na życie”. Można się tymi pojęciami posługiwać. Ale tylko ślizgając się po powierzchni. Droga do szczęścia jest bezwarunkowa. Użyłeś ciekawego przykładu: facet siedzący na torach i stale przyznający Ci rację. Można tym przykładem rozbawiać publikę. Pod warunkiem, że nie będzie on realnym przypadkiem. Gdy ktoś faktycznie jest w podobnej sytuacji, zaczyna sie tragedia. I każdy śmiech jest ciosem. Albo nawet i to już nie. I wtedy albo chcesz pomóc i schodzisz na głębokość, w której poruszał się Kierkegaard (którego cytujesz) albo pozostajesz na powierzchni wraz z rozbawioną publiką. </p>
<p>Zdecydowałeś się pozostać na powierzchni. Tam możesz pomóc większej liczbie osób bo tam czekają tłumy.<br />
A Twoją zdeklarowaną misją jest pomaganie innym więc przy nich Twoje miejsce.</p>
<p>Powiedz Zbyszku, jak interpretujesz wyniki eksperymentów Benjamina Libet’a? Czy interesowały Cię późniejsze nurty, w których neurobiolodzy zajmowali się procesami pracy naszego mózgu? Czy śledzisz aktualne badania prowadzone w Lipsku i Berlinie przez J-D. Hanes’a w Instytucie Max’a Planck’a?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Agata</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-832</link>
		<dc:creator>Agata</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Dec 2009 14:33:44 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-832</guid>
		<description>Ten tekst wydaje mi się najważniejszy z całego cyklu, bo to właśnie działanie jest podstawą wszystkiego: szczęścia, sukcesu, postępu, zadowolenia z siebie i z życia. Jest mało popularne, bo wymaga wysiłku. Ludzie mają skłonność do szukania łatwych rozwiązań i cudownych sposobów. Ja sama czasami łapię się na tym, że kupując jakąś nową książkę spodziewam się cudownej recepty na osiągnięcie tego, na czym mi zależy bez wysiłku - szybko, łatwo i przyjemnie. Ale tak naprawdę wiem, że nic takiego nie istnieje.  
W Pana tekstach najbardziej cenię to, że zmusza Pan czytelnika do twardego stąpania po ziemi i odziera go z wszelkich złudzeń, że można coś trwałego i wartościowego osiągnąć bez wysiłku. Ja od czasu do czasu bardzo potrzebuję, żeby ktoś wylał na mnie taki kubeł zimnej wody. 
Dawno temu znalazłam taki cytat: &quot;Jest tylko jeden sposób, żeby zacząć: ZACZĄĆ.&quot; Ale nie do końca w to uwierzyłam i przez wiele lat szukałam innej, cudownej metody, żeby wzbudzić w sobie motywację do działania lub odkryć jakiś tajemniczy powód, dlaczego mi jej czasami brakuje. W wyniku tych poszukiwań m.in trafiłam na Pana książki i ten blog. I w jednej z książek przeczytałam: &quot;jak ci się nie chce, to się zmuś&quot;. I to jedno krótkie zdanie ma większą wartość niż setki pozycji z tzw. literatury motywacyjnej. Ilekroć udaje mi się zmusić się do działania czuję się lepsza, silniejsza, szczęśliwsza i wszystko nabiera sensu. I zawsze, ale to zawsze, gdy mi się to nie udaje wszystko zaczyna się komplikować. Nie ma innego wyjścia - trzeba sobie ubrudzić ręce! Dziękuję za przypomnienie tej ważnej prawdy. 
Pozdrawiam.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ten tekst wydaje mi się najważniejszy z całego cyklu, bo to właśnie działanie jest podstawą wszystkiego: szczęścia, sukcesu, postępu, zadowolenia z siebie i z życia. Jest mało popularne, bo wymaga wysiłku. Ludzie mają skłonność do szukania łatwych rozwiązań i cudownych sposobów. Ja sama czasami łapię się na tym, że kupując jakąś nową książkę spodziewam się cudownej recepty na osiągnięcie tego, na czym mi zależy bez wysiłku &#8211; szybko, łatwo i przyjemnie. Ale tak naprawdę wiem, że nic takiego nie istnieje.<br />
W Pana tekstach najbardziej cenię to, że zmusza Pan czytelnika do twardego stąpania po ziemi i odziera go z wszelkich złudzeń, że można coś trwałego i wartościowego osiągnąć bez wysiłku. Ja od czasu do czasu bardzo potrzebuję, żeby ktoś wylał na mnie taki kubeł zimnej wody.<br />
Dawno temu znalazłam taki cytat: &#8222;Jest tylko jeden sposób, żeby zacząć: ZACZĄĆ.&#8221; Ale nie do końca w to uwierzyłam i przez wiele lat szukałam innej, cudownej metody, żeby wzbudzić w sobie motywację do działania lub odkryć jakiś tajemniczy powód, dlaczego mi jej czasami brakuje. W wyniku tych poszukiwań m.in trafiłam na Pana książki i ten blog. I w jednej z książek przeczytałam: &#8222;jak ci się nie chce, to się zmuś&#8221;. I to jedno krótkie zdanie ma większą wartość niż setki pozycji z tzw. literatury motywacyjnej. Ilekroć udaje mi się zmusić się do działania czuję się lepsza, silniejsza, szczęśliwsza i wszystko nabiera sensu. I zawsze, ale to zawsze, gdy mi się to nie udaje wszystko zaczyna się komplikować. Nie ma innego wyjścia &#8211; trzeba sobie ubrudzić ręce! Dziękuję za przypomnienie tej ważnej prawdy.<br />
Pozdrawiam.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-831</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Wed, 16 Dec 2009 07:32:56 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-831</guid>
		<description>Dziękuję Gabi :-)

Dziękuję Olu. Masz rację, nie odrzucam rozwoju, napisałem o &quot;braku umiaru&quot; w zajmowaniu się sobą. 

Ciekawe, że napisałaś o gitarze. Gdy już wstawiłem tekst na stronę pomyślałem, że to porównania nie zawsze jest dobre. 

Jeżeli chodzi o mnie kiedyś myślałem, że jestem jak gitara – mogę, przy odrobinie umiejętności, wydobywać z siebie kilka linii melodycznych. Potem, gdy to się nie udawało, pomyślałem, że jestem jak flet – mogę grać jedną melodią naraz. Ale potem okazało się, że nawet tego nie potrafię i że jestem raczej baranim rogiem, który potrafi wydawać z siebie jeden prosty dźwięk na tej samej wysokości. Baraniego rogu się nie stroi, tylko w niego dmie. Nie ma pięknego dźwięku, choć sam fakt, że rozbrzmiewa jest ważny.
Gdyby nie to, że co pewien czas uświadamiam sobie, że jestem tylko &quot;baranim rogiem&quot;, w który wystarczy dąć, nigdy nic bym nie napisał. Ciągle bym czekał, przygotowywał się, dostrajał, porównywał i uczył. </description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziękuję Gabi <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Dziękuję Olu. Masz rację, nie odrzucam rozwoju, napisałem o &#8222;braku umiaru&#8221; w zajmowaniu się sobą. </p>
<p>Ciekawe, że napisałaś o gitarze. Gdy już wstawiłem tekst na stronę pomyślałem, że to porównania nie zawsze jest dobre. </p>
<p>Jeżeli chodzi o mnie kiedyś myślałem, że jestem jak gitara – mogę, przy odrobinie umiejętności, wydobywać z siebie kilka linii melodycznych. Potem, gdy to się nie udawało, pomyślałem, że jestem jak flet – mogę grać jedną melodią naraz. Ale potem okazało się, że nawet tego nie potrafię i że jestem raczej baranim rogiem, który potrafi wydawać z siebie jeden prosty dźwięk na tej samej wysokości. Baraniego rogu się nie stroi, tylko w niego dmie. Nie ma pięknego dźwięku, choć sam fakt, że rozbrzmiewa jest ważny.<br />
Gdyby nie to, że co pewien czas uświadamiam sobie, że jestem tylko &#8222;baranim rogiem&#8221;, w który wystarczy dąć, nigdy nic bym nie napisał. Ciągle bym czekał, przygotowywał się, dostrajał, porównywał i uczył.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Ola</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-830</link>
		<dc:creator>Ola</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 21:11:18 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-830</guid>
		<description>Bardzo dobry tekst, ale denerwują mnie niektóre uproszczenia. Gitara jednak powinna być jakoś tam nastrojona, a nie wszystkim strojenie przychodzi łatwo. Niektórzy uczą się tego bardzo późno i z trudem. Autorefleksja jest też czymś bardzo cennym. Wcale nie chodzi o wystawanie przed lustrem, nie, nie. Ale dla wielu osób decyzja o pójściu np. na psychoterapię jest jak najbardziej działaniem! Rozwój osobisty? No, nie powinien stać się on sposobem na życie, na pewno warto podchodzić do rozmaitych ofert krytycznie i z namysłem, ale w samej koncepcji nie ma nic złego. Niestety wiele osób rozumie rozwój osobisty jako naukę tego, jak stać się egoistą doskonałym i absolutnym. Ale nie o to przecież chodzi np. w Twoich książkach, hm?
Pozdrawiam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo dobry tekst, ale denerwują mnie niektóre uproszczenia. Gitara jednak powinna być jakoś tam nastrojona, a nie wszystkim strojenie przychodzi łatwo. Niektórzy uczą się tego bardzo późno i z trudem. Autorefleksja jest też czymś bardzo cennym. Wcale nie chodzi o wystawanie przed lustrem, nie, nie. Ale dla wielu osób decyzja o pójściu np. na psychoterapię jest jak najbardziej działaniem! Rozwój osobisty? No, nie powinien stać się on sposobem na życie, na pewno warto podchodzić do rozmaitych ofert krytycznie i z namysłem, ale w samej koncepcji nie ma nic złego. Niestety wiele osób rozumie rozwój osobisty jako naukę tego, jak stać się egoistą doskonałym i absolutnym. Ale nie o to przecież chodzi np. w Twoich książkach, hm?<br />
Pozdrawiam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Gabi</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/ubrudzic-sobie-rece-dzialaniem/comment-page-1/#comment-829</link>
		<dc:creator>Gabi</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 16:52:00 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=592#comment-829</guid>
		<description>Muszę przyznać, że nie jest Pan kolejnym &quot;szarlatanem&quot; pseudo rozwoju osobistego, z czego bardzo się cieszę :)
Ten tekst dotyka większości ludzi, jak sądzę. Siedzimy, rozmyślamy, doskonalimy siebie czekając aż nadejdzie dzień, gdy staniemy przed lustrem i zobaczymy &quot;idealnego siebie&quot;, nie tylko fizycznie. Wtedy życie ma być ponoć szczęśliwsze, itd. Bzdura, którą mami nas pseudo rozwój osobisty. Działanie człowieka ułomnego to jest coś pięknego. Dziękuję za inspirujący tekst. Zabieram się za kontynuację pracy licencjackiej, i nie zamierzam rozczulać się nad sobą, że nastrój niewłaściwy... 

Pozdrawiam :)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Muszę przyznać, że nie jest Pan kolejnym &#8222;szarlatanem&#8221; pseudo rozwoju osobistego, z czego bardzo się cieszę <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /><br />
Ten tekst dotyka większości ludzi, jak sądzę. Siedzimy, rozmyślamy, doskonalimy siebie czekając aż nadejdzie dzień, gdy staniemy przed lustrem i zobaczymy &#8222;idealnego siebie&#8221;, nie tylko fizycznie. Wtedy życie ma być ponoć szczęśliwsze, itd. Bzdura, którą mami nas pseudo rozwój osobisty. Działanie człowieka ułomnego to jest coś pięknego. Dziękuję za inspirujący tekst. Zabieram się za kontynuację pracy licencjackiej, i nie zamierzam rozczulać się nad sobą, że nastrój niewłaściwy&#8230; </p>
<p>Pozdrawiam <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

