<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Jak poradzić sobie ze wściekłością i rozdrażnieniem?</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 03 Feb 2012 18:50:46 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-3802</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 18 Jun 2011 23:01:01 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-3802</guid>
		<description>Mimo, że nie jestem typowym &quot;kablem&quot;, niedawno zdarzyło mi się donieść do przełożonych na mojego zwierzchnika. A to dlatego, że postanowił mnie totalnie zignorować w sprawie stricte zawodowej. Tłumaczył mi się później głupkowato, że znudziło go ciągłe instruowanie każdego z osobna na temat obsługi nowej maszyny. Pracuję w zakładzie o 400 osobowej załodze, wieść rozniosła się szybko, a ja miałem wyrzuty sumienia, że właśnie zakablowałem. Długo odnoszono się do mnie ostrożnie i z rezerwą. Wytrzymałem napór, wychodzi na to, że taka szkoła była potrzebna i mnie i jemu. Po roku stosunki między mną i resztą załogi wróciły do normy - tak mi się przynajmniej wydaje.
  Ludziom niekiedy brakuje empatii, nie wszyscy są z natury skłonni do refleksji nad swoim postępowaniem. Zdarzyło mi się też ostatnio, że człowiek, prawnik, z którym kontaktowałem się 8 lat w sprawie podziału majątku (nie mogę stwierdzić, że znałem go 8 lat, bo poznałem dopiero 2 miesiące temu) deklarował cały ten czas, że wczuwa się w moje położenie, bo podobne zdarzenia miał ponoć za sobą.  Gdy sprawy przyjęły BARDZO ZŁY OBRÓT (tak zły, że wskutek tego, że bez wahania realizowałem jego sugestie, jestem teraz zmuszony sprzedać dom rodzinny i wynajmować pokój) stwierdził, że nie jestem jeszcze w takiej złej sytuacji. Był takim kaleką emocjonalnym, a równocześnie tak bezczelny, że bez zmrużenia oka spytał wprost, za ile NAJMNIEJ mógłbym JEMU ten dom sprzedać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mimo, że nie jestem typowym &#8222;kablem&#8221;, niedawno zdarzyło mi się donieść do przełożonych na mojego zwierzchnika. A to dlatego, że postanowił mnie totalnie zignorować w sprawie stricte zawodowej. Tłumaczył mi się później głupkowato, że znudziło go ciągłe instruowanie każdego z osobna na temat obsługi nowej maszyny. Pracuję w zakładzie o 400 osobowej załodze, wieść rozniosła się szybko, a ja miałem wyrzuty sumienia, że właśnie zakablowałem. Długo odnoszono się do mnie ostrożnie i z rezerwą. Wytrzymałem napór, wychodzi na to, że taka szkoła była potrzebna i mnie i jemu. Po roku stosunki między mną i resztą załogi wróciły do normy &#8211; tak mi się przynajmniej wydaje.<br />
  Ludziom niekiedy brakuje empatii, nie wszyscy są z natury skłonni do refleksji nad swoim postępowaniem. Zdarzyło mi się też ostatnio, że człowiek, prawnik, z którym kontaktowałem się 8 lat w sprawie podziału majątku (nie mogę stwierdzić, że znałem go 8 lat, bo poznałem dopiero 2 miesiące temu) deklarował cały ten czas, że wczuwa się w moje położenie, bo podobne zdarzenia miał ponoć za sobą.  Gdy sprawy przyjęły BARDZO ZŁY OBRÓT (tak zły, że wskutek tego, że bez wahania realizowałem jego sugestie, jestem teraz zmuszony sprzedać dom rodzinny i wynajmować pokój) stwierdził, że nie jestem jeszcze w takiej złej sytuacji. Był takim kaleką emocjonalnym, a równocześnie tak bezczelny, że bez zmrużenia oka spytał wprost, za ile NAJMNIEJ mógłbym JEMU ten dom sprzedać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: kamila</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-3797</link>
		<dc:creator>kamila</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 17 Jun 2011 11:14:32 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-3797</guid>
		<description>W odpowiedzi na artykuł i komentarze &quot;jak poradzić sobie w wściekłością i rozdrażnieniem&quot;.
Jestem niezmiernie wdzięczna za takie tematy rozmów. W dzisiejszych czasach wyjątkowo trudno zaakceptować zaistniały stan rzeczy tj. sposoby zachowywania się ludzi. Rodzice wpajali nam pewne normy, zasady i reguły życia w społeczeństwie, uczyliśmy się tego również w szkole. Niestety to wpajanie norm przebiegało z różnym skutkiem  i w różnych formach. Jedni kładli nacisk na potrzebę mówienia &quot;dzień dobry&quot; przy spotkaniu z sąsiadem, a inni niekoniecznie. Normy nam zakodowano. Będąc osobami dorosłymi, oczekujemy, że napotkani przez nas ludzie, będą zachowywać się zgodnie z naszą &quot;projekcją&quot;. Niestety, najczęściej bywa odwrotnie. I to nas najbardziej denerwuje. 
Osobiście, najbardziej razi mnie złośliwość i nieżyczliwość ludzka. Po przeczytaniu artykułu uświadomiłam sobie, że zasadę bycia grzecznym, uprzejmym i życzliwym wpajano mi w rodzinnym domu. W obecnie wykonywanej pracy spotykam się z ogromną nieżyczliwością i złośliwością ludzką w stosunku do mnie. Jestem wściekła, że ludzie są zdolni do tego by pójść i &quot;nakablować&quot; do przełożonego. Podczas, gdy &quot;JA&quot; tego nie uczynię (dla dobra sprawy, aby nie okazać się osobą, która kabluje? Sama się zastanawiam, dlaczego nie?). Bzdura - do tego właśnie doszłam, dlaczego nie uwolnić się od tej zabójczej myśli. Odnoszę wrażenie, że gdybym dała sobie takie przyzwolenie, na to co mnie razi popatrzyłabym inaczej.  Uwolniłabym się od tej złości. W taki sposób ja zrozumiałam projekcję i jej istotę.
Teraz bardzo się cieszę, bo być może to milowy krok w dążeniu do uzyskania wewnętrznej harmoni życia.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi na artykuł i komentarze &#8222;jak poradzić sobie w wściekłością i rozdrażnieniem&#8221;.<br />
Jestem niezmiernie wdzięczna za takie tematy rozmów. W dzisiejszych czasach wyjątkowo trudno zaakceptować zaistniały stan rzeczy tj. sposoby zachowywania się ludzi. Rodzice wpajali nam pewne normy, zasady i reguły życia w społeczeństwie, uczyliśmy się tego również w szkole. Niestety to wpajanie norm przebiegało z różnym skutkiem  i w różnych formach. Jedni kładli nacisk na potrzebę mówienia &#8222;dzień dobry&#8221; przy spotkaniu z sąsiadem, a inni niekoniecznie. Normy nam zakodowano. Będąc osobami dorosłymi, oczekujemy, że napotkani przez nas ludzie, będą zachowywać się zgodnie z naszą &#8222;projekcją&#8221;. Niestety, najczęściej bywa odwrotnie. I to nas najbardziej denerwuje.<br />
Osobiście, najbardziej razi mnie złośliwość i nieżyczliwość ludzka. Po przeczytaniu artykułu uświadomiłam sobie, że zasadę bycia grzecznym, uprzejmym i życzliwym wpajano mi w rodzinnym domu. W obecnie wykonywanej pracy spotykam się z ogromną nieżyczliwością i złośliwością ludzką w stosunku do mnie. Jestem wściekła, że ludzie są zdolni do tego by pójść i &#8222;nakablować&#8221; do przełożonego. Podczas, gdy &#8222;JA&#8221; tego nie uczynię (dla dobra sprawy, aby nie okazać się osobą, która kabluje? Sama się zastanawiam, dlaczego nie?). Bzdura &#8211; do tego właśnie doszłam, dlaczego nie uwolnić się od tej zabójczej myśli. Odnoszę wrażenie, że gdybym dała sobie takie przyzwolenie, na to co mnie razi popatrzyłabym inaczej.  Uwolniłabym się od tej złości. W taki sposób ja zrozumiałam projekcję i jej istotę.<br />
Teraz bardzo się cieszę, bo być może to milowy krok w dążeniu do uzyskania wewnętrznej harmoni życia.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: jadwiga</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-2961</link>
		<dc:creator>jadwiga</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 13 Nov 2010 20:58:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-2961</guid>
		<description>zaczęłam terapię na temat złości i jestem w szoku,jak mało siebie znam.siedzę przy dwóch pytaniach na pozór błachych i nie wiem jak je ugryzć.Pierwsze brzmi:.pomyśl,czy twoja złość nie pryzbierała formy świętego oburzenia,które dawało  ci możiwości krytykowania nowych idei,a drugie to,jak poprzez to,że zrobiłaś z  siebie strażnika moralności,sam nic nie musiałeś zmieniać.Pomóżcie kochani.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>zaczęłam terapię na temat złości i jestem w szoku,jak mało siebie znam.siedzę przy dwóch pytaniach na pozór błachych i nie wiem jak je ugryzć.Pierwsze brzmi:.pomyśl,czy twoja złość nie pryzbierała formy świętego oburzenia,które dawało  ci możiwości krytykowania nowych idei,a drugie to,jak poprzez to,że zrobiłaś z  siebie strażnika moralności,sam nic nie musiałeś zmieniać.Pomóżcie kochani.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-1174</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Jul 2010 13:18:03 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-1174</guid>
		<description>Zgadzam się z tym.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zgadzam się z tym.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-1152</link>
		<dc:creator>Waldek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 06 Jul 2010 21:35:30 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-1152</guid>
		<description>Jeśli stać cię, by poświęcić czas  na wyszukanie w ł a ś c i w e g o   profesjonalisty oraz, by przy tym nie zrujnować się finansowo - można spróbować. To trochę tak, jak z samochodem: potrafisz naprawić sam, możesz to zrobić, albo zaufać jakiemuś profesjonaliście, który - jak się czasami okazuje - nie zawsze wykona pracę właściwie. To, czy wybór był słuszny, okazuje się na końcu. Dlatego nie przeceniałbym porad specjalistów (muszę dodać, że mi akurat zdarzyło się trafić na  w ł a ś c i w ą   terapeutkę na wszystkie kłopoty - brzmi niewiarygodnie, a jednak! Szukałem przez większość życia i trafiałem na różnych. Z wiedzy i usług niektórych skorzystałem z korzyścią, a niekiedy był to rzut kulą w płot, a też kosztował).
Co do własnego doświadczenia, być może, a nawet napewno  jest ono subiektywne i wyrywkowe,  a l e  uważam, że skoro moje własne, to być może właśnie tylko  t a k i e  jest mi akurat potrzebne, bo przecież to mnie sprawa dotyczy. I dlatego ja uważam, że właśnie najlepsze i najwartościowsze.W życiu nie wystarczy czasu i pieniędzy na korzystanie wyłącznie z pierwszej ligi.
Generalnie zasadą jest, że to, co miłe i przyjemne wiele nas nie nauczy. To, co boli i jest niewygodne zmusza do przemyśleń oraz rewizji myślenia i postępowania.
Jeśli chodzi o emocje, które warto osiągać, to chyba zależy od usposobienia i od tego, co chce się robić w życiu. Są ludzie, którzy co raz to szukają mocnych wrażeń, takich, od których spokojnemu dawno wysiadłoby serce.
Jeszcze tylko słowo na tytułowy temat: zdaje się, że przeczytałem to u Colemana w jego  &quot;Inteligencji emocjonalnej&quot;. Niemożność panowania nad silnymi emocjami  określił mianem &quot;porwania emocjonalnego&quot; i bardzo dokładnie, krok po kroku opisał fizjologię tego procesu, pokazując zarazem, jak nauczyć się je opanowywać.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Jeśli stać cię, by poświęcić czas  na wyszukanie w ł a ś c i w e g o   profesjonalisty oraz, by przy tym nie zrujnować się finansowo &#8211; można spróbować. To trochę tak, jak z samochodem: potrafisz naprawić sam, możesz to zrobić, albo zaufać jakiemuś profesjonaliście, który &#8211; jak się czasami okazuje &#8211; nie zawsze wykona pracę właściwie. To, czy wybór był słuszny, okazuje się na końcu. Dlatego nie przeceniałbym porad specjalistów (muszę dodać, że mi akurat zdarzyło się trafić na  w ł a ś c i w ą   terapeutkę na wszystkie kłopoty &#8211; brzmi niewiarygodnie, a jednak! Szukałem przez większość życia i trafiałem na różnych. Z wiedzy i usług niektórych skorzystałem z korzyścią, a niekiedy był to rzut kulą w płot, a też kosztował).<br />
Co do własnego doświadczenia, być może, a nawet napewno  jest ono subiektywne i wyrywkowe,  a l e  uważam, że skoro moje własne, to być może właśnie tylko  t a k i e  jest mi akurat potrzebne, bo przecież to mnie sprawa dotyczy. I dlatego ja uważam, że właśnie najlepsze i najwartościowsze.W życiu nie wystarczy czasu i pieniędzy na korzystanie wyłącznie z pierwszej ligi.<br />
Generalnie zasadą jest, że to, co miłe i przyjemne wiele nas nie nauczy. To, co boli i jest niewygodne zmusza do przemyśleń oraz rewizji myślenia i postępowania.<br />
Jeśli chodzi o emocje, które warto osiągać, to chyba zależy od usposobienia i od tego, co chce się robić w życiu. Są ludzie, którzy co raz to szukają mocnych wrażeń, takich, od których spokojnemu dawno wysiadłoby serce.<br />
Jeszcze tylko słowo na tytułowy temat: zdaje się, że przeczytałem to u Colemana w jego  &#8222;Inteligencji emocjonalnej&#8221;. Niemożność panowania nad silnymi emocjami  określił mianem &#8222;porwania emocjonalnego&#8221; i bardzo dokładnie, krok po kroku opisał fizjologię tego procesu, pokazując zarazem, jak nauczyć się je opanowywać.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: marzena</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-1150</link>
		<dc:creator>marzena</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 03 Jul 2010 19:26:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-1150</guid>
		<description>No właśnie, dobre pytanie, kto ustala te normy? Nie mieć emocji to zle, mieć za duzo albo nieadekwatne - tez nie tak.  Jak to właścicie powinno być?  Doswiadczenie (z komentarza Waldka) mnie nie przekonuje. Moim zdaniem jest przeceniane (jak slusznie ktoś napisal, Time is a great teacher, but unfortunately it kills all its pupils), po drugie po to jest nauka i profesjonalisci zeby samemu nie doswiadczac wszystkiego tylko wdrazac zycie to co najlepsze. Poza tym,  kazdy ma doswiadczenie  dosc wyrywkowe i sybiektywne i jak moje wlasne to wcale nie znaczy ze najlepsze i najwartosciowsze.   Wole swiadomie wybierac ale musze wiedziec miedzy czym a czym.  Wracajac do emocji:  jakie jest status quo w sprawie emocji ktore warto osiagnac?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No właśnie, dobre pytanie, kto ustala te normy? Nie mieć emocji to zle, mieć za duzo albo nieadekwatne &#8211; tez nie tak.  Jak to właścicie powinno być?  Doswiadczenie (z komentarza Waldka) mnie nie przekonuje. Moim zdaniem jest przeceniane (jak slusznie ktoś napisal, Time is a great teacher, but unfortunately it kills all its pupils), po drugie po to jest nauka i profesjonalisci zeby samemu nie doswiadczac wszystkiego tylko wdrazac zycie to co najlepsze. Poza tym,  kazdy ma doswiadczenie  dosc wyrywkowe i sybiektywne i jak moje wlasne to wcale nie znaczy ze najlepsze i najwartosciowsze.   Wole swiadomie wybierac ale musze wiedziec miedzy czym a czym.  Wracajac do emocji:  jakie jest status quo w sprawie emocji ktore warto osiagnac?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-1145</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 29 Jun 2010 20:27:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-1145</guid>
		<description>To, w moim rozumieniu, każdy ustala sam dla siebie, dopiero wtedy, gdy to spostrzeże i zacznie się zastanawiać nad swoim zachowaniem w określonych sytuacjach. Odpowiadam na podstawie własnego doświadczenia, być może nie jest to jedyna poprawna odpowiedź, lub też jest ona całkiem niepoprawna. Proszę o weryfikację!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>To, w moim rozumieniu, każdy ustala sam dla siebie, dopiero wtedy, gdy to spostrzeże i zacznie się zastanawiać nad swoim zachowaniem w określonych sytuacjach. Odpowiadam na podstawie własnego doświadczenia, być może nie jest to jedyna poprawna odpowiedź, lub też jest ona całkiem niepoprawna. Proszę o weryfikację!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Matylda</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-1020</link>
		<dc:creator>Matylda</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 26 Apr 2010 12:41:55 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-1020</guid>
		<description>Kto ocenia i skąd wiadomo, czy emocja jest adekwatna do sytuacji czy nie. Kto ustala normy adekwatnosci?</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Kto ocenia i skąd wiadomo, czy emocja jest adekwatna do sytuacji czy nie. Kto ustala normy adekwatnosci?</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-961</link>
		<dc:creator>waldek</dc:creator>
		<pubDate>Mon, 08 Mar 2010 10:57:23 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-961</guid>
		<description>“Nie chodzi to, by poddać się tym wszystkim nieakceptowanym impulsom. Chodzi tylko o to, by umieć je w sobie nazwać. Samoświadomość wycofuje projekcje.” [Cyt. Zbyszek] – jestem zdania, że prawdziwie wycofuje projekcję dopiero zintegrowanie w sobie tych impulsów. Czyli świadome włożenie ich do swojego życia, faktyczne ich przeżywanie [Cyt. Joanna]”
Czy wolno dorzucić? Chciałbym zaproponować rozszerzenie zrozumienia pojęcia “projekcja”. 
Jeżeli będziemy używać tego pojęcia jako określenie nanoszenia moich własnych schematów (wyobrażeń, doświadczeń, oczekiwań) na obraz osoby, którą obserwuję, jak również łączącą się z tą obserwacją ocenę, która również bazuje na tychże schematach, to automatycznie będę starał się znaleźć drogę, na której byłbym w stanie pozbyć się tej projekcji – a w wyniku tego byłbym w stanie obserwować daną osobę taką, jaka jest naprawdę. Jestem przekonany, że to droga do nikąd. Zawsze będę projektować a
walka z projekcjami to gonienie przysłowiowego króliczka, którego można tylko gonić. Bo w momencie złapania okazuje się, że był on tylko złudzeniem. Proponuję nie gonić go. Nie ma takiej potrzeby. On nic nikomu nie zrobił. Bo on sam już jest projekcją.
Proponuję szerzej: projekcją jest już sam proces percepcji. I nasz dostęp do rzeczywistości polega na projekcji. Innego dostępu nie mamy. Słoń, którego widzę, słyszę i czuję jest już projekcją i tylko do niej mam dostęp. Do słonia, który istnieje poza mną, dostępu nie mam. Walka z projekcjami to walka z rzeczywistością, w której się obracamy i w której żyjemy.
Ta walka jest niepotrzebna. O wiele lepiej jest uświadomić sobie, że całe moje życie polega na projekcji. W momencie, gdy jestem w stanie to sobie uświadomić oraz zaakceptować, mój dostęp do życia zmienia się diametralnie. Złość na kogokolwiek, jeżeli w ogóle się czasami pojawia, znika natychmiast. 
A moje projekcje nie są niczym złym. Przecież one pozwalają mi na uczestniczenie w życiu. Bo tylko dzięki nim mam jakikolwiek dostęp do rzeczywistości. A fakt, że ten dostęp polega na tworzeniu jej, nie jest niczym, co człowiekowi mogłoby urągać. To przecież wspaniały dostęp! 
Owszem, może pojawić się niebezpieczeństwo. Skoro i tak tworzę, to w takim razie na całego. Można na tej drodze porządnie „odlecieć“. Niemniej jednak niebezpieczeństwa związane z naszą „poprawną“ drogą nie uważam za mniejsze. Łudzenie się, że mam dojście do „obiektywnego poznania“ może również skończyć się wojną i uśmiercaniem innych. Co gorsza: często tak się kończy.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>“Nie chodzi to, by poddać się tym wszystkim nieakceptowanym impulsom. Chodzi tylko o to, by umieć je w sobie nazwać. Samoświadomość wycofuje projekcje.” [Cyt. Zbyszek] – jestem zdania, że prawdziwie wycofuje projekcję dopiero zintegrowanie w sobie tych impulsów. Czyli świadome włożenie ich do swojego życia, faktyczne ich przeżywanie [Cyt. Joanna]”<br />
Czy wolno dorzucić? Chciałbym zaproponować rozszerzenie zrozumienia pojęcia “projekcja”.<br />
Jeżeli będziemy używać tego pojęcia jako określenie nanoszenia moich własnych schematów (wyobrażeń, doświadczeń, oczekiwań) na obraz osoby, którą obserwuję, jak również łączącą się z tą obserwacją ocenę, która również bazuje na tychże schematach, to automatycznie będę starał się znaleźć drogę, na której byłbym w stanie pozbyć się tej projekcji – a w wyniku tego byłbym w stanie obserwować daną osobę taką, jaka jest naprawdę. Jestem przekonany, że to droga do nikąd. Zawsze będę projektować a<br />
walka z projekcjami to gonienie przysłowiowego króliczka, którego można tylko gonić. Bo w momencie złapania okazuje się, że był on tylko złudzeniem. Proponuję nie gonić go. Nie ma takiej potrzeby. On nic nikomu nie zrobił. Bo on sam już jest projekcją.<br />
Proponuję szerzej: projekcją jest już sam proces percepcji. I nasz dostęp do rzeczywistości polega na projekcji. Innego dostępu nie mamy. Słoń, którego widzę, słyszę i czuję jest już projekcją i tylko do niej mam dostęp. Do słonia, który istnieje poza mną, dostępu nie mam. Walka z projekcjami to walka z rzeczywistością, w której się obracamy i w której żyjemy.<br />
Ta walka jest niepotrzebna. O wiele lepiej jest uświadomić sobie, że całe moje życie polega na projekcji. W momencie, gdy jestem w stanie to sobie uświadomić oraz zaakceptować, mój dostęp do życia zmienia się diametralnie. Złość na kogokolwiek, jeżeli w ogóle się czasami pojawia, znika natychmiast.<br />
A moje projekcje nie są niczym złym. Przecież one pozwalają mi na uczestniczenie w życiu. Bo tylko dzięki nim mam jakikolwiek dostęp do rzeczywistości. A fakt, że ten dostęp polega na tworzeniu jej, nie jest niczym, co człowiekowi mogłoby urągać. To przecież wspaniały dostęp!<br />
Owszem, może pojawić się niebezpieczeństwo. Skoro i tak tworzę, to w takim razie na całego. Można na tej drodze porządnie „odlecieć“. Niemniej jednak niebezpieczeństwa związane z naszą „poprawną“ drogą nie uważam za mniejsze. Łudzenie się, że mam dojście do „obiektywnego poznania“ może również skończyć się wojną i uśmiercaniem innych. Co gorsza: często tak się kończy.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Waldek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-960</link>
		<dc:creator>Waldek</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 06 Mar 2010 14:09:28 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-960</guid>
		<description>Zakładam Zbyszku, że wiesz, że wszystko, co w twoim mózgu powstaje, to projekcje. Staramy się dociec, w jakim stopniu są one w stanie odzwierciedlić rzeczywistość. Im bardziej wydają się nam one odpowiadać rzeczywistości, tym bardziej są one przez nas uważane za obiektywne. Im bardziej wydają się nam one odbiegać od rzeczywistości, tym bardziej traktujemy je jako subiektywne. Rzadko kiedy wpadamy na pomysł, by stawić w ogóle pod znakiem zapytania istnienie rzeczywistości w innej postaci aniżeli w formie projekcji.  
Obiektywnych projekcji nie ma. I nie ma co lamentować z tego powodu. Nie ma również co, wmawiać sobie, że jest inaczej.
Można spokojnie żyć wiedząc, że to, co mam do dyspozycji to tylko moje własne projekcje. Nic w tym złego. Swiadomość tego faktu w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Pomaga w akceptacji osób i zdarzeń. Szczególnie wówczas, gdy nie odpowiadają one naszym oczekiwaniom.

Pytasz, skąd nasze granice. Sami je sobie stawiamy. Powodem jest brak zaufania. Skąd brak zaufania? Powodem jest lęk. Skąd z kolei lęk? Możemy pytać bez końca a idąc tym tropem zajdziemy do Adama i Ewy. Zachęcam!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Zakładam Zbyszku, że wiesz, że wszystko, co w twoim mózgu powstaje, to projekcje. Staramy się dociec, w jakim stopniu są one w stanie odzwierciedlić rzeczywistość. Im bardziej wydają się nam one odpowiadać rzeczywistości, tym bardziej są one przez nas uważane za obiektywne. Im bardziej wydają się nam one odbiegać od rzeczywistości, tym bardziej traktujemy je jako subiektywne. Rzadko kiedy wpadamy na pomysł, by stawić w ogóle pod znakiem zapytania istnienie rzeczywistości w innej postaci aniżeli w formie projekcji.<br />
Obiektywnych projekcji nie ma. I nie ma co lamentować z tego powodu. Nie ma również co, wmawiać sobie, że jest inaczej.<br />
Można spokojnie żyć wiedząc, że to, co mam do dyspozycji to tylko moje własne projekcje. Nic w tym złego. Swiadomość tego faktu w niczym nie przeszkadza. Wręcz przeciwnie. Pomaga w akceptacji osób i zdarzeń. Szczególnie wówczas, gdy nie odpowiadają one naszym oczekiwaniom.</p>
<p>Pytasz, skąd nasze granice. Sami je sobie stawiamy. Powodem jest brak zaufania. Skąd brak zaufania? Powodem jest lęk. Skąd z kolei lęk? Możemy pytać bez końca a idąc tym tropem zajdziemy do Adama i Ewy. Zachęcam!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-952</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 15:20:27 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-952</guid>
		<description>No i po przeczytaniu wszystkiego, okazało się, że wszystko co mógłbym powiedzieć zostało powiedziane przez was kochani. Jeszcze raz dziękuję!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>No i po przeczytaniu wszystkiego, okazało się, że wszystko co mógłbym powiedzieć zostało powiedziane przez was kochani. Jeszcze raz dziękuję!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-951</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 15:19:10 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-951</guid>
		<description>Dziekuję za Marzeno, za ten doskonały komentarz. 
W stu procentach się zgadzam, doskonałe podsumowanie: &gt;Projekcja zaczyna się wtedy, gdy emocje są nieadekwatne do
&gt;sytuacji lub częste w stosunku do jakiejś osoby, niezależnie od
&gt; tego, co zrobi czy nie zrobi. Projekcją są też nierealistyczne 
&gt;obrazy rzeczywistości czy innych ludzi, uogólnienia – takie jak
&gt;przykłady podane we wpisie autora.
Amen :-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dziekuję za Marzeno, za ten doskonały komentarz.<br />
W stu procentach się zgadzam, doskonałe podsumowanie: >Projekcja zaczyna się wtedy, gdy emocje są nieadekwatne do<br />
>sytuacji lub częste w stosunku do jakiejś osoby, niezależnie od<br />
> tego, co zrobi czy nie zrobi. Projekcją są też nierealistyczne<br />
>obrazy rzeczywistości czy innych ludzi, uogólnienia – takie jak<br />
>przykłady podane we wpisie autora.<br />
Amen <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-950</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 15:17:24 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-950</guid>
		<description>Może tak: Nie wszystkie emocje są projekcją. Nie wszystkie projekcje są emocjami.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Może tak: Nie wszystkie emocje są projekcją. Nie wszystkie projekcje są emocjami.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek Ryżak</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-949</link>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 15:15:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-949</guid>
		<description>Mogą być. Zawsze chyba nie. Masz rację co do pozytywnych emocji. To chyba dosyć częste - wiele osób żeni się / wychodzi za mąż za swoje idealizacje ;-)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Mogą być. Zawsze chyba nie. Masz rację co do pozytywnych emocji. To chyba dosyć częste &#8211; wiele osób żeni się / wychodzi za mąż za swoje idealizacje <img src='http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Zbyszek</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/comment-page-1/#comment-948</link>
		<dc:creator>Zbyszek</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 15:11:41 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639#comment-948</guid>
		<description>Dzięki Asiu, za pomoc. 100% racji.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Dzięki Asiu, za pomoc. 100% racji.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

