<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Energia Wewnętrzna &#187; Uncategorized</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/category/uncategorized/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Nov 2011 09:14:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Zostań flejtuchem czyli tao rozwoju</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/zostan-flejtuchem-czyli-tao-rozwoju/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/zostan-flejtuchem-czyli-tao-rozwoju/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 24 Jun 2009 11:33:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[tao]]></category>
		<category><![CDATA[wiara w siebie]]></category>
		<category><![CDATA[Zaufanie]]></category>
		<category><![CDATA[zen]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=243</guid>
		<description><![CDATA[Martwimy się i przejmujemy tym, czy inni będą z nas zadowoleni, czy im się spodobamy. Staramy się nie wyłamywać, nie rozczarowywać i dostawać dobre oceny. Za wszelką cenę chcemy dorosnąć do oczekiwań. Zarówno tych własnych, jak i innych ludzi.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Martwimy się i przejmujemy tym, czy inni będą z nas zadowoleni, czy im się spodobamy. Staramy się nie wyłamywać, nie rozczarowywać i dostawać dobre oceny. Za wszelką cenę chcemy dorosnąć do oczekiwań. Zarówno tych własnych, jak i innych ludzi.</p>
<p>I w taki sposób mija nam życie. Nie realizujemy marzeń, tylko spełniamy oczekiwania. Nie dojrzewamy, tylko staramy się dorastać. W najlepszym razie ledwo nam się udaje. Zazwyczaj większość walk kończy się klęską.</p>
<p>Naprawdę tylko tego w życiu chcesz? Tak ci zależy by na twoim nagrobku były słowa: <em>porządny, grzeczny, szanowany, pilny, pracowity, energiczny, &#8230;? </em></p>
<p>Przestań się tak bardzo troszczyć. Ktoś powiedział: <em>mniej byś się martwił tym, co ludzie pomyślą, gdybyś wiedział, jak niewiele sami zrobili.</em></p>
<p>Bądź nieporządny i lekceważący. Wyrzucaj, rezygnuj, zapominaj. Trać znajomych i zrażaj do siebie. Pozwól sobie, by inni myśleli o tobie, co im się żywnie podoba. Zapominaj o ich głupich prośbach i oczekiwaniach. Przestań być gotowy na każde ich skinienie.</p>
<p>Przestać się ścigać z innymi. Czy to ważne jak szybko pracujesz? Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie do ciebie szybszy i ktoś wolniejszy. Czy to ważne jak wiele zarabiasz w porównaniu z twoim kolegą ze szkoły?</p>
<p>Przestać się porównywać. Nie musisz mieć tego, co oni, spędzać czas tam gdzie oni, wyglądać jak oni.</p>
<p>Daj sobie więcej czasu. Przestań się troszczyć o to, co w twoim wieku trzeba robić.</p>
<p>Przestań wymagać od siebie doskonałości. Przestań dopieszczać wszystko do szczegółów. Rzeczy niewykończone, surowe, niewygładzone też są piękne.</p>
<p>Przestań tak bardzo troszczyć się o swoje sukcesy i efektywność. Przestać się karać i nagradzać, tylko dlatego, że czegoś ci się nie udało zrobić lub udało. Zadbaj o siebie, gdy odnosisz porażki – wystarczająco kiepsko się czujesz by się jeszcze karać i zabierać sobie radość życia. Nie nagradzaj się przesadnie, gdy osiągniesz sukcesy – przecież i tak dobrze się czujesz.</p>
<p>Przemyśl swoje cele i sprawdź czy nie są zbyt duże. Czy nie gonisz za czymś, co wymaga zbyt wiele stresu i napięcia? Pomniejsz swoje cele, na tyle, by dobrze się z nimi czuć na codzień. Daj sobie czas na ich osiągnięcie, pozwól sobie w tym pomóc, poszukaj drogi na skróty.</p>
<p>Zwolnij pedał gazu i puść sprzęgło. Pozwól sobie unosić się na fali dnia.</p>
<p>Nie wykorzystuj każdej okazji.</p>
<p>Nie wstawiaj mebli do każdego kąta. Zostawiaj puste miejsca.</p>
<p>Nie planuj każdej chwili – zostawiaj sobie czas do marnotrawienia.</p>
<p>Bądź pełny współczucia dla siebie samego.</p>
<p>Nie mów wszystkiego, zostawiaj milczenie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/zostan-flejtuchem-czyli-tao-rozwoju/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>10</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Byłem na szkoleniu</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/bylem-na-szkoleniu/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/bylem-na-szkoleniu/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 17 Jun 2009 12:55:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[hipnoza]]></category>
		<category><![CDATA[szkolenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=230</guid>
		<description><![CDATA[Sto lat nie byłem na szkoleniu w roli uczestnika. Gdzieś w okolicy marca zrobiłem sobie prezent i zapisałem się. Czerwiec wydawał mi się bardzo odległy. Pod koniec maja zacząłem z niepokojem zaglądać do kalendarza. <em>No, nie</em> – myślałem – j<em>estem zapisany na szkolenie. Przecież ja nie mam czasu!</em>.
Przez tydzień nosiłem się z decyzją czy iść czy zrezygnować. <em>Może kiedy indziej? Może to bez sensu? </em>]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Sto lat nie byłem na szkoleniu w roli uczestnika. Gdzieś w okolicy marca zrobiłem sobie prezent i zapisałem się. Czerwiec wydawał mi się bardzo odległy. Pod koniec maja zacząłem z niepokojem zaglądać do kalendarza. <em>No, nie</em> – myślałem – j<em>estem zapisany na szkolenie. Przecież ja nie mam czasu!</em>.<br />
Przez tydzień nosiłem się z decyzją czy iść czy zrezygnować. <em>Może kiedy indziej? Może to bez sensu? </em> </p>
<p> W końcu poszedłem. Powiedziałem sobie: <em>w końcu to jakaś forma urlopu. Najwyżej się rozerwę. </em> Szkolenie było świetne, choć niewiele miało wspólnego z urlopem. Po pierwsze, co rusz zderzałem się z samym sobą – swoimi oporami, lękami i ograniczeniami. Po drugie, trzeba było się dużo uczyć. Gdy się skończyło, czułem się jak przepuszczony przez wyżymaczkę. Ale bardzo, bardzo zadowolony. </p>
<p> Gdyby ktoś chciał nauczyć się <strong>hipnozy</strong>, a dodatkowo był profesjonalistą (psychologiem, terapeutą, lekarzem czy coachem) gorąco polecam. a href=&#8221;http://www.pocieszka.pl/index.php?page=hipnoza&#038;menu=szkolenia&#038;item=szkolinst&#8221;>Tu można znaleźć ofertę. Szczególnie dla tych, których drażnią uproszczenia i znikształcenia, jakie do geniuszu Milotna Ericsona, wprowadzili showmeni pokroju Bandlera. </p>
<p> Mam poczucie, że dostałem doskonałe narzędzie do pracy z ludźmi i sobą. Pewnie jeszcze wiele rzeczy do dopracowania, jednak czuję poezję tego narzędzia. Ręce mi się palą do działania. No, ale jeszcze stara robota czeka. </p>
<p> Tylko tyle dzisiaj, bo usiłuję zamknąć ostatni rozdziała książki o marzeniach. Albo mi się to szybko uda… albo będę wstawiał tu jej  fragmenty. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/bylem-na-szkoleniu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Cięgle się uczę</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/ciegle-sie-ucze/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/ciegle-sie-ucze/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 05 Nov 2008 13:21:20 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenie]]></category>
		<category><![CDATA[geniusz]]></category>
		<category><![CDATA[miłość]]></category>
		<category><![CDATA[muzuka]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[pasja]]></category>
		<category><![CDATA[postępy]]></category>
		<category><![CDATA[praca]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=112</guid>
		<description><![CDATA[Pablo Casalas, wirtuoz wiolonczeli, kompozytor i dyrygent. W wieku czterech lat potrafił grać na skrzypcach i fortepianie, a mając 14 lat dał pierwszy solowy występ wiolonczelowy. W ciągu swojego życia osiągnął wszelkie możliwe zaszczyty, jakich tylko może dostąpić osoba grająca na wiolonczeli. Gdy po raz pierwszy zobaczyłem film z Casalasem grającym Bacha, zatkało mnie. Łysawy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pablo Casalas, wirtuoz wiolonczeli, kompozytor i dyrygent. W wieku czterech lat potrafił grać na skrzypcach i fortepianie, a mając 14 lat dał pierwszy solowy występ wiolonczelowy. W ciągu swojego życia osiągnął wszelkie możliwe zaszczyty, jakich tylko może dostąpić osoba grająca na wiolonczeli. <span id="more-113"></span></p>
<p>Gdy po raz pierwszy zobaczyłem film z Casalasem grającym Bacha, zatkało mnie. Łysawy pan o aparycji księgowego upadającej fabryki, bez skrupułów wydobywa z wiolonczeli muzykę absolutną jak pierwszy błysk słońca nad białymi polami Arktyki po miesiącach ciemności. Palce jego lewej ręki poruszają się po strunach, jakby były oddzielnym organizmem. Kosmita, ewentualnie nadczłowiek albo przynajmniej człowiek obdarzony przez naturę absolutnym i wyjątkowym talentem. Ktoś, do kogo nikt nie może się porównywać.</p>
<p>httpv://www.youtube.com/watch?v=RxWT4wIgDNc</p>
<p>A jednak w wieku 95 lat, ta wyrocznia wiolonczeli, każdego dnia ćwiczyła przez sześć godzin dziennie. Każdego dnia, gamy, pasaże i suity. Jak sam mówi, każdego, każdego dnia tak samo jak wtedy gdy miał 13 lat. Szybko obliczyłem. 82 lata ćwiczeń. To daje jakieś 30  000 dni. Około 180 000 godzin ćwiczeń. Gdyby grał bez przerwy jego ćwiczenia trwałby 20 lat.</p>
<p>httpv://www.youtube.com/watch?v=PdLCR_KYD7s</p>
<p>Po co to robił? Reporter zapytał go:<br />
- Panie Casalas, ma pan 95 lat i jest pan największym wiolonczelistą, jaki kiedykolwiek żył, dlaczego pan ciągle ćwiczy sześć godzin dziennie?<br />
- Ponieważ myślę, że ciągle robię postępy.</p>
<p>Ten człowiek, po tych wszystkich latach i po tych wszystkich osiągnięciach miał poczucie, że ciągle jest coś, czego warto się jeszcze nauczyć.</p>
<p>Gdyby przejął się etykietami, jakie przyklejali mu inni, zapewne przestałby ćwiczyć. Po co, ktoś kto jest genialny, ma tracić czas na wprawki? Jednak Casalas ani przez chwilę nie traktował się jak rzeczownik. W rozmowie podczas rzeźbienia (film wyżej) pada pytanie o to, dlaczego wybrał wiolonczelę. Casalas opowiada:</p>
<p>- Wcześniej byłem pianistą i skrzypkiem. Kiedyś usłyszałem wiolonczelę, spodobała mi się i powiedziałem ojcu „chcę grać na tym instrumencie”. Powiedział „jak chcesz grać na tym instrumencie, musisz zrezygnować z innych”.  Powiedziałem „bardzo dobrze” Byłem dobrym pianistą i dobrym skrzypkiem, a teraz jestem złym pianistą, oczywiście potrafię grać na skrzypcach…ale rzeczywiście, w moim wieku umiem grać na wiolonczeli.</p>
<p>Ze szczerym uśmiechem mówi: „w moim wieku umiem grać na wiolonczeli”. To wszystko co ma do powiedzenia o swojej wirtuozerii. Ten człowiek kochał się uczyć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/ciegle-sie-ucze/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwierzyć w &#8230;. , w co?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/uwierzyc-w-w-co/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/uwierzyc-w-w-co/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 31 Oct 2008 11:00:23 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[brak własnej wartości]]></category>
		<category><![CDATA[dzieci]]></category>
		<category><![CDATA[geniusz]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[porażki]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[rodzice]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[talent]]></category>
		<category><![CDATA[wiara w siebie]]></category>
		<category><![CDATA[wsparcie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=111</guid>
		<description><![CDATA[Julia chodzi do piątej klasy. Jutro ma sprawdzian z polskiego. Chodzi z miejsca na miejsce i obgryza paznokcie. - Dlaczego się tak denerwujesz, kochanie? – pyta ją matka. - Muszę jutro dostać szóstkę! - Na pewno dostaniesz. - Ale się boję czy mi się uda. - Przecież jesteś najlepsze kochanie. Wiesz o tym. Jestem pewna, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Julia chodzi do piątej klasy. Jutro ma sprawdzian z polskiego. Chodzi z miejsca na miejsce i obgryza paznokcie.</p>
<p>- Dlaczego się tak denerwujesz, kochanie? – pyta ją matka.<br />
- Muszę jutro dostać szóstkę!<br />
- Na pewno dostaniesz.<br />
- Ale się boję czy mi się uda.<br />
- Przecież jesteś najlepsze kochanie. Wiesz o tym. Jestem pewna, że jesteś najbardziej inteligentnym dzieckiem w całej klasie.<br />
- Mamo, mam pustkę w głowie. Uczyłam się, ale czuję, że nic nie umiem.<br />
- Córeczko, wierzę w ciebie. Jesteś naprawdę najmądrzejsza. Uwierz w siebie i przestań się martwić!<br />
<span id="more-112"></span><br />
To wcale nie uspokaja. Przed klasówką Julia powtarza sobie „jestem najmądrzejsza, wierzę w siebie”. Ale wbrew radom mamy, nic to nie pomaga. Gdy widzi zadania czuje pustkę w głowie. Nie radzi sobie z nimi. Dostaje słabą ocenę i czuje się załamania.</p>
<p>- To nieprawda, co mi mówiłaś – żali się mamie – nie jestem mądra, jestem głupia!<br />
- Nie mów tak o sobie – z uporem radzi jej matka – jesteś najmądrzejsza. Dla mnie zawsze taka jesteś. To nie twoja wina, że klasówka ci nie wyszła. To wina nauczycielki, bo dała złe zadanie. Następnym razem będzie dobrze.</p>
<p>Natalia bierze udział w konkursie gimnastycznym. Bardzo jej zależy na wygranej. Rodzice powtarzają, że ma wielki talent. Natalia im wierzy i jest pewna głównej nagrody. Niestety, w konkursie są lepsze dziewczyny i Natalia nie zdobywa ani głównej ani żadnej innej nagrody. Wracając do domu płacze.</p>
<p>- Nie martw się – pociesza ją tata – byłaś naprawdę najlepsza, to oni nie poznali się na tobie.<br />
- Naprawdę byłam najlepsza? – pyta pochlipując.<br />
- Oczywiście  &#8211; zza kierownicy zapewnia ją ojciec – nie mam żadnych wątpliwości, jest wyjątkowym talentem.</p>
<p>Marcin, w wieku sześciu lat zadał swój pierwszy egzamin. W każdym razie, tak mu wszyscy mówią. Mama, ciesz się, powtarzając wszystkim, że będzie uczniem elitarnej szkoły. Marcin z jednej strony się cieszy bo szkoła bardzo mu się podoba, z drugiej smuci, bo jego przyjaciel Bartek nie będzie do niej chodził.</p>
<p>- Mamo, dlaczego Bartek nie może chodzić do tej samej szkoły?<br />
- Twoja szkoła jest dla wybitnie zdolnych dzieci.<br />
- Czy ja jestem wybitnie zdolny?<br />
- Tak kochanie, jesteś najmądrzejszym dzieckiem. Jesteś wybitnie utalentowany i nie można tego zmarnować.<br />
- A Bartek?<br />
- Bartek jest przeciętny. Dla takich jak on są inne szkoły.</p>
<p>Co się stanie z tymi dziećmi? Jeżeli nic specjalnego się nie wydarzy niewiele osiągną. Julia zacznie się źle uczyć. Pojawią się problemy wychowawcze. Prawdopodobnie zaliczy kilka wizyt u psychologa. Natalia, zrezygnuje z gimnastyki. Jej ojciec co pewien czas będzie tylko powtarzał „A tak dobrze się zapowiadała! To wszystko przez to, że nie miałem znajomości”. Bartek skończy swoją dobrą szkołę, ale jakoś dziwnie nie będzie mógł się zdecydować co w życiu robić. Będzie coraz bardziej agresywny. Za kilkanaście lat, każdy z tych małych „geniuszy” będzie przeciętnym człowiekiem z ponadprzeciętną ilością problemów psychicznych.</p>
<p>Dlaczego? Przecież wydaje się, że ich rodzice robią co trzeba. Budują w swoich dzieciach wiarę w siebie. Dostarczają im poczucie własnej wartości. Widać, że im zależy. Nie jak tym, którzy tylko narzekają na swoje dzieci, krytykują je i nie dają im żadnego wsparcia.</p>
<p>Mówienie dzieciom, że są genialne i niezwykle utalentowane działa podobnie jak częstowanie dziecka lizakiem. Dzieci kochają lizaki i są za nie bardzo wdzięczne. Gdy dasz lizaka, przez chwilę możesz mieć przyjemne uczuciu, że zrobiłeś coś dobrego. Tylko, że po kilkunastu  lizakach psują się zęby. Zupełnie inaczej widzisz perspektywę lizaka, gdy idziesz z dzieckiem do dentysty, bo od słodyczy popsuły mu się zęby. Mówienie dzieciom, że są niesamowicie zdolne jest przyjemne, ale psuje zęby. Na krótką metę podnosi samoocenę dziecka. Jednak w dłuższej perspektywie uruchamia cały szereg zachowań obronnych. Dzieciaki, które uważają się za genialne unikają trudnych zadań. Boją się, że mogłoby się okazać, że nie są dość  zdolne. Stają się zbyt zależne od oceny innych. Czują się zagrożone utratą dobrej etykietki. (To wyniki kilku badań i jeżeli ktoś będzie nimi zainteresowany, to je przytoczę je później).</p>
<p>Nie o dzieci mi jednak chodzi. Wiele osób dorosłych powiela tą samą strategię. Mówimy do siebie to, co mówili do nas rodzice. Gdy nam coś wychodzi chwalimy siebie „jestem świetny, jestem zdolny jestem utalentowany”. Powtarzamy to sobie i afirmujmy się. Kochamy, gdy ludzie mówią nam jacy doskonali jesteśmy.</p>
<p>Ale w którymś momencie przychodzi kryzys lub porażka. Jeżeli jesteś genialny, bo udało ci się coś napisać, zrobić lub powiedzieć, to gdy następnym, razem coś ci nie wyjdzie poczujesz, że jesteś głupi. W głowie znowu uruchomi się taśma. Tym razem inna „ale ze mnie kretyn, ale głupiec”. Energia opada. Właśnie wtedy, gdy jest ci najbardziej potrzebna.</p>
<p>Wszystko ma dwie strony. Gdy na awersie masz „jestem dobry” to na awersie widać napis„jestem do niczego”. Przez nasze życie ta moneta obraza się miliony razy z jednej strony na drugą. A gdy ją zatrzymamy wysiłkiem woli, zaczynany cierpieć na coś, co czasem się nazywa „imposter syndrome”. Syndrom udawacza. Cierpią na niego ludzie, którzy osiągnęli zewnętrzny sukces, ale zamiast cieszyć się nim, boją się, że za chwilę ich ktoś zdemaskuje jak szpiega. Pozna się na nich. Powie „przejrzałem cię”, cały czas udawałeś.</p>
<p>Rozwiązanie jest proste. Wyjść poza grę „jestem  dobry” i „jestem do niczego”. Odrzucić monetę, albo przynajmniej przestać się zajmować tym co na niej jest. Jestem dobry? Super. Jestem osłem. Super. To w końcu tylko oceny i etykiety.</p>
<p>By to dobrze zrozumieć (choć zrozumienie tego zajmuje czasem lata) cofnijmy się na chwilę do dzieci. Jak chwalić dzieci, skoro mówienie im że są genialne je ogłupia? Chwalić jest za włożony wysiłek i zaangażowanie. Zamiast mówić „doskonały wynik, jesteś inteligentny” lepiej powiedzieć „doskonały wynik, widać, że bardzo się starałeś”. Taki nacisk na wysiłek pozwala budować poczucie własnych możliwości. Gdy sukces jest efektem wysiłku, tego, że się starałeś, porażka jest tylko efektem, tego że starałeś się zbyt słabo. Z czasem rodzi się poczucie, że jeżeli tylko się do czegoś przyłożysz, prędzej czy później uda ci się to osiągnąć.</p>
<p>Na małe dzieci taka pochwała działa. Na starsze i na dorosłych często nie. Nie działa gdy ktoś ma sztywną koncepcję własnych możliwości (tzw. <em>fixed mindset</em>). Tacy ludzie wierzą, że umysł się nie rozwija, że zawiera w sobie wrodzony zestaw zdolności na które nie ma wpływu. Albo z czymś się urodziłeś, albo nie. Nic z tym nie możesz zrobić. Gdy to masz nie musisz się wysilać bo wszystko przychodzi ci samo. Wysiłek jest objawem tego, że czegoś ci brakuje, że jestem mało uzdolnimy. Często aby odczarować dziecko czy dorosłego, najpierw trzeba wybudować w nim tzw. <em>growth orientation</em>. Tzn. przekonanie, że jego umysł jest plastyczny. Że jest działa jak mięsień. Nie używany zanika, a używany staje się coraz sprawniejszy. Tak zresztą jest w rzeczywistości. Wiele badań pokazuje, że wszystkie zdolności dadzą się sprowadzić do ilości połączeń pomiędzy neuronami. A nikt nie rodzi się z gotowymi połączeniami. Rozwijają się dzięki dostarczanej im stymulacji. Być może u jednych szybciej u innych wolniej. Ale to nie zmienia faktu, że mózg jest elstyczny.</p>
<p>Długo można o tym pisać (ostatnie posty to w rzeczywistości fragmenty rozdziałów nad którymi obecnie pracuję). Ale przejdźmy do małej porcji praktyki. Zwykle jestem przeciwnikiem afirmacji oprócz jednego rodzaju – takiej która dotyczy plastycznych możliwości naszego mózgu. Powtórz ją sobie kilka razy (a wcześniej przepisz ją i zmień tak, by brzmiała dla ciebie jak najlepiej, sam jeszcze nie mam ostatecznej wersji):,</p>
<blockquote><p><em>Wierzę w swój wewnętrzny, wspaniały mechanizm rozwojowy, który pozwala mi adaptować się i przystosowywać do nowych warunków i sytuacji.<br />
Mój umysł ma wspaniałe, plastyczne możliwości rozwoju.<br />
Każde trudne zadanie i trudna sytuacja, przed jaką staję, jest dla mnie darem i sprawia, że możliwości mojego mózgu ciągle się powiększają.<br />
Każda trudność przed jaką staje daje mi szansę rozwoju, którą z chęcią wykorzystują.<br />
Wszystko co się wydarza niesie w sobie korzyść. Wszystko jest potrzebne. Nie ma rzeczy, który by mnie cofały w rozwoju.<br />
Każde doświadczenie zwiększa ilość połączeń w moim umyśle i sprawia że coraz lepiej radzę sobie z zadaniami<br />
Pozwalam działać temu mechanizmowi. </em></p></blockquote>
<p>Jest takie japońskie powiedzenie: „im wyżej woda, tym wyżej łódka”. Gdy wierzysz w plastyczne możliwości swojego umysłu jesteś łódką. Im większa trudność, tym wyżej płyniesz. Gdy nie wierzysz w rozwój, jesteś jak kamień. W którymś momencie trudności cię zaleją.</p>
<p>Naprawdę masz w sobie wielki nieświadomy umysł, który działa dla twojego dobra. Freud wyobrażał sobie, że podświadomość dąży zagłady. Dziwny pogląd. Nasz nieświadomy umysł  dąży do naszego dobra. Pomaga nam, rozwiązuje problemy, podpowiada.</p>
<p>Jedno tylko może go zblokować. Fiksacja na świadomej części umysłu. Przywiązanie do wyobrażeń na swój temat. Utożsamienie się z  obrazami siebie często przejętymi od innych.<br />
Nie tyle zatem uwierz <strong><em>w siebie</em></strong>, a raczej uwierz <strong><em>w swój </em></strong>umysł (jeżeli wolisz <em>w swoją</em> lub <em>swoje</em>, w końcu kto powiedział, że nasz nieświadomy umysł musi być samotny mężczyzną).</p>
<p>Syn jest przejęty i zdenerwowany przed klasówką. Żali się mamie:</p>
<p>- Boję się, że dostanę dwóję!<br />
- Przecież się uczyłeś. Dlaczego miałbyś dostać dwóję?<br />
- Bo nic nie umiem, mam pustkę w głowie!<br />
- Jeżeli się uczyłeś, to bardzo dobry znak. Ja też, gdy byłam dobrze przygotowana miałam pustkę w głowie. A potem samo wszystko przychodziło.</p>
<p>Być może tego rodzaju rozmowy wyglądały trochę inaczej, ale ich sens był właśnie taki. Tak mi mówiła mama. Nie musisz się napinać i stresować. To, że czujesz pustkę w głowie, to dobrze. To znak, że umysł to przyswaja. I rzeczywiście tak było. Gdy zaakceptowałem, że to jest normalne, a nawet pożądane okazywało się, że wszystko samo się „odtykało”. Odpowiedzi przychodziły same, a ja rozkoszowałem się tym uczuciem, korzystania z czegoś co było poza mną. Czegoś co było większe ode mnie. Zamiast szukać poczucia pełnej kontroli, pewności, że wszystko wiem, że jestem doskonale przygotowany, zacząłem szukać sytuacji, w którym mogłem poddać się, czemuś co wypływało ze środka.<br />
Note: There is a rating embedded within this post, please visit this post to rate it.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/uwierzyc-w-w-co/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek jest jak latawiec</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/czlowiek-jest-jak-latawiec/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/czlowiek-jest-jak-latawiec/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 05 Oct 2008 09:00:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>
		<category><![CDATA[porażki]]></category>
		<category><![CDATA[przeciwności]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=104</guid>
		<description><![CDATA[Staliśmy na zielonym, równo przyciętym trawniku, obok Dworku Białoprądnickiego. Pod kawiarnianymi parasolami ludzie jedli lody, pili kawę i piwo. Jesień ucięła sobie drzemkę. Zostawiła tylko leniwy wiatr, by przypominał, że to już nie lato. Przyszliśmy z latawcem. Zuzia nie mogła się doczekać aż go wypuścimy. Rozłożyłem czerwono – niebieskie skrzydła. Stanąłem tyłem do wiatru, wyrzuciłem [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Staliśmy na zielonym, równo przyciętym trawniku, obok Dworku Białoprądnickiego. Pod kawiarnianymi parasolami ludzie jedli lody, pili kawę i piwo. Jesień ucięła sobie drzemkę. Zostawiła tylko leniwy wiatr, by przypominał, że to już nie lato.<span id="more-106"></span></p>
<p>Przyszliśmy z latawcem. Zuzia nie mogła się doczekać aż go wypuścimy. Rozłożyłem czerwono – niebieskie skrzydła. Stanąłem tyłem do wiatru, wyrzuciłem go w powietrze i napiąłem sznurek. Wiatr chwycił latawiec i pociągnął w górę. Ale za chwilę osłabł, tak że latawiec, ślizgającym ruchem opadł na trawę.<br />
Zuzia podeszła do niego, kucnęła i zaczęła z nim rozmawiać:</p>
<p>-	Leć latawcu, leć do góry!</p>
<p>Wczułem się w rolę latawca:</p>
<p>-	Nie mogę lecieć, nie mam siły<br />
-	Dlaczego?<br />
-	Bo nie ma wiatru. My latawce potrzebujemy wiatru, który wieje nam w twarz by móc wysoko się wnieść.</p>
<p>Zresztą, zupełnie tak jak my – pomyślałem – człowiek jest jak latawiec, potrzebuje wiatru z naprzeciwka, by wznieść się do góry.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/czlowiek-jest-jak-latawiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Odważyć się na marzenia</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/odwazyc_sie_na_marzenia/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/odwazyc_sie_na_marzenia/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 23 Jul 2008 17:39:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=94</guid>
		<description><![CDATA[Pierwsza lekcja realizacji marzeń nosi tytuł tytuł : obraz. Aby zrealizować marzenie, potrzebujesz mieć w głowie jego obraz. Czasem od początku masz konkretny, wyraźny obraz. Czasem jednak, na początku jest to nieokreślone marzenie czy pragnienie.  Wiele osób jest tak pochłoniętych pracą i walką z życiem, że na pytanie masz jakieś marzenia? Odpowiada: marzenia? to nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pierwsza lekcja realizacji marzeń nosi tytuł tytuł : <em>obraz</em>. Aby zrealizować marzenie, potrzebujesz mieć w głowie jego obraz. Czasem od początku masz konkretny, wyraźny obraz. Czasem jednak, na początku jest to nieokreślone marzenie czy pragnienie. </strong><span id="more-95"></span></p>
<p>Wiele osób jest tak pochłoniętych pracą i walką z życiem, że na pytanie <em>masz jakieś marzenia?</em> Odpowiada: <em>marzenia? to nie dla mnie, nie jestem dzieckiem</em>. W tym odcinku naszym gościem jest Virginia Satir, jedna z największych terapeutek rodzinnych. Oto opowiedziana przez nią historia:</p>
<blockquote><p>Kilka lat temu podęłam się pracy z ludźmi żyjącymi na zasiłku. Chciałam pokazać, że każdy ma zdolność stać się samowystarczalnym, trzeba go jedynie do tego pobudzić. Poprosiłam władze samorządowe by stworzyły grupę osób utrzymujących się z zasiłku, z różnych grup rasowych i typów rodzin. Miałam się z nimi spotykać, co piątek, na trzy godziny.</p>
<p>Gdy tylko się przywitałam, pierwszą rzeczą, jaką powiedziałam, było:<br />
- Chciałabym wiedzieć, jakie macie marzenia.<br />
Wszyscy popatrzyli na mnie, jakbym była stuknięta.<br />
-  Marzenia? Nie mamy marzeń.<br />
Zapytałam &#8211; A kiedy byliście dziećmi? Było coś, co chcieliście robić?<br />
Jedna z kobiet powiedziała &#8211; Nie ma sensu mieć marzeń. Moje dzieci zżerają szczury.<br />
- To okropne &#8211; powiedziałam &#8211; Nie dziwię się, że pani się tym martwi. Jak można by temu zaradzić?<br />
- Ja wiem…, można by, naprawić drzwi, bo w starych są dziury.<br />
Zwróciłam się do pozostałych &#8211; Czy jest ktoś, kto mógłby to zrobić?<br />
Jeden z mężczyzn powiedział – Dawno temu robiłem takie rzeczy. Teraz krzyż mi nawala. Ale mogę spróbować.<br />
- Myśli pan, że mu się uda?<br />
- Tak&#8230; spróbuję.<br />
Następnego tygodnia, gdy wszyscy usiedli zapytałam kobietę &#8211; I co, udało się naprawić?<br />
- O, tak &#8211; powiedziała.<br />
- Czyli możemy zacząć marzyć, co?<br />
Uśmiechnęła się niewyraźnie. Zwróciłam się do mężczyzny, który naprawił jej drzwi:<br />
- A jak pan się czuje?<br />
- To śmieszne, ale zacząłem czuć się znacznie lepiej<br />
To wydarzenie pomogło grupie zacząć marzyć. Ten, wydawałoby się mały sukces pozwolił im zrozumieć, że mieć marzenia nie jest szaleństwem.<br />
Zaczęłam pytać innych o ich marzenia. Jedna z kobiet wyznała, że zawsze chciała być sekretarką. Zapytałam:<br />
- Co stoi na przeszkodzie? &#8211; moje drugie pytanie zawsze tak brzmi.<br />
Odpowiedziała &#8211; mam szóstkę dzieci i nie mam komu ich zostawić<br />
Zobaczmy – powiedziałam – czy jest tu ktoś, kto mógłby się zająć szóstką dzieci na dzień lub dwa, gdy ich matka będzie na kursie?<br />
Jedna z kobiet powiedziała &#8211; Mam swoje dzieci, mogę się zająć także i pani dziećmu.<br />
- Zróbmy tak!- powiedziałam. Zrobiony został plan i kobieta poszła się uczyć.<br />
Każdy coś znalazł. Mężczyzna, który naprawił drzwi został złotą rączką. Kobieta, która zajęła się dziećmi, została licencjonowaną opiekunką. W ciągu 12 tygodni wszyscy z nich zrezygnowali z zasiłku.<br />
<em>(opowieść pochodzi ze zbiorku &#8222;Balsam dla duszy, cześć 1)</em>.</p></blockquote>
<p>Virginia Satir mówi także:</p>
<blockquote><p>Gdy byłam znacznie młodsza, znałam kogoś, kogo bardzo lubiłam. Starszą osobę, która mi powiedziała: „Spędzaj co najmniej piętnaście minut dziennie na snucie marzeń. Jeżeli tych marzeń będzie setka, przynajmniej dwa z nich się ziszczą”.  Nie przestawaj marzyć, nie martw się czy te marzenia się spełnią czy nie. Najpierw sobie na nie pozwól. Wiele osób zabija swoje marzenia, zanim nawet się pojawią, pytając się czy są one realne. Snuj swoje marzenia i dopiero później zastanawiaj się, w jakich realiach mogą się ziścić, zamiast sobie mówić „o mój Boże, o czym ja mogę w takich realiach marzyć?”</p></blockquote>
<p>Taka sesja snucia marzeń pozwala zrzucić z siebie ograniczenia. Na co dzień cały czas bierzemy pod uwagę uwarunkowania. Idę na przystanek i wiedzę podjeżdżający tramwaj. Szybko oceniam czy mam szansę zdążyć. Gdy jest szansa, choćby mała &#8211; rzucam się do biegu, gdy nie ma &#8211;  idę spokojnie.</p>
<p>Wiele lat temu, w szkole średniej (technikum) odbywałem tzw. praktyki. Produkowaliśmy za pomocą tokarek jakieś dziwne części. W zasadzie bardzo przyjemna robota, oprócz tego, że kiedyś omal nie zabiłem kolegi, zapominając wyciągnąć klucz z wrzeciona. Ale to inna historia. Któregoś dnia, gdy przez wysmarowane okienka naszej hali przebijały się proste, jasne promienie słońca, do naszej grupy podeszła piękna dziewczyna. W wersji filmowej poproszę w tym momencie o zwolnienie. Bujne, kręcone blond włosy wypływają spod drelichowej czapeczki, kombinezon roboczy, co prawda jak cholera niedopasowany, ale ładnie rozpięty. My, chłopaki za tokarkami, umorusani, ze smarem na rękach, otwieramy gęby. Koniec zwolnionego tempa. Dziewczyna – uczennica, tak jak my &#8211; dołączyła do naszej grupy. Podobała mi się tak, że powinienem podejść i powiedzieć „<em>darling, rzućmy te tokary i chodźmy</em>”. Ale pomyślałem: „<em>e, stary, nie masz szans. Daj spokój</em>”. No i dałem spokój. Za dwa dni, w trakcie przerwy, koledzy byli zajęci flirtowaniem. Nie mieszałem się, pamiętając o tym, że nie mam szans. Nagle usłyszałem jak mówi  do mnie „<em>a ty co o mnie myślisz?</em>”. Podnisłem głowę i zobaczyłem ją przed sobą. Wypaliłem szybciej niż pomyślałem „<em>nie podobasz mi się</em>”. Dziś wiem, można było to pociągnąć, nawet po takim wstępie (albo szczególnie po takim wstępie &#8211; jak słusznie zauważyliby spece od <em>seduction</em>). Ale wtedy, gdy to powiedziałem, sam uwierzyłem że mi się nie podoba. Pomyślałem sobie „<em>no może ładna jest, ale jest strasznie głupia, w końcu to blondynka</em>”. Nigdy więcej z nią nie rozmawiałem. Przyjemnie mi się opowiada tą historię (sory, jak przynudzam) bo lubię opowiadać historie o sobie. Ale to po prostu jedna z wersji bajki Ezopa.</p>
<p>Lis zobaczył winogrona. Podskoczył chcąc je dosięgnąć. Nie udało mu się. Podskoczył jeszcze raz. Gdy znowu mu się nie udało, powiedział do siebie „no popatrzmy uważniej… no tak, tak jak myślałem… są kwaśne, nie nadają się do jedzenia”.  Mechanizm kwaśnych winogron polega na tym, że obrzydzamy sobie coś, co wydaje nam się poza naszym zasięgiem. Piękne kobiety muszą być głupie. Podróżowanie po świecie jest niebezpieczne. Własny dom, to tylko kłopoty. Drogi samochód na pewno ci ukradną. W dobrze płacących koncernach pomiatają ludźmi. Tylko, że czasem – jak w przypadku mojej blondyny – tylko nam się wydaje, że nie mamy szans. Komplementarny mechanizm to tzw. „słodka cytryna”. Coś, co jest poza moim zasięgiem jest kwaśne, ale to co jest blisko jest słodkie. Jeżeli coś jest w moim zasięgu, zaczyna mi się podobać (tak na marginesie: jeżeli ktoś ci mówi, że jesteś piękna, warto zastanowić się, czy czasem nie jesteś zbyt łatwa). Dostosowujemy naszą rzeczywistość to tego, co wydaje się nam realne.</p>
<p>Lis potrzebował kilku podskoków, my załatwiamy sprawę znacznie szybciej. Gdy pojawia się marzenie spoza zakresu naszego „poczucia rzeczywistości” po prostu je pomijamy. Nie pozwalamy mu się przebić na powierzchnię.</p>
<p>By wyzwolić się z tego mechanizmu Satir proponuje sesję fantazjowania. Pozwól sobie, na zasadzie wolnych skojarzeń, pobłądzić wśród nie zawsze realnych marzeń. Później zastanowisz się czy są możliwe, czy nie. Teraz tylko pofantazjuj.</p>
<p>Zanim przejdziesz do ćwiczenia jeszcze jedna uwaga. Gdy szukasz marzeń, nie grzeb w przeszłości. Virginia Satir wcale nie zachęca do tego by snuć rozważania w stylu: jak by to wspaniale gdybym miał inne dzieciństwo, moi rodzicie byli bogaci a mój mąż mnie nie zostawił. Nie grzeb w tym, co było. Marzenie dotyczą teraźniejszości lub przyszłości. Satir zadaje takie pytanie:</p>
<blockquote><p>Chciałbym się dowiedzieć od ciebie, co w tej chwili – nie zajmuj się nigdy przyszłością &#8211; co w tej chwili uczyniłoby twoje życie lepszym?</p></blockquote>
<p>Czy umiesz odpowiedzieć na to pytanie? Co mogłoby się wydarzyć? Co pozwoliłoby ci bardziej cieszyć się życiem? Nie ważne czy to wydaje ci się realne czy nie.</p>
<p>Weź kartkę i zrób listę marzeń. Poświęć na to nie mniej niż pięć minut, najlepiej około piętnastu minut.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/odwazyc_sie_na_marzenia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Recenzja mojej książki</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/recenzja-mojej-ksiazki/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/recenzja-mojej-ksiazki/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 08 Jul 2008 11:53:56 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=87</guid>
		<description><![CDATA[Wojtek Diechtiar zamieścił na swoim blogu recenzję mojej książki. Jest dla mnie naprawdę bardzo miła. Sprawdźcie sami. Warto pisać książki, jak się poznaje dzięki temu, taki ludzi! Dzięki Wojtku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Wojtek Diechtiar zamieścił na swoim blogu recenzję mojej książki. Jest dla mnie naprawdę bardzo miła. <a href="http://tajemnica.wordpress.com/2008/06/29/energia-to-wszystko/">Sprawdźcie sami</a>. Warto pisać książki, jak się poznaje dzięki temu, taki ludzi! Dzięki Wojtku.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/recenzja-mojej-ksiazki/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Koniec wakacji</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/koniec-wakacji/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/koniec-wakacji/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Jun 2008 12:55:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=65</guid>
		<description><![CDATA[Niektórzy właśnie zaczynają wakacje, a ja właśnie z nich wróciłem. Po dwóch tygodniach przerwy siedzę za swoim biurkiem i za swoją klawiaturą. Czuję się tak, jakbym nigdzie nie wyjeżdżał. Może tylko więcej nie przeczytanych maili i nieuporządkowanych papierów na biurku. Może tylko mam trochę większy chaos w głowie (ale to nic nowego, żyję z tym, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Niektórzy właśnie zaczynają wakacje, a ja właśnie z nich wróciłem. Po dwóch tygodniach przerwy siedzę za swoim biurkiem i za swoją klawiaturą. Czuję się tak, jakbym nigdzie nie wyjeżdżał. Może tylko więcej nie przeczytanych maili i nieuporządkowanych papierów na biurku. Może tylko mam trochę większy chaos w głowie (ale to nic nowego, żyję z tym, na co dzień). Mam wrażenie, jakbym obudził się z popołudniowej drzemki. Wokół tak, jak było. Filiżanka herbaty, gazeta i ciastko. Tylko przez chwilę wszystko wydaje się dziwne i odległe, ale zaraz wraca do normy. Staje się zwykłe i codzienne. Może w podróżach najcenniejsze są te krótkie momenty po powrocie. Gdy człowiek wchodzi do swojego mieszkania i może go zobaczyć, tak jak je widzi ktoś obcy. Gdy człowiek, zanim zazębi się (jak łańcuch rowerowy z zębatką) o to wszystko, co go otacza może uważnie i z dystansem się temu przyjrzeć. <span id="more-84"></span></p>
<p>Wróciłem znad chłodnego, pochmurnego morza do skwierczącego w słońcu Krakowa. Mury są nagrzane, nie ma wiatru, słońce cały dzień na niebie.</p>
<p>Pewnie potrzebuję kilku dni na to, by wpaść w stary rytm. Jadąc nad morze miałem ambitne plany by czytać i pisać. Wziąłem ze sobą z dziesięć książek, laptopa, duży zeszyt A4 i dwa ulubione pióra. Myślałem, że będę pracował nad blogiem i na bieżąco zamieszczał posty. Pewnie coś by z tego wyszło, ale wziąłem też ze sobą 3-letniego malucha, która nigdy jeszcze był nad morzem. Owszem rankami, zanim dziecko się obudziło udawało mi się pracować (wieczorem, po zaśnięciu, ok. 21.40 wolałem oglądać zachody słońca). Ale oprócz tego, na nic innego nie miałem czasu.</p>
<p>I myślę, że całe szczęście. Zamiast pracować nad konkretami wolałem zadawać sobie bardzo ogólne pytania. O co mi chodzi? Po co robię to, czy tamto (chociażby po co prowadzę tego bloga). Czy jestem szczęśliwy? Czy nie daję się czasem wpuścić w ramy, które m nie pasują? Czy warto godzić się na pewne rzeczy, które mi się nie podobają? I tak dalej. Wiele różnych pytań, na które w większości i tak ciągle nie mam odpowiedzi.</p>
<p>A tekstów i tak przywiozłem dosyć dużo. A do tego jeden konkretny pomysł, które mam nadzieję zrealizuję w tym tygodniu.</p>
<p>Aha, przywiozłem kilka zdjęć. O to kilka z nich.<br />
<a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze1.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-66" title="Polskie, spokojne morze" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze1.jpg" alt="Polskie, spokojne morze" width="500" height="375" /></a><br />
<a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze8.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-76" title="Plaża w Świnoujściu" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze8.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze6.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-78" title="Molo w Heringsdorf" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze6.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze9.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-82" title="Kormorany z molo w Heringsdorf" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze9.jpg" alt="Kormorany z molo w Heringsdorf" width="500" height="375" /></a><br />
<a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze3.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-81" title="Plaża" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze3.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
<p><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze7.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-77" title="morze7" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze7.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze5.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-79" title="morze5" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze5.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze11.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-74" title="Przyglądamy się sobie..." src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze11.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze13.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-72" title="morze13" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze13.jpg" alt="Czarne morze, bynajmniej, nie Morze Czarne" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze16.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-70" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze16.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze17.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-69" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze17.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze18.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-68" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze18.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a><a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze19.jpg"><img class="alignnone size-full wp-image-67" title="Karuzela z roku 1900, obok mola w Heringsdorf" src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/morze19.jpg" alt="" width="500" height="375" /></a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/koniec-wakacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Decyzje</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/decyzje/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/decyzje/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 12 Jun 2008 18:49:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=64</guid>
		<description><![CDATA[Każdy z nas jest wielkim, nieskończonym światem. Jest umysłem o nieskończonych możliwości (czy zdajesz sobie sprawę, że ilość możliwych połączeń w naszym mózgu dorównuje ilości gwiazd we wszechświecie?) Każdy z nas już teraz, w tej chwili, zawiera w sobie wszystkie możliwości. Nie jesteś produktem okoliczności, warunków ekonomicznych, czy środowiska w jakim się wychowywałeś. Nie jesteś [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Każdy z nas jest wielkim, nieskończonym światem. Jest umysłem o nieskończonych możliwości (czy zdajesz sobie sprawę, że ilość możliwych połączeń w naszym mózgu dorównuje ilości gwiazd we wszechświecie?) Każdy z nas już teraz, w tej chwili, zawiera w sobie wszystkie możliwości.<br />
Nie jesteś produktem okoliczności, warunków ekonomicznych, czy środowiska w jakim się wychowywałeś. Nie jesteś produktem telewizji, reklam, szkoły, rodziców czy czegokolwiek innego. </strong><span id="more-66"></span><br />
Jesteś efektem swoich wyborów. Jesteś efektem swoich decyzji. Czasem małych, takich których nawet nie zauważyłeś. Czasem dramatycznych.</p>
<p>Tylko ktoś, kto nie stanął przed żadnym wyborem mógłby narzekać na to, że jest produktem okoliczności. Ale czy jest ktoś, kto nigdy nie dostał żadnego wyboru? Kto nie stanął przed żadną decyzją? Kto nie zobaczył nowych możliwości?</p>
<p>Każdy z nas ma możliwość podjęcia decyzji o tym, kim jest. Musimy tylko dobrze zrozumieć czym są decyzje. Często wydaje nam się, że podchodzimy do nich w sposób racjonalny i przemyślany. Zanim coś wybierzemy zbieramy informacje, porównujemy opcje, robimy zestawienie kosztów i korzyści, itp.<br />
W rzeczywistości wcale nie podejmujemy decyzji. Po prostu wybieramy opcje, które najbardziej pasują do naszego obrazu siebie samych. Wybieramy to, co jest spójne z naszym poczuciem tożsamości. Wszystko co nie pasuje do tego kim jestem (czy za kogo się uważam), zostaje pominięte. Zamiast wybierać, podświadomie zadajemy sobie pytanie „co robi osoba, taka jak ja?” Jakich zadań się podejmuje, jakie stawia przed sobą cele, co może jej się udać, jakie ma gusta, co lubi, jak zachowuje się wobec ludzi, itp. Ponieważ robimy to nieświadomie, wydaje nam się później, że to nie my jesteśmy odpowiedzialni za pecha czy niepowodzenie. Nie moja wina, że ten projekt nie wyszedł. Nie moja wina, że nie zdobyłem tego klienta. Nie moja wina, że nie skończyłem tej książki. Nie moja wina, że nie dostałem awansu. Nie moja wina, że mam wysoki cholesterol. Nie moja wina, że mam nadwagę. Tymczasem to wszystko jest zwarte w naszych wyborach.</p>
<p>Nie uważam, że na wszystko mamy wpływ. Nie wierzę w to, że potrafimy przyciągnąć do swojego życia wszystko, co tylko chcemy. Nie wierzę, że jesteśmy odpowiedzialni za wszystko, co nas spotyka (a wojny, a obozy koncentracyjne, a trzęsienia ziemi?). Ale wierzę w jedno.</p>
<p>Wierzę, że możemy podjąć decyzję o tym, jak przeżyjemy najbliższą godzinę i najbliższy dzień. Gdy wstaniesz rano i szczerze do siebie powiesz: „chcę być zadowolony ze wszystkiego co mnie spotka”, tak właśnie będzie. I może nie wygrasz w totolotka, nie dostaniesz nagrody i nie spotkasz kogoś, kogo zawsze szukałeś. Ale jeżeli będziesz mocno tego chciał, jeżeli będziesz sobie to powtarzał przez cały dzeń („chcę być dziś zadowolony ze wszystkiego, co mnie spotyka”) skończysz ten dzień wypełniony radością i zachwytem.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/decyzje/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak zrobić światową sławę?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/jak-zrobic-swiatowa-slawe/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/jak-zrobic-swiatowa-slawe/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 02 Jun 2008 06:13:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[szkolenia]]></category>
		<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[fish]]></category>
		<category><![CDATA[komunikacja]]></category>
		<category><![CDATA[sława]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=58</guid>
		<description><![CDATA[Gdy wyobrażasz sobie, co chcesz osiągnąć robisz tylko mały krok w stronę sukcesu. Drugi, większy, zrobisz wtedy, gdy zobaczysz, kim chcesz być dla ludzi wokół ciebie. „Sekret naszego sukcesu jest w tym, że jesteśmy ludźmi, jakimi chcemy być”. O tym, jak pewne stoisko rybne z Seattle zrobiło światową sławę. Pod koniec lat osiemdziesiątych, John Yokoyama, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Gdy wyobrażasz sobie, co chcesz osiągnąć robisz tylko mały krok w stronę sukcesu. Drugi, większy, zrobisz wtedy, gdy zobaczysz, kim chcesz być dla ludzi wokół ciebie. „Sekret naszego sukcesu jest w tym, że jesteśmy ludźmi, jakimi chcemy być”. O tym, jak pewne stoisko rybne z Seattle zrobiło światową sławę.</strong><span id="more-58"></span></p>
<p>Pod koniec lat osiemdziesiątych, John Yokoyama, potomek japońskich emigrantów był właścicielem kiepsko prosperującego stoiska rybnego na placu targowym w Seattle. Praca na takim stoisku to harówka. Trzeba kruszyć tony lodu, układać na nim tysiące mokrych i śmierdzących ryb, kląć na personel (bo nic innego nie działa) a na dodatek radzić sobie z ciągle wybrzydzającymi klientami. Nic dziwnego, że postanowił stopniowo uwolnić się od tej pracy i wejść w handel hurtowy. Zainwestował wszystkie pieniądze i je stracił. Stoisko stanęło na krawędzi bankructwa. John nie bardzo wiedział jak sobie poradzić. Wiedział tylko tyle, że coś musi zrobić. Przypadkiem (znajomy, znajomej) trafił na konsultanta, który zaproponował regularne spotkania całego personelu.</p>
<p>Zaczęli się spotykać co dwa tygodnie. Grupa zarośniętych, klnących rybaków siadała na zapleczu i patrzyła na siebie dzikim wzrokiem. Problemy stoiska? A co nas to obchodzi! Jak się jest prostym sprzedawcą, tarapaty właściciela, delikatnie mówiąc, nie mają mocnego wydźwięku. W końcu to tylko praca. Nie ta, to inna. Jeżeli o czymkolwiek mówili, to tylko o tym, że jak zwykle ktoś inny zawala. „Ja z siebie daję wszystko, tylko co można zrobić, jak inni się opierdalają?!” To byli po prostu mali, wściekli ludzie, którzy mieli tego pecha, że musieli pracować akurat na tym cholernym stoisku rybnym.</p>
<p>Konsultant (Jim Bergquist) musiał być dobry. Nie tylko wytrzymał, ale powiedział, co o nich myśli. Powiedział im, że myślą jak mali ludzie. Tracą energię na byle co i bardziej przypominają rozwydrzone dzieciaki niż dorosłych ludzi. Nie można poprawić sytuacji, gdy dalej będą tak myśleć.</p>
<p>- Musicie zagrać o coś większego. Tak długo, jak nie znajdziecie jakiegoś wielkiego celu, będziecie w dołku. Co mogłoby być dla was naprawdę dużym celem?</p>
<p>Ktoś z zebranych rzucił:<br />
- Światowa sława! Zróbmy światową sławę!</p>
<p>Wszyscy zaczęli się śmiać. Światową sławę? Dobre. Jak Madonna albo Michael Jordan. Każdy przyjeżdża do roboty swoim mercem, na każdym drogi garnitur od Versace, własny szklany biurowiec, co tam biurowiec, lepiej własny port z prywatnym molo. Śmieszne! A jednak coś w tym było. Grupa podchwyciła grę. Światowa sława – to byłoby coś.</p>
<p>Pewnie wielu konsultantów zaserwowałoby w tym momencie kurs typu „myśleć jak milioner”. Pokazaliby, że trzeba uwierzyć, wyobrazić sobie, zaplanować, motywować, itp. Może przez chwilę coś by to nawet dało. Ale bądźmy szczerzy. To jest stoisko z rybami, a nie kort tenisowy czy studio nagrań. 110 m2 zapchanych topniejącym lodem, nieżywymi rybami, krabami i ośmiornicami. Takich stoisk na świecie jest mnóstwo. Poza tym, skąd wziąć pieniądze na reklamę? Jest rok 1986. Internet w powijakach. Reklamy w gazetach, bilboardy, nie mówiąc już o reklamach w telewizji są drogie. Co mogli zrobić? Dodać do nazwy firmy słowa „światowej sławy”? Owszem, zrobili to. Zmienili nazwę z <em>Pike Place Fish</em> na <em>World Famous Pike Place Fish</em>. Ale to chyba za mało.</p>
<p>Jim zachęcił ich by sięgnęli głębiej. By zastanowili się, co tak naprawdę znaczy dla nich „sława”. Czy naprawdę chodzi nam tylko o mercedesy i szklane wieżowce? Czy naprawdę o taką sławę nam chodzi? Czy tylko o takiej sławie marzymy? A może jest coś dla nas ważniejszego? Jak wspomina John Yokoyama:</p>
<blockquote><p>Gdy głębiej zastanowiliśmy się, co znaczy dla nas sława, stało się dla nas jasne, że sława to pozytywne reakcje klientów, na wszystko, co robi nasza firma. Dyskutując o sławie, doszliśmy do wniosku, że pracując razem, możemy zdobywać sławę, wpływając na życie innych ludzi w szczególności naszych klientów. Zrozumieliśmy, że musimy działać inaczej niż wszyscy inni i wywierać pozytywny wpływ na każdą osobę, z jaką się stykamy. <em>(wszystkie cytaty pochodzą z: John Yokoyama i Joseph Michelli &#8222;Kiedy ryby latają&#8221;)</em></p></blockquote>
<p>Jesteś sławny, gdy mówią o tobie. Ale kto mówi? Telewizja i gazety czy ludzie, którzy cię spotkali? Sprzedawcy ryb zrozumieli, że to drugie jest dla nich cenniejsze. Zamarzyło im się, by klient, który ich odwiedził, chciał opowiedzieć o tym innym ludziom. To nie telewizja czyni cię kimś sławnym, ale ludzie, których spotykasz: „chcieliśmy, by sławnymi uczynili nas ludzie zadowoleni z tego, co dla nich robimy”.</p>
<p>Aby to osiągnąć trzeba sprawić, by każda wizyta na stoisku była dla klienta czymś niezapomnianym. Sposób tańszy niż spoty reklamowe, bilboardy czy ogłoszenia w gazetach. Łatwo powiedzieć, trudniej osiągnąć. Pozytywnych doświadczeń nie da rozdawać klientom jak ulotek reklamowych. Trzeba najpierw zmienić siebie samego. Sprzedawcy zaczęli zadawać sobie samym pytania:</p>
<p>- Kim jestem w chwili, gdy rozmawiam z klientem?<br />
- Kim chcę być?<br />
- Czy jestem osobą, która ma prawdziwy kontakt z klientem?<br />
- Czy jestem kimś, kto uważnie słucha klienta? A może kimś, kto nie zwraca uwagi na klienta?</p>
<p>Zmiana samego siebie, stawanie się kimś, kim się chce być to ciężka praca. Jednak możliwa do wykonania. Dziś…</p>
<blockquote><p>…obsługa klientów w Pike Place Fish opiera się na słuchaniu. Nasi ludzie przenoszą całą swoją uwagę na klientów. Jesteśmy tu po to, by poznawać życie klientów. I po to, by klienci odchodząc ze stoiska, wiedzieli, że ktoś ich tu wysłuchał. Chcemy by czuli się doceniani bez względu na to czy kupują ryby, czy nie.</p>
<p>Klienci doceniają różnice pomiędzy obsługą klienta u nas i w innych miejscach. Dają naszym klientom napiwki, przysyłają listy z podziękowaniami, prezenty, kartki świąteczne oraz e-maile. Dostajemy czapki, koszulki, a nawet ciasta domowego wypieku. </p></blockquote>
<p>Gdy zadbali o taki rodzaj sławy, w ślad za nią pojawiła się także ta zewnętrzna, rozumiana bardziej dosłownie.</p>
<p>httpv://www.youtube.com/watch?v=8iTYG2TjamQ&#038;feature=related</p>
<p>Jedną z rzeczy, którą zawsze robili było rzucanie ryb. Początkowo to była tylko wygoda. Ryby są wystawione przed klientem, tak by mógł podejść i wybrać. Gdy to zrobi, rybę trzeba zważyć i zapakować. Zamiast chodzić z nią wokół można ją rzucić do kolegi stojącego za ladą. Ten ją zważy i zapakuje. Dlaczego nie wykorzystać tego momentu by dać klientowi chwilę zabawy? Można dodać chóralne zawołanie (<em>łosoś raaaz</em> – woła rzucający, <em>łosoś raazz</em>, odpowiadają łapiący). Można zaprosić do zabawy klienta (niech też spróbuje złapać). Można od czasu do czasu zrobić dowcip i rzucić w tłum gumową rybą.</p>
<p>httpv://www.youtube.com/watch?v=xI1MYdmlbvM&#038;feature=related</p>
<p>Ludzie zaczęli gromadzić się wokół stoiska i obserwować rzuty rybami. Zaczęli rozmawiać ze sprzedawcami. Temat podchwyciły gazety. W jakiejś telewizji pokazała się migawka ze stoiska. Przypadkiem zobaczył ją producent filmu „Uwolnić orkę”. Do sceny, w której rzucane są ryby, zaangażował trzech sprzedawców. Potem była wizyta w programie Good Morning America. Potem Spike Lee (znany reżyser) dał ogłoszenie, że poszukuje ludzi wykonujących nietuzinkową pracę by nakręcić z nimi reklamówkę spodni. Jeden z pracowników zgłosił się i na stoisku nagrano reklamę.</p>
<p>Potem producent filmów szkoleniowych przejeżdżał przez Seattle. Przypadkiem trafił na plac targowy. Z dala usłyszał gwar, śmiechy i krzyki. Zaciekawiony podszedł bliżej. Zafascynowany przyglądał się energii i witalności ludzi pracujących na stoisku. Nakręcił prawie 20 minutowy film. Pod nazwą „Fish!” wyświetlono go podczas szkoleń w tysiącach firm: Ford, Panasonic, Marriot, itd. Potem pojawiły się książki. Na biurku mam ich tylko pięć, ale wyszło więcej. Co najmniej trzy zostały wydane po polsku (polecam <em>„Kiedy ryby latają. Jak stworzyć energiczne środowisko pracy”</em>).</p>
<p>httpv://www.youtube.com/watch?v=NtriF8cIs1g&#038;feature=PlayList&#038;p=429FD45652C31C21&#038;index=2</p>
<p>Oprócz normalnych klientów, na placu targowym zaczęli się pojawiać menadżerowie. Nie po ryby (choć te również kupują), ale naukę. Od prostych sprzedawców ryb zaczęli uczyć się tego, jak tworzyć pełne radości i energii środowisko pracy.</p>
<p>Wizja „światowej sławy” się urzeczywistniła. A zaczęła się od prostego obrazu mercedesów i szklanych biurowców. Czy ktoś z nas, zaczynając swoją pracę nie miał czegoś takiego w głowie? To normalne, że chcemy za swój wysiłek dostać wielkie nagrody. Że jak dzieci fantazjujemy o tym, co będziemy mieć w przyszłości. Pamiętam, że gdy zakładałem swoją firmę zawsze widziałem wielkie wspaniałe i nowoczesne biuro. Szczerze mówiąc nie wiem, po co, bo w mojej pracy we własnym biurze bywa się bardzo, bardzo rzadko. Taka wizja to jednak tylko punkt wyjścia. Nie czekasz biernie aż ktoś ci przyniesie to wszystko na tacy. Idziesz w głąb i zaczynasz zmieniać siebie. Zaczynasz myśleć nie o tym, co chcesz dostać w nagrodę, ale o tym, kim chcesz być. Gdy to zrozumiesz, reszta przychodzi sama.</p>
<p>Jak mówi Jim Bergquist:</p>
<blockquote><p>Tak naprawdę, zmiany zachodzą naturalnie i wynikają z tego, kim jesteśmy. […] Powiedz sobie, kim chcesz być, a potem zachowuj się, myśl, wyglądaj, czuj i mów tak, jak nakazuje ci twoja intencja. Bądź tym, kim chcesz być. Sekret naszego sukcesu jest w tym, że jesteśmy ludźmi, jakimi chcemy być. Po prostu nimi jesteśmy. </p></blockquote>
<p>Sam wypróbuj jak to działa. Powiedz sobie, kim chcesz być podczas następnej godziny. Nie ważne czy będzie to rozmowa z klientem, żoną, podwładnym czy współpracownikiem. Jakim człowiekiem chcesz być? Wyobraź sobie, w jaki sposób rozmawiasz, jak reagujesz. Nie staraj się jednak planować czy ćwiczyć. Każdy wie, co to znaczy np. <em>być troskliwym ojcem</em> czy <em>uważnym słuchaczem</em>. Nie potrzeba podręczników. Wystarczy zobaczyć obraz siebie a automatycznie pojawią się odpowiednie zachowania.</p>
Note: There is a rating embedded within this post, please visit this post to rate it.
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/jak-zrobic-swiatowa-slawe/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Świeć!</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/swiec/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/swiec/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 17 May 2008 18:37:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=41</guid>
		<description><![CDATA[Odgrywając kogoś małego nie służysz światu. Nie ma nic mądrego w kurczeniu się, tak by inni ludzie nie czuli się przy tobie niepewnie. Wszyscy jesteśmy po to, by błyszczeć, tak jak to robią dzieci. To cytat z książki &#8222;A Return to Love&#8221; Marianne Williamson, Kiedyś, na innym blogu cytowałem te słowa. Później ktoś mi powiedział, [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Odgrywając kogoś małego nie służysz światu. Nie ma nic mądrego w kurczeniu się, tak by inni ludzie nie czuli się przy tobie niepewnie. Wszyscy jesteśmy po to, by błyszczeć, tak jak to robią dzieci. </strong><span id="more-41"></span></p>
<p>To cytat z książki &#8222;<em>A Return to Love</em>&#8221; <a href="http://marianne.iamplify.com/about.jsp">Marianne Williamson</a>,<br />
Kiedyś, na innym blogu cytowałem te słowa. Później ktoś mi powiedział, że były dla niego ważne. Dla mnie też. Jutro niedziela. Dzień, podczas którego powinniśmy uświadomić sobie naszą wielkość. Jakieś sensowne słowo na niedziele się zatem może przydać.<br />
<a href='http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/latarnia_2.jpg'><img src="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/latarnia_2.jpg" alt="Nasze wewnętrzne światło" title="Nasze wewnętrzne światło" width="300" height="300" class="alignleft size-medium wp-image-43" /></a></p>
<blockquote><p>Najbardziej lękamy się nie tego, że się nie nadajemy. Najbardziej lękamy się tego, że jesteśmy niezmiernie potężni. To nasze światło, a nie ciemność nas przeraża.</p>
<p>Pytasz siebie, niby, kim jestem, by móc uważać się za błyskotliwego, zachwycającego, wspaniałego, utalentowanego i nadzwyczajnego? A tak naprawdę, kim jesteś by nie być kimś takim? Jesteś dzieckiem Boga. Odgrywając kogoś małego nie służysz światu. Nie ma nic mądrego w kurczeniu się, tak by inni ludzie nie czuli się przy tobie niepewnie. Wszyscy jesteśmy po to, by błyszczeć, tak jak to robią dzieci. Urodziliśmy się po to, by objawić chwałę Boga, która jest w nas. Ona jest nie tylko w niektórych z nas. Jest w każdym. A gdy pozwalamy naszemu światłu świecić, nieświadomie dajemy innym ludziom pozwolenie by zrobili to samo. Gdy uwalniamy się z naszych lęków, sama nasza obecność automatycznie uwalnia innych. …</p>
<p>Powód, dla którego tak wiele osób ma obsesję zostania gwiazdą filmową, jest taki, że ciągle nie gramy głównej roli w naszym własnym życiu. Kosmiczny reflektor nie jest skierowany na ciebie. On świeci z ciebie, z twojego wnętrza. Kiedyś czekałam, aż ktoś mnie odkryje i „wyprodukuje”, tak jak Lanę Turner, którą ktoś odkrył w aptece. W końcu zrozumiałam, że osobą, na którą czekam jestem ja sama. Jeżeli czekamy na to, by dostać pozwolenie by błyszczeć, nigdy go nie dostaniemy. Nasze ego nie daje nam takich pozwoleń. Tylko Bóg daje. A On już to dawno zrobił. Wysłał cię tutaj jako swojego osobistego przedstawiciela, i oczekuje, że skierujesz strumień jego miłości na świat. Czekasz na jakieś ważniejsze zadanie? Nie ma takiego.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/swiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Inspirująca historia</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/inspirujaca-historia/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/inspirujaca-historia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 May 2008 08:30:40 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[inspiracja]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=34</guid>
		<description><![CDATA[Piękna, wzruszająca opowieść o dawaniu. O ojcu i synu. O pokonywaniu ograniczeń. O miłości. Obejrzyj koniecznie httpv://www.youtube.com/watch?v=f4B-r8KJhlE]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Piękna, wzruszająca opowieść o dawaniu. O ojcu i synu. O pokonywaniu ograniczeń. O miłości.<br />
Obejrzyj koniecznie<br />
httpv://www.youtube.com/watch?v=f4B-r8KJhlE</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/inspirujaca-historia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prawdziwy sekret</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/marny-sekret/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/marny-sekret/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 11 May 2008 08:30:59 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[misja]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=33</guid>
		<description><![CDATA[Jak odnieść sukces, skąd czerpać energię? Wiele osób daje prostą odpowiedź: po prostu ustal swoje cele i dąż, dąż do nich ze wszystkich sił. Gdy wiesz, czego chcesz przeciągniesz to do siebie. Ot i cały sekret. W życiu trzeba chcieć wiele dostać. Jakiś czas temu przeczytałem słynny „Sekret” Rhondy Byrne. W tej książce jest wiele [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Jak odnieść sukces, skąd czerpać energię? Wiele osób daje prostą odpowiedź: po prostu ustal swoje cele i dąż, dąż do nich ze wszystkich sił. Gdy wiesz, czego chcesz przeciągniesz to do siebie. Ot i cały sekret. W życiu trzeba chcieć wiele dostać.</p>
<p>Jakiś czas temu przeczytałem słynny „Sekret” Rhondy Byrne. W tej książce jest wiele cennych myśli. Jednak to jej nie broni. Problem z &#8222;Sekretem&#8221; jest jeden: każe się kręcić wokół siebie samego. Wystarczy zobaczyć spis treści: sekret pieniędzy, sekret zdrowia, sekret ciebie. Jest „sekret udanych związków”. Ale jaka jest podstawowa rada w tym rozdziale? Oczywiście „skup się na sobie”.<br />
<span id="more-33"></span><br />
„Sekret” jest kolejną książką w paradygmacie: „szczęście polega na braniu”. Ta książką mówi: chcesz osiągnąć sukces? Nastaw się na to by dostawać, wygrywać, by brać. Świat ci da, ludzie ci dadzą. Wszystko do ciebie przyjdzie, a ty z wdzięcznością to weźmiesz.</p>
<p>To nie tak. Gdy chcesz zaplanować swoją karierę nie siadaj i nie zastanawiaj się ile chcesz zarabiać, z kim chcesz wygrać, kto ma ci bić brawo i jak wiele chcesz dostać. Usiądź i zastanów się, co i komu chcesz dać. Czym najcenniejszym możesz się podzielić z innymi? To dawanie jest źródłem energii a nie branie.<br />
Albert Schweitzer, przemawiając kiedyś do młodych ludzi powiedział:</p>
<blockquote><p>Nie wiem, jakie będę wasze losy, ale wiem jedną rzecz: spośród was naprawdę szczęśliwi będą tylko ci, którzy będą szukać i odkryją jak służyć.</p></blockquote>
<p>Możesz być szczęśliwy tylko wtedy, gdy wiesz, co chcesz ludziom dawać. Życie ma sens i daje nam energię, wtedy, gdy umiemy dawać coś innym. Co możesz dać ludziom? Co chcesz dać swoim współpracownikom? Co chcesz dać swoim dzieciom? Swoim rodzicom? Współpracownikom? Pamiętaj, że w dawaniu najważniejsza jest druga osoba. Czego najbardziej od ciebie potrzebują? Często są to najbardziej proste rzeczy: bycie z nimi, skupienie na nich, uwaga skierowana na nich.</p>
<p>Prawdziwy sekret nie brzmi: &#8222;skup się na tym, co chcesz dostać&#8221;. Prawdziwy sekret, kilkaset lat temu prosto ujął św. Franciszek: &#8222;dając &#8211; otrzymujemy&#8221;. Jeżeli chcesz wiele dostawać, zacznij wiele dawać. Skup się na dawaniu, a to co jest ci potrzebne (a nawet znacznie więcej) samo przyjdzie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/marny-sekret/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Siedem bezpłatnych książek czeka!</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/siedem-bezplatnych-ksiazek-czeka/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/siedem-bezplatnych-ksiazek-czeka/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 09 May 2008 13:09:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=31</guid>
		<description><![CDATA[Będę szczery. Prowadzę tą stronę bo chcę wypromować książkę. Wierzę, że to dobra książka. Mam nadzieję, że pomoże wielu osobom. Jednak mam też świadomość, że najpierw musi ona znaleźć drogę do swoich czytelników. Z wydawcą wpadliśmy na pomysł założenia specjalnej strony. Zdecydowałem, że będzie ona miała formę bloga, bo to umożliwia w miarę żywy kontakt [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Będę szczery. Prowadzę tą stronę bo chcę wypromować książkę. Wierzę, że to dobra książka. Mam nadzieję, że pomoże wielu osobom. Jednak mam też świadomość, że najpierw musi ona znaleźć drogę do swoich czytelników. Z wydawcą wpadliśmy na pomysł założenia specjalnej strony. Zdecydowałem, że będzie ona miała formę bloga, bo to umożliwia w miarę żywy kontakt z ludźmi. To właśnie ta strona. Zapraszam do zaglądania i komentowania.</p>
<p>Na samym początku mam wielką prośbę. <strong>Chcę poznać twoją opinię</strong> o tej książce. Bardzo mi to pomoże &#8211; zarówno w pisaniu następnych rzeczy jak i prowadzeniu tej strony.</p>
<p>Wiem, że dziś (9 maja 2008) niewiele osób miało okazję ją przeczytać (z tego co wiem, książka dopiero pojawia się w księgarniach). Dlatego chciałbym <strong>rozdać</strong> siedem książek osobom, które mi obiecają, że po przeczytaniu wyślą mi swoją opinię o niej. Co zrobić by dostać książkę? Wystarczy pod tą wiadomością zostawić komentarz (wypełniając go, trzeba podać maila, który będzie widoczny tylko dla mnie). Odpowiem prosząc o adres do wysyłki i po jego otrzymaniu wyślę książkę. Nic więcej. Później będę czekał na opinię.</p>
<p>To, co? Siedem nowiutkich książek czeka na swoich czytelników. Zapraszam!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/siedem-bezplatnych-ksiazek-czeka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>14</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Podejmowanie decyzji a energia</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/podejmowanie-decyzji-a-energia/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/podejmowanie-decyzji-a-energia/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 05 May 2008 08:00:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uncategorized]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://energia.8p.pl/?p=14</guid>
		<description><![CDATA[Podejmowanie decyzji obciąża nasze wewnętrzne zasoby. Gdy stajesz przed jakimś wyborem, blokujesz część swojej energii. Stan zawieszenia trwa tak długo, jak długo nie podejmiesz decyzji. Jeżeli chcesz zlikwidować straty swojej energii, naucz się podejmować szybkie i trafne decyzje. Kilka dni temu stanąłem przed wyborem. Skończył się duży projekt, w którym brałem udział. Długo czekałem na [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Podejmowanie decyzji obciąża nasze wewnętrzne zasoby. Gdy stajesz przed jakimś wyborem, blokujesz część swojej energii. Stan zawieszenia trwa tak długo, jak długo nie podejmiesz decyzji. Jeżeli chcesz zlikwidować straty swojej energii, naucz się podejmować szybkie i trafne decyzje.<br />
<a href="http://www.ryzak.kei.pl/energia/wp-content/uploads/kompas.png"><img class="alignnone size-medium wp-image-13" title="Czy znasz swoją podstawową intencję?" src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/2008/05/kompas-214x300.png" alt="Czy znasz swoją podstawową intencję?" width="214" height="300" /></a></p>
<p>Kilka dni temu stanąłem przed wyborem. Skończył się duży projekt, w którym brałem udział. Długo czekałem na tę chwilę. Na mojej liście „oczekujących projektów” miałem wiele pomysłów. Wreszcie mogłem się nimi zająć. Rano uprzątnąłem biurko (no dobra, tylko jego część) i położyłem przed sobą listę. Super. Wreszcie mogę zabrać się za to, co lubię. Tylko co wybrać? Hmm&#8230;. Wszystko wygląda tak atrakcyjnie. Pisanie bloga – super. Pisanie artykułu na temat, który lubię – też świetnie. Przygotowanie slajdów do prezentacji – też dobre. A może oferta nowego szkolenia? Na liście było dosyć dużo punktów. Niestety jedną z moich wrodzonych cech, jest duża „podaż” pomysłów. Niektórzy nazywają to kreatywnością, ja „biegunką pomysłów”. Po godzinie zamiast pracować przeglądałem jakiś serwis z wiadomościami.</p>
<p>Weźmy inną sytuację. Kolega, powiedzmy, Karol, ma wolny dzień. Cały tydzień uczył się i zakuwał. Teraz wreszcie może zrobić, coś, co lubi. Sobota rano. Żyć nie umierać. Karol planuje pójść na basen. Ale dzwoni do niego kumpel i proponuje wspólny wypad. Karol ma dwie możliwości. Na razie nie narzeka. Ale ilość propozycji rośnie. Bierze do ręki gazetę, a tu okazuje się, że na mieście jest świetny koncert. Możliwości są już trzy: koncert, wypad z kumplem i pływanie. Tylko wybrać. Tyle, że w kinie obok, leci przegląd japońskich filmów, które lubi. Cztery możliwości. Czy domyślasz się, co zrobi Karol? Im więcej dobrych możliwości, tym większa szansa na to, że Karol z żadnej z nich nie skorzysta i zostanie w domu.</p>
<p>To nie są moje przemyślenia. To wyniki jednego z eksperymentów psychologicznych. Studentów proszono o to, by zaplanowali wieczór. Część z nich dostała dwie opcje:</p>
<ol>
<li> Pójść na spotkanie autorskie ulubionego pisarza.</li>
<li> Pójść do biblioteki i się uczyć.</li>
</ol>
<p>Tylko 21% z nich wybrało drugą możliwość. Nic dziwnego. Zaskakująca rzecz wydarzyła się dopiero w drugiej grupie studentów. Ci dostali trzy możliwości:</p>
<ol>
<li> Pójść na spotkanie autorskie ulubionego pisarza.</li>
<li> Pójść do biblioteki i się uczyć.</li>
<li> Obejrzeć dobry film.</li>
</ol>
<p>W tym przypadku, bibliotekę wybrało aż 40% studentów. Dwa razy więcej osób. Logiczne byłoby coś innego. Im więcej człowiek ma możliwości, tym chętniej powinien z nich korzystać. Człowiek jednak nie jest istotą logiczną. Paradoksalnie, od przybytku głowa boli. Im więcej masz równie dobrych możliwości, tym mniejsza szansa, że z nich skorzystasz.</p>
<p>Dlaczego? Podejmowanie decyzji obciąża. Może obciążyć tak bardzo, że aby nie decydujemy się na nic. Jednak wielu decyzji nie da się uniknąć. Dopadają nas i trzymają w szachu. Jesteśmy wtedy jak przekuty worek z piaskiem. Małym ciurkiem, chwila za chwilą tracimy energię.</p>
<p>Jeżeli chcesz tego uniknąć, warto wypracować sobie kilka skrótów. Ja ze swoją sytuacją poradziłem sobie, zadając dwa pytania:</p>
<blockquote><p><em><strong>Jaka jest moja podstawowa intecja? Kim, chcę być, co jest dla mnie najważniejsze?<br />
Które możliwych działań, w największym stopniu przybliża mnie do tego?</strong></em></p></blockquote>
<p>To wcale nie są trudne pytania. Na czym ci naprawdę najbardziej zależy, kim jesteś? Ja od kilku lat odpowiadam sobie: chcę być przede wszystkim autorem. Nie marketingowcem sprzedającym swoje szkolenia, doradztwo czy książki. Nie szefem firmy, nie członkiem zespołu. Chcę pisać. Gdy to wiem, łatwo jest mi wybrać, który projekt w największym stopniu mi to ułatwi. To, że moją intencją jest być pisarzem, wcale nie oznacza, że tylko siedzę i piszę. Czasem prowadzę szkolenia – bo dzięki temu mogę słuchać ludzi i wiedzieć ich reakcję na to co, mówię. Czasem wybieram promowanie – bo wiem, że gdy książka się nie sprzeda, mogę mieć trudności podczas pisania następnej. Czasem wybieram zarządzanie zespołem, bo potrzebuję pomocy w zbieraniu wiedzy. Ale staram się to robić z pełną świadomością podstawowej intencji. To bardzo pomaga.<br />
Co jest twoją podstawową intencję? Masz już jakąś?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/podejmowanie-decyzji-a-energia/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

