<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Energia Wewnętrzna &#187; Uwaga</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/category/uwaga/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Nov 2011 09:14:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Obecność</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obecnosc/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obecnosc/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 19 Sep 2009 12:38:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[Uwaga]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[hipnoza]]></category>
		<category><![CDATA[trans]]></category>
		<category><![CDATA[uważność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=430</guid>
		<description><![CDATA[Odcinamy się od bezpośrednich doznań i tego, co się dzieje wokół. Zamykamy się w swoim własnym świecie. Pijąc nie czujemy smaku, idąc na spacer nie widzimy drzew, spotykając się z ludźmi nie widzimy ich, rozmawiając z nimi nie słyszymy. Przechodzimy przez życie na autopilocie, zamknięci w myślach, wspomnieniach czy planach.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Miasto, w którym znajdował się klasztor zen nawiedziło trzęsienie ziemi. Gdy ściany zaczęły się chwiać wszyscy biegali w panice i krzyczeli. Tylko mistrz siedział spokojnie. Gdy trzęsienie się skończyło mistrz zebrał uczniów i powiedział:</p>
<p>- Mieliście okazję zobaczyć jak postępuje człowiek zen. Czy zauważyliście, że gdy wy biegaliście jak szaleni, ja spokojnie, bez drżenia rąk popijałem wodę?</p>
<p>Jeden z uczniów zaczął się śmiać.</p>
<p>- Z czego się śmiejesz? &#8211; zapytał nauczyciel.</p>
<p>- Panie – odparł –to, co piłeś, to był sos sojowy!</p>
<p>Biedny mistrz, nie dostrzegł nawet różnicy. Nic dziwnego. W trakcie niebezpiecznych sytuacji mamy tendencję do tego by wpadać w hipnotyczny trans. Odcinamy się od bezpośrednich doznań i tego, co się dzieje wokół. Zamykamy się w swoim własnym świecie. Mówiąc żargonem – dysocjujemy się. To naturalny mechanizm. Dzięki temu, że wpadamy w trans, możemy w trudnej sytuacji stać się niepodatni na ból lub robić rzeczy, o których normalnie nawet byśmy nie pomyśleli. Dopiero potem, gdy napięcie opada mdlejemy.</p>
<h3>Nawyk</h3>
<p>Temu kiepskiemu nauczycielowi przydarzyło się to, gdy zobaczył jak wokół padają ściany. Duży stres sprawił, że wpadł w stupor jak przestraszony królik. Ale i tak nie był najgorszy. To, co w jego przypadku było efektem mocnego stresu dla wielu osób jest codziennym nawykiem. Budzimy się rano, patrzymy na zegarek, łapiemy się za głowę i wpadamy w trans na dalszą część dnia. Co prawda nie mylimy sosu sojowego z wodą, ale pijąc nie czujemy smaku, siedząc nie czujemy ani krzesła ani swojego ciała, idąc na spacer nie widzimy chmur ani drzew, spotykając się z ludźmi nie widzimy ich, rozmawiając z nimi nie słyszymy. Przechodzimy przez życie na autopilocie, zamknięci w myślach, wspomnieniach czy planach.</p>
<p>Spróbuj opisać dokładnie swój wczorajszy dzień. Zamknij oczy i przywołaj wszystkie szczegóły. Co widziałeś, słyszałeś czy czułeś, od chwili, gdy wstałeś rano? Jaką osobę zobaczyłeś jako pierwszą po wyjściu z domu? Jak ta osoba była ubrana? Jaką miała minę, gdzie patrzyła? Gdy wykonasz to ćwiczenie, możesz się zdziwić, jak niewiele rzeczy pamiętasz. Większość ludzi, gdy minie kilkanaście godzin od jakiegoś wydarzenia, pamięta tylko ogólne rzeczy. A nawet te ogólne są na bieżąco odgadywane – często nietrafnie.</p>
<h3>Czy to kwestia pamięci?</h3>
<p>Nie mam dobrej pamięci – możesz powiedzieć. Po prostu nie pamiętam, ale to nie znaczy, że jestem nieobecny.</p>
<p>Kiedyś narzekałem na swoją pamięć do imion. Gdy ktoś mi się przedstawił nie byłem w stanie zapamiętać jego imienia. Musiałem go kilka razy prosić o przypomnienie. To duża przypadłość, gdy się prowadzi szkolenia. Trudno zadać bezpośrednie pytanie, trudno odnieść się do czegoś, co uczestnik powiedział, trudno zbudować dobre relacje. Odkryłem jednak, że pamiętanie imion nie ma nic wspólnego z pamięcią. Wiąże się natomiast z uwagą, jaką poświęcasz ludziom. Jeżeli jesteś w pełni obecny i uważnie ich słuchasz, jesteś w stanie zapamiętać nie tylko imiona, ale wiele innych ważnych szczegółów. Gdy myślisz o tym, co za chwilę powiesz, lub wspominasz, co było przed chwilą, choćby i pięć razy ktoś powtarzał ci swoje imię, dalej będziesz miał problem z zapamiętaniem.</p>
<p>Dziś, gdy nauczyłem się uważnie słuchać tego, co ludzie mówią, jestem w stanie od razu zapamiętać i dwadzieścia imion. A gdy mi się to nie udaje, od razu wiem, że jestem rozproszony.</p>
<p>Podobnie jest z tym, co pamiętamy z naszej codzienności. Jeżeli ktoś jest w pełni obecny, bez wysiłku zapamiętuję wiele szczegółów. Jeżeli przechodzi przez życie na autopilocie, świat spływa po nim jak woda po kaczce, nie zostawiając wielu śladów.</p>
<h3>Trans</h3>
<p>Wiele osób interesuje się hipnozą i autohipnozą. Gdy idą do hipnoterapeuty czy na jakieś zajęcia, na których ma być stosowana hipnoza, są podekscytowani. Jak to jest być zahipnotyzowany? Większość czuje potem rozczarowanie. Pytają: to wszystko? Przecież to nic niezwykłego. Oczywiście nie mówię tu o głębszych stanach transowych. Ale jak zauważył Milton Ericson, każdy z nas, na co dzień niezliczoną ilość razy wchodzi w stan lekkiego transu. Wystarczy się rozejrzeć. Przyjrzyj się ludziom, których widzisz obok siebie. Kto z nich ma ograniczony kontakt z rzeczywistością? Kto jest częściowo nieobecny? Prawdopodobnie nie będziesz miał problemu ze znalezieniem ludzi w takim stanie.</p>
<p>Stan lekkiego transu jest naszym normalnym stanem. To nie wprowadzania w autohipnozę powinniśmy się uczyć, a rozpoznawania tego, że w niej jesteśmy i wychodzenia z niej. Trans jest potrzebny (w końcu sen też jest formą transu, a bez niego nie da się funkcjonować). Jednak przez większą część naszego czasu powinniśmy być w pełni świadomi i obecni.</p>
<h3>Trening obecności</h3>
<p>Bycie obecnym jest kwestią treningu. We wielu klasztorach zen, mistrz przechadza się z drewnianym kijem. Gdy tylko widzi, że ktoś traci kontakt z rzeczywistością, wchodzi jakieś oderwane od życia pętle, resetuje delikwenta tłukąc go kijem tak mocno jak tylko może. Parę dni temu przeczytałem gdzieś, że tą metodę stosowano także podczas szkolenia jednostek specnazu. Instruktor cały czas pilnował by uczeń był świadomy tego, co dzieje się wokół.</p>
<p>Czy to nie jest męczące być cały czas świadomym tego, co się wokół dzieje? Jest odwrotnie niż oczekujemy. Gdy jesteś w pełni obecny twoja uwaga jest skupiona i zharmonizowana. To z kolei sprawia, że czujesz przypływa energii.</p>
<p>Prawdziwy mistrz zen byłby w stanie, nawet największego zamętu dostrzec, że ma przed sobą sos sojowy a nie wodę. Prawdziwy mistrz zen jest w pełnie skupiony na tym, co się dzieje wokół. Jest opowieść dotyczące XIX wiecznego mistrza Nan-in i jego ucznia Tenno.</p>
<p>Po dziesięciu latach nauki Tenno osiągnął tytuł nauczyciela. Pewnego deszczowego dnia poszedł odwiedzić swojego mistrza Nan-in. Gdy wszedł, mistrz powitał go pytaniem:</p>
<p>- Czy zostawiłeś swoje sandały w przedsionku?</p>
<p>- Tak- odpowiedział Tenno.</p>
<p>A czy parasol jest po lewej czy prawej stronie sandałów?</p>
<p>Tenno zmieszał się, ponieważ nie potrafił natychmiast udzielić odpowiedzi. Uświadomił sobie, że nie był uważny przez każdą minutę. Dlatego też przez następne sześć lat kontynuował naukę u mistrza Nan-in.</p>
<h3>Propozycja ćwiczenia</h3>
<p>Uważność można ćwiczyć na różne sposoby. Oto jedna z propozycji:</p>
<p>Wybierz jakąś codzienną, zwykłą czynność, która trwa minimum dziesięć minut. To może być np. zamiatanie, odkurzanie, prasowanie, kąpiel, spacer, pranie, jedzenie.</p>
<p>Wykonaj ją przez cały czas skupiając się tylko na niej. Nie rób żadnych innych rzeczy. Nie słuchaj radia, nie rozmawiaj, nie obmyślaj – po prostu to rób, to co robisz. Wbrew pozorom to bardzo trudne zadanie. Zobaczysz, że umysł zacznie ci uciekać i przełączać się. Gdy tak się stanie, spokojnie wróć do swojego zadania. Skup się na doznaniach (zapachach, temperaturze, dźwiękach, ruchach, widokach) związanych z tym, co robisz.</p>
<p>Z czasem zobaczysz, że twoja uwaga stanie się coraz bardziej skupiona. Być może uda ci się także dostrzec, że po kilku razach, zyskają na tym ćwiczeniu także twoje „wielkie i poważne” zadania.</p>
<p>&lt;div xmlns:cc=&#8221;http://creativecommons.org/ns#&#8221; about=&#8221;http://www.flickr.com/photos/h-k-d/3635825539/&#8221;&gt;&lt;a rel=&#8221;cc:attributionURL&#8221; href=&#8221;http://www.flickr.com/photos/h-k-d/&#8221;&gt;Photo by h.koppdelaney - <strong> </strong>http://www.flickr.com/photos/h-k-d/&lt;/a&gt; / &lt;a rel=&#8221;license&#8221; href=&#8221;http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/&#8221;&gt;CC BY-ND 2.0&lt;/a&gt;&lt;/div&gt;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/obecnosc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Problem w głowie</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/problem-w-glowie/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/problem-w-glowie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 22 May 2008 08:00:30 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[Uwaga]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[kreatywne myślenie]]></category>
		<category><![CDATA[schematy]]></category>
		<category><![CDATA[uważność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=47</guid>
		<description><![CDATA[Kreatywność to strasznie dziwna umiejętność. Jej sednem jest umiejętność zawieszania tego, co wiemy i patrzenia na sytuację, tak jakby się ją widziało po raz pierwszy, poza schematem. Patrzenie trochę tak jak dziecko, które robi coś po raz pierwszy. Sobota wieczór. Jadę na zakupy do marketu. To nie jest miejsce, w którym lubię bywać o tej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Kreatywność to strasznie dziwna umiejętność. Jej sednem jest umiejętność zawieszania tego, co wiemy i patrzenia na sytuację, tak jakby się ją widziało po raz pierwszy, poza schematem. Patrzenie trochę tak jak dziecko, które robi coś po raz pierwszy. </strong><span id="more-47"></span></p>
<p>Sobota wieczór. Jadę na zakupy do marketu. To nie jest miejsce, w którym lubię bywać o tej porze. Szczerze mówiąc, średnio je lubię o jakiekolwiek porze. Ale przynajmniej lista zakupów mieści się na małej, żółtej karteczce. Jest nadzieja, że szybko wrócę. Przede wszystkim chcę kupić wodę. Przynajmniej dwie zgrzewki wody mineralnej. W sumie dwadzieścia cztery, 1,5 litrowe butelki. Będzie jakieś trzydzieści litrów wody. Całkiem dużo. Biorę samochód. <!--more--></p>
<p>Chcę kupić i jak najszybciej wrócić do domu. Parkuję pod marketem. Akurat jest mocna wichura. Zbliża się burza. Wiatr szarpie wszystkim dookoła. Z niepokojem patrzę na stojące obok tablice reklamowe. Skrzypią i wykrzywiają się przy każdym podmuchu. Mam nadzieję, że nie spadną na mój samochód.</p>
<p>Przez chwilę myślę nawet, czy nie zaparkować gdzie indziej. Ale śpieszy mi się. Naciskam na głowę czapkę, stawiam kołnierz i biegnę do wejścia. Wiatr wieje tak, że chwilami tracę oddech.<br />
Z daleka widzę wózki. Szukam w kieszeni monety. Nie ma. Szukam w innej kieszeni. Też nie ma. Potrzebuję wózka. Oprócz wody chcę kupić jeszcze kilka innych rzeczy. Nie dam rady bez wózka. Przypominam sobie, że kiedyś trzymałem monety w schowku w samochodzie. Wracam do samochodu. Nie ma. Sprawdzam portfel. Karty i banknot 200 zł. Myślę, co zrobić. Nie wrócę przecież do domu po złotówkę! Próbuję rozmienić w kwiaciarni, pani patrzy na moją nieogoloną dziś twarz i nawet nie sprawdzając w kasie, mówi „przykro, nie mam”. Jest jeszcze stoisko ze słodyczami. Ale jak na złość kolejka. Wiem. Mam plan. Kupię wszystko oprócz wody – bez problemu mi się zmieści w torbie. W kasie zapłacę banknotem, zaniosę wszystko do samochodu i wrócę tylko po wodę. Widzę, że kolejki do kas są małe, plan wydaje mi się dobry. Najważniejsze to nie stracić czasu.</p>
<p>Z pełnym naręczem towarów podchodzę do kasy. Mam szczęście. Nie czekam ani chwili. Płacę. Dostaję resztę. Bardzo się śpieszę i nie pakuję wszystkiego dokładnie. Książeczka, którą kupiłem dla córki nie mieści się do reklamówki, biorą ją pod pachę. Zanoszę wszystko do samochodu. Gdy otwieram bagażnik i wrzucam wszystko do środka wiatr wyrywa mi spod pachy książeczkę. Biegnę za nią jakieś 100 metrów. Cała mokra. Chwytam i biegnę z powrotem. Dobrze, kupię ją jeszcze raz. Z reszty, którą dostałem przy kasie wybieram dwa złote i biegnę w stronę wózków. Chwytam pierwszy z brzegu.</p>
<p>Nie jest przypięty. Obok stoi inny, też nie jest przypięty. Nie trzeba wkładać żadnej monety. Prawdopodobnie cały czas tam stał. Dziesięć minut temu, gdy biegałem tam i z powrotem też.<br />
Byłem tak zajęty realizacją swojego awaryjnego planu, że nie sprawdziłem czy w ogóle jakiś plan jest potrzebny. Byłem nim tak pochłonięty, że nie rozejrzałem się wokół. Nie przyszło mi to nawet do głowy.<br />
Byłem skupiony, proaktywny, podszedłem do problemu w twórczy sposób. Tyle, że byłem ślepy. Realizowałem skrypt. Zazwyczaj potrzebujesz monety do tego by wziąć wózek. Gdy jej nie masz, musisz ją zdobyć. Taki jest skrypt, czy schemat. Co by było, gdyby był ze mną ktoś, kto nie ma jeszcze skryptu „wózek – moneta”? Na przykład małe dziecko lub ktoś, kto nigdy jeszcze nie był w markecie? Pewnie usłyszałbym pytanie:<br />
-	Ale, po co ci ta moneta?<br />
-	Żeby wziąć wózek.<br />
-	Dlaczego?<br />
-	Bo zawsze tak jest. Wózek zawsze jest przypięty i aby go odczepić musisz mieć monetę?</p>
<p>I tak mógłbym wtajemniczać rozmówcę w to, co dzieje się „zawsze”, a więc jest na tyle pewne i ważne, że nie warto nawet się rozglądać wokół. Tymczasem to tylko schemat. Utrwalony w naszej głowie, przez to, że tyle razy się powtarzał. Ale tylko tyle. To tylko schemat, a nie prawdziwa rzeczywistość.</p>
<p>Z jednej strony jest świat z zestawem swoich danych, które bombardują nasze zmysły, z drugiej usłużny umysł, który podpowiada to jedno, to drugie. Zmysły – wzrok, słuch, dotyk, zapach, smak, odczucia wewnętrzne, kontra skrypty z pamięci. Gdy jakaś sytuacja jest typowa, powtarzalna, nie zawracasz sobie głowy słuchaniem, patrzeniem czy czuciem. Lecisz na autopilocie. Czasem tylko, gdy sytuacja jest inna, nietypowa, gdy brakuje skryptu, wyłączasz autopilota i otwierasz się na rzeczywistość.</p>
<p>Często mówi się o kreatywności jako o umiejętności oryginalnego rozwiązywania problemów. W rzeczywistości osoba kreatywna, często nie musi rozwiązywać problemu, bo go nie widzi. Problem jest wynikiem działania schematów. Gdy potrafisz patrzeć na świat odwieszając stare schematy („zawsze, zazwyczaj, tak się robi”), często okazuje się, że nie problemów. Osoba kreatywna mówi:<br />
„Zaraz, zaraz stary…, zanim zaczniesz rozwiązywać, działać, planować i realizować, zastanów się czy rzeczywiście ten problem istnieje? Czy dobrze wszystko widzisz?</p>
<p>Kreatywność to strasznie dziwna umiejętność. Jej sednem jest umiejętność zawieszania tego, co wiemy i patrzenia na sytuację, tak jakby się ją widziało po raz pierwszy, poza schematem. Patrzenie trochę tak jak dziecko, które robi coś po raz pierwszy.</p>
<p>Spróbuj poćwiczyć się w tej umiejętności. Popatrz na swoje problemy w taki sposób, jakbyś widział jej po raz pierwszy. Wyrzuć na chwilę swoje stare schematy. Wyobraź sobie, że w twojej głowie pojawiło się na chwilę dziecko lub przyjazny ci kosmita. Co by zobaczyli? Czy zobaczyli by coś, na co ty nie zwracasz, na co dzień uwagi? Może problem, który strasz się teraz rozwiązać jest tylko w twojej głowie? Może niepotrzebnie biegasz, bo jakiś wózek cały czas czeka, na to byś go wziął?</p>
Note: There is a rating embedded within this post, please visit this post to rate it.
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/problem-w-glowie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Prosty sposób medytacji</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/prosty-sposob-medytacji/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/prosty-sposob-medytacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 15 May 2008 08:00:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Uwaga]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[medytacja]]></category>
		<category><![CDATA[relaksacja]]></category>
		<category><![CDATA[uważność]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=38</guid>
		<description><![CDATA[Pora na coś praktycznego. W jednym z rozdziałów &#8222;Energii Wewnętrznej&#8221; jest 30 ćwiczeń. Oto ćwiczenie 18 &#8211; prosta technika medytacji. Usiądź wygodnie (możesz na krześle lub na poduszce ułożonej na podłodze). Wyprostuj kręgosłup. Głowę trzymaj prosto. Wyobraź sobie, że do samego czubka głowy masz przywiązaną linkę, która podnosi cię do góry, będąc dokładnym przedłużeniem kręgosłupa. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>Pora na coś praktycznego. W jednym z rozdziałów &#8222;Energii Wewnętrznej&#8221; jest 30 ćwiczeń. Oto ćwiczenie 18 &#8211; prosta technika medytacji. </em><br />
<a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/medytacja.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/medytacja.jpg" alt="" title="Medytacja" width="300" height="352" class="alignleft size-full wp-image-40" /></a></p>
<p>Usiądź wygodnie (możesz na krześle lub na poduszce ułożonej na podłodze). Wyprostuj kręgosłup. Głowę trzymaj prosto. Wyobraź sobie, że do samego czubka głowy masz przywiązaną linkę, która podnosi cię do góry, będąc dokładnym przedłużeniem kręgosłupa. Rozluźnij ramiona. Linka podnosi cię tylko w linii kręgosłupa. Ręce połóż swobodnie na kolana. Możesz także położyć je jedną na drugiej, wewnętrzną stroną do góry, lewa dłoń grzbietem na prawej, palce prostopadle do linii nosa. Nie przyciskaj łokci do tułowia, pozwól im leżeć swobodnie. Aby ustabilizować pozycję, możesz wykonać tułowiem i głową parę ruchów w lewo i prawo. Wybierz pozycję w samym środku – najbardziej równomierną i stabilną. Zamknij oczy lub opuść powieki. Możesz skupić wzrok na jakimś punkcie leżącym przed tobą (w odległości metra czy dwóch).</p>
<p>Oddychaj nosem. Oddychaj lekko i bez wysiłku. Dźwięk oddechu nie powinien być słyszalny (jeżeli masz zatkany nos, wcześniej go przeczyść). Obserwuj swój oddech.</p>
<p>W myśli licz wdechy i wydechy (<em>wdech – jeden, wydech &#8211; dwa</em>). Możesz liczyć także same wdechy (<em>wdech – jeden, wydech, kolejny wdech – dwa, wydech …</em>)</p>
<p>Gdy dojdziesz do dziesięciu, zacznij od początku. Gdy się pomylisz, nie przejmuj się tym, nie poświęcaj temu zbytniej uwagi. Zacznij liczyć od początku. Gdy uświadomisz sobie, że myślisz o czymś innym, łagodnie wróć do oddechu. Po prostu zacznij liczyć od nowa.</p>
<p>Skup się na liczeniu oddechów, jednak nie staraj się robić tego na siłę. Pozwól, by twoje myśli swobodnie przepływały. Patrz na nie, jakbyś patrzył z okna na przechodniów. Nie biegnij za żadną, ale pozwalaj każdej spokojnie przejść. Nie kontroluj oddechu. Nie staraj się, by był szybszy czy wolniejszy. Sam z siebie zacznie się wydłużać, ty jednak nie staraj się o to, a jedynie licz ilość oddechów.</p>
<p>Wytrzymaj przynajmniej trzy minuty. Nie sprawdzaj czasu na zegarku, ustaw minutnik i przerwij dopiero, gdy usłyszysz sygnał. Gdy w trakcie ćwiczenia pojawi się myśl typu: <em>długo, jeszcze? chyba nie wytrzymam, ale to nudne… </em>pozwól jej przepłynąć i wróć do liczenia oddechów: <em>jeden, dwa, trzy…</em><br />
Codziennie próbuj wykonywać to ćwiczenie nieco dłużej, tak by dość do piętnastu minut, podczas których myślisz tylko o liczeniu oddechów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/prosty-sposob-medytacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>5</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

