<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Energia Wewnętrzna &#187; decyzja</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/tag/decyzja/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Nov 2011 09:14:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Nie działaj w teorii, działaj teraz</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/nie-dzialaj-w-teorii-dzialaj-teraz/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/nie-dzialaj-w-teorii-dzialaj-teraz/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 15 May 2010 11:07:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia działania]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[działaj teraz]]></category>
		<category><![CDATA[działanie]]></category>
		<category><![CDATA[konkretne działanie]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=706</guid>
		<description><![CDATA[Jedyna różnica pomiędzy tymi, którzy coś osiągają a tymi, którzy marnują życie leży w tym, że ci drudzy używają trybu przypuszczającego w odniesieniu do działania, a ci pierwsi działają. Naprawdę, nie ma innych różnic.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/wainting.jpg"><img class="alignleft size-medium wp-image-713" title="wainting" src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/wainting-300x184.jpg" alt="" width="300" height="184" /></a></p>
<div><a href="http://www.flickr.com/photos/johnmueller/" rel="cc:attributionURL">Zdjęcie: http://www.flickr.com/photos/johnmueller/</a> / <a href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/" rel="license">CC BY-NC-ND 2.0</a></div>
<p><em>Mam wiele doskonałych pomysłów. Mam wiele rzeczy do opowiedzenia i przekazania. Mógłbym zrobić wiele rzeczy znacznie lepiej, niż inni. Mógłbym zmienić świat na lepszy. Mógłbym być na miejscu tych wszystkich, którzy brylują, mądrzą się i osiągają sukcesy. Mógłbym to wszystko zrobić lepiej. Mógłbym być lepszym szefem niż mój szef. Potrafiłbym lepiej poprowadzić tą firmę. Byłbym lepszym politykiem niż ci wszyscy nieporadni partacze…, mógłbym, zrobiłbym, byłbym… </em></p>
<h2>Zrobiłbym to, gdybym miał&#8230;</h2>
<p>Sto lat temu, gdy zaczynałem pracę, od swojego szefa dyrektora firmy konsultingowej dostałem zadanie by przeprowadzić analizę potrzeb szkoleniowych dla jego pracowników. Powiedział mi:</p>
<p><em>- Sam bym to zrobił najlepiej, ale nie mam czasu.</em></p>
<p>Szef zbyt „Wielkim Konsultantem” był by coś mu odpowiedzieć. Zrobiłem analizę tak jak umiałem najlepiej. Rozmawiałem prawie ze wszystkimi, kilkudziesięcioma konsultantami. Wiele mi opowiedzieli o swoich potrzebach szkoleniowych. Ułożyłem to w bardzo klarowną matrycę, napisałem przejrzysty raport i przedstawiłem szefowi.</p>
<p>I na tym polityka szkoleniowa się skończyła. Nie było żadnej dyskusji ani szkoleń. Raport prawdopodobnie nigdy nie został przeczytany. Dwa lata później, w nieco zmodyfikowanej wersji (tak by nie zdradzać żadnych tajemnic) używałem go w swojej własnej firmie szkoleniowej jako jednego z przykładów ilustrujących techniki prowadzenia analizy potrzeb. Firma Wielkiego Konsultanta miała problemy, bo ktoś zarzucił im jakieś przekręty. Dziś – jak to się chyba mówi w tamtej branży – zmieniła formułę działania – czytaj padła.</p>
<p>Nauczyłem się wtedy by nie pracować z ludźmi, którzy mówią, w jakimkolwiek kontekście <em>zrobiłbym. </em>Bo to nie są ludzie, z którymi można cokolwiek <em>zrobić. </em></p>
<p><em><strong>Jedyna różnica pomiędzy tymi, którzy coś osiągają a tymi, którzy marnują życie leży w tym, że ci drudzy używają trybu przypuszczającego w odniesieniu do działania, a ci pierwsi działają. Naprawdę, nie ma innych różnic.</strong></em></p>
<h2>Trzeba by</h2>
<p>Tryb przypuszczający: <em>trzeba by, zrobiłbym, kiedyś muszę, </em>pojawia się nawet wtedy, gdy ludzie doświadczają zagrożenia życia.</p>
<p>Stary frywolnik Aleksander Fredro miał rację, pisząc bajkę o podróżnych:</p>
<blockquote><p><em>Dawnymi czasy, jak pewna wieść niesie,</em></p>
<p><em>Czterech podróżnych zabłądziło w lesie,</em></p>
<p><em>[…]</em></p>
<p><em>– Trzeba by — rzecze jeden i poziewa –</em></p>
<p><em>Przynieść więcej drzewa.</em></p>
<p><em>– Trzeba by — rzecze drugi</em></p>
<p><em>Legając jak długi –</em></p>
<p><em>Rozszerzyć ogniska,</em></p>
<p><em>By wszystkich grzało z bliska.</em></p>
<p><em>– Trzeba by — zamruczał trzeci –</em></p>
<p><em>Czym zasłonić od zamieci.</em></p>
<p><em>– Trzeba by nie spać — bąknął czwarty,</em></p>
<p><em>Na łokciu oparty.</em></p>
<p><em>Tak każdy powiedział,</em></p>
<p><em>Co wiedział,</em></p>
<p><em>I myśląc jeszcze o lepszym sposobie,</em></p>
<p><em>Zasnął sobie.</em></p>
<p><em>Cóż z tego: ogień zgasł, a nieostrożni</em></p>
<p><em>Pomarli podróżni. </em></p></blockquote>
<p>Działać to znaczy wyjść do ludzi, z tym co masz. A to co masz jest najczęściej niegotowe, niedoskonałe i niewykończone.</p>
<p>Nigdy nie jesteś w pełni przygotowany by działać. Rzadko kiedy jest odpowiednia pora na to by coś zrobić.</p>
<p>Jesteś w <em>trybie przypuszczającym</em>, gdy używasz takich słów, jak:</p>
<p><em>- Zrobiłbym…</em></p>
<p><em>- Trzeba by…</em></p>
<p><em>-Kiedyś muszę…</em></p>
<p><em>- Powinienem…</em></p>
<p>Gdy robisz to zbyt często, twój umysł rozsmakowuje się w tym trybie funkcjonowania. Trybie właściwym dla ludzi, którym grozi przegranie życia. Nie pozwól sobie na takie ryzyko.</p>
<h2>Wyjdź</h2>
<p>Działaj. Jeżeli czujesz, że coś powinieneś zrobić – zrób to. Wyjdź na środek. Daj plamę. Wygłup się. Daj się wyśmiać.</p>
<p>Wygłup się, ale zrób to jeszcze raz. I jeszcze raz. Tyle razy ile trzeba. Upadnij, wstań i jeszcze raz upadnij. To boli, ale lepiej by bolało niż miałbyś przeżyć życie jak roślina.</p>
<p>Żaden upadek, żadne wygłupienie się, nie jest gorsze niż życie w teorii i gdybaniu.</p>
<h2>* * *</h2>
<p>Jak widzicie od pewnego czasu piszę bardzo rzadko.</p>
<p>Dziś obudziłem się w nocy myśląc o tym blogu. <em>Trzeba go skasować –</em> pomyślałem <em>– za dużo mnie to kosztuje. Każdy post to przecież parę godzin pracy. Za dużo! A oprócz tego, tyle rzeczy jest na nim do dopracowania. Poza tym, tak mało wiem.… </em></p>
<p>Poczułem przyjemność rezygnacji i poddania się. To chyba moje specjalne, polskie geny się uruchomiły. Ach jak one kochają przegrywać i przeżywać dramat. Coś we mnie dalej myślało:</p>
<p><em>Pewnie mógłbym pisać bez żadnego zadęcia. Ot tak po prostu płodzić artykuł w ciągu godziny, jak wiele innych osób, ale to by było…</em></p>
<p>I tu obudziłem się naprawdę. Prawie na siebie krzyknąłem:</p>
<p><em>Cholera jasna, ale co by to było? Co takiego strasznego? Co takiego poniżającego? Dlaczego tego po prostu nie robisz?</em></p>
<p>Potem usiadłem, włączyłem komputer i napisałem ten tekst. Czterdzieści pięć minut.</p>
<p>Tekst nie jest doskonały. <em>Och nie, jakie to przerażające…</em></p>
<p>Tkwienie w trybie przypuszczającym, to danina jaką składamy wygórowanym mniemaniom o sobie. Tekst nie jest doskonały, bo ja też nie jestem doskonały. Pora przestać kręcić się wokół swojej własnej doskonałości.</p>
<p>Czasem trzeba coś dopieścić, wycyzelować i udoskonalić. Ale nigdy kosztem działania. Doskonal się w biegu.</p>
<p>Nie mów co <em>by trzeba</em> ale działaj. Nie mów <em>co byś zrobił, gdybyś miał więcej czasu </em>ale zrób to nie mając czasu, albo przestań mówić. Nie mów <em>co byś zrobił, gdybyś był na jego miejscu </em>ale idź na jego miejsce, albo się zamknij.<em> </em></p>
<h2>Twoje zadanie</h2>
<p>Stoper mówi, że minęło 45 minut. Ostatnie zdanie: zrób dziś coś, co odkładasz i do czego ciągle się przygotowujesz, coś, czego się obawiasz, albo wstydzisz. Może masz jakiś zaległy telefon do wykonania, jakiś tekst do napisania, jakiś blog do założenia, jakąś piosenkę do zaśpiewania, jakieś zwierzenie do zwierzenia, nie wiem co tam masz, ale coś co czeka na zrobienie bo nie czas, bo nie teraz, bo inne rzeczy, bo <em>cośtam, cośtam</em>…</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/nie-dzialaj-w-teorii-dzialaj-teraz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>64</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poznaj swoje naturalne siły</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/efekt-jojo-w-motywacjinie-potrzeba-ci-wiecej-motywacji/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/efekt-jojo-w-motywacjinie-potrzeba-ci-wiecej-motywacji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 07:45:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>
		<category><![CDATA[porażki]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=531</guid>
		<description><![CDATA[W Krakowie, jakiś czas temu pewien sprytny człowiek sprzedawał hejnał. Każdy słyszał Program Pierwszy Polskiego Radia. O dwunastej trębacz czterokrotnie gra swoją melodię. Spryciarz wypatrywał grup, które pojawiały się po dwunastej, zagadywał, a jak się okazywało, że grupa jest średnio rozgarnięta ....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>W Krakowie, jakiś czas temu pewien sprytny człowiek sprzedawał hejnał. Każdy słyszał Program Pierwszy Polskiego Radia. O dwunastej trębacz czterokrotnie gra swoją melodię. Spryciarz wypatrywał grup, które pojawiały się po dwunastej, zagadywał, a jak się okazywało, że grupa jest średnio rozgarnięta pytał:<br />
- Szkoda, że nie słuchaliście hejnału, zawsze jest o dwunastej<br />
- Tak, szkoda…<br />
- Być w Krakowie i słyszeć hejnału, to rzeczywiście strata<br />
- Tak, ale co zrobić…<br />
- Wiecie co, hejnalista to mój znajomy, jak by wam zależało, mógłbym pogadać. Może uda mi się go namówić by zagrał specjalnie dla was.<br />
- Naprawdę? To możliwe?<br />
- Normalnie tego nie robi, ale rzadko w Krakowie przebywają tak wspaniali goście.<br />
Klienci, dopieszczeni i pełni nadziei patrzą na swojego wybawcę. Ten, widząc, że ryba bierze zaczyna szarpać.</p></blockquote>
<p>To <strong>fragment mojej nowej książki.</strong></p>
<p>Właśnie wyszła. Ma format ebooka, ale można zamówić ją też w formie papierowej. Uważni czytelnicy poznają w niej kilka tekstów z bloga.</p>
<p>Tytuł książki „<em>Efekt jojo w motywacji</em>” wymyślili spece z Wydawnictwa. Jest lepszy od mojego pierwotnego (<em>Naturalnie Spełnione Marzenia</em>)  ale nie do końca oddaje zawartość książki.</p>
<p>W rzeczywistości to nie tyle książka o motywacji, ale o pułapce, w jaką wpadamy zabiegając o jej zawsze wysoki poziom.</p>
<p>To książka o pułapce, w jaką wpadamy wierząc różnego typu guru samorozwoju.</p>
<p>To książka o tym, jak zapominamy o swoich naturalnych siłach starając się dopasować do obrazów narzucanych nam przez media, psychologów, rodziców i wszystkich specjalistów od &#8222;rozwoju osobistego&#8221;.</p>
<p>Jeżeli jesteś gotowy by trochę przestawić swój świat – zmierz się z nią.</p>
<p>Jeżeli jesteś gotowy bardziej zaufać sobie niż płatnym motywatorom – poznaj jej treść.</p>
<p>Dzięki niej nauczysz się realizować swoje zamierzenia niezależnie od tego czy masz w sobie motywację czy nie.</p>
<p>Klikając na link poniżej można pobrać darmowy fragment książki. Jest tam cały spis treści oraz fragment jednego z rozdziałów.</p>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/Efekt_jo-jo_w_motywacji_-_fragment.pdf">Fragment książki &#8222;Efekt jo-jo w motywacji&#8221; do pobrania</a></p>
<p>Klikając na okładkę można zamówić książkę.<br />
<a href="http://efekt-jo-jo.zlotemysli.pl/zeb,1/"><img title="Efekt jojo w motywacji - kliknij by przejść do strony sklepowej " src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/Efekt_jojo_w_motywacji.gif" alt="Efekt jojo w motywacji - kliknij by zamówić" /></a></p>
<p>A co działo się na Krakowskim Rynku?</p>
<blockquote><p>- Tylko jest mały problem. Ten hejnalista musi zapłacić ochronie wieży – wiecie, takie są przepisy. Zagra dla was za darmo, ja oczywiście grosza nie wezmę, za pośrednictwo.<br />
- Hm&#8230; A dużo?<br />
- Nie, jak się zrzucicie, to niewiele wyjdzie.<br />
Po chwili zadowolony spryciarz niknie w Kościele Mariackim z pieniędzmi. Zostawienie sami sobie ludzie, który my dali pieniądze, zaczynają czuć lekkie obawy.<br />
- A może nas oszukał – pytają siebie – może wziął pieniądze i nic z tego nie będzie?<br />
Jednak po chwili spryciarz się pojawia.<br />
- Załatwione. Ciężko było, ale się udało. Zagra specjalnie dla was.<br />
- Super! Wspaniale!<br />
Wybija pełna godzina. Hejnalista otwiera okienko i zaczyna grać. Wniebowzięta grupa słucha z zapartym tchem, jak hejnał płynie ze strzelistej wieży wprost do ich uszu. Spryciarz znika. Skromny człowiek. Nawet nie czekał, aż mu podziękują.<br />
I wszystko świetnie. Klient jest zadowolony. Pieniądze zostały zapłacone. Tylko jest mały problem. Hejnał jest grany co godzinę. O każdej porze dnia i nocy. Nie tylko w południe, tak jak w radiu. Nie musisz nikomu płacić, by go wysłuchać.<br />
Sprzedawcy motywacji są jak ten spryciarz. Masz wszystko, co jest Ci potrzebne, by osiągnąć sukces. <strong>Masz w sobie tyle motywacji, ile trzeba, by zrealizować swoje marzenie. Nikomu nie musisz płacić, nie musisz jeździć na żadne szkolenia, nie musisz słuchać „mistrzów” motywacji, nie musisz czytać kolejnych książek.</strong><br />
Wszystko, co potrzeba, masz tu i teraz. Nie gdzieś w podświadomości, w głębi, w możliwości. Nie. Tu i teraz.<br />
Wystarczy, że zabierzesz się za działanie. Czekanie na motywację i nastrój tylko Cię rozprasza. Motywacja pojawi się sama, gdy zaczniesz działać. Przyjdzie chwila, gdy poczujesz przepływ. Gdy cały świat będzie Cię niósł. Gdy poczujesz, że wszystko jest zgrane, harmonijne i piękne. Że wszystko się ze sobą łączy.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/efekt-jojo-w-motywacjinie-potrzeba-ci-wiecej-motywacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Decydowanie to jeszcze nie działanie</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/decydowanie-to-jeszcze-nie-dzialanie/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/decydowanie-to-jeszcze-nie-dzialanie/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 02 Oct 2009 10:03:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[działanie]]></category>
		<category><![CDATA[intencja]]></category>
		<category><![CDATA[konkretne działanie]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>
		<category><![CDATA[prokrastynacja]]></category>
		<category><![CDATA[zwlekanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=455</guid>
		<description><![CDATA[Czy myślisz, że podjęcie decyzji to ciężka praca? Jeżeli tak, po pomyśl jak wiele podjąłeś w swoim życiu, z których nic nie wyniknęło. Decyzje nie zmieniają świata. Być może w tej chwili ktoś postanowił, że pójdzie pobiegać. Czy ktokolwiek z nas jest w stanie zauważyć jakiekolwiek zmiany? Nie zauważymy, tak długo, póki tak osoba nie wstanie, nie ubierze butów do biegania i nie wyjdzie na dwór. Decyzja może być ciężka i wymagająca, ale nie jest równoznaczna z działaniem. Gdy ją podejmiesz ani o krok nie posuwasz się do przodu. Decyzja jest tylko w twoje głowie. To za mało by zmienić świata. Jeżeli chcesz coś zmienić, do decyzji musisz niezwłocznie dodać działanie. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/bbodjack/3857291284/"><a rel="cc:attributionURL" href="http://www.flickr.com/photos/bbodjack/">http://www.flickr.com/photos/bbodjack/</a> / <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/">CC BY-NC-ND 2.0</a></div>
<p>Jakiś czas temu dwie dobrze znane mi osoby postanowiły kupić nową kuchenkę. Miała być tania, ale nie najtańsza. Elektryczna, ale nie z płytami grzejnymi tylko z ceramicznymi. Zaczęło się zbieranie informacji, porównywanie opcji, sprawdzanie w internecie, dopytywanie znajomych i wyprawy do sklepów. W końcu po wykonaniu ogromnej pracy, godnej profesjonalnych analityków rynku kuchenek elektrycznych, decyzja została podjęta. Wybór padł na jeden z tradycyjnych sklepów. Spodobał im się jeden z modeli zachwalany przez sprzedawcę. Nie tylko cena była niższa niż gdzie indziej, ale w jej ramach był jeszcze transport i montaż.</p>
<p>Gdy z poczuciem dobrze dokonanego wyboru poszli do sklepu, okazało się, że kuchenki już nie ma i tego modelu więcej nie będzie. Cały proces podejmowanie decyzji trzeba było zacząć on nowa.</p>
<p>W sklepach takie sytuacje mi się nie zdarzają. Nauczyłem się być szybki i zdecydowany, nawet podczas bardzo istotnych zakupów. Praktyka związana z kierowaniem firmą sprawiła, że nie przerażają mnie decyzje związane z pieniędzmi. Co prawda jest różnica między inwestowaniem pieniędzy firmowych a wydawaniem własnych, ale gdy potrafisz robić jedno, drugie zazwyczaj łatwiej ci przychodzi. Nie chodzi o kupowanie w ciemno. Zapoznaję się z różnymi możliwościami i je porównuję. Ale robię to bez zbędnego przeciągania czy odwlekania. Oczywiście nie zawsze moje decyzje są trafne. Nie raz kupiłem coś, z czego później nie byłem zadowolonym. Mam jednak wrażenie, że znacznie częściej były to rzeczy, które kupowałem po zbyt długim namyśle. Np. kamera, którą wybrałem po dwóch tygodniach czytania forów i specjalistycznych stron z rankingami okazała się totalną wtopą. Tymczasem droższy o dniej telewizor, który kupiłem po dwudziestu minutach okazał się strzałem w dziesiątkę.</p>
<h3>Zmęczenie decyzją</h3>
<p>Ale to, że umiem podejmować decyzje dotyczące zakupów nie znaczy, że w innych dziedzinach nie doświadczam podobnych męczarni jak moi znajomi podczas kupowania kuchenki.</p>
<p>Zdarza się, że podjęcie jakiejś decyzji tak mnie wymęcza, że gdy już dokonam wyboru nie mam siły by cokolwiek więcej zrobić. Decyduję się, decyduję się, decyduję… w końcu podejmuję decyzję i… nic nie robię. Na przykład jakiś czas temu długo nosiłem się z decyzją czy nie zmienić nazwy tego bloga. Myślałem czy nie zastąpić „energii wewnętrznej” na przykład „energią psychiczną”. Zastanawiałem się czy ten drugi tytuł nie pozwoliłby mi lepiej wypozycjonować strony i czy w ogóle bardziej by nie przystawał do tego, o czym piszę. Po wielu rozważaniach, porównywaniach „za i przeciw” oraz radzeniu się kilku osób, postanowiłem zmienić nazwę. Z jednej strony czułem się wyczerpany, a z drugiej dumny, że udało mi się wreszcie coś zdecydować. Miałem też poczucie, że zrobiłem krok naprzód. Z listy zadań mogłem wykreślić punkt „<em>podjąć decyzję dotyczącą nazwy bloga</em>”.</p>
<p>Gdy człowiek ma poczucie dobrze spełnionego obowiązku i wysiłku, jaki w niego włożył, nic dziwnego, że ma chęć na chwilę wytchnienia. Zająłem się wobec tego innymi sprawami. Decyzja została podjęta, gdzieś w moje głowie jakiś komitet wypełnił druczek, przybił pieczątkę, włożył papier do segregatora i pojechał na wakacje.</p>
<p>Minął jeden tydzień i drugi… Pamięć o podjętej decyzji była coraz słabsza. W końcu doszedłem do wniosku, że cała ta sprawa z nazwą w ogóle nie jest istotna. To sztuczny problem – powiedziałem – nie ma co sobie tym zawracać głowy. Gdyby ktoś dziś zadał mi pytanie o to, czy lepiej zmienić nazwę czy nie, prawdopodobnie musiałbym zastanawiać się od nowa. Cały wysiłek, jaki włożyłem w podejmowanie decyzji poszedł w przestrzeń.</p>
<h3>Czy decyzja zmienia świat?</h3>
<p>Wielu osobom zdarzają się podobne rzeczy. Z wielkim wysiłkiem podejmują decyzje, a potem nie wdrażają ich w życie. Tak, jakby samo decydowanie było równoznaczne z działaniem. Żyją złudzeniem, że zrobili jakiś postęp, tylko dlatego, że odpowiedzieli sobie na jakieś pytanie.</p>
<p>W ciągu ostatnich kilku miesięcy słyszałem ludzi, którzy mówili:</p>
<p>- Zdecydowałem się, idę na psychologię!</p>
<p>- Zdecydowałem się, zrobię doktorat!</p>
<p>- Postanowiłem, że zmieniam pracę!</p>
<p>- Podjęłam decyzję, chcę więcej czasu poświęcić rodzinie!</p>
<p>W każdym z tych przypadków, podjęcie decyzji było poprzedzone dużym wysiłkiem. Każda z tych osób miała poczucie, że jest bliżej na swojej drodze do celu.</p>
<p>Wszystko dobrze, decyzje i postanowienia są ważne. Ale powiedz mi, co zrobiłeś?</p>
<p>Czy świat zmienił się pod wpływem podjęcia przez ciebie decyzji? Czy rzeczywistość z czasu zanim podjąłeś decyzję i po tym jak ją podjąłeś różni się? Nie. Decydowanie dzieje się tylko w tobie. Świat jest taki sam. Być może w tej chwili ktoś postanowił, że pójdzie pobiegać. Czy ktokolwiek z nas jest w stanie zauważyć jakiekolwiek zmiany? Nie zauważymy, tak długo, póki tak osoba nie wstanie, nie ubierze butów do biegania i nie wyjdzie na dwór.</p>
<p>Gregg Krech z ToDo Institute pisze:</p>
<blockquote><p>Zanim nie podejmę rzeczywistych, konkretnych działań, poprzez decydowanie nie zmienię ani rzeczywistości mojego życia, ani świata wokół mnie. Decyzja może wydawać się postępem. Na pewno jest odczuwana jako postęp. Ale pamiętaj, że nie ważne jak wiele energii włożyłeś w tą decyzję, rzeczywistość nie zmienia się w tej samej chwili.</p></blockquote>
<p>Nie pozwól sobie na to by traktować decydowanie jako coś, co cię posuwa do przodu. Gdy podejmiesz decyzję, nawet taką, która cię wiele kosztowała, nie daj się zwieźć poczuciu, że coś zrobiłeś.</p>
<p>Decyzja może być ciężka i wymagająca, ale nie jest równoznaczna z działaniem. Gdy ją podejmiesz, oprócz ulgi lub zmęczenia ani o krok nie posuwasz się do przodu. Decyzja jest tylko w twoje głowie. To za mało by zmienić świata.</p>
<p>Nie przybliżasz się do swoich celów, tylko dlatego, że coś postanowiłeś. Sama decyzja, za którą nie idą konkretne działania niczego nie zmienia.</p>
<p>Decyzje są ważne i potrzebne. Dzięki nim wiemy, co dalej robić. Podjęcie pewnych decyzji może wymagać od nas wiele siły i samozaparcia. Ale sama decyzja to mało.</p>
<p>Gdy masz poczucie, że właśnie taka jest twoja decyzja, zrób krok naprzód. Idź za ciosem i natychmiast, nie rozglądając się zacznij działać.</p>
<h3>Kamyk w stawie</h3>
<p>Zrób cokolwiek, choćby małą rzecz. Niech to jednak będzie działanie, coś, co zmienia świat choćby w minimalnym stopniu.</p>
<p>Twoje działania nie muszą być od razu wielkie. Czasem małe rzeczy pociągają za sobą ogromne konsekwencje. Wielkie zmiany nie zawsze są efektem wielkich posunięć. Na początku wielu rewolucji są małe działania. Zamiast starać się zmieniać od razu cały świat, ktoś robi coś małego z zwyczajnego. Jednak efekty jego działań stają się coraz szersze i szersze. Dotykają coraz więcej obszarów jego życia i coraz więcej osób. Fala rozchodzi się coraz szerzej i dociera do drugiego brzegu stawu. Czasem nawet trudno nam sobie wyobrazić, w jaki sposób te małe działania mogą wpłynąć na świat.</p>
<blockquote><p>Jakkolwiek małą zmianę czynimy, staje się ona jak kamyk wrzucony do stawu, jej wpływ rozszerza się na zewnątrz. <em>Gloria Steinem</em></p></blockquote>
<p>O tym samym mówi tzw. „efekt motyla”: trzepot skrzydeł motyla na jednej półkuli może wywołać huragan na drugiej. Efekty jednego małego działania stopniowo się poszerzają i powiększają.</p>
<p>Zwróć uwagę. Mowa o <strong>ruchu </strong>skrzydeł. Myśli, intencje czy decyzje, jakie w swoje głowie miałby motyl (gdyby tylko mógł) nic by nie zmieniły. Dopiero ruch skrzydeł może cokolwiek zmienić.</p>
<p>Nie musisz czekać na okazję do wielkich działań. Zacznij robić choćby małe rzeczy, takie, na jakie w tym momencie cię stać.</p>
<p>Jeżeli np. zdecydowałeś, że napiszesz książkę nie czekaj, do wakacji czy choćby weekendu. Wykorzystaj najbliższe pięć minut. Zacznij coś robić. Spraw by twoja decyzja zmieniła się w działanie. Tylko działanie może poruszyć świat wokół ciebie. Nawet gdy nie widzisz jego bezpośrednich efektów, możesz być pewny, że fale będą się rozchodzić wokół.</p>
<p>Ale chodzi o działanie. Podejmowanie decyzji, planowanie, myślenie, wyobrażanie sobie, niczego jeszcze nie zmienia. Musisz się schylić, wziąć kamyk i wrzucić go do wody.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/decydowanie-to-jeszcze-nie-dzialanie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak sobie ułatwić osiągnięcie celu?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/jak-ulatwic-osiagniecie-celu/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/jak-ulatwic-osiagniecie-celu/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 28 Sep 2009 12:08:51 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[energia]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[odwaga]]></category>
		<category><![CDATA[pieniądze]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=450</guid>
		<description><![CDATA[Strategia „palenia okrętów” nie polega na bezmyślnym niszczeniu. Nie chodzi o to, byś zaczął wszystko rozwalać, gdy tylko wpadnie ci do głowy marzenie. Nie chodzi o to, by utrudniać sobie życie, nieprzemyślanymi krokami. Chodzi o to, by z rozmysłem stworzyć warunki, w których nie będziesz rozdarty między możliwościami. Gdy droga do tyłu jest tak samo otwarta jak droga do tyłu, jesteś w zawieszeniu. Twój umysł błąka się to tu, to tam. W efekcie nie wykorzystujesz wszystkich możliwych okazji i wszystkich własnych możliwości działania.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Francuz, Pierre le Grand z wyspy Tortuga, zmęczony życiem myśliwego i plantatora (tzw. <em>bukaniera</em>), zebrał kilkunastu kompanów i wypłynął na morze. Ledwo mieścili się w swojej łódce. Chcieli złupić jakiś niewielki statek handlowy. Nie mieli jednak szczęścia. Byli na pełnym morzu już od kilku dni, ciągle jednak nic nie spotkali. Skończyła im się woda i jedzenie, dokuczał upał i niewygody.</p>
<p>Już mieli zrezygnowani wracać, gdy ktoś w dali zobaczył żagiel. Rzuci się w jago stronę najszybciej jak mogli. Jednak im lepiej mogli go widzieć, tym bardziej rzedły im miny. To nie był „niewielki statek handlowy”. To był ogromny okręt wojenny z rzędem dział po obu stronach burty i załogą liczącą ponad 200 osób. Małe szanse by trzydziestka wygłodzonych i obdartych plantatorów, stłoczonych w niewielkiej żaglówce i uzbrojonych jedynie w noże i pistolety, mogła coś wskórać. Z drugiej strony zdobycz kusiły. Byli głodni i wycieńczeniu, a na statku było jedzenie i być może jakieś pieniądze.</p>
<p>Łódź została zauważona z okrętu wojennego. Jeden z oficerów zameldował to kapitanowi. Ten spojrzał, nie przerywając gry w karty i powiedział: „<em>No i co z tego? Nie obawiam się nawet okrętu tak wielkiego i potężnego jak mój, a cóż dopiero takiej łupiny</em>”. Spokojnie wrócił do kart.</p>
<p>Zapadł zmrok a łódź ciągle trzymała się w okolicy okrętu. Głodni i zmęczeni bukanierzy postanowili działać. Zaczęli od złożenia przysięgę wobec siebie „<em>iż w boju nie okażą najmniejszej obawy czy słabości</em>”. To było zaklinanie rzeczywistości. My również często powtarzamy sobie takie rzeczy: <em>tym razem się uda, zrobię, to będę niepokonany!</em> Efekty – wiadomo jakie są. Nasz Pierre, nie byłby <em>la Grande </em>(Wielki) gdyby o tym nie wiedział. Dlatego zrobił coś jeszcze. Gdy cicho podpływali pod burty okrętu, kazał wywiercić w dnie łodzi dziurę. Im bardziej podpływali, tym bardziej łódź się zanurzała. Gdy mogli chwycić się burt, łódź cicho poszła na dno.</p>
<p>Nie mieli odwrotu. Mogli iść tylko do przodu. Błyskawicznie wdrapali się na pokład i zaatakowali zbrojownię. Potem wdarli się do wielkiej kabiny, gdzie kapitan ciągle grał w karty. Przystawiając mu pistolet do piersi kazali poddać cały okręt. Okazało się, że statek wiózł ładunek złota. Pierre la Grand zatrzymał tylu żołnierzy ilu potrzebował do obsługi żagli a pozostałych wysadził na ląd. Następnie wrócił do Francji i nigdy nie wrócił na Karaiby. Gdy tylko rozeszła się wiadomość o jego wyczynie, morze zaroiło się od podobnie działających, gotowych na wszystko rzezimieszków. Przez następne kilkaset lat, regularne armie nie mogły sobie poradzić z “piratami z Karaibów”.</p>
<p>Takich historii można opowiedzieć więcej. Wielcy wodzowie przekraczali Rubikon, palili za sobą mosty czy palili własne okręty – jak choćby w 711 roku Tarik ibn Ziyad, dowódca, który na kilkaset lat podbił Hiszpanię:</p>
<blockquote><p>O moi wojownicy, dokąd mielibyście umknąć? Za wami jest morze, a przed wami wróg. Zostaliście jedynie z nadzieją na odwagę i stałość … jeżeli będziecie zwlekać z szybkim uchwyceniem zwycięstwa, wasz szczęśliwy los zniknie, a wasz nieprzyjaciel, którego obecność napełnia was strachem przeważy… oto stoi przed wami wspaniała okazja do pobicia go, jeżeli tylko odważycie się chętnie narazić się na śmierć<a name="_ednref1" href="#_edn1">[i]</a>.</p></blockquote>
<p>Bliższy naszym czasom jest inny dowódca, który zastosował tą samą technikę. Henran Cortez, konkwistador, który z grupą zaledwie kilkuset żołnierzy podbił ogromne imperium Inków. Zanim spalił okręty, by wyleczyć swoich żołnierzy z wahań, najpierw wymontował z nich wszystko, co stanowiło jakąkolwiek wartość (metalowe części, działa, żagle, itp.).</p>
<h3>Nie chodzi o niszczenie</h3>
<p>Strategia „palenia okrętów” nie polega na bezmyślnym niszczeniu. Nie chodzi o to, byś zaczął wszystko rozwalać, gdy tylko wpadnie ci do głowy marzenie. Nie chodzi o to, by utrudniać sobie życie, nieprzemyślanymi krokami.</p>
<p>Chodzi o to, by z rozmysłem stworzyć warunki, w których nie będziesz rozdarty między możliwościami. Gdy droga do tyłu jest tak samo otwarta jak droga do tyłu, jesteś w zawieszeniu. Twój umysł błąka się to tu, to tam. W efekcie nie wykorzystujesz wszystkich możliwych okazji i wszystkich własnych możliwości działania.</p>
<p>Póki droga odwrotu jest tak samo otwarta jak droga do przodu, nie możesz być pewny swojej woli. W jednej chwili możesz czuć energię i zapał, ale w drugiej możesz poczuć rezygnację. Gdy pojawią się trudności lub będziesz miał gorszy dzień, okaże się, że chcesz tylko na wpół. Że twoja wiara w sukces nie do końca jest pewna, że trudno ci się do czegoś zmobilizować. W takiej sytuacji spalone, lub przynajmniej podtopione okręty bardzo się przydają. Gdy nie masz innego wyboru, łatwiej uwierzyć, że może</p>
<h3>Kilka sugestii</h3>
<p>Możesz zrobić kilka rzeczy:</p>
<p><strong>Nie planuj odwrotu. </strong>Wiele osób myśli o swoich marzeniach, z góry planując drogę odwrotu i nazywając ją planem awaryjny. Mówią np. <em>jak mi nie wyjdzie własny biznes, to zawsze mogę liczyć na etat</em>. To nie jest żaden plan awaryjny, ale plan ucieczki. Dobry plan awaryjny to plan działań typu: <em>„jak mi nie wyjdzie w ten sposób, to spróbuję tak, jak nie drzwiami, to oknem</em>”. W takim planie nie ma miejsca na ucieczkę. <strong> </strong></p>
<p><strong>Zaangażuj innych ludzi by utrudnili ci tkwienie w miejscu. </strong>William James pisze: „<em>Pamiętam, że niegdyś czytałem w jednej z gazet austriackich ogłoszenie pewnego Rudolfa, który obiecał pięćdziesiąt guldenów nagrody człowiekowi, który pod dacie ogłoszenia spotka go w winiarni. «Czynię to – wyjaśniał dalej w ogłoszeniu – wskutek przyrzeczenia, danego mej żonie». Taka żona i takie właściwe pojmowanie sposobu pozbywania się starych nałogów, mogą każdego ośmielić do zaryzykowania pieniędzy i założenia się, że Rudolf dotrzyma postanowienia</em>.</p>
<p>Nie musisz dawać ogłoszenia w gazecie. Możesz poprosić ludzi (lub ich nawet zatrudnić) by uprzykrzali cię stanie w miejscu. Niech cię wyśmieją, gdy nie uda ci się tego osiągnąć. Możesz założyć się z kimś, o coś cennego, że uda ci się dopiąć swego.</p>
<p><strong>Podbij stawkę.</strong> Przez wiele lat usiłowałem zrobić prawo jazdy. Bez żadnych efektów poświęciłem na to wiele energii. Gdy dowiedziałem się, że będę ojcem, zrobiłem je w ciągu miesiąca. Tym razem wiedziałem do czego jest mi potrzebne. Wiedziałem, że bez niego (moja żona również nie miała wtedy prawa jazdy) dziecko będzie miało znacznie ciężej. Usiądź jeszcze i spisz wszystkie korzyści, jakie osiągniesz dzięki realizacji swojego marzenia. Zrób tak długa listę, jak tylko się da. Czego, z tej całej listy najbardziej potrzebujesz? Bez czego nie możesz żyć?</p>
<p><strong>Podnieś koszty nie działania. </strong>Dla niektórych pomocna jest prosta strategia karania się i nagradzania. Np.: <em>nie golę się, dopóki nie ukończę książki</em>, albo <em>nie umawiam się na randki, póki nie zarobię pierwszych 10 000. </em>Nie zawsze to dobrze działa – czasem buduje niepotrzebne napięcie i stres. Może jednak być pomocne. <strong> </strong></p>
<p><strong>Zrób krok do przodu (rozważny). </strong>Pozbądź się tego, co nie jest ci potrzebne do realizacji celów. Zwolnij się z pracy, wyjedź za granicę, zapisz się na studia, itd. Nie zwlekaj, aż zapał ci przejdzie.</p>
<hr size="1" />
<div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/luebeck/2560327437/"><a rel="cc:attributionURL" href="http://www.flickr.com/photos/luebeck/">http://www.flickr.com/photos/luebeck/</a> / <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-sa/2.0/">CC BY-SA 2.0</a></div>
<p><a name="_edn1" href="#_ednref1">[i]</a> http://www.fordham.edu/halsall/source/711Tarik1.html</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/jak-ulatwic-osiagniecie-celu/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>W pułapce fantazji</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/w-pulapce-fantazji/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/w-pulapce-fantazji/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 11 Jul 2008 06:21:14 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[Wyborażenia]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=91</guid>
		<description><![CDATA[Wiele osób twierdzi, że im dokładniej widzisz to, do czego dążysz, tym lepiej. Czy zawsze tak jest? Czy naprawdę, tego rodzaju techniki zawsze ułatwiają sukces? A może zamiast pomagać, utrudniają, przez to, że zniechęcają do działania? Parę lat temu w kinach leciał film „Zakładnik” (Collateral) z Tomem Criuse w roli zawodowego mordercy Vincenta. Criuse, jak [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Wiele osób twierdzi, że im dokładniej widzisz to, do czego dążysz, tym lepiej. Czy zawsze tak jest? Czy naprawdę, tego rodzaju techniki zawsze ułatwiają sukces? A może zamiast pomagać, utrudniają, przez to, że zniechęcają do działania?</strong><span id="more-92"></span></p>
<p>Parę lat temu w kinach leciał film „Zakładnik” (Collateral) z Tomem Criuse w roli zawodowego mordercy Vincenta. Criuse, jak zwykle był świetny, ale równie dobry był drugi aktor, Jamie Foxx, który gra rolę taksówkarza Maxa.</p>
<p>httpv://www.youtube.com/watch?v=Vo-fNx6FAy8&#038;feature=related</p>
<p>Max jest człowiekiem z wizją. Marzy, że któregoś dnia będzie miał firmę. Bezkonkurencyjną, najlepszą w swoim rodzaju. Będzie się nazywała Island Limos. Firma będzie wypożyczała limuzyny i woziła sławnych ludzi. Max, wszystko już obmyślił. Opowiada, że jego limuzyny będą jak wyspy na kołach. Klientom nie będzie się chciało z nich wychodzić. Wie jaka to będzie marka samochodu, pewnie wie, jaki będzie kolor tapicerki. Teraz pracuje jako kierowca taksówki, ale to dorywcza praca. Odkłada pieniądze, planuje, uczy się, tworzy listę właściwych klientów.</p>
<p>Max doskonale radzi sobie z życiem. Zna odpowiednie techniki, pozwalające kontrolować umysł. Dzieli się nimi z innymi. Rozmawiając z pasażerką (zestresowaną panią prokurator) mówi jej:</p>
<p>- Potrzebujesz wakacji. Musisz odświeżyć umysł. Zebrać się sama w sobie, zharmonizować.<br />
- A ty kiedy ostatnio miałeś wakacje?<br />
- Mam wakacje cały czas.<br />
- Jak często?<br />
- Wiele razy na dzień. W moim ulubionym miejscu: Malediwy.</p>
<p>Wyciąga ze schowka zdjęcie z piękną piaszczystą wyspą otoczoną lazurową wodą. Mówi:</p>
<p>- Moje prywatne miejsce ucieczki. Gdy sprawy układają mi się ciężko, robię przerwę na 5 minut. I przenoszę się tam. I nie zwracam uwagi absolutnie na nic.</p>
<p>W swojej tymczasowej pracy Max tkwi od dwunastu lat. Od dwunastu lat, przenosi się na Malediwy. Od dwunastu lat jest zharmonizowany i wyciszony.  Od dwunastu lat, w wyobraźni jest właścicielem kilkudziesięciu limuzyn.</p>
<p>Równocześnie, przez ten czas, daje się wysługiwać gburowi, który jest szefem firmy taksówkarskiej i pokornie słucha zrzędzącej matki. Gdy ją odwiedza (oczywiście codziennie) opowiada jej bajkę, o tym, jaką sławną osobę dziś przewiozła jego firma Island Limo</p>
<p>Któregoś wieczora, do jego taksówki wsiada płatny morderca. Wynajmuje go na całą noc. Pięć przystanków, 600 dolarów. Max nie wie czym zajmuje się Vincent. Szybko się jednak dowiaduje, gdy na dach jego taksówki spada ofiara Vinceta. Max próbuje zastosować swoją ulubioną technikę. Uciec. Zaprzeczyć temu co się stało. Wycofać się w swój świat wyobraźni.</p>
<p>Ale po raz pierwszy nie może. Vincet przystawia mu pistolet do głowy. Matka Maxa zawsze mówiła: „trzeba mu przystawić broń do głowy, żeby zrobił cokolwiek”. I ma rację. Max, z pistoletem przy głowie wreszcie przestaje „wprowadzać się w relaks” i fantazjować. Nie potrzebuje 12 lat by zacząć działać. Wystarcza mu ułamek sekundy, mgnienie oka, by wiedział co ma zrobić. Zaczyna działać i robi rzeczy o jakie nikt by go nie podejrzewał. Walczy o to, co jest dla niego naprawdę ważne (życie dziewczyny, którą wcześniej poznał).</p>
<p>Wiele osób podchodzi do technik psychologicznych podobnie jak Max. To wygodne nie czuć stresu, zharmonizować się i zestroić. To takie wygodne wejść w stan pełnego odprężenia. Od razu czujesz się lepiej. Wygodne, bo nie trzeba działać. Niczego nie trzeba zmieniać..</p>
<p>W rzeczywistości to nie ma nic wspólnego z rozwojem. To unikanie rozwoju.</p>
<p>Jak twierdzi autorka badań, o których wczoraj wspomniałem: „Pozytywne fantazje stanowią ciężar dla motywacji, ponieważ mogą blokować motywację do podjęcia działań prowadzących do pożądanej przyszłości”. Okazało się np., że ludzie, którzy częściej wyobrażali sobie pozytywną przyszłość, rzadziej działali (np. wysyłali mniej cv do pracodawców czy mniej czasu poświęcali na naukę). Jak łatwo przewidzieć, mniejszy wysiłek przekładał się na mniejsze sukcesy.</p>
<p>To wszystko nie znaczy, że wyobraźnia nie jest niepotrzebna. Chodzi tylko o to, że czasem lepiej działać i czuć się nieprzyjemnie, niż nie działać i czuć się błogo. Czasem niestety trzeba wybrać: dobre samopoczucie czy prawdziwe życie. Nie zawsze, ale czasem. Sprawdź czy stosowane przez ciebie techniki psychologiczne dają ci kopa do działania czy przeciwnie – odbierają energię do zmian.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/w-pulapce-fantazji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Czym bardziej się przejmować&#8230;</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/kim-jestes/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/kim-jestes/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 11 Jun 2008 20:28:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój wewnętrzny]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=63</guid>
		<description><![CDATA[Czy nie skupiamy się zbytnio na konsekwencjach, zamiast zająć się tą jedyną, najważniejszą rzeczą? Czy pamiętasz kiedy ostatni stanąłeś przed swoim wewnętrznym lustrem i zapytałeś się „kim jestem?” Wyjechałem na urolp. Siedzę za stolikiem przy piwie. Lepiej pisze mi się przy kawie, ale jest upalne popołudnie, a wiatr wieje niemrawo. * * * Miejscowość uzdrowiskowa. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Czy nie skupiamy się zbytnio na konsekwencjach, zamiast zająć się tą jedyną, najważniejszą rzeczą? Czy pamiętasz kiedy ostatni stanąłeś przed swoim wewnętrznym lustrem i zapytałeś się „kim jestem?” </strong><span id="more-65"></span></p>
<p><em>Wyjechałem na urolp. Siedzę za stolikiem przy piwie. Lepiej pisze mi się przy kawie, ale jest upalne popołudnie, a wiatr wieje niemrawo. </em></p>
<p>* * *</p>
<p>Miejscowość uzdrowiskowa. Starsze panie wystawiają pomarszczone dekolty do słońca. Starsi panowie przechadzają się wyprostowani, z rękoma założonymi na plecy. Nad morzem leżą osłonięci od wiatru. Z ich nieruchomych, zwróconych do słońca min trudno wyczytać co myślą. W sobotę wieczorem, z okolicznych sanatoriów dobiegają dźwięki dancingów. Przez okna widać, jak tańczy kilka par. O 22 wszystko cichnie. Cisza nocna. W niedzielę pewnie nie ma zabiegów. Dzień przerwy od masaży, kąpieli błotnych czy inhalacji.</p>
<p>Jest za to wizyta w kościele. Kościół jest mały. W zasadzie kaplica. Przed wejściem rozkopany chodnik, trzeb iść gęsiego, po płytkach rozłożonych na piachu. W środku chropawa posadzka, w kolana wbijają się małe kamyczki. Mam poczucie, że wcześniej tu byłem. Siadam na ostatnim wolnym krześle i zadzierając głowę patrzę na ołtarz. Już wiem. Kino, do którego chodziłem ponad dwadzieścia lat temu. Tam gdzie ołtarz był ekran, tu gdzie siedzę były składające się z hukiem fotele. Tu pewnie też kilka lat temu było kino.</p>
<p>Wokół mnie kuracjusze. Schowali swoje brązowe ciała w jasne, wyprasowane garsonki, sztywne koszule i spodnie z kantami. Z plaży  zostały im tylko miny.</p>
<p>Ksiądz wychodzi na ambonę. Ma do omówienia tekst o zdrowych, którzy nie potrzebują lekarza. Zaczyna od pytania:</p>
<p>- Jak się pan czuje panie Zbyszku? – mówi i patrzy na mnie.</p>
<p>Przez chwilę robi mi się gorąco. Cholera, skąd on zna moje imię? Nie, to przypadek. Ksiądz rozgląda się po kościele i powtarza pytanie: „Jak się pani czuje pani Basiu? Jak się pani czuje pani Krysiu?” Sam odpowiada:</p>
<p>- Pewnie nie najlepiej. Inaczej by to was nie było. Są powody by narzekać. Przyjechaliście się kurować. Przyjechaliście poprawić swoje wyniki. Martwi was poziom cukru we krwi, cholesterol i tysiące innych rzeczy. Robicie sobie badania, oddajecie materiał do analizy i przejmujecie się tym, co wyjdzie. To zaprząta waszą głowę. To jest wasze zmartwienie. Bardziej przejmujecie się tym, co z siebie wydalacie niż, tym jacy jesteście dla innych. Bardziej przejmujecie się swoim gównem niż tym, kim jesteście.</p>
<p>Kątem oka rozglądam się wokół. Kuracjusze nieporuszeni. Pani obok przesuwa paciorki różańca. Tylko dzieciaki z przodu nagle się ożywiają i szepczą coś do siebie. Po mszy ksiądz szybko schodzi z ołtarza. Idzie wielkimi krokami w stronę głównego wyjścia. Wychodzi z kościoła jako jeden z pierwszych, ale tylko dlatego, że ma coś wspólnego z Robertem Kubicą. Wstaję i zbieram się do wyjścia. Trudno wyjść. Dlaczego ludzie tak powoli wychodzą? To ksiądz, już bez ornatu stoi przy wyjściu, podaje każdemu rękę i dziękuje za to, że przyszedł. Mówię mu: „dziękuję za kazanie”. Rzuca spojrzenie i zajmuje się tłumem przepychających się dzieciaków.</p>
<p>„Bardziej przejmujemy się swoim gównem, niż tym kim jesteśmy”. Biedni kuracjusze nie potrafią zrozumieć, że to nie z ich krwią, ciśnieniem czy moczem jest problem. To tylko objawy tego kim są. Nie tyle powinni co tydzień się badać, brać leki i przechodzić zabiegi lecznicze, ile zmienić sposób w jaki żyją. Zmienić dietę, więcej się ruszać, rzadziej siadać przed telewizorem, przestać zadręczać się, tym, że inni mają lepiej niż oni, znaleźć sobie jakieś pasjonujące zajęcie. Kiedyś, gdy byłem w szpitalu, na sali obok leżał człowiek po zawale, który przeszedł operację wszczepienia bypassów. To nie jest przyjemna rzecz. Dostaje się w kość. Ale on, tydzień później urwał się na papierosa. Oczywiście przejmował się swoim zdrowiem (czy inaczej zgodziłby się na operację?) tylko nie widział związku między nim a swoimi decyzjami. Albo tak bardzo spodobał mu się zawał, że postanowił jak najszybciej zafundować sobie następny.</p>
<p>Efektem tego, że ci kuracjusze zajmują się nie tym, co najważniejsze jest brak efektów leczenia. Przez lata, w kółko narzekają na to samo. Jest im gorzej, mimo kolejnych wizyt w sanatoriach i porcji leków, stawianych codziennie rano obok śniadania, obiadu i kolecji.</p>
<p>Ale nie chodzi o kuracjuszy. Czy my wszyscy czasem nie cierpimy na coś podobnego? Czy nie skupiamy się zbytnio na objawach, konsekwencjach i rezultatach? Na stanie konta, na ilości awansów, zawartości cv, ilości napisanych artykułów, opublikowanych książek, przebytych i przeprowadzonych szkoleń, ilości tytułów naukowych, wielkości mieszkania, ilości posiadanych sprzętów&#8230;. i tysiącach ton innego – za przeproszeniem, jak to określił ksiądz – gówna.<br />
Czy, jak oni, nie skupimy się na zabiegach, leczeniu i terapiach, zamiast zająć się tą jedyną, najważniejszą rzeczą. Tym kim jesteś. Tu nie chodzi o to, by całkiem przestać się tym wszystkim interesować. Badania od czasu do czasu warto zrobić. Ale znacznie ważniejsze jest to, kim jesteś.<br />
Czy pamiętasz kiedy ostatni stanąłeś przed swoim wewnętrznym lustrem i zapytałeś się „kim jestem?”</p>
<p>***<br />
<em>Skończyło się piwo, w międzyczasie zamówiłem też kawę. Pora wracać. Nie mam czasu na redakcję tego tekstu. Wybacz, że przez najbliższe dni moje teksty będą czasami nieco koślawe i bardzo nieregularne. </em></p>
Note: There is a rating embedded within this post, please visit this post to rate it.
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/kim-jestes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

