<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Energia Wewnętrzna &#187; emocje</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/tag/emocje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Nov 2011 09:14:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Jak poradzić sobie ze zbyt dużą motywacją?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2011/jak-poradzic-sobie-ze-zbyt-duza-motywacja/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2011/jak-poradzic-sobie-ze-zbyt-duza-motywacja/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Jan 2011 13:02:34 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Działaj]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[działanie]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=946</guid>
		<description><![CDATA[Często mówi się o zbyt niskiej motywacji, o tym, jak trudno zabrać się za działanie, o tym jak się zmobilizować, gdy człowiekowi niczego się nie chce. Ale motywację można również przedawkować. Czasem płynne działanie jest lepsze od zrywów i wybuchów. ]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/strumien.jpg" alt="" title="Płynne działanie" width="640" height="427" class="alignnone size-full wp-image-947" /></p>
<h2>1. Ideałem jest płynne działanie </h2>
<p>Moim ideałem jest <b><i>płynne, skuteczne i sensowne działanie. </i></b>Nie bez powodu słowo <b><i>płynne</i></b> jest na pierwszym miejscu. Z podziwem patrzę jak latają ptaki, jak biegają psy i koty, jak kołyszą się gałęzie na wietrze. A potem kuśtykam swoim przerywanym, pełnym wahań i przystanków ruchem.</p>
<p>Dosyć długo nie mogłem zdać sobie sprawy z tego, co utrudnia mi skuteczne działanie. Ten błąd w dzisiejszych czasach trudno dostrzec. </p>
<h2>2. Ludzie szukają dopingu</h2>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/krzyk.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/krzyk.jpg" alt="" title="Za dużo krzyku" width="640" height="427" class="alignnone size-full wp-image-948" /></a></p>
<p>Często mówi się o zbyt niskiej motywacji, o tym, jak trudno zabrać się za działanie, o tym jak się zmobilizować, gdy człowiekowi niczego się nie chce. Można przeczytać dziesiątki rad na temat tego jak się pobudzać i stymulować. Mariusz Szuba (trener NLP) zatytułował nawet swój poradnik „Legalny doping emocjonalny”. </p>
<p>Doping, legalny czy nie, jest rzeczą popularną. </p>
<p>Żyjemy w czasach hiper / fast / strong / ekstra / super / naj. </p>
<p>- Jak jest?! – krzyczy wodzirej.</p>
<p>- Super! – drą się wszyscy wokół.</p>
<p>- Jak jest?!! Nie słyszę was!!! – jeszcze głośniej krzyczy wodzirej</p>
<p>- Super!!!! – odpowiadają mu ochrypłe gardła.</p>
<p>Sala wpada w szał.</p>
<p>Czy może być w tym coś złego?</p>
<p>Czy chęć działania może być zbyt wielka a motywacja zbyt mocna?</p>
<p>Czy można przedawkować motywację, przedawkować chęć zmiany albo pozytywne emocje?</p>
<h2>3. Ani za dużo, ani za mało</h2>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/cwiczenie.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/cwiczenie.jpg" alt="" title="Ani za dużo, ani za mało" width="640" height="427" class="alignnone size-full wp-image-949" /></a></p>
<p>W psychologii jednym z najbardziej znanych i udokumentowanych prawideł jest tzw. krzywa Yerkesa-Dodsona. Krzywa ma kształt litery U odwróconej do góry nogami. Na osi poziomej jest pobudzenie emocjonalne (stres, motywacja, napięcie itp.). Na osi pionowej efektywność działania. </p>
<p>Zbyt mało pobudzenia sprawia, że działamy byle jak, niestarannie i nieskutecznie. Znasz ten stan. Do egzaminu mam kilka miesięcy, można coś tam poczytać, ale jakoś do głowy nie wchodzi. Mógłbym posprzątać pokój, ale jakoś mi wychodzi niestarannie. Mógłbym coś napisać, ale notatki jakieś koślawe… </p>
<p>Ale zbyt dużo pobudzenia (także tego pozytywnego) daje ten sam efekt<i>. O boże, tak bardzo mi na tym zależy, tak ważne jest dla mnie by zmienić swoje życie, dostać tą pracę, osiągnąć sukces, nauczyć się, że</i>…ręce mi się trzęsą i nic mi nie wychodzi. </p>
<p>Zbyt duża ilość ekscytacji i pozytywnych emocji może tak samo zablokować skuteczne działanie jak zbyt mała ilość. </p>
<p>Już Arystoteles pisał, że najlepszej jest to, co pośrodku:</p>
<blockquote><p>Zarówno nadmiernie natężające, jak też niedostateczne ćwiczenia fizyczne podkopują siłę; a podobnie też jadło i napój, jeśli są zbyt obfite lub niewystarczające, niszczą zdrowie, w miarę natomiast używane, stają się źródłem zdrowia, wzmacniają je i utrzymują. Otóż tak samo ma się rzecz z umiarkowaniem, męstwem i innymi cnotami. Kto bowiem od wszystkiego się uchyla i wszystkiego się obawia, i na nic się nie naraża, staje się tchórzem; kto natomiast niczego w ogóle się nie lęka, lecz wszystkiemu śmiało czoło stawia, ten doprowadza do zuchwalstwa, podobnie jak ktoś, kto używa wszelakiej przyjemności i żadnej się nie wyrzeka — do rozwiązłości; kto natomiast unika każdej, staje się zupełnie niewrażliwy. A więc od niedostatku i nadmiaru zanika umiarkowanie i męstwo, utrzymują się natomiast dzięki umiarowi.</p>
</blockquote>
<p>Warunkiem skutecznego, płynnego działania również jest umiar. </p>
<h2>4. Ręce trzęsące się z emocji</h2>
<p>Są ludzie, i ja jestem jednym z nich, którzy zbyt łatwo się ekscytują. Ich emocje są jak samochody wyścigowe, które przyśpieszają do setki w dwie sekundy. Siedzę i ziewam, nudzi mnie moja robota, nagle pojawia się nieśmiały pomysł, chcę go tylko zapisać i nagle …brrrrummm… jestem nabuzowany jak pikujący w dół Messerschmitt. Niby doskonale, ale ani się spostrzegam, moja motywacja wyskakuje ponad optymalny poziom i zaczynają mi się z wrażenia trząść ręce. </p>
<p><b>Jeżeli czymś zbytnio się emocjonujesz cierpią na tym twoje możliwości. Twoje ruchy są zbyt nerwowe, tracisz płynność, niepotrzebnie przyśpieszasz, nie widzisz dobrze wszystkiego, co dzieje się wokół…</b></p>
<p>Tak to brzmi trochę jak opis młodego człowieka, który po raz pierwszy znalazł się sam na sam z nagą kobietą. Nie ważne, czego dotyczy sprawa: seksu, napisania książki, zrobienia szkolenia czy zrobienia strony internetowej. Nadmiar podniecenia szkodzi. </p>
<h2>5. Działać jak stary chłop</h2>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/pole_ryzowe.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/pole_ryzowe.jpg" alt="" title="Pracować jak stary chłop" width="640" height="427" class="alignnone size-full wp-image-950" /></a></p>
<p>Przyjrzyj się jak działają prawdziwi mistrzowie. Są spokojni, skupienie i wyciszeni przy swojej pracy. To, co robią, robią jak gdyby od niechcenia, czasem można mieć nawet wrażenie, że to ich nieco nudzi. </p>
<p>Świetnie opisał to Jerzy Grotowski, który mocno krytykował swoich aktorów za pracę pod wpływem ekscytacji czy dreszczyku nowości. Jeżeli artysta ma do czegoś dojść, musi:</p>
<blockquote><p>…pracować jak stary chłop, stary chłop w czasach, gdy nie było maszyn. Powinien rzetelnie wykonywać wszystkie drobne prace, bez pośpiechu, jedna po drugiej. Gdy widzimy jak pracuje stary gospodarz może wydawać się nam, że jest powolny. Nieopodal pracuje ktoś młodszy i sądzimy, że to on, ze swoim szybkim i poszarpanym rytmem, prędzej skończy pracę. <b>Młodzieniec śpieszy się, ale pod koniec dnia widzimy, że to stary człowiek zrobił więcej – wolno i bez przerw wykonując jedno zadanie po drugim</b> … oto różnica między dyletantem a niedyletantem. Dyletant jest w stanie zrobić piękną rzecz mniej lub bardziej powierzchownie, dzięki owemu pobudzeniu nerwowemu pierwszej improwizacji. Ale jest to rzeźbienie w dymie. To zawsze się ulatnia.</p>
</blockquote>
<p>Rzeźbienie w dymie. Ile już takich rzeźb zrobiłem… Byłaby z tego dobra galeria, gdyby nie ten wredny wiatr. </p>
<p>Ponieważ nie mam zamiaru dłużej rzeźbić w dymie, moim celem jest spowolnienie. </p>
<p>Jak się za to zabrać? </p>
<p>Kilka pomysłów na początek. </p>
<h2>7. Nakręcanie</h2>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/medytacja1.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/medytacja1.jpg" alt="" title="to minie" width="640" height="427" class="alignnone size-full wp-image-951" /></a></p>
<p>Rada pierwsza: <b>Nie ekscytuj się tak bardzo swoimi doznaniami. </b></p>
<p>Do nauczyciela medytacji przychodzi uczeń i skarży się: </p>
<p>- Moje medytacje są koszmarne. Czuję się rozkojarzony. Bolą mnie kolana. Nie mogę się na niczym skupić. Chce mi się spać. Po prostu koszmar!</p>
<p>Nauczyciel kiwa głową i mówi:</p>
<p>- To minie. </p>
<p>Tydzień później, ten sam uczeń przychodzi do nauczyciela.</p>
<p>- Moje medytacje są cudowne! Czuję się świadomy, wyciszony i pełny życia. Po prostu cudownie!</p>
<p>Nauczyciel kiwa głową i mówi:</p>
<p>- To minie.</p>
<p>Zbyt mało motywacji i zbyt dużo motywacji. Zbyt kiepskie samopoczucie. Zbyt dobre samopoczucie. </p>
<p><i>To mija. </i></p>
<p>Jak chmury przepływające na niebie, jak liść niesiony przez strumień, jak ciąg samochodów przejeżdżających ulicą, jak przechodzień idący chodnikiem… Obserwuj, ale nie goń. Pomyśl, czy to nie ciekawe, że możesz obserwować swoje emocje?</p>
<p><b>Bądź świadomy chwil, w której twoje emocje się nakręcają</b>. Gdy uważnie im się przyjrzysz jest szansa, że ich natężenie opadnie. Że nie <b>ruszysz w pościg, tylko po to by za parę chwil przekonać się, że to był tylko rozwiewający się dym.</b></p>
<h2>8. Szaleństwo jest dobre dla zakutych w zbroję</h2>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/rycerz.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/rycerz.jpg" alt="" title="" width="640" height="426" class="alignnone size-full wp-image-952" /></a></p>
<p>Przestań wmawiać sobie, że duża ilość emocji i motywacji jest niezbędna by działać. To mit. </p>
<p>Nie jesteś wikingiem czy jakimś zakutym w żelazo średniowiecznym rycerzem, który potrzebuje wprowadzać się w trans bitewny. </p>
<p>Jeżeli twoim zadaniem nie jest przerąbać się przez masę ludzi na drugą stronę nie czując przy tym bólu ran, potrzebujesz uważności a nie dopingu – legalnego czy nie. </p>
<p>Kto lepiej wykona twoje zadanie: maszyna czy skupiony, uważny człowiek? </p>
<p>Jeżeli człowiek, nie słuchaj przed działaniem brzmienia bębnów, ale raczej szmeru trawy. </p>
<p>Poszaleć jest miło. Ale <b>szaleństwo nie jest najlepszą metodą by skutecznie działać.</b></p>
<h2>9. Cena nauki</h2>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/kamienie.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/kamienie.jpg" alt="" title="Cena nauki" width="640" height="427" class="alignnone size-full wp-image-953" /></a></p>
<p><b>Przywitaj znudzenie z radością i naucz się czerpać z niego zadowolenie. </b></p>
<p>Póki nie poczujesz znudzenia, nie możesz stać się mistrzem. Pomyśl o mistrzu karate czy tai-chi. To musiało być naprawdę nudne powtarzać przez całe życie te same ruchy. </p>
<p>Do znanego jubilera przyszedł młody człowiek. </p>
<p>- Kocham kamienie szlachetne i chciałbym się nimi zajmować. Chcę być taki jak pan. Niech mnie pan tego nauczy!</p>
<p>- Chłopcze, ja mogę cię tego próbować nauczyć, pytanie czy ty masz dość cierpliwości.</p>
<p>- Mam, niech mi pan da szansę.</p>
<p>- Dobrze, przyjdź jutro rano. </p>
<p>Następnego dnia rano, gdy pełny zapału i energii młody człowiek pojawił się w warsztacie jubilera, ten posadził go za biurkiem i dał mu do ręki nefryt. Następnie poszedł do swoich zajęć – ważenia, cięcia, szlifowania i oprawiania klejnotów. Chłopiec siedział spokojnie i czekał. </p>
<p>Następnego dnia jubiler dał mu ten sam kamień. Tak samo było przez kilka kolejnych dni. Pod koniec tygodnia człowiek nieśmiało zapytał. </p>
<p>- Mistrzu, kiedy się wreszcie czegoś nauczę?</p>
<p>- Nauczysz się – odpowiedział jubiler i wrócił do swoich zajęć. </p>
<p>Minął kolejny tydzień, a młody człowiek zaczynał czuć coraz większą frustrację. Pod koniec drugiego tygodnia był już na tyle zdenerwowany, że gdy mistrz dawał mu rano kamień już miał ochotę wybuchnąć. Gdy jednak wziął kamień, nie patrząc nawet na niego wykrzyknął:</p>
<p>- To nie ten sam nefryt!</p>
<p>- Zacząłeś się uczyć – powiedział mistrz.</p>
<p>Pewien francuski naukowiec z XVIII wieku, autor 44-tomowego dzieła, mówił:</p>
<blockquote><p>Geniusz to tylko większa zdolność do cierpliwości. </p>
</blockquote>
<p>Masz odwagę by zacząć się uczyć? </p>
<p>Czy może wyrzucisz kamień i zaczniesz szukać czegoś nowego, bardziej emocjonującego, kolorowego, wciągającego, szybszego, porywającego, odkrywczego, pasjonującego, hiper, wow i w ogóle …?</p>
<p>Zanim wyrzucisz swój kamień i powiesz jubilerowi by się wypchał, zanim wyrzucisz książki i pobiegniesz tam, gdzie coś się dzieje, pomyśl, że być może twoje znudzenie jest barierą, która chroni przed tobą coś naprawdę cennego. Jeżeli tej bariery nie uda ci się pokonać, do końca życia będziesz skazany na rzeźbienie w dymie. </p>
<p>Nie daj się złapać na błyskotki. To, że gdzieś jest bardziej kolorowo, że panuje lepsza pogoda, że jest więcej ruchu, niewiele jeszcze znaczy. Czasem warunkiem nauki jest cisza, nieruchomość, nuda i zwyczajność.</p>
<h2>10.</h2>
<p>Nie traktuj tego, jako świętej zasady. Czasem trzeba przerwać nudę i zrobić coś nowego. Sam musisz podjąć decyzję. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2011/jak-poradzic-sobie-ze-zbyt-duza-motywacja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jak poradzić sobie ze wściekłością i rozdrażnieniem?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 12:59:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[ćwiczenia]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[projekcja]]></category>
		<category><![CDATA[zrozumieć siebie]]></category>
		<category><![CDATA[złość]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=639</guid>
		<description><![CDATA[Widzisz agresję na zewnątrz siebie? Znajdź jej źródło w sobie. Widzisz brak inicjatywy, wyczucia, empatii u ludzi? Poszukaj ich w sobie.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/clown_gun.jpg"><img src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/clown_gun.jpg" alt="" title="clown_gun" width="500" height="334" class="alignnone size-full wp-image-641" /></a></p>
<div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/sebastian_yepes/3000278589/"><a rel="cc:attributionURL" href="http://www.flickr.com/photos/sebastian_yepes/">Zdjęcie: http://www.flickr.com/photos/sebastian_yepes/</a> / <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nc-nd/2.0/">CC BY-NC-ND 2.0</a></div>
<p><em>Jakie życie byłoby piękne, gdyby nie ci wszyscy okropni ludzie wokół nas! Gdybyśmy nie musieli się nimi złościć! Gdyby tylko robili to, co do nich należy i kierowali się podstawowymi zasadami!</em></p>
<p>Zdarza ci się czasem tak czuć?</p>
<h2>Patrz pan, jacy ludzie!</h2>
<p>Przychodziliśmy tam na wakacyjne obiady. Jedzenie, co prawda bez polotu, ale sama restauracja gustowna. Krzesła obite białą skórą, ściany z fakturą cegieł. Drewniana podłoga, solidne stoły, pod sufitem miedziane, stylizowane rury. Dopracowany każdy detal. Najbardziej podobały mi się regały z książkami, ustawione przed wejściem do toalet.</p>
<p>Stałem przy jednym i oglądałem jakieś zszarzałe wydanie <em>Dublińczyków</em>. Trzyletnia Zuzia również coś kartkowała.</p>
<p>- Tato, w tej książce nie ma obrazków…</p>
<p>Rozczarowana rzuciła książkę na podłogę i od razu sięgnęła po następną</p>
<p>- I w tej też …</p>
<p>- Tak, bo to dla dorosłych. Chodźmy już…</p>
<p>Gdy odkładałem książki, z hukiem otwarły się drzwi, na których przylepiona była postać chłopca w czerwonej czapce. Dziarskim krokiem wyszedł starszy pan. Na głowie siwy jeż. Okulary w złotych oprawkach. Wysunięta do przodu szczęka. Biała koszulka polo, kremowa myśliwska kamizelka z mnóstwem kieszonek i zamków.</p>
<p>W ręku książka.</p>
<p>- Ktoś wziął, żeby poczytać i zostawił.</p>
<p>Popatrzył na Zuzię, pochylił się w moją stronę i nieco ciszej dodał &#8211; Pieprzony naród! Bałaganiarze! No jak tak można?!</p>
<p>Miał w ręku dowód. Trudno dyskutować.</p>
<p>Kiwnąłem głową i wydusiłem z siebie</p>
<p>- Tak jest&#8230;</p>
<p>- No &#8211; brwi uniosły się wysoko &#8211; widział pan?! Z energią odłożył książkę na półkę i odmaszerował. Zapewne w stronę kolejnego frontu walki z bałaganiarskim narodem.</p>
<p>Nawet gdybym miał odwagę, nie zdążyłbym mu opowiedzieć, co wydarzyło się kilka minut temu.</p>
<p>A było tak. Skończyliśmy obiad i mieliśmy już wychodzić, gdy Zuzia powiedziała:</p>
<p>- Kupę!</p>
<p>- Może wytrzymasz do domu?</p>
<p>- Nie! Teraz!</p>
<p>Nie było wyjścia. Na chwilę zatrzymałem się przed drzwiami. Do których wejść? Czy do tych ozdobionych figurką dziewczynki w kwiecistej sukience? W końcu to Zuzia chciała się załatwić. A może do tych z chłopcem? W końcu była ze mną. Gdy analizowałem za i przeciw, sięgnęła po niewielką książkę w twardej, zielonej okładce.</p>
<p>Wybrałem drzwi z chłopczykiem. W środku było czysto i pachnąco. Jasne, halogenowe lampki odbijały się w białych płytkach. Już miałem rozebrać dziecko, ale sprawdziłem czy jest papier toaletowy. Nie było. Popatrzyłem na pojemnik na papierowe ręczniki obok kranu. Też pusto.</p>
<p>- Zuziu, idziemy do drugiej toalety. Tu nie ma papieru.</p>
<p>Z jej miny zrozumiałem, że muszę się śpieszyć. Szybko na ręce i biegiem do damskiej.</p>
<p>Tu było jeszcze piękniej. Lampy art-deco ze zwisającymi wokół klosza białymi koralikami.</p>
<p>Ale papieru też nie było. Zacząłem zastanawiać się, jakie naprawdę było przeznaczenie książek przed wejściem. Styl restauracji nawiązywał do dworku lub solidnej chaty, ale żeby aż tak? A tak w ogóle, gdzie jest ta książka? No tak, Zuzia zostawiła w męskiej.</p>
<p>Całe szczęście tutaj były przynajmniej papierowe ręczniki.</p>
<p>W tym samym czasie do męskiej toalety musiał wejść ostrzyżony na jeża pan. Na podłodze znalazł zostawioną w pośpiechu książkę.</p>
<p>- Bałaganiarze!</p>
<h2>Z doświadczeniem się nie dyskutuje</h2>
<p>Jaki wniosek z tej historii?</p>
<p>W tym, co widzisz wokół, jest więcej ciebie niż się spodziewasz. Często nie widzisz świata, ale swoje konstrukcje. Dopasowujesz to, co widzisz do swoich teorii. Tworzysz sztuczne fakty, wyolbrzymiasz, koloryzujesz.</p>
<p>Zasadniczy pan zapewne wszędzie widzi dowody bałaganu i niedociągnięć. Pewnie mógłby godzinami podawać przykłady tego, jak ludzie są nieporządni. Jego doświadczenie pokazuje mu, że ma rację.</p>
<p>Dlaczego? Czyżby ten człowiek był głupszy od innych? Miał zaburzone zdolności poznawcze? Takie etykiety kuszą. On jest głupi, ja jestem mądry. On ma problemy z myśleniem, ja nie. Mogę wzruszyć ramionami i odejść ciesząc się poczuciem bezpieczeństwa i zadowolenia.</p>
<p>Niestety. Jego umysł na pewno funkcjonuje doskonale. Przynajmniej tak dobrze jak umysł większości z nas. To nie jest kwestia mądrości lub jej braku. Każdy z nas stoi przed podobnym zagrożeniem. Także ludzie bardzo kreatywni i inteligentni.</p>
<p>Jakiś czas temu współautor serialu „Świat według Kiepskich” ogłosił, że emigruje do Egiptu, bo nie może wytrzymać tego, co doświadcza w Polsce. Mówił w wywiadzie:</p>
<blockquote><p>Ludzie w Polsce są z roku na rok coraz bardziej agresywni i prostaccy. Narkomania w szkołach, pijaństwo, przestępczość na ulicach, seks w parkach. Materializm, brak tolerancji, zanik duchowości. Taka jest Polska.</p></blockquote>
<p>Przez gazetę, która to opisała przetoczyła się dyskusja, czytelników. Wielu wtórowało emigrantowi, pisząc np. tak:</p>
<blockquote><p>Wyemigrowałem na wieś, staram się być samowystarczalny i unikam ludzi. Moje otoczenie jest przyjazne, to pies ptaki, kawałek lasku, łąki, własny ogród. Ale za płotem zaczyna się piekło.</p></blockquote>
<p><em>Piekło za płotem.</em> Podoba mi się to sformułowanie. Ktoś inny pisze:</p>
<blockquote><p>W naszym kraju żyje się źle, smutno i w wiecznym, stresie. Ostatnio wykańczałem mieszkanie i sam jestem wykończony – problemami z deweloperami, sprzedawcami, wykonawcami… Chcę być miłym, uczynnym, sympatycznym człowiekiem. Ale jak to zrobić, skoro wszyscy zachowuję się tak, jakby chcieli cię zniszczyć, wykiwać, dowalić<a name="F000UTE0342IF2"></a><a name="_ednref1"></a>.</p></blockquote>
<p>Doskonale rozumiem tych ludzi.</p>
<p>Kiedyś ja również żyłem w takim koszmarnym świecie. Wokół pełno było cwaniaków, sfrustrowanych kretynów, kołtunów, karierowiczów, hipokrytów… Marzyłem, żeby wyjechać z tego koszmarnego kraju, w którym psy robią na chodnik, rodzice mieszają własne dzieci z błotem, ludzie są fałszywi i sztuczni, drogi dziurawe a ludzie pozbawieni empatii i skrupułów. To były ciężkie czasy.</p>
<p>Gdybym mógł, też pewnie bym wyjechał. Zamiast tego starałem się być najlepszym jak tylko się da. Przebaczałem ludziom, pamiętałem o tym, że trzeba być życzliwym, kontrolowałem swoje reakcje &#8211; ale nic z tego. Ludzie wokół wszystko psuli. Mógłbym się podpisać pod słowami jednego z pacjentów Karen Horney: <em>Gdyby nie rzeczywistość zewnętrzna, nie miałbym żadnych problemów. </em></p>
<p>To było kiedyś. Od dawna nigdzie się nie ruszyłem poza Kraków, a nie mogę sobie przypomnieć, kiedy ostatnio spotkałem się z chamskim, agresywnym zachowaniem. Oczywiście nie jest idealnie. Czasem ktoś mnie potrąca. Bywam zły na ludzi. Czasem spotykam ludzi pijanych lub będących pod wpływem narkotyków. O seksie w parku się nie wypowiadam, bo może chodzę nie do tego parku i nie o tej porze, co trzeba?</p>
<p>Moje doświadczenie się zmieniło, mimo, że świat wokół zbytnio się nie zmienił.</p>
<p>Moja zmiana zaczęła się wtedy, gdy zacząłem traktować odczuwane przeze mnie oburzenie i święty gniew, jako informację o swoich własnych emocjach, a nie o tym, jacy są ludzie czy świat wokół mnie. Takie działanie nazywane jest czasem wycofywaniem projekcji.</p>
<h2>Jak wycofać projekcję?</h2>
<p>Pora na krótką pracę. Zastanów się czy jest coś, co cię denerwuje w innych ludziach. Jaka ich cecha szczególnie cię wkurza? Jakiego zachowania szczególnie nie znosisz? Na co zazwyczaj narzekasz?</p>
<p>Pomyśl przez chwilę.</p>
<p>Może to:</p>
<ul>
<li>niestaranność,</li>
<li>agresja,</li>
<li>brak wyczucia,</li>
<li>skupienie na sobie,</li>
<li>brak inicjatywy,</li>
<li>brak współczucia,</li>
<li>rozbabranie,</li>
<li>chamstwo,</li>
<li>…<em>(to tylko przykłady, znajdź swoje.)</em></li>
</ul>
<p>Spisz trzy najważniejsze punkty.</p>
<p>Jeżeli już znalazłeś, zadaj sobie <strong>pytanie odwracające</strong>. To pytanie można sformułować na kilka sposobów, może ono np. brzmieć:</p>
<p><strong><em>Kiedy ostatni raz brała mnie chęć by się tak zachować? </em></strong></p>
<p><strong><em>Kiedy ostatni raz czułem ochotę by być właśnie takim?</em></strong></p>
<p><strong><em>Na ile w tym, co mnie tak oburza obecne są moje własne, ukryte intencje?</em></strong></p>
<p><strong><em>Na ile mogę w tym znaleźć siebie samego?</em></strong></p>
<p>Załóżmy, że cechą, która mnie absolutnie denerwuje, osłabia i wyprowadza z równowagi jest <em>chamskie, agresywne zachowanie ludzi</em>. Gdy ktoś mnie wyprzedzi na ulicy lub, gdy ktoś mnie popchnie na chodniku, lub wciśnie się gdzieś przede mną, nie mogę tego zaakceptować. Czuję święte oburzenie. Mam ochotę wołać o pomstę do nieba.</p>
<p>Moje pytanie odwracające mogłoby brzmieć:</p>
<p><em>Kiedy ostatni raz miałem ochotę by przestać się liczyć z innymi?</em></p>
<p><em>Kiedy ostatni raz czułem się zmęczony tym by być dla wszystkich dobry i uprzejmy?</em></p>
<p><em>Ile w tym agresywnym zachowaniu, jest moich własnych intencji?</em></p>
<p><em>Czy mam w sobie jakieś agresywne, wrogie intencje?</em></p>
<p>Jeżeli coś mnie potwornie wkurza i denerwuje, to najczęściej dlatego, że po pierwsze odnajduję to w samym sobie, a po drugie jest to coś całkowicie sprzecznego z moim idealnym obrazem siebie.</p>
<p>Gdy tak potwornie denerwuje mnie to, że ludzie są nieporządni, to znak, że po pierwsze ja sam mam ochotę wyłamać się spod sztywnych reguł i przestać poddawać się porządkowi, a po drugie kurczowo trzymam się swojego wyobrażenia siebie, jako osoby wyłącznie porządnej.</p>
<p>Jedyną receptą by czegoś takiego się pozbyć jest z jednej strony akceptacja wszystkich swoich emocji, a po drugie nabranie dystansu do swoich idealnych obrazów.</p>
<h4>Nabrać dystansu do swoich mniemań</h4>
<p>O <a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/poznaj-cztery-umiejetnosci-konstruktywnej-obslugi-siebie-samego-akceptacja/">akceptacji swoich emocji </a> była już mowa kilka razy. Tutak chodzi o to, by przestać kurczowo utrzymywać mniemania na swój temat. Mógłbym zadać sobie kilka pytań:</p>
<p><em>Czy muszę być zawsze oddany innym ludziom?</em></p>
<p><em>Czy musze nuć zawsze usłużny i bezinteresowny?</em></p>
<p><em>Czy muszę być zawsze osobą dobrą, uprzejmą, łagodną, mającą zawsze dobre relacja?</em></p>
<p><em>Czy muszę zawsze podobać się ludziom? </em></p>
<p><em>Czy naprawdę pod żadnym pozorem nie mogę być twardy?</em></p>
<p>Nie chodzi to, by poddać się tym wszystkim nieakceptowanym impulsom. Chodzi tylko o to, by umieć je w sobie nazwać. Samoświadomość wycofuje projekcje.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2010/jak-radzic-sobie-ze-wsciekloscia-i-rozdraznieniem/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>33</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Poznaj swoje naturalne siły</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/efekt-jojo-w-motywacjinie-potrzeba-ci-wiecej-motywacji/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/efekt-jojo-w-motywacjinie-potrzeba-ci-wiecej-motywacji/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 30 Nov 2009 07:45:08 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[decyzja]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[marzenia]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>
		<category><![CDATA[porażki]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=531</guid>
		<description><![CDATA[W Krakowie, jakiś czas temu pewien sprytny człowiek sprzedawał hejnał. Każdy słyszał Program Pierwszy Polskiego Radia. O dwunastej trębacz czterokrotnie gra swoją melodię. Spryciarz wypatrywał grup, które pojawiały się po dwunastej, zagadywał, a jak się okazywało, że grupa jest średnio rozgarnięta ....]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p>W Krakowie, jakiś czas temu pewien sprytny człowiek sprzedawał hejnał. Każdy słyszał Program Pierwszy Polskiego Radia. O dwunastej trębacz czterokrotnie gra swoją melodię. Spryciarz wypatrywał grup, które pojawiały się po dwunastej, zagadywał, a jak się okazywało, że grupa jest średnio rozgarnięta pytał:<br />
- Szkoda, że nie słuchaliście hejnału, zawsze jest o dwunastej<br />
- Tak, szkoda…<br />
- Być w Krakowie i słyszeć hejnału, to rzeczywiście strata<br />
- Tak, ale co zrobić…<br />
- Wiecie co, hejnalista to mój znajomy, jak by wam zależało, mógłbym pogadać. Może uda mi się go namówić by zagrał specjalnie dla was.<br />
- Naprawdę? To możliwe?<br />
- Normalnie tego nie robi, ale rzadko w Krakowie przebywają tak wspaniali goście.<br />
Klienci, dopieszczeni i pełni nadziei patrzą na swojego wybawcę. Ten, widząc, że ryba bierze zaczyna szarpać.</p></blockquote>
<p>To <strong>fragment mojej nowej książki.</strong></p>
<p>Właśnie wyszła. Ma format ebooka, ale można zamówić ją też w formie papierowej. Uważni czytelnicy poznają w niej kilka tekstów z bloga.</p>
<p>Tytuł książki „<em>Efekt jojo w motywacji</em>” wymyślili spece z Wydawnictwa. Jest lepszy od mojego pierwotnego (<em>Naturalnie Spełnione Marzenia</em>)  ale nie do końca oddaje zawartość książki.</p>
<p>W rzeczywistości to nie tyle książka o motywacji, ale o pułapce, w jaką wpadamy zabiegając o jej zawsze wysoki poziom.</p>
<p>To książka o pułapce, w jaką wpadamy wierząc różnego typu guru samorozwoju.</p>
<p>To książka o tym, jak zapominamy o swoich naturalnych siłach starając się dopasować do obrazów narzucanych nam przez media, psychologów, rodziców i wszystkich specjalistów od &#8222;rozwoju osobistego&#8221;.</p>
<p>Jeżeli jesteś gotowy by trochę przestawić swój świat – zmierz się z nią.</p>
<p>Jeżeli jesteś gotowy bardziej zaufać sobie niż płatnym motywatorom – poznaj jej treść.</p>
<p>Dzięki niej nauczysz się realizować swoje zamierzenia niezależnie od tego czy masz w sobie motywację czy nie.</p>
<p>Klikając na link poniżej można pobrać darmowy fragment książki. Jest tam cały spis treści oraz fragment jednego z rozdziałów.</p>
<p><a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/Efekt_jo-jo_w_motywacji_-_fragment.pdf">Fragment książki &#8222;Efekt jo-jo w motywacji&#8221; do pobrania</a></p>
<p>Klikając na okładkę można zamówić książkę.<br />
<a href="http://efekt-jo-jo.zlotemysli.pl/zeb,1/"><img title="Efekt jojo w motywacji - kliknij by przejść do strony sklepowej " src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/Efekt_jojo_w_motywacji.gif" alt="Efekt jojo w motywacji - kliknij by zamówić" /></a></p>
<p>A co działo się na Krakowskim Rynku?</p>
<blockquote><p>- Tylko jest mały problem. Ten hejnalista musi zapłacić ochronie wieży – wiecie, takie są przepisy. Zagra dla was za darmo, ja oczywiście grosza nie wezmę, za pośrednictwo.<br />
- Hm&#8230; A dużo?<br />
- Nie, jak się zrzucicie, to niewiele wyjdzie.<br />
Po chwili zadowolony spryciarz niknie w Kościele Mariackim z pieniędzmi. Zostawienie sami sobie ludzie, który my dali pieniądze, zaczynają czuć lekkie obawy.<br />
- A może nas oszukał – pytają siebie – może wziął pieniądze i nic z tego nie będzie?<br />
Jednak po chwili spryciarz się pojawia.<br />
- Załatwione. Ciężko było, ale się udało. Zagra specjalnie dla was.<br />
- Super! Wspaniale!<br />
Wybija pełna godzina. Hejnalista otwiera okienko i zaczyna grać. Wniebowzięta grupa słucha z zapartym tchem, jak hejnał płynie ze strzelistej wieży wprost do ich uszu. Spryciarz znika. Skromny człowiek. Nawet nie czekał, aż mu podziękują.<br />
I wszystko świetnie. Klient jest zadowolony. Pieniądze zostały zapłacone. Tylko jest mały problem. Hejnał jest grany co godzinę. O każdej porze dnia i nocy. Nie tylko w południe, tak jak w radiu. Nie musisz nikomu płacić, by go wysłuchać.<br />
Sprzedawcy motywacji są jak ten spryciarz. Masz wszystko, co jest Ci potrzebne, by osiągnąć sukces. <strong>Masz w sobie tyle motywacji, ile trzeba, by zrealizować swoje marzenie. Nikomu nie musisz płacić, nie musisz jeździć na żadne szkolenia, nie musisz słuchać „mistrzów” motywacji, nie musisz czytać kolejnych książek.</strong><br />
Wszystko, co potrzeba, masz tu i teraz. Nie gdzieś w podświadomości, w głębi, w możliwości. Nie. Tu i teraz.<br />
Wystarczy, że zabierzesz się za działanie. Czekanie na motywację i nastrój tylko Cię rozprasza. Motywacja pojawi się sama, gdy zaczniesz działać. Przyjdzie chwila, gdy poczujesz przepływ. Gdy cały świat będzie Cię niósł. Gdy poczujesz, że wszystko jest zgrane, harmonijne i piękne. Że wszystko się ze sobą łączy.</p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/efekt-jojo-w-motywacjinie-potrzeba-ci-wiecej-motywacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>9</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co zrobić z lękiem i tremą?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/co-zrobic-z-lekiem-i-trema/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/co-zrobic-z-lekiem-i-trema/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 29 Aug 2009 10:30:00 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja siebie]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[hartowanie]]></category>
		<category><![CDATA[lęk]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[odwaga]]></category>
		<category><![CDATA[tabletki]]></category>
		<category><![CDATA[trema]]></category>
		<category><![CDATA[wygoda]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=385</guid>
		<description><![CDATA[Naszym największym problemem nie jest to, że czujemy lęk. Problemem jest to, że rozhartowaliśmy się. Nasza psychika stała się delikatna jak pupa niemowlaka. Przeraża nas wizja każdego lęku, smutku, trudności czy wysiłku. Siedzimy wygodnie rozparci przed telewizorem, oglądamy reklamy i oczekujemy, że wszystko, co dobre musi być lekkie, łatwe i przychodzić bez wysiłku.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/marcohk/2869744039/"><a rel="cc:attributionURL" href="http://www.flickr.com/photos/marcohk/">Zdjęcie: http://www.flickr.com/photos/marcohk/</a> / <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/">CC BY-ND 2.0</a></div>
<h3>Nie nadaję się do prowadzenia szkoleń</h3>
<p>Za miesiąc masz wygłosić prezentację na konferencji. Cieszysz się z tego. Wiesz, co chcesz powiedzieć i wiesz, co dzięki temu osiągniesz. Spokojnie przygotowujesz slajdy i treść wystąpienia.</p>
<p>Na dwa tygodnie wcześniej, gdy prawie wszystko jest już gotowe, zaczynasz jednak czuć się niewyraźnie. Wolisz nie myśleć o momencie, w którym staniesz przed grupą.</p>
<p>Na dzień przed, gdy myślisz o tym co będzie jutro, żołądek ci podchodzi do gardła a serce zaczyna szybciej bić. Zastanawiasz się, jak w ogóle mogłeś się na to zgodzić. Po co ci była ta konferencja?</p>
<p>Powtarzasz sobie jeszcze resztą sił, że dasz sobie radę, jednak na wiele to nie pomaga.</p>
<p>Gdy wychodzisz na środek, twoje pole uwagi zawęża się do wycinka wielkości długopisu, ręce robią się wilgotne, oddech staje się płytki, a nogi sztywne. Masz dość. Dochodzisz do wniosku, że to nie jest coś, co lubisz. Nie nadajesz się do tego. Nie masz odpowiedniej osobowości. Za dużo cię to kosztuje. Jakoś wytrzymujesz tą godzinę i obiecujesz sobie, że nigdy więcej. Przemawianie przed ludźmi? Nie, to nie dla mnie.</p>
<p>To nie jest teoretyczny opis. To moje własne przeżycia.</p>
<p>Przez kilka lat nie prowadziłem szkoleń, bo doszedłem do wniosku, że zbyt dużo mnie kosztują. Byłem (albo przynajmniej bywałem) dobrym trenerem. Jednak stopniowo czułem coraz większe napiecie. W końcu przestałem prowadzić szkolenia.</p>
<h3>Gdy się czegoś boisz jesteś w tym coraz gorszy</h3>
<p>Być może masz podobne przeżycia. Może w innej dziedzinie. Masz coś, z czego się wycofujesz, bo napięcie i lęk, jaki przy tym czujesz odbiera ci przyjemność.</p>
<p>Nasze odczucia somatyczne i emocjonalne – takie jak napięcie, lęk, zmęczenie, spadek nastroju czy bóle, są <strong>źródłem poczucia własnej skuteczności. </strong>Łatwo je zinterpretować jako sygnał, że sobie z czymś nie radzimy. Gdy drżą mi ręce, dochodzę do wniosku, że się do tego nie nadaję. Czuję wtedy jeszcze mocniejszy lęk. Zaczynam unikać tego typu sytuacji. Przestaję się rozwijać i rzeczywiście staję się coraz gorszy.</p>
<p>Wiele osób w ten sposób nabawiło się całkiem solidnych fobii – np. lęku przed wystąpieniami publicznymi.</p>
<h3>Lekka i szybka metoda</h3>
<p>Znów prowadzę szkolenia. Znów sprawiają mi przyjemność.</p>
<p>Chciałbym napisać, że znalazłem szybką i łatwą metodę poradzenia sobie z lękiem. Że pomogła mi jakaś prosta technika. Jakiś prosty trik. Chciałbym opisać kilka prostych kroków, dać kilka eleganckich rad i obiecać,  że twój lęk nigdy nie powróci.</p>
<p>Ale to byłoby oszustwo.</p>
<p>Nie ma szybkich, lekkich i skutecznych metod radzenia sobie z lękiem. Możesz się dać zahipnotyzować, ale efekt nie będzie trwał długo, możesz zacząć brak leki, ale one cię ogłupią, możesz zapisać się do jakiejś sekty, w której piorą mózgi, ale nie masz na to ochoty.</p>
<h3>No to, co że czuję tremę?</h3>
<p>Czy to znaczy, że nie da się zdrowymi sposobami pozbyć mojego lęku przed szkoleniami? Niestety tak. Czy to znaczy, że nie mogę prowadzić więcej szkoleń? Nic podobnego.</p>
<p>Jakiś czas temu prowadziłem szkolenie z profesorem psychologii. To człowiek, który ma olbrzymie osiągnięcia, gruntownie zna się na temacie, a co więcej potrafi bardzo ciekawie mówić i jest za to kochany przez uczestników szkoleń (zarówno pracowników firm jak i studentów). Słowem wyga, guru i … w ogóle. Zawsze go podziwiałem. Trudno sobie wyobrazić, by ktoś miał lepszy punkt wyjścia do zajęć.</p>
<p>Spotkaliśmy się na godzinę przed zajęciami. Profesor był stremowany! Bardziej niż ja. Byłem tym naprawdę zdziwiony. Potem wyszedł na środek i był rozluźniony tak samo jak zwykle.</p>
<p>Czym różnił ten człowiek ode mnie sprzed paru lat? I on i ja czuliśmy napięcie. A jednak on pracował, a ja się wycofywałem.</p>
<p>Profesor traktował swój lęk (tremę, napięcie, czy jakkolwiek to nazwać), jako coś naturalnego. Po prostu tak jest. Gdy złapiesz katar cieknie ci z nosa, ale nie boisz się, że wyzioniesz ducha. To w końcu tylko katar. Gdy wypijesz za dużo wina kręci ci się w głowie, ale nie krzyczysz, że świat się przewraca. To tylko alkohol. Gdy wyjdziesz na dwór zbyt lekko ubrany przebiegną cię dreszcze, ale nie boisz się, że coś cię gryzie. To tylko chłodne powietrze.</p>
<p>Gdy czekasz na początek szkolenia, czujesz napięcie i mobilizację organizmu.</p>
<p>No i co z tego? Czy to takie straszne?</p>
<p>Jesteś w stanie znieść trwającą cały dzień migrenę, ból zęba, rozstanie z ukochaną osobą, która wyjeżdża na dwa tygodnie, jesteś w stanie znieść kaca po spotkaniu z przyjacielem, ale nie jesteś w stanie znieść kilku godzin lęku?</p>
<p>Oczywiście, ze potrafisz. Lęk, póki nie jest to lęk przed lękiem, jest czymś całkiem możliwym do zniesienia.</p>
<p>Jest czymś, co trudno polubić. <em>Kto mówi, że trzeba? </em></p>
<p>Jest czymś niewygodnym. <em>A dlaczego ma nie być?</em></p>
<p>Ale jest czymś, co można znieść.</p>
<p>Jak mówi tytuł książki Susan Jeffers (której nie musisz czytać, bo tytuł wszystko mówi):</p>
<p>„<strong><em>Feel the fear and do it anyway</em></strong>”. Czuj lęk i mimo wszystko zrób to.</p>
<p>Gdy doświadczasz lęku przed czymś możesz przestać to robić, poddać się, uciec i tym samym pozwolić by twoje możliwości pozostały okrojone. Albo możesz zrobisz to, czego się boisz. Tylko w ten sposób możesz pokonać lęk.</p>
<p>Gdy czujesz tremę, nie tragizuj. Po prosu rób swoje.</p>
<h3>Pułapka wygody</h3>
<p>Naszym największym problemem nie jest to, że czujemy lęk. Problemem jest to, że rozhartowaliśmy się. Nasza psychika stała się delikatna jak pupa niemowlaka. Przeraża nas wizja każdego lęku, smutku, trudności czy wysiłku. Siedzimy wygodnie rozparci przed telewizorem, oglądamy reklamy i oczekujemy, że wszystko, co dobre musi być lekkie, łatwe i przychodzić bez wysiłku.</p>
<p>Najlepsze są wygodne samochody, błyskawiczne w przygotowaniu dania, kawa z proszku i proste do zrozumienia książki. Gdybyś przypadkiem poczuł lęk, smutek lub złość, na pewno ktoś ci zaoferuje tabletki.</p>
<p>- Po co się męczyć, kupisz je bez recepty i życie znowu będzie piękne. Są ziołowe, bardzo zdrowe.</p>
<p>- Próbowałem i nie działają&#8230;</p>
<p>- To może coś mocniejszego. Jakiś dopalacz może? Można by odwiedzić psychiatrę, to w końcu nic wstydliwego&#8230; Po co się męczyć?</p>
<p>Nie wierz firmom farmaceutycznym. Być może wygodne krzesła są lepsze od niewygodnych a kawa instant lepsza od świeżo mielonej. Ale spokój osiągnięty chemicznie nie ma nic wspólnego ze spokojem.</p>
<p>Są oczywiście sytuacje, gdy leki są potrzebne. Gdy ktoś siedzi przez dwa dni bez ruchu i patrzy w sufit, trzeba go jakoś z tego wyciągnąć, by w ogóle zacząć z nim pracować. Ale to nie jest ani twój, ani mój przypadek.</p>
<h3>Lęk przed lękiem</h3>
<p>Czymś znacznie gorszym od lęku jest lęk przed lękiem. Nie tylko zresztą przed lękiem. Przed jakimkolwiek negatywnym uczuciem.</p>
<p><em>- To straszne, czuć lęk! Nie zniosę tego, nie wytrzymam tego. Musze się z tego wycofać.</em></p>
<p><em>- To straszne czuć smutek. Nie zniosę tego, nie wytrzymam. </em></p>
<p><em>- To straszne czuć złość. Nie jestem w stanie tego znieść. </em></p>
<p>Gdy człowiek czuje lęk, złość czy smutek, czas uruchamia w nas automatyczne, psychologiczne mechanizmy regeneracyjne. Lęk słabnie, złość opada a smutek przechodzi.</p>
<p>Chyba, że ciągle, podtrzymujesz te uczucia, podgrzewasz je strając się ich natychmiast pozbyć.</p>
<p>Prosta rada: <strong><em>nie bój się swojego własnego lęku. </em></strong></p>
<h3>Odwaga</h3>
<p>Jest coś, co się nazywa odwagą, dzielnością czy hartem ducha. Rzecz mało popularna, ale ważna jak nigdy. To umiejętność stawiania czoła wewnętrznym przeciwnościom. To umiejętność znoszenia niewygody, trudu i lęku w imię ważniejszych korzyści.</p>
<p>Odwaga to nie jest brak strachu. W sytuacji zagrożenia strachu nie czuje głupiec. Człowiek odważny boi się (bo ma wyobraźnię) ale mimo tego umie podjąć odpowiednie działania.</p>
<h3>Myśl o czymś więcej</h3>
<p>Warunkiem odwagi jest mieć na względzie coś więcej niż tylko siebie. Gdy myślisz tylko o sobie, gdy skupiasz się jedynie na swojej własnej wygodzie, trudno jest znieść choćby średnią dawkę lęku.</p>
<p>By mieć w sobie odwagę warto mieć jakiś cele. Jakąś misję i wartości, w które wierzymy.</p>
<p>Gdy prowadzisz szkolenie, tylko po to by dobrze wypaść na środku czy dobrze się bawić, trudno cię będzie przejść do porządku dziennego nad strachem.</p>
<p>Ale pomyśl, że na sali siedzą ludzie, na których bardzo ci zależy. Masz im coś bardzo ważnego do powiedzenia. Coś, od czego wiele zależy. Czy będziesz zwracać uwagę na tremę?</p>
<p>Albo pomyśl sobie, że są to ludzie, których lubisz i szanujesz i z którymi chcesz się podzielić czymś bardzo cennym. Chcesz im dać, coś bardzo ważnego. Czy trema cię powstrzyma?</p>
<p>Gdy masz coś do dania, gdy twoim celem jest dzielenie się, chwila lęku przestaje być problemem.</p>
<h3>Stopniowe hartowanie</h3>
<p>Oczywiście są sytuacje, które wydają się zbyt trudne. Gdy do tej pory chodziłeś w grubej puchowej kurtce nie skacz od razu do przerębla.</p>
<p>Zacznij od sytuacji, które rodzą umiarkowane obawy. Oswajaj się z nimi. Przyzwyczajaj się do tego, ze czujesz lęk i mimo tego działasz.</p>
<p>Przyzwyczajaj się do tego, że lęk to twój kumpel. Trochę uciążliwy, ale nie masz innego wyjścia, jak go znieść. To, że go masz obok siebie nie znaczy, że do czegoś się nie nadajesz. To znaczy tylko tyle, że jesteś człowiekiem.</p>
<p>W tajemnicy powiem ci, że gdy przestaniesz nim się tak zajmować, ten kumpel się znudzi i pójdzie sobie. Ale nie myśl teraz o tym. To przyjdzie samo. Dziś, teraz, trzeba po prostu pozwolić mu być.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/co-zrobic-z-lekiem-i-trema/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zanurkować w deszcz</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/zanurkowac-w-deszcz/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/zanurkowac-w-deszcz/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 10:00:17 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[akceptacja]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[emocje uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[energia]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[opór]]></category>
		<category><![CDATA[porażki]]></category>
		<category><![CDATA[prawo przyciągania]]></category>
		<category><![CDATA[serce]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=349</guid>
		<description><![CDATA[Od pewnego czasu w wolnych chwilach czytam książkę napisaną w 1928 roku przez japońskiego psychiatrę Shōma Morita. Najczęściej czytam ją porcjami dziesięciominutowymi, ale to wystarczy by mieć wiele do myślenia. Ostatnio przeczytałem historię wyleczenie pewnej pacjentki. Pacjentka z atakami palpitacji Kobieta od kilku lat cierpiała na ataki bólu i palpitacje serca. W trakcie ataków nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Od pewnego czasu w wolnych chwilach czytam książkę napisaną w 1928 roku przez japońskiego psychiatrę Shōma Morita. Najczęściej czytam ją porcjami dziesięciominutowymi, ale to wystarczy by mieć wiele do myślenia. Ostatnio przeczytałem historię wyleczenie pewnej pacjentki.</p>
<h3>Pacjentka z atakami palpitacji</h3>
<p>Kobieta od kilku lat cierpiała na ataki bólu i palpitacje serca. W trakcie ataków nie mogła położyć się na łóżku, ale ze względu na ból musiała siedzieć podparta. Ataki zawsze powtarzały się codziennie przez kilka dni.</p>
<p>Podczas badań okazało się, że kobieta jest zdrowa od strony fizycznej – ma zdrowe serce i nie cierpi na schorzenia, które mogłyby wywoływać ból.</p>
<p>Podczas pierwszej rozmowy pacjentka powiedziała, że tej nocy ból na pewno się pojawi, bo poprzedniej miała pierwszy atak. Morita relacjonuje:</p>
<blockquote><p>Poprosiłem ją, by wieczorem przyjęła w łóżku poziomą pozycję (taką, w której atak jest najbardziej prawdopodobny) i postarała się samodzielnie wywołać ból. Poprosiłem ją, by uważnie obserwowała, od samego początku cały przebieg ataku. Obiecałem, że jeżeli to zrobi, nauczę ją zapobiegać atakom w przyszłości. Zapewniłem ją, że nawet, gdyby miała odczuwać ból przez całą noc, warto wytrzymać by w perspektywie na stałe pozbyć się dolegliwości. Klientka obiecała, że tak postąpi.<br />
<br />
Podczas następnej wizyty, opowiedziała, że próbowała zrobić tak, jak jej poleciłem, ale nie była w stanie wywołać ataku. Zasnęła w przeciągu pięciu minut i nie obudziła się aż do rana. Gdy zapytałem ją czy myśli, że ataki powrócą, odpowiedziała, że jest przekonana, że nie, gdyż jest od nich uwolniona, mimo, że nie potrafi powiedzieć dlaczego. Wyjaśniłem jej, że to <em>taitoku </em>[termin zen oznaczający wiedzę pochodzącą z bezpośredniego doświadczenia, będącą przeciwieństwem <em>rikai </em>– wiedzy pochodzącej z intelektu]. Ta wiedza nie jest ani teorią ani ideologią.<br />
<br />
Gdy zaakceptowała moją instrukcję, stała się zdeterminowana do tego by cierpieć przez całą noc i zanurkować w tym, co ją przeraża. Przestała obawiać się ataku, który ma nastąpić i przestała zajmować się kwestią uniknięcia go. To był powód, dla którego atak nie nastąpił. Poprzednio, gdy spodziewała się ataku, chciała go uniknąć, to wywoływało konflikt mentalny, który powiększał cierpienie i lęk.</p></blockquote>
<h3>Bez potrzeby unikania bólu</h3>
<p>Czytając ten opis uświadomiłem sobie, że dokładnie ten sam proces był podstawą mojego małego sukcesu związanego z prawem jazdy (<a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/nauczyciel-sukces/">pisałem o nim tutaj</a>). Poprzednio ile razy chciałem zdać egzamin, bałem się związanego z tym bólu. Bałem się:</p>
<ul>
<li> wstydu, że nie zdam,</li>
<li> zażenowania (taki stary, a jeszcze nie ma prawa jazdy),</li>
<li> rozczarowania (własnego i innych ludzi)</li>
<li> etykietki mało zdolnego, itp.</li>
</ul>
<p>To wszystko było na tyle nieprzyjemne, że moja energia się rozpraszała. Z jednej strony starałem się skupić na nauce i zadawaniu, z drugiej zminimalizować nieprzyjemności. W efekcie byłem jak ktoś, kto chce dojść do domu, ale zamiast tego przeskakuje od okapu do okapu, bo zaczął padać deszcz a on nie ma parasola.</p>
<p>Fragment osiemnastowiecznej, księgi samurajów Hagakure cytowałem już w „Energii wewnętrznej”:</p>
<blockquote><p>Jest coś, czego możesz się nauczyć podczas burzy. Gdy dopadnie cię nagła ulewa, nie próbuj się przed nią schować, ale szybko pobiegnij drogą. Przechodzenie od okapu do okapu nie uchroni cię od wody. Gdy jesteś zdeterminowany od samego początku, nie pogubisz się, mimo, że przemokniesz.</p></blockquote>
<p>Gdy nasza uwaga jest rozproszona miedzy unikaniem deszczu a szybkim dotarcie do celu, zazwyczaj grzęźniemy gdzieś po drodze. Stajemy się pogubieni, nie dość klarowni.</p>
<h3>Cel – gdzie biegnę?</h3>
<p>Gdy toczą się sprawy życia i śmierci nikt nie bawi się w unikanie deszczu. Nie muszą to być dosłownie sprawy życia i śmierci. Wystarczy, że są to np. kwestie finansowe. Ile osób jest w stanie solidnie zmoknąć, byle im dobrze zapłacili? Ale mogą to być także sprawy innych ludzi.</p>
<p>Dla mnie dużą siłą jest uświadomienie sobie ceny, jaką inni zapłacą za moje zaniedbania. Ja sam wszystko jeszcze jakoś zniosę, ale dlaczego inni mają płacić za moje lenistwo?</p>
<p>Dla wielu z nas taka zewnętrzna motywacja jest bardzo silna. Znacznie silniejsza niż np. oczekiwanie, że będę się dobrze bawić lub będę bardziej doskonały.</p>
<p>Cel, który nie dotyczy nas samych ma w sobie siłę, która uodparnia nas na niewygody. Gdy jedyne, na czym mi zależy jest moje samopoczucie, dobra zabawa czy doskonałość, staję się nadmiernie wrażliwy na przeszkody. Mdleję przed byle pogorszeniem warunków.</p>
<p>Gdy dążę, do czegoś poza mną, kwestie samopoczucia przestają być tak ważne. Staję się znacznie mniej delikatny.</p>
<p><strong>Moje wewnętrzne niedogodności przestają być ważne, gdy widzę siebie jako człowieka działającego w świecie i przekształcającego ten świat. </strong></p>
<h3>Nie chodzi o to by być twardym</h3>
<p>Wiele osób zna nieco podobną strategię. To stary, żołnierski sposób „na twardziela”: <em>gdy idziesz w bój, przygotuj się na śmierć</em>. Gdy np. boisz się wystąpienia publicznego wyobraź sobie, co najgorszego może cię spotkać. Zobacz jak cię wyśmiewają i krytykują. Albo, gdy wstydzisz się podejść do nieznanej osoby, pomyśl, co najgorszego może się stać. Wyśmieje cię? Wezwie policję?</p>
<p>Czasem zdarza mi się mieć ciężki czas podczas pisania. Siedzę i trudno mi wydusić z siebie coś sensownego. Piszę i od razy kasuję. Boję się, że nie napiszę nic sensownego i nikt nie znajdzie w tym nic przydatnego. Co zrobić? Zgodnie z tą metodą, powinienem wyobrazić sobie niezadowolonych czytelników. Fajnie, tylko, że gdy to widzę, wcale nie chce mi się pisać. Po co mam to robić? Jakim cudem mam mieć ochotę pisać dla ludzi, którzy tego nie potrzebują?</p>
<p>Nie jestem masochistą. Nie muszę pisać. Nie muszę występować publicznie. Nie należę do tych, którzy robią coś, bo ktoś im kazał. Nie chodzę już do szkoły. Nie mam nad sobą szefa. Jak coś mi się nie podoba, nie robię tego.</p>
<p>Ciekaw jestem czy ktokolwiek zastosował sposób „<em>na twardziela</em>” więcej niż trzy razy. Za pierwszym razem może być skuteczny na zasadzie autosugestii. Za trzecim, siła sugestii maleje i okazuje się, że gdy wyobrażam sobie swoje porażki jest jeszcze gorzej. Jestem przekonany, że ktoś, kto poleca tą metodę, sam nie próbował je używać.</p>
<p>Morita wcale nie przekonywał klientki o tym, że w życiu trzeba być twardym. Słowem nie, że musi być gotowa do tego by znosić ból. Zamiast tego dał jej cel. Cel w świetle, którego ból stał się mało ważny. Ciągle dokuczliwy, ciągle nieprzyjemny i nie chciany, ale mało ważny.</p>
<p>Twardziel, to ktoś, kto szuka trudności dla samej trudności. To ktoś, kto wybiega na deszcz by udowodnić (często także sobie), że się go nie boi. To nie jest ani postawa samuraja, ani mądrego człowieka. Nie chodzi o to, by być mokrym. Jak nie musisz nie wychodź na deszcz. A jak musisz wyjść i masz przy sobie parasol, to wyciąg go zanim wyjdziesz. Jeżeli możesz uniknąć deszczu – uniknij.</p>
<p>Nigdy jednak nie trać czasu na szukanie parasola, gdy masz coś ważnego do załatwienia. Nie pozwól by krople deszczu ci przeszkodziły.</p>
<p>Skoro i tak zmokniesz, jaki ma sens chowanie się przed deszczem?</p>
<p><strong>Skoro i tak będziesz cierpieć, jaki ma sens chowanie się przed cierpieniem? Lepiej cierpieć z sensem, idąc do przodu niż bez sensu, usiłując wszystko wygodnie ułożyć.</strong></p>
<p>Lepiej czuć ból biegnąc z determinacją do przodu, mając świadomość, że robisz coś ważnego, niż czuć ból będąc schowanym pod okapem.</p>
<p>Znosić z odwagą codzienne cierpienie, które jest konieczne – to jest mądrość.</p>
<h3>Rozejrzyj się wokół</h3>
<p>Ktoś może powiedzieć, odróżnić cierpienie, które warto znosić, od tego, które nie warto, jest bardzo trudno. Tak, trudne dla naszego intelektu. Ale gdy masz przed sobą ważny cel i nie oszukujesz siebie samego, dobrze wiesz, co musisz znieść, a co nie.</p>
<p>Gdy ciągle masz wątpliwości, to znak, że jeszcze usiłujesz dopasować siebie samego do papierowych fantazji. Że ciągle starasz się stosować do jakichś ideałów.</p>
<p>By wyjść z tego błędnego koła, rozejrzyj się wokół siebie. Choćby na chwilę zobacz, co się dzieje wokół ciebie.</p>
<p>Przestań ciągle szukać odpowiedzi na pytanie o to jak się dziś czujesz, dlaczego jesteś taka nieszczęśliwa i jak możesz zmienić swoje życie. Zamiast tego pomyśl, co się dzieje w ludziach, którzy cię otaczają. Co czują? Czego się boją? Z czego się cieszą?</p>
<p>Przestań przygotowywać się do życia, bo ten deszcz zawsze będzie padał. Nigdy nie przyjdzie odpowiedni moment. </p>
<p>Przestań przygotowywać się na <em>śmierć</em>, bo to ciągle jest szukanie własnej wygody i skupianie na sobie. Nie ma w tym nic szlachetnego. Zamiast tego otwórz oczy i rozejrzyj się wokół.</p>
<p>Kiedyś rozmawiałem z trenerką, która przed szkoleniem była bardzo przejęta tym, jak wypadnie. Była tak skupiona na tym, że drżały jej ręce i łamał się głos. Im bardziej starała się zapanować nad sobą, tym było z nią gorzej. Zaczęła się mi żalić na to, co przechodzi.</p>
<p>Zapytałem ją czy ma pojęcie, jak się czują uczestnicy szkolenia. Czy mogłaby wymienić przynajmniej trzy rzeczy, których się boją? Okazało się, że wspólnie możemy znaleźć znacznie więcej obaw. Boją się, że szkolenie będzie stratą czasu, że nie zrozumieją, o co chodzi, że okażą się niepojętni, że po powrocie ze szkolenia przełożony powie im, że nie rokują nadziei, że prowadzący wytknie im niewiedzę.</p>
<p>Gdy dotarło do niej, że istnieje jeszcze świat poza jej własnym, że inni ludzie w tej samej sytuacji mogą mieć równie ciężko, nie czekając na początek zajęć poszła wśród ludzi i zaczęła z nimi rozmawiać. Zamiast dogadzać sobie, poczuła, że jest potrzebna innym.</p>
<p>Kiedyś słyszałem taką historię:</p>
<blockquote><p>Młody chirurg ma po raz pierwszy dyżur na oddziale nagłych przypadków. Przywożą mu okropnie poparzonego pacjenta. Chirurg chce mu pomóc, ale czuje tremę. Pierwszy raz tak wiele od niego zależy. Nie wie, czy uda mu się wszystko bezbłędnie zrobić. Przed zabiegiem dzwoni do przyjaciela i zwierza się, że jest strasznie spięty i nie czuje się najlepiej w tej sytuacji.</p>
<p>- Nie czujesz się najlepiej? – mówi przyjaciel – pomyśl jak czuje się ten człowiek!</p>
<p>Młodemu chirurgowi robi się głupio. Zobaczył, że jest skupiony na rzeczy najmniej ważnej. Zamiast myśleć o sobie, skupia się na pacjencie i robi wszystko, co może.</p></blockquote>
<p>Gdy się boisz nie dbaj o to, co się z tobą dzieje. Nie szukaj ulgi. Nie staraj się być bardziej dojrzałym, bardziej akceptującym czy bardziej twardym.</p>
<p>Boisz się? To dlatego, że ciągle skupiasz uwagę na sobie. Myślisz, że świat wokół ciebie jest mniej ciekawy? Że i tak nie uda ci się utrzymać na nim uwagi? Spróbuj. Otwórz oczy i przyjrzyj się temu, co cię otacza. Popatrz na miejsce w którym jesteś. Przyjrzyj się ludziom, jacy cię otaczają. Zobacz czego potrzebują i czym żyją? Sam ocenisz, czy chcesz wrócić do ciągłego wpatrywania się w lustro. </p>
<p>Założę się, że szybko sobie uświadomisz co ważnego masz do zrobienia na świecie. Gdy tylko sobie to uświadomisz, natychmiast zacznij biec do przodu. Nie czekaj aż przestanie padać deszcz. Zanurkuj w nim, choćby był największy.</p>
<p>I tak go nie unikniesz. A tak, przynajmniej się nie pogubisz.</p>
<h3>Liczy się świat, a nie twoje niedoskonałości</h3>
<p>Po chwili biegu, złapiesz się na tym, że znów lecisz pod okap. Nie rób z tego afery. No cóż, nie jesteś doskonały. Nazywaj się jak chcesz. Głupi, leniwy, spięty, niegodny, niedojrzały…</p>
<p>To tylko mało ważne etykiety. Tak, ciągle jeszcze bardziej skupiasz się na sobie a nie na świecie. Ale to nie jest takie ważne. Po prostu wróć do swojego biegu. On liczy się bardziej niż twoja doskonałość.</p>
<div><a rel="cc:attributionURL" href="http://www.flickr.com/photos/loop_oh/">Zdjęcie: http://www.flickr.com/photos/loop_oh/</a> / <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/">CC BY-ND 2.0</a></div>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/zanurkowac-w-deszcz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wzbudzanie uczuć</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/wzbudzanie-uczuc/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/wzbudzanie-uczuc/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 23 Aug 2009 10:00:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[kontrola]]></category>
		<category><![CDATA[manipulacja]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[prawo przyciągania]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[uczucia]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>
		<category><![CDATA[wzbudzanie emocji]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=350</guid>
		<description><![CDATA[Gdy próbujesz mówić sobie, co masz czuć, jesteś jak człowiek, który stara się dyrygować morzu. Od czasu do czasu słuchaczom może się wydawać, że ocean jest mu posłuszny. Ale poczekaj na sztorm, a przekonasz się, że to tylko złudzenie. Nigdy, o ile zależy ci na zdrowiu psychicznym, nie mów sobie, co masz czuć. Nie mów sobie: muszę się czuć szczęśliwy, zadowolony, spokojny czy nie przywiązany do efektów starań…
Ludzie, którzy mówią sobie, że mają być szczęśliwi, nigdy nie są szczęśliwi]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Opisywałem <a href="http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/nauczyciel-sukces">poprzednio</a> moje nieskuteczne próby wzbudzania w sobie uczucia <em>przyzwolenia. </em>Próbowałem w ten sposób zastosować się do zaleceń popularnej psychologii.</p>
<p>Zgodnie z nimi odpowiednie ustawienie swoich emocji gwarantuje osiągniecie sukcesu. Zalecenie jest proste: <em>poczuj odpowiednie uczucie, a reszta sama przyjdzie. </em>Co rusz można spotkać wskazówki:</p>
<ul>
<li><em>poczuj pewność siebie, </em></li>
<li><em>poczuj miłość, </em></li>
<li><em>poczuj przyzwolenie, </em></li>
<li><em>poczuj akceptację,</em></li>
<li><em>przestań rozczulać się nad sobą</em></li>
</ul>
<p>To trochę przypomina mi lekcje religii. Wzbudź w sobie żal za grzechy, obrzydzenie do złego i pragnienie poprawy. Z okazji świąt wzbudź w sobie radość. Sory, albo żałuję, albo nie. Zawsze mnie wkurzało udawanie. Bóg jest dla mnie Kimś zbyt ważnym by mu serwować przekrzywioną na bok główkę i piąstkę klepiącą okolice biustu.</p>
<h3>Emocje się przydarzają</h3>
<p>To, że znasz jakiś stan psychiczny, nie znaczy, że możesz go celowo, wysiłkiem woli wywołać.</p>
<p>Weźmy kwestię <strong>zapominania</strong>. Każdy doskonale wie, na czym polega. Co rusz zapominamy o rzeczach mniej lub bardziej ważnych. Spróbuj jednak zapomnieć o czymś celowo, np. o jakimś przykrym wydarzeniu. Im bardziej się starasz, tym lepiej pamiętasz. Nie można zmusić się do zapomnienia. Zapominanie jest czymś banalnym, póki nam się przydarza. Staje się jednak czymś niemożliwym do osiągnięcia, gdy chcemy je celowo wywołać.</p>
<p>Czy można się czymś <strong>zaskoczyć</strong>? Czasem sami siebie zaskakujemy, ale czy można to osiągnąć, gdy akurat mamy taki zamysł? Powiedzieć sobie: <em>jutro są moje urodziny, w związku, z czym zrobię sobie jakąś niespodziankę!</em> Nie możesz celowo sam siebie zaskoczyć.</p>
<p>Podobnie jest z <strong>wiarą</strong>. Niektórzy usiłują wysiłkiem woli w coś uwierzyć. W efekcie im bardziej się starają, tym więcej mają wątpliwości. Wierzysz, gdy doświadczasz – widzisz dowody, słyszysz o faktach czy przeżywasz silne doznania – a nie wtedy, gdy sobie tak postanowisz.</p>
<p>Tak samo jest z poczuciem <strong>przyzwolenia</strong>. Próbując w sposób wolicjonalny wywołać tego rodzaju proces, wpadasz w koszmarny węzeł, z którego nie da się wyjść bez pomocy tasaka. Im bardziej się starasz w tym większą wpadasz pułapkę. <em>Ponieważ zależy mi na tym, nie może mi na tym zależeć. </em>Panie Janeczku, czy ja mam grać czy nie? Bo bardziej nie grać po to by bardziej grać, to jakieś trudne jest.</p>
<p>Efektem takich prób manipulowania emocjami, jest stres, napięcie i coraz mniejszy kontakt z rzeczywistością.</p>
<p>Istotą emocji jest swobodny przepływ. Są jak rzeka, która płynie obok naszego domu. Masz wpływ na to jak ta rzeka płynie. Możesz sprawić, że woda popłynie w zupełnie inną stronę. Ale nie osiągniesz tego nigdy stojąc i mówiąc do rzeki. Jeżeli zależy ci na zmianie, zamiast gadania do wody, musisz zakasać rękawy, wziąć do ręki łopatę i wykopać nowe koryto. Musisz zacząć działać, czując to co czujesz, licząc, że nowe emocje ci się przydarzą.</p>
<h3>Pomieszanie czynników</h3>
<p>W psychologii eksperymentalnej, aby przeprowadzić jakiekolwiek badanie trzeba dokładnie określić charakter zmiennych. To, że jakieś czynniki wiążą się ze sobą niewiele znaczy. Trzeba wiedzieć, w jaki sposób się wiążą.</p>
<p>To, że osoby, które osiągają sukcesy czują określonego rodzaju emocje (np. poczucie pewności czy rozluźnienia) wcale nie oznacza, że emocje są przyczyną ich osiągnięć. Emocje mogą być wynikiem sukcesów (<em>czuję pewność siebie, bo mi się coś udało</em>), mogą być też tzw. zmienną pośredniczącą (czymś co pośrednio pomaga osiągnąć sukces), mogą być także czymś równoległym – dodatkowym efektem innej zmiennej.</p>
<p>Gdyby wziąć pod uwagę tylko dwa czynniki, takie jak np. zasób wiedzy i noszenie okularów w wieku powyżej 50 lat, można by było dojść do wniosku, że okulary podnoszą zasób wiedzy. Tyle, że to nie noszenie okularów wywołuje wzrost wiedzy, a ilość przeczytanych tekstów. Czytanie wywołuje zarówno przyrost wiedzy, jak i pogorszenie wzroku. Jednak tak długo, póki badasz tylko dwie rzeczy: wiedzę i wzrok, możesz dojść do absurdalnych wniosków i zalecać ludziom, którzy chcą mieć sprawny umysł noszenie okularów.</p>
<p>Na nasze życie składa się znacznie więcej zmiennych. Weźmy tylko trzy z nich:</p>
<ul>
<li>skuteczność działania (sukces i brak sukcesu)</li>
<li>emocje</li>
<li>strategie behawioralne (<em>działanie</em>) i strategie poznawcze (<em>uwaga</em>)</li>
</ul>
<p>Emocje nie są przyczyną sukcesu. Emocje są dodatkowym <strong>wynikiem </strong>zastosowania odpowiednich strategii działania i kierowania uwagą.</p>
<p>Ten ostatni czynnik: nasze działanie oraz sposób kierowania uwagą, w odróżnieniu od emocji podlega naszym wpływom.</p>
<h3>Problemy z manipulacją</h3>
<p>Są tacy, którzy mówią, że emocje absolutnie nie podlegają manipulacji wolicjonalnej. Szczerze mówiąc nie jestem aż takim ortodoksem. Jakiś wpływ na nie mamy. Każdy się jednak zgodzi, że to bardzo trudne.</p>
<p>W praktyce emocje bardzo trudno wywołać. Wiemy o tym od dziecka. Pewnie zdarzyło ci się usłyszeć od dorosłych polecenia typu:</p>
<ul>
<li>Uspokój się</li>
<li>Nie bój się</li>
<li>Przestań płakać</li>
<li>Dlaczego się nie cieszysz?</li>
<li>Dlaczego nie możesz tego po prostu polubić?</li>
</ul>
<p>Czy łatwo było spełnić to polecenie? Jeżeli nie, witamy w klubie. Praktycznie nikomu nie udaje się ta sztuczka.</p>
<p>Ci, którzy twierdzą, że doskonale sobie z tym radzą, po prostu odcięli się od swoich emocji. Łatwo to rozpoznać z boku.</p>
<p>Jakieś dwa dni temu wracałem zmęczony do domu. Gdy minąłem jakiegoś bogu ducha winnego sąsiada, zauważyłem, że myślę o nim w stylu „<em>dlaczego ten gość tak się rozpycha</em>”.</p>
<p>- Oho &#8211; pomyślałem – czyżbym czuł złość? No nie, musze się uspokoić.</p>
<p>Szybko się uspokoiłem i z uśmiechem na twarzy wszedłem do domu.</p>
<p>Trzy minuty później z jakiegoś byle powodu zrobiłem awanturę. Nagle ni stąd ni zowąd zacząłem się drzeć.</p>
<p>Świetnie się uspokoiłem. Bardzo skutecznie!</p>
<p>Osoby, które twierdzą, że manipulowanie emocjami banalnie łatwo im przychodzi, że całkowicie panują nad swoimi uczuciami, dziwnie nie kontrolują swojego życia.</p>
<p>Nie chcę się bawić w plotkarstwo i pisać o życiu prywatnym autorów, twierdzących, że znają tajemnice pełnego panowania nad emocjami. Byłoby o czym opowiadać: serie rozwodów, alkoholizm, narkomania, zamieszanie w morderstwo, samobójstwo… Ale to wszystko im nie przeszkadza by wprowadzać psychologiczny terroryzm i dyrygować naszym emocjom, mówiąc:</p>
<ul>
<li>Zaakceptuj siebie</li>
<li>Pokochaj siebie</li>
<li>Pokochaj innych ludzi</li>
<li>Otwórz się na świat</li>
<li>Odpręż się</li>
<li>Otwórz się na obfitość</li>
<li>…<em>(i tysiące innych haseł)</em></li>
</ul>
<p>Czytamy, próbujemy i po tygodniu, albo miesiącu nic nam z tego nie zostaje.<em> No tak, nie dość się starałem, to moja wina. Może przeczytam jeszcze jedną książkę i spróbuję jeszcze raz. </em></p>
<p>I tak bez końca.</p>
<p>Czy to my jesteśmy winni? Czy to z nami jest coś nie tak?</p>
<p>A może to po prostu głupota psychoterrorystów, którym wydaje się, że emocje można na siebie włożyć jak kapelusz?</p>
<p>Jesteśmy tak zniszczeni przez ich propagandę, że próby manipulowania emocji traktujemy jak nasz święty obowiązek.</p>
<p>Dobrze przeżyć dzień, to zamanipulować sobą rano tak by poczuć entuzjazm, podczas lanczu by poczuć ożywienie, podczas obiadu, by poczuć pewność siebie, a wieczorem by poczuć wyciszenie. Podczas snu, też trzeba się kontrolować.</p>
<p>Naprawdę ci to odpowiada? Przez całe życie chcesz sobie mówić, co masz czuć? Chcesz planować swoje emocje, zmuszać się do tego by czuć się tak, jak ci powiedzą? Chcesz programować swoje przeżycia? Ustawiać emocje?</p>
<h3>Zamiast wzbudzania uczuć</h3>
<p>Mądry rodzic, gdy dziecko wywróci się i płacze nie zmusza go do manipulacji emocjami, nie mówi:</p>
<p>- <em>&#8222;nie płacz&#8221;</em> czy <em>&#8222;poczuj radość&#8221;</em></p>
<p>Mądry rodzic odwraca jego uwagę od tego, co wywołało płacz i proponuje mu jakieś działanie. Mówi np.:</p>
<p>- <em>Popatrz, jaki wspaniały motyl siedzi na tym kwiatku. Chodź pobiegniemy do niego.</em></p>
<p>I jak ręką odjął emocje się zmieniają. Same.</p>
<p>Emocje zawsze są <strong>skutkiem </strong>przyjęcia pewnych strategii działania i sposobu kierowania uwagą. Nie traktuj ich jak przyczyny, bo pozbawisz się jakiejkolwiek możliwości skutecznego działania.</p>
<p><strong>O ile zależy ci na zdrowiu psychicznym, nie mów sobie, co masz czuć</strong>. Nie mów sobie: <em>muszę się czuć szczęśliwy, zadowolony, spokojny czy nie przywiązany do efektów starań&#8230; </em></p>
<h3>Ta orkiestra cię nie posłucha</h3>
<p>To bardzo ważne by nie usiłować dyrygować swoimi emocjami.</p>
<p>Zdjęcie, na którym gość we fraku dyryguje falom zostało zrobione dokładnie 23 lata temu. 23 sierpnia 1967. To happening Tadeusza Kantora, zatytułowany „Panoramiczny koncert morski”.</p>
<p>Gdy próbujesz mówić sobie, co masz czuć, jesteś jak człowiek, który stara się dyrygować morzu. Od czasu do czasu słuchaczom może się wydawać, że ocean jest mu posłuszny. Ale poczekaj na sztorm, a przekonasz się, że to tylko złudzenie.</p>
<p>Ocean jest zewnętrzną siłą. Nie masz na niego wpływu. Próby dyrygowania falami kończą się nieszczególnie.</p>
<p>Ludzie, którzy mówią sobie, że mają być szczęśliwi, nigdy nie są szczęśliwi. Ludzie, którzy mówią sobie, że muszą być spokojni, nigdy nie są spokojni. Ludzie, którzy rozkazują sobie zadowolenie, nigdy nie są zadowoleni.</p>
<p>Nie steruj emocjami, bo nie tylko nie masz na nie wpływu, ale wpadasz w błędną pętlę i wzbudzasz w sobie chaos.</p>
<p><strong>Zamiast zmieniać emocje, zmieniaj swój sposób patrzenia na świat. </strong>Emocje zawsze są skutkiem, efektem, który nie podlega twojej bezpośredniej kontroli.</p>
<p>Ucz się ich doświadczać bez prób manipulowania nimi. Ucz się na nie cierpliwie czekać.</p>
<p>Jeszcze jedno. To nie znaczy że masz być wobec swoich uczuć bezwolną ofiarą. Wiele osób stara się za wszelką cenę manipulować emocjami, bo wydaje im się, że gdy tego nie zrobią, stracą kontrolę nad swoim życiem. Gdy np. ktoś mnie denerwuje, od razu zmuszam się by go pokochać, bo boję się, że się na niego rzucę. Bez obawy. O ile nie jesteś w afekcie, nie stracisz kontroli nad sobą. Wręcz przeciwnie. Gdy będziesz świadomy tego, co czujesz, łatwiej ci będzie się kontrolować. Np. asertywnie powiedzieć tej osobie co ci się nie podoba. To jednak temat na inny tekst.  </p>
<blockquote><p><em>Zdjęcie Eustachy Kossakowski. Źródło: <a href="http://www.dsw.muzeum.koszalin.pl/tiki-browse_image.php?imageId=123">http://www.dsw.muzeum.koszalin.pl/tiki-browse_image.php?imageId=123</a></em></p></blockquote>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/wzbudzanie-uczuc/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>8</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Gdy masz ochotę się wycofać</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/gdy-masz-ochote-sie-wycofac/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/gdy-masz-ochote-sie-wycofac/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 06 Aug 2009 12:47:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[Bez kategorii]]></category>
		<category><![CDATA[cel]]></category>
		<category><![CDATA[emocje]]></category>
		<category><![CDATA[motywacja]]></category>
		<category><![CDATA[negatywne emocje]]></category>
		<category><![CDATA[opór]]></category>
		<category><![CDATA[rezygnacja]]></category>
		<category><![CDATA[rozwój]]></category>
		<category><![CDATA[upór]]></category>
		<category><![CDATA[zniechęcenie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=311</guid>
		<description><![CDATA[Niestety, większość projektów, w którymś z momentów wchodzi w smugę cienia. Pojawiaj się trudności. Głodne masy się nie rzucają. Ludzie nie mdleją. Klienci nie walą oknami. Nikt nie prosi cię o to byś przyjął wyższe stanowisko. Twoje cv nie robi zbyt wielkiego wrażenie i nikt nawet nie raczy się z tobą skontaktować. Waga nie spada tak szybko jak to miało być. Nie osiągasz takich wyników... No może nie jest najgorzej, ale daleko nie tak, jak byś chciała czy chciał.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<blockquote><p><em>Zawsze jest zbyt wcześnie na to by się poddać. </em><strong>Jason Kidd</strong><br />
<em>Wycofuj się tylko wtedy, gdy odniesiesz sukces.</em> <strong>David K. Reynolds</strong></p></blockquote>
<div xmlns:cc="http://creativecommons.org/ns#" about="http://www.flickr.com/photos/alicepopkorn/3448486656/"><a rel="cc:attributionURL" href="http://www.flickr.com/photos/alicepopkorn/"> Photo by  http://www.flickr.com/photos/alicepopkorn/</a> / <a rel="license" href="http://creativecommons.org/licenses/by-nd/2.0/">CC BY-ND 2.0</a></div>
<h3>Znowu nowa firma</h3>
<p>Mam znajomą, która jakiś czas temu wpadła na nowatorski pomysł. By go zrealizować założyła firmę i rozpoczęła działanie. Potrzebowała na początek kilku klientów i niewielkiego zainteresowania mediów. Pogratulowałem jej odwagi i życzyłem sukcesów. Po kilku tygodniach, skontaktowałem się i zapytałem, co z firmą. Powiedziała:<br />
- Wiesz, siedzę już w czymś innym. Lepszy target i lepszy produkt.<br />
- Ale co z tamtym pomysłem?<br />
- Już mnie tak nie ciągnie.<br />
- Ale jakie efekty? Czy udało ci się to, co miałaś w planach?<br />
- To było nieco trudniejsze niż myślałam, doszłam do wniosku, że szkoda czasui i wysiłku. Może coś jeszcze z tego będzie, ale teraz skupiam się na czymś innym.</p>
<h3>Faza pierwsza: w pełnym słońcu</h3>
<p>Większość naszych projektów, zaczyna się w słońcu. Wpada nam do głowy jakiś nowy, rewolucyjny pomysł. Nie możemy przestać o nim myśleć. Wymyślamy nazwę firmy, rejestrujemy domenę, dopracowujemy biznes plan, wymyślamy logo, chwalimy się znajomym.… To może wyglądać inaczej, ale zapewne znasz gorączkę nowości.</p>
<p>Dobrze czuć radość, ekscytację, wierzyć, że podbijesz świat, że nikt jeszcze czegoś takiego nie widział, że ludzie przysiądą z wrażenia, że głodne masy czekają tylko na ciebie. Do pewnego momentu łatwo jest działać z energią.</p>
<p>Ale przychodzi chwila, by pokazać to ludziom.<br />
Wspaniale, gdy są zachwyceni i wszystko dzieje się tak, jak sobie człowiek wymarzył.<br />
Ale bardzo rzadko tak jest.</p>
<h3>Faza druga: smuga cienia</h3>
<p>Niestety, większość projektów, w którymś z momentów wchodzi w smugę cienia. Pojawiaj się trudności. Głodne masy się nie rzucają. Ludzie nie mdleją. Klienci nie walą oknami. Nikt nie prosi cię o to byś przyjął wyższe stanowisko. Twoje cv nie robi zbyt wielkiego wrażenie i nikt nawet nie raczy się z tobą skontaktować. Waga nie spada tak szybko jak to miało być. Nie osiągasz takich wyników&#8230;</p>
<p>No może nie jest najgorzej, ale daleko nie tak, jak byś chciała czy chciał.</p>
<p>Tego, co czujesz, pewnie nie nazwałbyś zniechęceniem. Ani tym bardziej rozczarowaniem. Tylko jakoś dziwnie straciłeś miętę do projektu. Już nie jest tak atrakcyjny.</p>
<p>Przestało świecić słońce. Twój projekt znalazł się w <strong><em>smudze cienia.</em></strong></p>
<p>W smudze cienia jest nudno, niewygodnie, nieprzyjemnie, duszno, nieco smutno. Bez polotu. Gdzieś tam w środku, coś ci być może mówi: <em>nie liczysz się, nie uda ci się, może to wszystko jest bez sensu. </em></p>
<h3>Ucieczka ze smugi cienia</h3>
<p>Nikt nie lubi być w smudze cienia. Po co tam tkwić, skoro jest dobre i szybkie wyjście? Jesteś osobą kreatywną, szybko możesz wymyślić coś nowego i lepszego. Zamiast się męczyć, możesz zacząć pisać nową,  lepszą książkę, możesz założyć lepszą firmę, możesz założyć nową stronę, możesz zacząć ćwiczyć coś innego, możesz posprzątać, itp.</p>
<p>To idealne rozwiązanie. Porzucasz smugę cienia i wracasz do świata słońca. Znowu wierzysz w siebie i sens tego, co robisz. Nie musisz się męczyć z wątpliwościami, nudą i niewdzięcznym robieniem poprawek.</p>
<h3>Dobrze-się-zapowiadacze</h3>
<p>Tyle tylko, że jeżeli choć raz zgodzisz się uciec ze smugi cienia, do końca życia będziesz czuł taką pokusę.</p>
<p>Jeżeli pozwolisz, by nowy, fascynujący projekt zajął miejsce tego starego i nudnego, ryzykujesz, że staniesz się kolejnym <em>dobrze-się-zapowiadaczem</em>. Będziesz zostawiać za sobą, niedokończone, dobrze rokujące projektu. Szkice i drafy. Strony bez treści z dumnymi zapowiedziami. Nic nie znaczące, zarejestrowane nazwy firm.<br />
Ale nie widzisz tego, co zostaje za tobą, bo myślami jesteś przy następnej rzeczy. Wydaje ci się większa i bardziej pasjonująca. Jak to powiedziała moja znajoma &#8222;lepszy target, lepszy produkt&#8221; (cokolwiek to znaczy).</p>
<h3>Nie wychodź ze smugi cienia – niech ona wyjdzie</h3>
<p>Gdy pojawia się smuga cienia, skuteczne działanie wymaga czegoś odwrotnego niż to, na co mamy ochotę.</p>
<p>Nie opuszczaj cienia. Nie uciekaj. Nie szukaj ulgi. Zostań w cieniu, tak długo jak trzeba. To nie ty masz uciekać. To ona ma ustąpić. </p>
<p>Czujesz zniechęcenie? I co z tego? Kto powiedział, że nigdy go nie poczujesz? Kto powiedział, że to taki ogromny problem? </p>
<h3>Wytrzymasz czy zemdlejesz?</h3>
<p>Moja córka – jak każde dziecko – czasem marudzi i rozpacza na byle czym. Kiedyś miała niewielką ranę na kolenie. Po prostu zdarta skóra. Nic wielkiego, rzecz chyba sprzed dwóch dni. W ogóle o niej nie pamiętała, do chwili gdy weszła do wanny. Musiało ją trochę zaszczypać. Zaczęła krzyczeć, płakać, stanęła na jednej nodze i kategorycznie stwierdziła, że nie pozwoli się umyć. Normalnie bym spełnił jej prośbę, ale tym razem byłem pewny, że przesadza.</p>
<p>Zapytałem ją:<br />
- Boli cie?<br />
- Bardzo, bardzo, bardzo<br />
- A jaki to jest ból, czy taki jakby gryzł cię krokodyl?<br />
- Nie&#8230;<br />
- To może taki, jakby gryzł cię kotek?<br />
- Nie.<br />
- A może taki, jakby kotek chwycił cię pazurkami?<br />
- Nie&#8230;</p>
<p>I tak doszliśmy do stwierdzenia, że jest to ból, taki jakby mała mrówka chodziła i trochę szczypała. Okazało się, że można go wytrzymać i umyć nóżkę.</p>
<p>Dorośli ludzie w taki sam sposób panicznie reagują na wewnętrzne, nieprzyjemne uczucia.<br />
Gdy tylko poczują się nieco gorzej, zaczynają panikować:</p>
<p>- Och, nie zniosę tego, czuję się tak zniechęcony, tak przerażony, tak osłabiony &#8230;. muszę coś z tym zrobić.</p>
<p>I zamiast po prostu wytrzymać – coś co jest całkowicie do zniesienia – tracą czas na jakiś bzdury w stylu kotwiczenia, wprowadzanie się w trans, przepracowywania, itp. Zamiast pomóc, to tylko rozprasza ich siły. Przyjemniej jest zająć się swoimi wewnętrznymi stanami niż pracować będąc w strefie cienia. W efekcie dostajesz dobre samopoczucie, ale robota pozostaje niezrobiona.</p>
<p>Warto, gdy pojawia się w tobie potrzeba ulgi, zadać sobie pytanie:<br />
-Czy naprawdę to taki wielki ból? Czy nie jestem w stanie go znieść?</p>
<p>Jeżeli masz coś do zrobienia, a ból i zniechęcenie jakie czujesz nie wywołuje katatonii, to po prostu to zrób.</p>
<p>Gatunek ludzki przestałby istnieć, gdyby ludzie nie potrafili działać mimo negatywnych doznań. Kobiety rodzą dzieci, mężczyźni się boksują, asceci głodują na pustyni, alpiniści znoszą ból głowy w rozrzedzonym tlenie, itd.</p>
<p><strong>Smuga cienia ustępuje zawsze, gdy działasz. Im więcej wygody pragniesz, tym mniej masz realnych możliwości.</strong></p>
<h3>Ocena</h3>
<p>To oczywiście nie oznacza, że wszystko, zawsze należy kończyć. I że bez względu na wszystko trzeba wytrzymywać zniechęcenie. Są projekty, które lepiej porzucić niż skończyć. Ale bądźmy szczerzy – to rzadkie przypadki. Jesteśmy cywilizacją twórczych, rozczulających się nad sobą ludzi i porażki częściej są efektem braku wytrwałości (nazywam to twardymi czterema literami) niż złych pomysłów.</p>
<p>Ile razy masz ochotę zająć się czymś nowym zadaj sobie pytanie, czy jest to:</p>
<ul>
<li>Ucieczka, próba uniknięcia konfrontacji z przeciwnościami.</li>
<li> Działanie strategiczne, przemyślane i uzasadnione.</li>
</ul>
<h3>Gdy nie możesz tego znieść</h3>
<p>Zanim podejmiesz się czegoś nowego (założysz nową firmę, zaczniesz pracę na nową książką, zaczniesz uczyć się kolejnego języka, itp.) sprawdź, co się dzieje w tym obszarze, z którego się wycofujesz.</p>
<p>Przychodzą mi na myśl cztery pytania:</p>
<li><strong>Czy masz jasno zdefiniowane cele? </strong>Czy wiesz, co chcesz osiągnąć? Jeżeli nie wiesz, zawsze będziesz zniechęcony. Jeszcze raz przypomnij sobie co jest teraz twoim celem.</li>
<li><strong>Czy te cele ciągle są ważne? </strong>Może już przestały. Może nigdy nie były dla ciebie ważne, bo pochodziły od kogoś innego. Nie odkładaj pracy, ale po prostu z niej zrezygnuj</li>
<li> <strong>Czy twoje cele i standardy są wygórowane? </strong>Czy naprawdę ludzie muszą zemdleć? Czy muszą o tobie pisać gazety? Czy musisz zdobyć tysiąc subskrybentów w ciągu miesiąca, czy musisz napisać książkę w ciągu trzech tygodni)? Obniż standardy tak by przystawały do twoich obecnych możliwości</li>
<li><strong>Czy masz poczucie, że jesteś w stanie skutecznie poradzić sobie z przeszkodami, jakie się pojawiły?</strong> Może czujesz, że czegoś nie umiesz? W takiej sytuacji zamiast zmagać się ze zniechęceniem lepiej poprosić kogoś o pomoc, lub poświęcić trochę czasu na naukę.</li>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2009/gdy-masz-ochote-sie-wycofac/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>7</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

