Tag Archives: obecność
Chwila refleksji

Chwila refleksji

Opublikowano 09 listopada 2009 | By | Kategorie: Bez kategorii | 2 komentarze

Błąkając się po internecie znalazłem ciekawy film. Jeżeli jeszcze go nie znasz, o to on. Zadanie jest proste: trzeba policzyć ile podań wykonał zespół ubrany na biało.

httpv://www.youtube.com/watch?v=Ahg6qcgoay4

Udało ci się policzyć podania? Czy zauważyłeś człowieka przebranego za niedźwiedzia, który dziwnym krokiem przeszedł pomiędzy graczami?

Uwaga podczas aktywnego działania

Ten filmik jest jedną z wersji dobrze znanego wśród psychologów eksperymentu. W pierwszym wydaniu zamiast niedźwiedzia przechadzała się dziewczyna z parasolką. W kolejnej był to człowiek przebrany za goryla. Efekty były bardzo podobne. Większość ludzi nie dostrzegała tych osób.

Gdy po raz pierwszy oglądałem ten filmik, dobrze wiedziałem, że chodzi w nim o to, by pokazać selektywność uwagi. Starałem się być uważny. Liczyłem podania, ale zwracałem też uwagę na to, co dzieje się w drugim zespole. Dobrze poradziłem sobie z liczeniem. Naliczyłem dwanaście podań. Można zaakceptować. Nie zauważyłem niczego niezwykłego. W ogóle nie widziałem niedźwiedzia.

O nie, pomyślałem. Jestem ślepy, jak mogłem go nie zauważyć!

Wiele osób tak właśnie myśli. Muszę: bardziej się starać, muszę zacząć ćwiczyć swoją uwagę. Coś ze mną nie jest do końca w porządku.

Tymczasem taki wynik jest dowodem, na to, że moja uwaga doskonale funkcjonuje. W momencie, gdy dostała konkretne zadanie skupiła na nim wszystkie swoje zasoby.

Niektórzy są dumni, że zobaczyli niedźwiedzia za pierwszym razem. Super, ale jeżeli nie policzyłeś trafnie podań, to znaczy tylko tyle, że masz problemy ze skupieniem się na zadaniu. Jeżeli nie umiesz odciąć się od tła, prawdopodobnie trudno ci będzie poradzić sobie z wieloma, wymagającymi dużego skupienia zadaniami.

To, że nie dostrzegasz goryla jest przykładem tego jak wspaniały jest twój mózg. W żądnym razie nie jest to sygnał upośledzenia.

Aby działać muszę pomijać wiele rzeczy. Od chwili, gdy zacząłem pisać ten tekst, za oknem wiele się zmieniło. Gdy zaczynałem było ciemno i ponuro. Teraz jest jasno, wstało słońce. Nie widziałem wschodu słońca. Na pewno był piękny. Nie zauważę dzisiaj wielu innych zjawisk. Olbrzymich, co najmniej jak ten miś przechadzający się po środku boiska. Wiele z nich to naprawdę cudowne rzeczy.

Czy to jednak znaczy, że straciłem je bezpowrotnie? O tym, że wśród graczy przechodził się goryl wiem stąd, że obejrzałem film jeszcze raz. Tym razem oglądałem go z innej perspektywy.

Refleksja

Gdy jestem w wirze codziennych zadań czymś naturalnym jest to, że nie dostrzegam wspaniałych rzeczy, jakie dzieją się wokół mnie. Nasza robocza uwaga tak właśnie działa. To, że wielu rzeczy nie dostrzegam jest ceną jaką płacę za realizacje moich działań.

Ale oprócz tego roboczego trybu działania uwagi, mamy jeszcze możliwości uruchomienia refleksyjnego patrzenia na świat.

Refleksja to, jak mówi słownik…

„skierowanie umysłu ku temu, co go wcześniej zajmowało”.

Znajdź chwilę na to by odtworzyć w swojej głowie film z całego dnia. Tym razem nie pod kątem zadań, ale cudownych aniołów, jakie przechadzały się niepostrzeżenie wśród nas (lub jak ktoś woli wesołych niedźwiedzi). Nie chodzi o dosłowne wizualizowania (choć to może być przydatne). Chodzi o to by przypomnieć sobie krok za krokiem, to co się wydarzyło. Tym razem nie skupiaj się na zadaniu, ale na cudownościach, jakie cię otaczają.

Nie czekaj na starość by znaleźć szczęście

Ktoś zauważył:

Możesz biec do przodu w poszukiwaniu szczęścia, ale by go znaleźć musisz się wrócić.

Czasem przez całe lata żyjemy aktywnie, skupieni na tym, co mamy do zrobienia. Potem coś się wydarza i nagle dociera do nas, jak bardzo wczoraj byliśmy szczęśliwi. Cały czas gonimy do przodu, mówiąc sobie, że szczęście będzie jutro, a tu nagle okazuje się, że było wczoraj. Wydaje nam się, że to, co naprawdę cenne dopiero przyjdzie, a tu nagle okazuje się, właśnie odeszło.

To właśnie chwila refleksji. Wraca do nas to, co było wczoraj. Tym razem widzimy rzeczy, których nie potrafiliśmy dostrzec skupiając się na naszych trudnych zadaniach. Wreszcie widzimy szczęście, za jakim goniliśmy. Do wielu ludzi te chwile refleksji przychodzą na starość. Gdy nie ma już osób, którym zawdzięczaliśmy szczęście, gdy nie ma już miejsc, w jakich je czuliśmy.

Można czekać na tą chwilę refleksji do starości. Ale myślę, że znacznie lepiej jest nauczyć się jej teraz. Znaleźć każdego dnia pięć, dziesięć minut. Choćby krótką chwilę. Wróć do tego wszystkiego, co się wydarzyło. Poszukać w swojej codziennej bieganinie przechodzących aniołów.

Taka regularna chwila refleksji pozwoli ci uświadomić sobie jak pełne jest twoje życie i jakim szęściarzem jesteś. Nie wczoraj, nie jutro, ale dziś. Ten moment refleksji sam w sobie jest przyjemny. Ale także wpływa niezauważalnie na nasz codzienny, roboczy sposób patrzenia. Dzięki niemu dostrzeganie darów staje się naszą częścią. Zachęca nas do innych wyborów. Zachęca do wyrażania wdzięczności. Na to wszystko jest za późno, gdy czekasz z refleksją na starość, gdy jako pan czy pani w podeszłym wieku będziesz oglądać zdjęcia, pisać pamiętniki i przeglądać zachowane pamiątki.

Rób zdjęcia swoim sercem

Dobrze mieć zdjęcia, pamiętniki i pamiątki. Ale ich gromadzenie przypomina czasem gromadzenie śmieci. Robimy je mechanicznie, by później nie żałować, że nie mamy żadnych pamiątek. Oczywiście warto robić zdjęcia.

Lepiej jednak nie robić ich tylko za pomocą aparatu. Warto robić je także za pomocą swojego serca. Ile razy zrobisz zdjęcie zatrzymaj się na chwilę i rozejrzyj się w poszukiwaniu ukrytego w tle szczęścia.

Dlaczego człowiek ciągle jest niezadowolony?

Dlaczego człowiek ciągle jest niezadowolony?

Opublikowano 03 listopada 2009 | By | Kategorie: Bez kategorii | 14 komentarzy

Kilkanaście lat temu z Beatą (dziś moją żoną) spacerowaliśmy po błyszczącym świeżością osiedlu. Patrzyliśmy z zachwytem na mieszkania dopiero oddawane do użytku. Obliczyliśmy, że gdybyśmy bardzo się postarali, do końca roku moglibyśmy uskładać na dwa, trzy metry kwadratowe. Gdyby ktoś nam powiedział, że za kilka lat kupimy duże, piękne mieszkanie blisko centrum Krakowa, bylibyśmy wniebowzięci. Dziś nasze mieszkanie nie wydaje się ani duże, ani wspaniałe. W ciągu ostatnich kilku miesięcy już kilka razy na nie narzekałem. Muszę zrobić kilka zmian. Wyrzucić jedną szafę, wstawić inną. Trzeba też zrobić kilka remontów. Same problemy… Szczerze mówiąc nie wiem, kiedy cieszyłem z tego mieszkania. Przy zakupie byłem zbyt przejęty kwotą. Potem trzeba było je wykończyć i się wprowadzić. Potem długo stały nie rozpakowane pudła. A potem nagle trzeba było zrobić remont, bo mieszkanie nie było już takie świeże. Teraz myślę o budowie domu. Zaraz, zaraz, czy ja tu mieszkam?

Braki i dary

Nasze życie składa się z braków, ale i darów. Mamy w nim mnóstwo problemów, ale i błogosławieństw. Mamy w nim wiele bólu, ale i przyjemności. Zmartwień, ale i radości. Rzeczy do zrobienia, ale i rzeczy do cieszenia się.

Człowiek, którego uwaga pracuje poprawnie potrafi zauważyć zarówno jedną jak i drugą stronę. Potrafi zauważyć problemy (i podjąć odpowiednie działania). Ale potrafi też dostrzec dary, błogosławieństwa, przyjemności i radości.

Niestety wielu z nas jest ślepa na tą stronę życia. Przynajmniej przez jakiś czas. Kontemplujemy swoje problemy czekając aż jakimś cudem rozwiążą. Albo wmawiamy sobie, że mamy coś, czego nie mamy. Albo marzymy o tym, co będzie jutro. Nie zwracamy uwagi na to, co jest tuż przed naszym nosem, pod naszymi stopami i w naszych dłoniach.

Jutro, gdy…

Wydaje nam się, że któregoś dnia (na pewno nie dziś) obudzimy się w świecie darów i błogosławieństw. Będziemy patrzeć na to, co mamy wokół, chłonąć widok i się cieszyć. Będziemy czuć, jak nam jest dobrze i ile mamy. Ale to będzie kiedyś:

  • Gdy będę mieć wspaniały dom z widokiem na morze.
  • Gdy będę mieć żonę i dwójkę dzieci.
  • Gdy będę jeździć czerwonym Ferrari.
  • Gdy będę mieć wspaniałego i troskliwego chłopaka.
  • Gdy będę mieć lepsze stanowisko.
  • Gdy wygram wszystkie konkursy.
  • Gdy stanę się znany,
  • Gdy dostanę wymarzoną pracę.

To wszystko przyjdzie jutro. I czasem rzeczywiście przychodzi. Zamieszkujemy w domu z widokiem na morze, rodzi nam się dwójka wspaniałych dzieci, wsiadamy do czerwonego Ferrari…, ale okazuje się, że pojawiają się nowe cele. Znowu, to wszystko, co mamy będzie warte mojej uwagi, gdy…

Dary, błogosławieństwa i radości są dla nas zawsze za rogiem. Zawsze gdzieś tam za chwilę. Na jakimś końcu drogi. Bardzo nam na nich zależy i robimy wszystko byle do nich dojść. Ale to będzie jutro, za tydzień, za rok. Nie w tym momencie.

Niestety szczęście nie przychodzi w przyszłości. Jutro okaże się być tym samym, co dziś, tyle, że z innym, gdy…. Gdy przyjdzie jutro i będziesz mieć to, o czym marzysz, będziesz mieć nowe cele i nowe pragnienia. Będziesz marzyć o czymś innym. Nie będziesz dostrzegać tego, co jest wokół ciebie.

Przyczyny

Po części to normalny proces. Doświadcza go większość ludzi. Jesteśmy tak skonstruowani, że ciągle wybiegamy do przodu i łatwo się przyzwyczajamy do tego, co dobre.

Frederick Herzberg, twórca znanej teorii motywacji zauważył, że wiele ważnych dla naszego życia czynników ma naturę higieniczną. Tzn. zwracamy na nie uwagę tylko wtedy, gdy coś jest nie tak. Gdy temperatura jest odpowiednia nie zwracasz na nią uwagi. Gdy jednak jest za ciepło lub za zimno nie możesz myśleć o niczym innym. Gdy solidnie zmarzniemy i wejdziemy do ciepłego pomieszczenia przez jakiś czas czujemy ulgę i błogość. Jednak szybko zapominamy o wygodzie. Takimi czynnikami higienicznymi są warunki, w jakich mieszkamy, narzędzia, jakimi dysponujemy, przedmioty, jakimi się posługujemy, stan konta czy zdrowie fizyczne. Gdy coś jest nie tak, dalibyśmy wszystko by to zmienić. Gdy jednak wszystko jest w normie, przestajemy zwracać uwagę. Jak to śpiewali Starsi Panowie:

Rodzina nie cieszy, nie cieszy, gdy jest,

Lecz kiedy jej nie ma

Samotnyś jak pies.

Lub jak pisał Kochanowski:

Szlachetne zdrowie nikt się nie dowie

Jako smakujesz, aż się zepsujesz.

To naturalne czynniki. Z urodzenia jesteśmy częściowo ślepi na dary. Ale to tylko jeden z powodów. Jest jeszcze kilka nawyków poznawczych, które pognębiają naszą ślepotę.

Wygórowane standardy i oczekiwania

Wysokie standardy i oczekiwania motywują nas do większego wysiłku. Chyba, że są zbyt wysokie. Gdy młody człowiek wyobraża sobie, że bez ćwiczenia czy wysiłku będzie biegał, śpiewał czy walczył jak bohater kreskówki – skazuje się na wieczne niezadowolenie. By nauczyć się cieszyć życiem i skutecznie działać musimy nauczyć się ustalać swoje oczekiwania na optymalnym poziomie. Tak, by nie były ani za łatwe (bo brakuje nam wtedy napędu) ani za trudne (bo skazujemy się na wieczne niezadowolenie).

Pomyśl o swoich oczekiwaniach dotyczących choćby pieniędzy, zdrowia, pracy, przyjaciół czy własnej efektywności.

  • Kto powiedział, że masz mieć zdrowie jak koń?
  • Kto powiedział, że masz być kochana i lubiana przez wszystkich?
  • Kto powiedział, że wszystko, za co się zabierzesz ma, ci wychodzić?
  • Kto powiedział, że nie możesz popełniać życiowych błędów czy pomyłek?

Ustawiczne porównywanie się z innymi

Jest wiele osób, dla których największym nieszczęściem jest odkrycie, że ich sąsiedzi czy koledzy mają więcej. Byłem zadowolony ze swoich zarobków, dopóki nie dowiedziałem się, że młodszy ode mnie pracownik zarabia więcej. Moje postępy w nauce języka były satysfakcjonujące, dopóki nie dowiedziałem się, że mój kolega uczy się dwa razy szybciej.

Gdy drażni cię ktoś, kto osiągnął sukces (sąsiad, kolega, ktoś z rodziny) najczęściej po prostu mu zazdrościsz. Kupił dwa razy lepszy samochód i popsuł mi całą przyjemność jazdy moim. Nic dziwnego, że go nie lubisz.

Gdy ciągle porównujesz się z innymi wpadasz w pułapkę. Zawsze znajdziesz lepszych od siebie i powód do tego by być niezadowolonym. Rozwiązaniem nie jest wyszukiwanie do porównań gorszych ludzi. Rozwiązaniem jest pozbycie się nawyku porównywania.

Uzależnienia własnej wartości od osiągnięć

Wiele osób nie zna czegoś takiego jak bezwarunkowe poczucie własnej wartości. Rodziców, nauczyciele i rówieśnicy nauczyli ich uzależniać własne samopoczucie od osiągnięć: Gdy mi się nie uda zdać egzaminu będę kretynem. Gdy mi nie zostanę awansowany, będę nic nie warty. Gdy nie uda mi się zarobić jakiejś kwoty będę ostatnim frajerem.

To automatyczne skojarzenie: sukces –> dobra ocena, porażka –> kiepska ocena. Jeżeli już musisz się oceniać, staraj się raczej myśleć o twoim wysiłku. Nie ważne czy osiągnąłeś sukces czy porażkę. Ważne ile włożyłeś w to pracy.

Brak refleksji

Odpowiednie ustawienie swoich oczekiwań, unikanie porównywania się z innymi oraz akceptacja siebie podczas porażek, to dobre metody czyszczenie swojego spojrzenia na świat. Są one jednak bardzo trudne. Jeżeli uda ci się je stosować w praktyce – świetnie. Jeżeli ci jednak nie wyjdzie –nie martw się, jesteś jak większość z nas.

Zamiast skupiać uwagę na sobie i swoich odczuciach, rozejrzyj się po świecie. Poszukaj tego, co dostałeś. Z czasem dostrzeżesz coraz więcej i więcej darów. Refleksja polega na tym, by codziennie poświęcić kilka minut i poszukać w tym, co się dziś działo rzeczy dobrych.

Z czasem, dzięki treningowi możemy osiągnąć sposób myślenia, jaki proponował Charles Dickens:

Myśl o twoich obecnych błogosławieństwach, których każdy człowiek ma wiele, a nie o minionych nieszczęściach, których każdy ma trochę.

Praktyką refleksji zajmiemy się jeszcze w jednym z kolejnych artykułów.

Dostrzec to, co dziś dostałem

Dostrzec to, co dziś dostałem

Opublikowano 25 września 2009 | By | Kategorie: Bez kategorii | 6 komentarzy

Ten sam dzień…

Gdy zadzwonił budzik było ciemno. Przestawiłem na piętnaście minut później. Znowu ciężka noc. Dzieci płaczące z powodu nocnych koszmarów i budzące się od kataru. Co chwila trzeba wstać, przykryć, uspokoić. A potem, gdy człowiek zaczyna wreszcie spać, pobudka. Ból w skroniach. Zmiana bandażu na ręce. Szwy jak u zombie. Na zewnątrz zimno, nie chce się nigdzie iść. W pracy na stole stos książek i porozkładane bez składu notatki. Zacząłem pisać. Ale po chwili pomyślałem, że potrzebuję programu do robienia konspektów. Przez dwie godziny szukałem w internecie a potem konfigurowałem. Gdy wreszcie usiadłem do pisania, okazało się, że brak mi kilku informacji. Przeszukiwanie artykułów i książek. Coraz mocniejsze poczucie, że nic mi się dziś nie udaje. Wyszedłem z pracy czując, że odniosłem porażkę. Było znacznie cieplej niż rano. W zasadzie gorąco. Doszedłem do domu spocony i zmęczony. Gdy usiadłem na chwilę w fotelu, najmniejsza przyszła na czworakach. Wstała, chwyciła się nogi i podryguje, czekając aż wezmę ją na ręce. Starsza też wymaga uwagi. Trzeba wyciągnąć farby i chronić przed wymalowanie wszystkiego wokół.

A w głowie, co pewien czas myśli: zmarnowany dzień; nie udało się zrealizować planów; muszę bardziej się starać; ciągle w tym samym miejscu; jestem bezproduktywny…

Wreszcie poszły spać. Siedzę zmęczony i zniechęcony na sofie. Przez chwilę trzymam w ręku pilota. Włączyć kolorowe obrazy i nie myśleć. Po takim dniu trochę dryfowanie dobrze mi zrobi. Jednak wyciągam z torby kwartalnik, który noszę z sobą od dawna licząc, że znajdę gdzieś po drodze czas na czytanie. Na ostatniej stronie jest wiersz. Rosemery Wahtola Trommer, mama – poetka, pisze:

W chwilach przed zaśnięciem

Co dziś osiągnęłam?
Zamek z krzeseł i poduszek
zbudowany wspólnie z moim chłopcem.
Pełzanie wewnątrz niego a później rozbieranie.
Jeszcze. Jeszcze.
Wspólne szukanie źródła słodkiego zapachu
bez dotarcia do kwiatu, z którego pochodził.
Wspólny popołudniowy piknik z ciastem z mango i truskawek
pokruszonym na kuchennej podłodze.
Umyte talerze.
Nasze poszukiwania szparagów pod wiśniami, daremne.
Tory naszej drewnianej kolejki z ośmioma pętlami i trzema wzgórzami,
rozmontowane i zapakowane do pudełka.
Jego zęby wyszczotkowane, moje zęby wyszczotkowane.
Nasze ubrania złożone w stos by jutro je uprać.
Miłość tak silna, łamiąca klatkę
jaką stała się moja ochota na lot,
oswajająca nadzieję na wolność zrobienia spisu rzeczy do zrobienia,
odwracająca mnie od małego ja do wielkiego,
mały dar za małym darem*.

…widziany inaczej

Co ja dziś osiągnąłem? Nagle widzę swój dzień. Ale już nie z perspektywy:

  • Jak daleko do moich celów?

ale z perspektywy:

  • Co cennego dziś się wydarzyło?
  • Co cennego dziś dostałem?

W nocy możliwość bycia blisko dziecka. Okrywania go i uspokajania. Wsłuchiwania się w jego oddech. Potem możliwość wstania o piętnaście minut później. Także możliwość czucia swojej kruchości i cielesności, gdy bandażowałem rękę. Potem możliwość szukania nowych sposobów pracy i przeglądania nowych książek. Dostałem uwagę innych ludzi. Ich chęć słuchania i mówienia. W domu możliwość działania bez oglądania się na to, jak się czuję. Dotyk rączek dziecka, wdrapującego się na kolana. Jego miny i gaworzenie. Zapach farby zmywanej z małego, czerwonego stołu. Bycie potrzebnym. I nawet to, że tego wszystkiego nie do końca byłem świadomy. Po raz kolejny poczułem jak wiele zależy od sposobu patrzenia i jak ważne jest pamiętanie o wdzięczności.

Dociera do mnie, jak wiele dostałem. Jak bardzo zostałem obdarowany.Jakbym wyszedł z egzaminu, przekonany, że oblałem, a tu okazuje się, że zdałem celująco. Dostałem więcej niż to, na co zasługuję. Znacznie więcej niż sam dałem. Zasypiam przepełniony wdzięcznością.

Ćwiczenie: lista rzeczy za które czuję się wdzięczny

Jest przynajmniej kilka ćwiczeń, które mogą nas nauczyć życia w teraźniejszości. Mam nadzieję, że uda mi się je z czasem je opisać.

Dziś bardzo proste, ale ważne ćwiczenie.

Usiądź wieczorem i zrób listę. Spisz wszystko, co dzisiejszego dnia dostałeś. Wszystko, to, za co możesz być wdzięczna. Codziennie przez dwa tygodnie, każdego dnia spisz minimum pięć rzeczy. Każdego dnia inne. To może być cokolwiek. Sprawy małe jak i duże. Ludzie, wydarzenia, przedmioty, twoje osiągnięcia, talenty i uzdolnienia… Kto wzbogacił twoje życie? Pomyśl o nieznajomych, bliskich, współpracownikach, sąsiadach, dalekich znajomych, spotkanych nieznajomych, ludziach których nigdy nie poznasz … Możesz pomyśleć także o zwierzętach, krajobrazach, miastach, ulicach,…

Np. dziś mogę napisać na swojej liście, że jestem wdzięczny za:

  • to, że udało mi się wcześnie wstać,
  • kolory nieba jakie widziałem idąc do pracy,
  • smak i zapach porannej kawy,
  • komentarze na moim blogu,
  • muzykę, którą mogłem słuchać przy pracy (podcasty z KEXP oraz Radia Tres)

Oczywiście można spisać więcej pozycji. Idealnie jest założyć zeszyt i codziennie poświęcić dziesięć, piętnaście minut na spisywanie tego wszystkiego, co dziś dostaliśmy.

Ważne by robić to regularnie przez kilkanaście dni. Buduje się w nas wtedy nawyk. Dzięki niemu nasz świat staje się inny.

Jeżeli nie jesteś w stanie znaleźć w sobie poczucia wdzięczności nie staraj się go osiagać na siłę. Nie staraj się wzbudzać w sobie żadnych odczuć. Zamiast tego po prostu poszukaj rzeczy, które dostałaś bez swojego wkładu. Od innych ludzi, od losu, od Boga czy od natury. Każdy dostaje takie rzeczy. Gdy człowiek je sobie uświadomi, z czasem poczucie wdzięczności samo przychodzi.

To nie chodzi o to by coś zmieniać w swoich uczuciach. Chodzi tylko o to, by zmusić swoją uwagę do nieco innego patrzenia na świat. Takiego, które dostrzega dzisiejsze dary. Wystarczy uważnie się rozglądać. .

Warto to umieć. Często codzienne zmagania zajmują nam tyle czasu i energii, że gdy już uda nam się zrealizować marzenia, nie jesteśmy w stanie się tym cieszyć. Przez te lata walki staliśmy się do tego niezdolni. Gdy przez pół życia nie dostrzegłeś niczego, z czego można było by się cieszyć, nie będziesz czuć radości, gdy przyjdzie ten wielki dzień. Ciągle będziesz rozglądać się za czymś innym.

Są ludzie będący w bardzo trudnej sytuacji. Tacy, którzy muszą się solidnie nagimnastykować by znaleźć pięć rzeczy, za które można dziękować. Ale nie ma ludzi, którzy niczego nie dostają. Każdy z nas, nawet w najtrudniejszej sytuacji dostaje wiele rzeczy. Corrie ten Boom, której rodzina została wysłana do obozu koncentracyjnego za ukrywanie Żydów, wspominała, że dziękowała za pchły w jej baraku, bo dzięki nim strażnicy trzymali się nieco w oddaleniu, co dawało im nieco prywatności i pozwalało na praktyki religijne. Jeżeli tam można było czuć wdzięczność, jak można nie znaleźć niczego w naszym codziennym, pełnym wygód życiu?

Nawet, jeżeli wydaje ci się, że twoje życie jest bez sensu i nie możesz doczekać się zmiany, warto uczyć się wdzięczności. Choćby, dlatego, by ciągle być zdolnym do jej czucia, gdy wreszcie wszystko się odmieni.


* To dosyć kiepskie (moje własne) tłumaczenie. Niżej wiersz w oryginale.

Wiersz pochodzi z tomiku: Holding Three Things at Once. Rosemerry Wathola Trommer

In Moments Before Sleep

What did I achieve today?
Built forts with my boy
out of chairs and couch cushions,
Crawled inside then tore them down.
Again. Again.
Chased together the scent of something sweet,
never finding the flower from which it came.
Shared a mid-afternoon picnic of mango and strawberry crumble
sprawling on the kitchen floor.
Soaked and cleaned the dish.
Our search for asparagus beneath cherry trees, thwarted.
Our wooden train track with eight loops and three hills
disassembled and boxed and stowed.
His teeth brushed, my teeth brushed.
Our clothes in the pile to be washed tomorrow.
Love so strong it broke the cage
that my taste for flight had become,
tamed my hope for freedom to do the to do list,
turned me from the one self to the huge self
small gift by small gift.

Zachwyt nad teraźniejszością

Zachwyt nad teraźniejszością

Opublikowano 23 września 2009 | By | Kategorie: Bez kategorii | 7 komentarzy

To nic złego, że rozkoszujemy się myślą o tym, co nas czeka. Źle jednak, gdy te myśli prowadzą nas do konfliktu z tym, co teraz. Tak bardzo pragnę, by wreszcie zrealizowało się moje marzenie, że to, co się dzieje teraz jest tylko cierpieniem. Ponieważ cały czas widzę wewnętrznym okiem piękne i jasne barwy świata wizji, moje teraz jest szare, brudne i okropne.

To jeden z powszechnym mechanizmów funkcjonowania naszego umysłu. Pema Cziedryn pisze:

Poczucie, że teraźniejszość nie jest wystarczająco dobra, to jeden z najgłębszych nawykowych schematów naszego myślenia… Nawet, gdy teraz wszystko nam się dobrze dzieje – jesteśmy zdrowi, spotkaliśmy partnera naszych marzeń, urodziło nam się dziecko, dostaliśmy wymarzoną pracę – mimo wszystko mamy tendencję do myślenia o tym, co będzie później. Nie doceniamy w pełni tego, kim jesteśmy obecnie[i].

Gdy skupiam się tylko na swojej wizji, czuję się uwięziony, spętany i ograniczony przez teraźniejszość. Chciałbym jak najszybciej przeskoczyć moje tutaj i teraz. Zmienić je na to przyszłe – wymarzone i kolorowe.

Gdzieś w środku rodzi się niecierpliwość i niechęć. Czuję to, gdy czasem, po całym dniu pisania z rozczarowaniem czytam to, co napisałem. Zaczynam czuć coraz większą niecierpliwość i mówić do siebie: kiedy wreszcie to skończę, kiedy wreszcie uda mi się wszystko zamknąć i odstawić na półkę. Zapominam o tym, jak dobrze mi się pisało czy też, ile rzeczy odkryłem. Zamiast tego skupiam się na tym, jak nie dość blisko jestem. Następnego dnia siadam z poczuciem, że dziś muszę wygrać i pokonać swoje teraz. To pułapka. Im bardziej jestem zniecierpliwiony, tym bardziej wpadam w konflikt z rzeczywistością i tym bardziej uciekam od „tu i teraz”. I tym bardziej gubię jedyną drogę, jaką mam.

Martin Buber pisze:

Podobno pewien mędrzec z Talmudu widział drogi niebieskie tak wyraźnie jak ulice w swoim rodzinnym mieści Nehardei. Chasydyzm odwraca kolej rzeczy: ważniejsze jest, by dla kogoś ulice w rodzinnym mieści były tak jasne jak szlaki niebieskie.[ii]

Są tacy, który widzą swoje marzenia, dokładnie, tak jakby były to ulice ich miasta. W wyobraźni przechodzą się po swoim przyszłym domu czy ogrodzie. To nic złego o ile nie stają się przez to całkowicie zagubieni w swoim własnym mieście. Często są tak pochłonięci „niebieskimi ścieżkami”, że potem nie mogą znaleźć drogi do swojego obecnego domu. A droga do nieba zawsze zaczyna się spod drzwi twojego domu. Dokładnie stąd, gdzie w tym momencie się znajdujesz. W konkretnej miejscowości, przy konkretnej ulicy, z konkretnymi słabościami, trudnościami i ograniczeniami. Twoje niebo zaczyna się tutaj, teraz, a nie gdzieś tam, kiedyś w przyszłości. Krok, który za chwilę zrobisz jest pierwszym krokiem na ścieżce twojego niebieskiego ogrodu. Lepiej, by ten krok był pełny uważności.

Patrz na marzenia, ale takim samym światłem oświetlaj twoje tutaj i teraz. Nikt nie neguje tego, że warto wiedzieć gdzie człowiek dąży. Ale to nie uzasadnia ślepoty na świat, który dziś jest wokół ciebie.

To wszystko, co cię otacza, wszyscy ludzie, wszystkie przedmioty, wszystkie wydarzenia, wszystkie porażki i trudności są szczeblem na drodze do twojego nieba. Trzeba się tylko w nie wsłuchać, poświęcić im wystarczająco dużo uwagi.

Rabin Lawrence Kushner, pisze:

To, czego szukamy nie znajduje się w przeszłości ani w przyszłości. Nie jest gdzieś daleko ani w posiadaniu kogoś innego. Jest dokładnie tu, gdzie jesteśmy[iii].

Rozejrzyj się wokół i zobacz jak cenne i cudowne rzeczy cię otaczają.


[i] Pema Cziedryn, Zacznij to gdzie jestes (Kraków: Khandro, 2004), 144-145

[ii] Martin Buber, Droga człowieka według nauczania chasydów (Warszawa: Wydawnictwo Cyklady, 2004), 45

[iii] Lawrence Kushner, Duchowość żydowska. Krótkie wprowadzenie dla chrześcijan (Poznań: W drodze, 2002), 84