<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Energia Wewnętrzna &#187; wierzyć w sukces</title>
	<atom:link href="http://www.energiawewnetrzna.pl/tag/wierzyc-w-sukces/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.energiawewnetrzna.pl</link>
	<description>Możesz żyć w pełni</description>
	<lastBuildDate>Fri, 11 Nov 2011 09:14:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
		<item>
		<title>Niezrealizowane marzenie copywritera</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/niezrealizowane-marzenie-copywritera/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/niezrealizowane-marzenie-copywritera/#comments</comments>
		<pubDate>Wed, 29 Oct 2008 13:10:09 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[pracuję nad....]]></category>
		<category><![CDATA[bzdury]]></category>
		<category><![CDATA[frenologia]]></category>
		<category><![CDATA[pasja]]></category>
		<category><![CDATA[pisanie]]></category>
		<category><![CDATA[poczucie własnej skuteczności]]></category>
		<category><![CDATA[porażki]]></category>
		<category><![CDATA[rezygnacja]]></category>
		<category><![CDATA[skuteczność]]></category>
		<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[wiara w siebie]]></category>
		<category><![CDATA[wierzyć w sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=108</guid>
		<description><![CDATA[Henry Ford powiedział: „<em>nie ważne, czy uważasz że go czegoś się nie nadajesz czy też, że do czegoś się nadajesz– zazwyczaj masz rację</em>” szansa na realizacją marzenia równa jest iloczynowi tego na ile jasno określisz cel i na ile mocno wierzysz w to, że potrafisz go do siebie przybliżyć.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>John Caples urodził się w 1900 roku na Manhattanie. Ukończył dobre studia, po których pracował jako inżynier elektryk. Jednak ta praca go nudziła. Jego pasją było pisanie. W szkole był redaktorem gazetki, jego wiersze publikowało lokalne czasopismo. Nie był jednak pewien własnych możliwości i wahał się co z sobą zrobić. <span id="more-109"></span></p>
<p>Wpadło mu w ręce ogłoszenie dr Katherine Blacfkord. Oferowała naukowe doradztwo w doborze  kariery. Jej porady kosztowały 25$, w tamtych latach to była wielka suma. Ale chyba lepiej wiedzieć, do czego się nadaję, niż tracić na darmo energię. Tak pewnie rozumował Caples, bo zdecydował się na konsultacje. Badania jakie przeprowadziła pani doktor były bardzo obszerne. Nie tylko z nim rozmawiała, ale oglądała go i obfotografowała. Wymierzyła wymiary jego czaszki, przyglądała się kształtom dłoni, obserwowała sposób w jaki się porusza. Obiecała przesłać wyniki w postaci szczegółowego raportu. Caples niecierpliwie czekał. Wreszcie, po miesiącu przyszedł list. Wstrzymując oddech rozerwał kopertę. W środku było pięciostronicowe opracowanie. Zaczął łapczywie czytać. W końcu znalazł to, czego szukał. Zwięzłe zalecenie: <strong>„<em>nie zachęcałabym Pana do podążania za swoimi ambicjami i kształcenia się w zawodzie pisarza</em>”.</strong></p>
<p>Caples, postąpił zgodnie z jej radą. Zrezygnował z kariery pisarza i zajął się reklamą. Dziś jest znany głównie jako autor słynnej i często powielanej reklamy „<em>Śmiali się, gdy usiadłem przy fortepianie. Ale kiedy zacząłem grać…!</em>”. Jest też autorem podręcznika reklamy (a raczej współautorem, bo większy wpływ na kształt tej książki miał jej redaktor). Ponoć jego osoba wywarła duży wpływ na branżę reklamową. Nie wiem czy był zadowolony z tego, co po sobie zostawił. Jego reklamy zazwyczaj były opowiadaniami. Tak jakby w głębi ducha nigdy nie zrezygnował z marzeń o pisaniu. Być może to dużo &#8211; zostawić po sobie kilka słynnych reklam i zostać uhonorowanym przez światek reklamy. Ale być może, Caples mógł zostawić po sobie coś znacznie większego.</p>
<p>Dr Blackford, która odradziła mu zajmowanie się literaturą, była w tych czasach nie byle jaką osoba. Doradzała wielu firmom, pisała książki, udzielała porad, szkoliła. Oto kilka fragmentów z jej książek:</p>
<blockquote><p>&#8222;Zawsze i wszędzie, normalna osoba jasnowłosa ma cechy pozytywne, jest osobą dynamiczną, agresywną, dominującą, niecierpliwą, czynną, szybką, pełną nadziei, zmienną, kochającą różnorodność. Normalny brunet jest osobą mającą cechy ujemne, jest osobą statyczną, konserwatywną, imitatorską, uległą, ostrożną, skrupulatną, ciężką, powolną, poważną, zamyśloną.<br />
&#8230;</p>
<p>Zasadniczo inżynier powinien mieć średnie ubarwienie. Osoba skrajnie jasnowłosa jest zbyt zmienna i nie dość wrażliwa na szczegóły, by osiągnąć sukces w zawodzie, który wymaga tak wiele koncentracji i dokładności. Właściwie wszyscy odnoszący sukcesy inżynierowie mają praktyczny, naukowy typ czoła. Mamy przez to na myśli czoło, które jest uwydatnione przy brwiach i opadające za nimi… Właściwie wszyscy odnoszący sukcesy inżynierowie należą do typu z kościstego i mięśniowego albo jakiejś ich modyfikacji. Ten typ, w naturalny sposób interesuje się konstrukcją, mechaniką…</p></blockquote>
<p>I jeszcze jeden fragment, który pokazuje „naukowość” dr Blackford. Ze specjalną dedykacją dla odchudzających się.</p>
<blockquote><p>Kant, Schopenhauer, Hegel, Spencer, Emerson, i Bergson byli filozofami, i wszyscy byli ludźmi szczupłymi. Lord Kelvin, Lister, Darwin, Curie, Francis Bacon, Michelson, Loeb, Burbank, i większość z naszych naukowców jest również typu szczupłego. Szekspir, Longfellow, Holmes, Ruskin, Tindall, Huxley, i wielu innych pisarzy nigdy nie miało zbyt wiele ciała. James Watt, Robert Fulton, Elias Howe, Eli Whitney, Morse, Marconi, Alexander Graham Bell, bracia Wright, i niemal wszyscy z naszych wielkich wynalazców również byli ludźmi szczupłymi. Aleksander, Napoleon, Waszyngton, Grant, Kitchener, i większość z naszych wielkich żołnierzy, zdrowi i silni, nie należeli do grupy ludzi grubych. To samo odnosi się do naszych wielkich budowniczych kolei, odkrywców czy kierowców wyścigowych. Na próżno szukać okrągłej figury wśród lotników. Spędź tydzień w Nowym Jorku oglądając robotników metra, strażników, kierowników pociągu, motorniczych, stolarzy, murarzy, kierowców dokerów czy przewoźników. Wyjedź w kraj i przyjrzyj się robotnikom rolnym, ogrodnikom, drwalom, i w ogóle wszystkim którzy pracują w naturze, a zobaczysz, że nie ma wśród nich grubych ludzi. Grubi ludzie nie wykonują zatem żadnej rzeczywistej pracy – ani intelektualnej, ani fizycznej.</p></blockquote>
<p>Dla załamanych grubasów. Nie jest tak źle dr Blackford daje wam inne zajęcie:</p>
<blockquote><p>Grubi ludzie urodzili się by rządzić.</p></blockquote>
<p><em>(Cytaty pochodzą z książki: „Analyzing Character. The new science of judging men; misfits in business, the home and social life” Katherine M. H. Blackford, M.D. i Arthur Newcomb, wydanej w 1922 roku).<br />
</em></p>
<p>Jak widać, cała myśl dr Blackford to stek bzdur. Nikt dziś nie traktuje poważnie frenologii (wnioskowania o charakterze człowieka na podstawie kształtu czaszki) czy fizjognomii (wnioskowania o cechach charakteru i predyspozycjach na podstawie wyglądu). Nikt nie zatrudnia ludzi do pracy na podstawie np. kształtu paznokci.<br />

<a href='http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/niezrealizowane-marzenie-copywritera/hands/' title='Ilustracja z książki Dr Blackford'><img width="150" height="150" src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/hands-150x150.gif" class="attachment-thumbnail" alt="Ilustracja z książki Dr Blackford" title="Ilustracja z książki Dr Blackford" /></a>
<a href='http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/niezrealizowane-marzenie-copywritera/wells_physiognomy/' title='Frenologia'><img width="150" height="150" src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/wells_physiognomy-150x150.gif" class="attachment-thumbnail" alt="Frenologia" title="Frenologia" /></a>
<a href='http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/niezrealizowane-marzenie-copywritera/karta/' title='karta'><img width="150" height="150" src="http://www.energiawewnetrzna.pl/wp-content/uploads/karta-150x150.jpg" class="attachment-thumbnail" alt="karta" title="karta" /></a>
</p>
<p>Ale wróćmy do biednego Caplesa, który poddał swoje marzenia naukowej ocenie i mając talent pisarski, przestał go kształcić. Zamiast książek i opowiadań zajął się pisaniem panegiryków na temat wątpliwej jakości preparatów na porost włosów, pasów odchudzających, kursów korespondencyjnych (dzięki którym możesz np. nauczyć się grać jak wirtuoz fortepianu w ciągu paru tygodni) czy cudownych seminariów dających magiczną osobowość.</p>
<p>Henry Ford powiedział: „<em>nie ważne, czy uważasz że do czegoś się nie nadajesz czy też, że do czegoś się nadajesz – zazwyczaj masz rację</em>”. Caples nie nadawał się na pisarza. Ale z zupełnie innego powodu niż myślała dr Blackford. Jedynym jego brakiem był brak wiary, że jest w stanie napisać dobrą książkę. Gdyby wierzył, prędzej czy później  stworzyłby coś więcej niż bzdurną historyjkę o tym jak to się śmiali, a on wykupił kurs korespondencyjny i wszystkich zatkało.Caples nie przeszedł pierwszego, najłatwiejszego testu</p>
<p>Chciałbym kiedyś usłyszeć o jakimś pisarzu, który od początku miał czarno na białym, że nadaje się do tego zajęcia. Zawsze jest odwrotnie. Oto kilka z brzegu przykładów  .</p>
<p>- Życzliwa rodzina poradziła Louizie May Alcott, autorce „Małych kobietek”, by postarała się o posadę służącej, gdyż każde inne zajęcie będzie dla niej zbyty trudne.<br />
- Debiutancką książkę pewnej gospodyni domowej, mówiącą o przygodach młodego czarodzieja odrzuciło 12 wydawców. Ta, nie zrażona udała się do trzynastego. Dopiero ten zdecydował się wydać „Harrego Pottera i kamień filozoficzny”.<br />
- Pierwszą książkę Edwarda E. Cummingsa odrzuciło 15 wydawców. W końcu wydała ją jego matka.<br />
- Richard Hooker pracował nad swoją książką M*A*S*H siedem lat. Po czym odrzuciło ją 20 wydawców. Uległ 21.<br />
- 22 wydawców odrzuciło „Dublińczyków” Jamesa Joyca. Dziś, ten zbiorek opowiadań uważa się za arcydzieło.<br />
- 27 wydawców odrzuciło pierwszą książkę Dr. Seussa.<br />
- Zanim Jack London sprzedał swoje pierwsze opowiadanie, otrzymał 600 listów odmownych.<br />
- Angielski autor kryminałów John Creasey dostał 753 odmownych odpowiedzi. Potem wydał 564 książki.</p>
<p>Jedyna różnica, jaka jest pomiędzy tymi ludźmi a Caplesem, to wiara we własne  możliwości. Nikt z nich nie czekał na potwierdzenie, że „<em>ma w sobie to coś</em>”. Pisali swoje książki w ciemno i nie poddawali się nawet wtedy, gdy ktoś im mówił, że nie mają talentu. Tak właśnie, od strony praktycznej działa <em>poczucie własnej skuteczności</em>, które jest ci potrzebne byś mógł zrealizować swoje marzenie.</p>
<p>Uwierz, że czegoś ci brakuje – a rzeczywiście nigdy swojego marzenia nie zrealizujesz. Uwierz, że dasz sobie radę – a uda ci się to osiągnąć. Gdyby ująć to w postaci prostego równania, można powiedzieć, że szansa na realizacją marzenia równa jest iloczynowi tego na ile jasno określisz cel i na ile mocno wierzysz w to, że potrafisz go do siebie przybliżyć.</p>
<p>Ten drugi składnik przydaje się szczególnie wtedy, gdy odnosisz porażki. Gdy masz niskie poczucie własnej skuteczności porażka jest dla ciebie wyrokiem. Myślisz „<em>no szkoda, nie nadaję się do tego, chyba powinienem dać sobie spokój</em>”. Dajesz sobie spokój i szukasz innych rzeczy. Gdy masz wysokie, mówisz: „<em>trzeba po prostu spróbować jeszcze raz, podejść do tego inaczej, bardziej się postarać… a prędzej czy później wyjdzie</em>”.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/niezrealizowane-marzenie-copywritera/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Co myślisz o swoich możliwościach?</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/wiara-w-mozliwosci/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/wiara-w-mozliwosci/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 27 Oct 2008 13:00:27 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[historie]]></category>
		<category><![CDATA[obraz siebie]]></category>
		<category><![CDATA[podejmowanie decyzji]]></category>
		<category><![CDATA[wiara w siebie]]></category>
		<category><![CDATA[wierzyć w sukces]]></category>
		<category><![CDATA[Zaufanie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=107</guid>
		<description><![CDATA[To, co o sobie myślisz ma decydujący wpływ na twoje życie. Szczególnie ważne jest to, co myślisz o swoich możliwościach. Osoby, które wierzę, że mają w sobie potencjał, zupełnie inaczej interpretują przeszkody i porażki. Ktoś, kto wierzy w swoje możliwości, pod wpływem porażki bardziej się stara. Ktoś, kto nie wierzy – rezygnuje i poprzestaje na małym. Im większą masz wiarą w swoje możliwości, tym większe marzenia wydają ci się realne. Gdy w swoje możliwości nie wierzysz, albo się ograniczasz i marzysz o rzeczach zbyt małych, albo zatrzymujesz się w sferze fantazji.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Pomalowane na biało ściany, wentylacja, nowoczesne (jak na lata pięćdziesiąte) meble. Trudno się domyśleć, że to piwnica. Na środku maszyna. Niewiele osób mogło ją zobaczyć. Jednak ci, którym się to udało byli zachwyceni. Jej światełka pobłyskiwały, zworki pstrykały, a wentylatory szumiały. Po włączeniu, gdy nagrzały się lampy (tranzystorów jeszcze nikt nie wymyślił) wystarczyło włożyć wypełnione przez uczniów testy, a maszyna zaczynała obliczać wyniki. Była niezawodna, obiektywna i pracowita. Po godzinie czy dwóch, jej drukarka z hukiem wypluwała listę nazwisk i punktów. To było lepsze niż dotychczasowe szablony i ołówki. <span id="more-108"></span></p>
<p>Tego dnia, operator włożył do maszyny wyjątkowo dużo kartek. Był koniec roku szkolnego testy przeprowadzano we wszystkich końcowych klasach. Oprócz typowych, cała bateria testów psychologicznych, których zadaniem było określenie potencjału uczniów. Szum maszyny był monotonny i po piętnastu minutach operator zapadł się głęboko w fotel. Gdy zaczął chrapać z rogu pokoju wybiegła mała mysz. Podbiegła do maszyny i zaczęła ją obwąchiwać. Maszyna pracowała akurat nad testem wypełniony przez Henrego Carsona. Gryzoń podbiegł do tylnej ściany, szukając drogi do środka. Wsadził głowę w jakiś otwór i nagle niebieska iskra, przeskoczyła z jednego przewodu na drugi, jako pomost wykorzystując mysie wąsy. Mysz odskoczyła i rzuciła się do ucieczki. Była tak oszołomiona, że usiłując wejść do nory zderzyła się ze ścianą. Bum &#8211; drugi raz. Dopiero za trzecim się udało. Hałas obudził operatora. Przetarł oczy. Maszyna pracowała. „Musiało mi się coś przyśnić, wszystko jest w porządku&#8221; pomyślał i wrócił do drzemki.</p>
<p>Maszyna rzeczywiście działała sprawnie. Jednak przez krótką chwilę, nie wszystko był tak, jak powinno. Spięcie sprawiło, że wyniki Henriego nie zostały poprawnie obliczone. Henry był przeciętnym, niepewnym swoich możliwości uczniem. Miał nadzieję, że poszło mu dobrze, ale równocześnie bał się, że zawalił. Gdyby nie mysz, jego wyniki nie byłby rewelacyjne, znalazłby się gdzieś w środku. Jednak dzięki spięciu Henry został zakwalifikowany do 1% najzdolniejszych osób.</p>
<p>Wiadomość o niezwykłych umiejętnościach Henrego szybko się rozeszła. Nauczyciele patrzyli się niego w zupełnie nowy sposób, zastanawiając się jak to możliwe, że przeoczyli tak zdolną osobę. Szkolni psycholodzy byli zaintrygowani tym, jak to się stało, że nie wyłowili takiego oczywistego talentu. Dyrektor szkoły był dumny, że ma tak utalentowanego ucznia. Dyrektorzy koledżów prześcigali się z zachętami by wybrał ich szkołę.</p>
<p>Świat Henriego zmienił się nie do poznania. Urósł jako uczeń i jako człowiek. Poczuł, że po raz pierwszy ktoś poznał się na jego możliwościach. Uwierzył, że ma prawo marzyć o naprawdę wielkich rzeczach. Poczuł się pewny, że z takimi możliwościami da sobie radę. I nawet, gdy podczas jednego z następnych testów, nie dostał już tak doskonałego wyniku (mysz była zbyt przerażona by kiedykolwiek więcej zbliżyć się do maszyny) nie przejął się tym, tylko przypomniał sobie poprzednie, wyniki. „Wypadek przy pracy, muszę się bardziej postarać” pomyślał. Henry, pewny wiary we własne możliwości, otoczony troskliwą opieką nauczycieli i rodziców, wyrósł i stał się jedną z ważnych osobistości swego pokolenia.</p>
<p>* * *<br />
To, co o sobie myślisz ma decydujący wpływ na twoje życie. Szczególnie ważne jest to, co myślisz o swoich możliwościach. Osoby, które wierzę, że mają w sobie potencjał, zupełnie inaczej interpretują przeszkody i porażki. Ktoś, kto wierzy w swoje możliwości, pod wpływem porażki bardziej się stara. Ktoś, kto nie wierzy – rezygnuje i poprzestaje na małym. Im większą masz wiarą w swoje możliwości, tym większe marzenia wydają ci się realne. Gdy nie wierzysz w swoje możliwości, albo się ograniczasz i marzysz o rzeczach zbyt małych, albo zatrzymujesz się w sferze fantazji.</p>
<p>W jednym z poprzednich postów pisałem o marzycielach i fantastach – ludziach, którzy zdają się zaprzeczać zasadzie, że im wyraźniej widzisz swój cel, tym łatwiej ci go osiągnąć. W rzeczywistości oni nie zaprzeczają tej zasadzie, tylko pokazują, że oprócz wizji potrzebna jest jeszcze wiara. Marzyciele mają żywą wyobraźnię i niską wiarą we własną skuteczność. Wiedzą że pewne rzeczy są możliwe – możliwe jest stworzenie doskonałej firmy, zostanie aktorem, znalezienie doskonałego partnera czy napisanie dobrej książki, itp. W końcu inni ludzie takie rzeczy osiągają. Ale nie wierzą, że również oni, są sobie w stanie z tym poradzić. Henry Carson przez przypadek uwierzył. Ale na przypadki nie warto liczyć.</p>
Note: There is a rating embedded within this post, please visit this post to rate it.
<p><a href="http://members.tripod.com/~arulmj/selfcon.html">Anegdotę o Henrym Carsonie pożyczyłem stąd</a></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/wiara-w-mozliwosci/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Nie wystarczy być dobrym, trzeba chcieć odnieść sukces</title>
		<link>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/nie-wystarczy-byc-dobrym/</link>
		<comments>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/nie-wystarczy-byc-dobrym/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 23 May 2008 08:00:39 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Zbyszek Ryżak</dc:creator>
				<category><![CDATA[sukces]]></category>
		<category><![CDATA[psychologia sukcesu]]></category>
		<category><![CDATA[wierzyć w sukces]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.energiawewnetrzna.pl/?p=49</guid>
		<description><![CDATA[Pokaż, co masz najlepszego. Nie oczekuj, że ktoś inny cię odkryje i wypromuje. Porwij ludzi swoim pomysłem. Gdy wierzysz w swoją wygraną, w to, że twój projekt naprawdę jest najlepszy, łatwo ci go zachwalać. Gdy boisz się, że tak naprawdę niewiele to warte, będziesz się ukrywać i modlić by ktoś cię odnalazł. Zazwyczaj niezwykle rozsądny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Pokaż, co masz najlepszego.  Nie oczekuj, że ktoś inny cię odkryje i wypromuje. Porwij ludzi swoim pomysłem. Gdy wierzysz w swoją wygraną, w to, że twój projekt naprawdę jest najlepszy, łatwo ci go zachwalać. Gdy boisz się, że tak naprawdę niewiele to warte, będziesz się ukrywać i modlić by ktoś cię odnalazł. </strong><span id="more-49"></span></p>
<p>Zazwyczaj niezwykle rozsądny Ralph Waldo Emerson stwierdził kiedyś:</p>
<blockquote><p>Jeśli ktoś potrafi zrobić lepszą łapkę na myszy niż sąsiad, choćby zbudował swój dom w lesie, świat wydepta ścieżkę do jego drzwi.</p></blockquote>
<p>Jego oczekiwanie podziela wiele osób. Jeżeli jestem dobry, jeżeli robię lepsze rzeczy niż inni, jeżeli się wyróżniam &#8211; ludzie sami powinni to dostrzec i docenić. Powinni wydeptać ścieżkę do moich drzwi, choćbym mieszkał w najgłębszym lesie. Niech się promują, chwalą i pokazują ci, którzy nie mają takiego talentu jak ja. Ja mam talent, dlatego inwestorzy, współpracownicy i klienci sami do mnie przyjdą.</p>
<p>To błąd. Myśląc w ten sposób wiele osób traci swoją szansę. Oczywiście najlepsza na świecie łapka na myszy to jest coś. Ale jeżeli nikomu o niej nie powiesz, możesz w swojej leśnej chatce nie doczekać się gości. Nigdy nie oczekuj, że inni odwalą za ciebie robotę. Nie oczekuj, że ktoś inny cię odkryje i wypromuje. Jesteś dobry? Masz najlepszą łapkę na myszy? To rusz się człowieku! Zapakuj ją do torby, wyjdź na miasto, wdrap się na podwyższenie i zaprezentuj ją ludziom. Pokaż, co masz najlepszego. Porwij ludzi swoim pomysłem. Nie chowaj się w leśnej chatce. Niech w niej siedzą ci, którzy nie mają nic do pokazania. Ty masz!</p>
<p>Wiele rewelacyjnych projektów pada nie dlatego, że warunki były zbyt trudne, nie dlatego, że brakło inwestorów, pieniędzy czy zdolnych współpracowników. Padają, bo nie było nikogo, kto umiałby wyjść z leśnej chatki i mówić o projekcie tak, by porwać innych.</p>
<p>Oczywiście, ludzi nie porywa się za sobą ot tak. Potrzebnych jest kilka umiejętności. Ale wiele osób nawet nie próbuje. Robią swoje, poświęcają się, ale podskórnie ciągle spodziewają się przegranej. Gdy wierzysz w swoją wygraną, w to, że twój projekt naprawdę jest najlepszy, łatwo ci go zachwalać. Gdy boisz się, że tak naprawdę niewiele to warte, będziesz się ukrywać i modlić by ktoś cię odnalazł.</p>
<p>Co raz spotykam ludzi, którzy odnoszą porażki. Jasne, porażki, to część życia. Zgadzam się. Wiele można się z nich nauczyć. Zgoda. Ale powiem szczerze, źle mi się robi, gdy w kółko słyszę takie teksty. Naprawdę musisz się uczyć tylko na porażkach? Może jednak warto nauczyć się czegoś ze swojego sukcesu? Zapewniam cię, że sukcesy uczą przynajmniej tak samo dużo jak porażki.</p>
<p>Zapytaj siebie czy tak naprawdę wierzysz w sukces tego, co teraz robisz? Czy jesteś w stanie z pasją opowiedzieć o swoim projekcie bliskim, kolegom, współpracownikom i przygodnie spotkanym nieznajomym? Czy zdarza ci się opowiadać ludziom o tym, co robisz używając takich tekstów:</p>
<p><em>-nie wiem czy się uda…<br />
-będę się starał, ale zobaczymy…<br />
-jak myślisz mam szansę?<br />
-świetnie by było, gdyby się udało…</em></p>
<p>Jeżeli tak, to być może za bardzo się przejąłeś tym, jak wiele można się nauczyć z porażki. Raz zafunduj sobie sukces.</p>
Note: There is a rating embedded within this post, please visit this post to rate it.
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.energiawewnetrzna.pl/2008/nie-wystarczy-byc-dobrym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

